Dodaj do ulubionych

porozumienie duchowe...

19.12.20, 23:41
Czy warto być z kimś, kto ogólnie jest dla nas dobry, wyrozumiały, dość cierpliwy, nie zdradza... ale nie rozumie naszej duszy? Dla kogo nasze ważne wartości (prawda, uczciwość, szczerość, wolność słowa i wyborów) są mniej istotne, niż obrotność, spryt życiowy, uległość, dostosowanie się do potrzeb mężczyzny (poświęcenie się)... Dla kogo posiadanie własnego zdania przez kobietę to tylko przeszkoda w drodze do wspólnego szczęścia...
Kto uważa, że jesteś niewrażliwa i zbyt pyskata, ponieważ głośno wygłaszasz własną opinię, nie licząc się z opinią mężczyzny...
Czy kobieta zdoła przekonać mężczyznę 40-letniego, że jej "jakaś" osobowość jest więcej warta, niż osobowość uległej tajskiej kobiety łagodnie uśmiechającej się i przytakującej? Czy w ogóle powinna o to walczyć, by go do siebie przekonać?
Czy warto walczyć o mężczyznę, który nie widzi i nie docenia walorów naszej duszy, za które inny dałby się pokroić? Ale ten inny nie jest obiektem miłości kobiety... w tym cały problem...
Obserwuj wątek
    • lumeria Re: porozumienie duchowe... 20.12.20, 11:52
      O jakich walorach duszy tu mowa?

      Jeśli on chce uległą, a ona taka nie jest, to jest zgrzyt wartości i potrzeb, a nie duszy. I raczej nie warto kogoś przekonywać, ze powinien nas lubić takie jakie jesteśmy.

      • prawda_we_mgle Re: porozumienie duchowe... 20.12.20, 15:41
        lumeria napisała:

        > O jakich walorach duszy tu mowa?

        No uważa, że nasze wartości typu szczerość, uczciwość, prostolinijność - to słabości i braki w inteligencji...
        Jestem zmęczona odpowiadaniem na pytania, w czym prawda lepsza jest od nieprawdy... że mówienie półprawd to nieuczciwość stosowana dla osiągnięcia własnych celów, a nie (jak on uważa) "ochranianie innych" - serio, takie podejście.
        Jego zdaniem nieprawda przecież jest zazwyczaj ciekawsza niż naga prawda, a co złego w upiększaniu swojego i czyjegoś życia...
        Nazwałam to "duszą" (bo te wartości tak głęboko we mnie siedzą), ale chodzi o różnicę w wyznawanych wartościach chyba... ?
        • lumeria Re: porozumienie duchowe... 20.12.20, 15:54
          "Nasze" czyli czyje? Kim ten czlowiek jest? Rodzicem, narzeczonym, sąsiadem? Dlaczego czujesz potrzebę przekonywania go do czegokolwiek?

          Następna sprawa - czy to gawędziarz mitoman ("ja to bym ich wykiwał!") czy faktycznie ciebie i innych okłamuje, wykorzystuje, robi przekręty? Kim są jego ofiary?
          • prawda_we_mgle Re: porozumienie duchowe... 20.12.20, 16:09
            lumeria napisała:

            > "Nasze" czyli czyje? Kim ten czlowiek jest? Rodzicem, narzeczonym, sąsiadem?
            > Dlaczego czujesz potrzebę przekonywania go do czegokolwiek?

            Nasze, czyli (w moim mniemaniu) większości (czującego) społeczeństwa


            > Następna sprawa - czy to gawędziarz mitoman ("ja to bym ich wykiwał!") czy fakt
            > ycznie ciebie i innych okłamuje, wykorzystuje, robi przekręty? Kim są jego ofi
            > ary?

            Manipuluje osobami ze swojego otoczenia (partnerka-ja, była żona, "przyjaciółka zdalna", dzieci), aby robiły to, co jemu pasuje.
            Jestem jego partnerką. Utrzymuje jeszcze (zdalnie) drugą relację (ona go kocha, on jej potrzebuje "do wyciszania się") i manipuluje nami za pomocą półprawd i niedopowiedzeń, abyśmy się nie buntowały.
            • lumeria Re: porozumienie duchowe... 20.12.20, 16:27
              Teraz pytanie: czy twoje wartości duchowe (np. prawdomówność, szacunek, lojalność, wierność) dotyczą tez siebie samej?

              Czy szanujesz siebie samą? Czy jesteś sobie wierna? Czy szanujesz siebie? Czy czujesz, ze jesteś uczciwa wobec siebie będąc w tym związku?





              • prawda_we_mgle Re: porozumienie duchowe... 20.12.20, 16:50
                lumeria napisała:

                > Teraz pytanie: czy twoje wartości duchowe (np. prawdomówność, szacunek, lojaln
                > ość, wierność) dotyczą tez siebie samej?
                > Czy szanujesz siebie samą? Czy jesteś sobie wierna? Czy szanujesz siebie? Cz
                > y czujesz, ze jesteś uczciwa wobec siebie będąc w tym związku?

                Czuję, że zdradzam samą siebie, oddając resztą swojego życia takiemu człowiekowi.
                Nie uratuję jego duszy, wbrew jego woli.

                Dziękuję.
                Nie mam więcej pytań.
            • horpyna4 Re: porozumienie duchowe... 21.12.20, 13:16
              Utrzymuje jeszcze drugą relację i manipuluje wami? Najpierw sama zrób baranka o ścianę, żeby oprzytomnieć, a potem ustaw pana frontem do otwartych drzwi i zrób porządny zamach nogą. Najlepiej na taką okoliczność włożyć glany.
              • prawda_we_mgle Re: porozumienie duchowe... 21.12.20, 14:05
                horpyna4 napisała:

                > ...ustaw pana frontem do otwartych drzwi i zrób porządny zamach nogą. Najlepiej na taką okoliczność włożyć glany.

                tak, tak... mam gdzieś w piwnicy, jeszcze z młodości... z metalowym czubem nawet chyba :P... Muszę odgrzebać przez święta ;) :D
    • eriu Re: porozumienie duchowe... 21.12.20, 11:28
      Jakie porozumienie duchowe z osobą, która nie uważa Cię za równą sobie tylko podrzędną? Chcesz być tą gorszą służącą itp? Jak nie to nie bardzo masz jak zostać w tym związku.
      • prawda_we_mgle Re: porozumienie duchowe... 21.12.20, 11:56
        eriu napisała:

        > Jakie porozumienie duchowe z osobą, która nie uważa Cię za równą sobie tylko po
        > drzędną? Chcesz być tą gorszą służącą itp?

        Nie chcę... zaczynam godzić się z tym, że przy jego narcystycznym postrzeganiu świata to jedyna opcja, że nawet wielką miłością nic nie wskóram...:(


        >Jak nie to nie bardzo masz jak zostać w tym związku.

        Tak, powoli dociera :(
          • prawda_we_mgle Re: a tak dobrze bylo... 21.12.20, 20:28
            obrotowy napisał:

            > w Twoich wczesniejszych westchnieniach...
            >
            > zauroczenie, czy pragnienie ?

            Raczej racjonalny bilans... Jest wiele dość silnych plusów, ale minusy należą do strasznie bolesnych :P...
            Kolejny przykład z życia, że nie liczy się ilość, tylko jakość :/
            • obrotowy wal do mnie :) 21.12.20, 23:04
              prawda_we_mgle napisała:
              > Kolejny przykład z życia, że nie liczy się ilość, tylko jakość :/


              wal do mnie.
              wprawdzie mam Slubna

              (nobody is perfect)

              ale uwielbiam kobiety i zawsze potrafie je zrozumiec...
        • eriu Re: porozumienie duchowe... 22.12.20, 15:44
          Nie wiadomo czy jest narcyzem. z tego co napisałaś wyłania się obraz cwaniaka seksisty, połowa prawicy jak nie więcej jest taka. Byle by zakręcić sytuacją żeby korzyść była dla nich i tak "szanują kobiety" ale zdania ich słuchać nie chcą ani poznać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka