Czy udało się komuś na nowo???

28.10.04, 09:39
Mam takie pytanie - czy udało się komuś z Was "posklejać" związek? Czy po
odejściu jednej ze stron, a potem jej powrocie, byliście w stanie wybaczyć?
Odbudować wszystko? I jak z tym się żyje?
Będę wdzięczna za pozytywne posty, bo strasznie potrzebuję odbudowania mojej
wątłej nadziei.
Ja w każdym razie czekam - i tak nie mam nic innego do roboty :)
    • peti_szapo Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 09:43
      Jesli to małżenstwo lepiej nie "sklejac" przynajmniej z mego doświadczenia ale
      każdy jest inny więc Tobie a raczej Wam może sie udać, to zależy jeszcze od
      tego dlaczego doszło do rozłamu i jakie są motywacje i uczucia Was obojga.Na
      pewno nie jest to łatwe>pozdrawiam
      • joanni Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 09:54
        Dzięki. Mąż wyprowadził się, bo nie jest pewny, co do mnie czuje. Potrzebuje
        czasu.. bo nie chce mnie oszukiwać. Ale ma nadzieję, że wszystko będzie
        dobrze...
        Gdybyśmy się chociaż pokłócili, byłoby mi łatwiej Go znienawidzić czy coś! A
        tak - tęsknię i czekam. Czekam i tęsknię. I nie wiem, jak długo to jeszcze może
        potrwać.
        • mario2 Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 09:55
          to mi pachnie kochanka. Tlumaczenie klasyczne!
          • joanni Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 09:57
            > to mi pachnie kochanka. Tlumaczenie klasyczne!

            taa, w roli kochanki wystąpiła - PRACA (podobno, żeby "nam było lepiej"...)
            • mario2 Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 09:58
              tez jedno z klasycznych wymowien i tlumaczen...
              • miawalles Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 10:08
                Mario ma rację - typowe tłumaczenie. A chodzi na 99,9% o inną kobietę.
                • mario2 Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 11:00
                  wiem co mowie.... juz dluuuugo zyje na tym swiecie...
                  • miawalles Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 11:01
                    popieram Twoją tezę z całych sił!!!:)
              • Gość: Uli Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 07:19
                Nie rób tego.Taki facet zrobi to jeszcze i jeszcze.Niech wie,że z uczuciami nie
                igra się.
            • Gość: rusałka a możebyś tak.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 16:18
              przestała sie oszukiwać i przyznała że game over?

              gość sie wyprowadza bo "nie wie co do ciebie czuje" a ty chcesz sie sama
              naprawiać zamiast zauważyć że to durna wymówka bo już pewnie wali jakieś mięsko
              na boku

              polecam forum dla singli
        • peti_szapo Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 10:00
          joanni napisała:

          > Dzięki. Mąż wyprowadził się, bo nie jest pewny, co do mnie czuje. Potrzebuje
          > czasu.. bo nie chce mnie oszukiwać. Ale ma nadzieję, że wszystko będzie
          > dobrze...
          > Gdybyśmy się chociaż pokłócili, byłoby mi łatwiej Go znienawidzić czy coś! A
          > tak - tęsknię i czekam. Czekam i tęsknię. I nie wiem, jak długo to jeszcze
          może
          >
          > potrwać.
          To musi byc bardzo trudne ale skoro się wyprowadził trzeba poczekac,jesli
          kochacie sie naprawde to wszystko jakos sie ulozy ale jesli miedzy Wami brak
          miłosci to tylko niepotrzebnie cierpisz.Jakąkolwiek decyzje podejmiesz teraz
          kazdej bedziesz załować>Tam mysle bo Ty Go kochasz a On? skąd sie wzięła u
          niego ta niepwenosć co do Ciebie .Smutne i dobrze ze ja mam to juz za soba
          Tobie tez tego zycze-oby czas szybko mijał i pomógł rozwiązac problem po Twojej
          a moze Waszej mysli
          • joanni Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 10:12
            Dzięki za dobre słowo. A czas - faktycznie wlecze sie w nieskończoność.
            To trwa juz 2 tygodnie i jakoś żyję.
            Przestałam do Niego dzwonić, pisać smsy, listy i zadręczać Go swoją obecnością.
            To chyba dobrze....? To jedyna decyzja, jaką mogłam teraz podjąć, reszta nie
            zależy ode mnie. Więc czekam.
            • regata7 Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 11:13
              joanni napisała:

              > To trwa juz 2 tygodnie i jakoś żyję.
              > Przestałam do Niego dzwonić, pisać smsy, listy i zadręczać Go swoją
              obecnością.
              > To chyba dobrze....?

              dobrze.
              On powinien jak najprędzej zdać sobie sprawę, że przyjdzie taki moment, że
              przestaniesz czekać i nie będzie miał gdzie wrócić.
        • Gość: mn Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.cigna / *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.04, 09:38
          Przykro pisać, ale Twój mąż juz kogoś ma albo o tym myśli. wiem co piszę,
          ponieważ sam byłem w takiej sytuacji i też się tak tłumaczyłem. Jezeli Ci na
          nim zależy, to nie wierz w takie bzdurne tłumaczenia i mieszkaj razem z nim.
          potem będzie juz za późno. niestety pewnych spraw się nie da naprawić ani
          wybaczyć. Pamietajcie, że wiele można zmieic w życiu ale trzeba chcieć.
        • Gość: sto19 Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 09:28
          Z moich doświadczeń wynika, że jak nie wie co czuje to najprawdopodobniej nic
          nie czuje (przynajmniej do Ciebie), trudne ale prawdziwe.
      • Gość: Izabela Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: 82.197.78.* 29.10.04, 22:56
        Uhmmm, TAK:)))!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jesli o mnie chodzi to nam sie udalo.
        Poznalismy sie majac lat 18 i 19, pobralismy sie za presja rodziny majac lat 22
        i 23, potem, po roku po slubie,sie rozstalismy. Ja mialam innego partnera przez
        dwa lata on, inne kobiety. Ja zylam w Polsce, on w Londynie, a jednak nie
        potrafilismy o sobie zapomniec i kazda moja wolna mysl wypelnial ON! Jak sie
        potem okazalo, jego JA:) Po trzyletnim rozstaniu jestesmy znow razem. Nie bylo
        latwo, to tak jakbys poznawala kogos od nowa, jakbys zamieszkala z kims
        zupelnie innym,obcym, ale jest coraz lepiej( minelo 2 lata od powrotu) i mam
        nadzieje bedzie jeszce lepiej!! bo go kocham i nie przestalam od kad go
        poznalam...mam nadzije,z e on czuje to samo...mam nadziej, bo chcemy by ns bylo
        czworo;)







        zycze Ci szczescia z calego serca..
        jeslki chcesz pogadac napisz do mnie:))
        buziaki Iza
        • joanni Re: Czy udało się komuś na nowo??? 29.10.04, 23:23
          Własnie mam takiego "doła", że nie wiedziałam - iść spać, czy dalej ryczeć, a
          tu spadł mi na głowę Twój post. Dzięki.

          Naprawdę i szczerze cieszę się Waszym szczęściem i pozdrawiam :)
          • Gość: karola Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.ozarow.net 31.10.04, 12:46
            joanni witaj w klubie, ja te zod 2 tyg czekam na rozmwę, obiecaną, bo zerwał
            sms-em !!!! kocham go i mam nadzieje ze jak się spotkamy to go przekonam ze to
            ma sens, zerwał bo bylismy w zwiazku na odległość, ale moja kobieca intuicja
            podpowiada mi ze miejsce obok niego jest juz zajęte przez kogoś innego, wtedy
            chyba znów wypłaczę morze łez, trzymam za ciebie kciuki, zeby chociaz tobie się
            udało
    • niedzwiedzica_sousie Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 09:53
      mi się nie udało i całe szczęście!!!
      • miawalles Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 10:09
        i też tłumaczył się niepewnością swoich uczuć?
        • niedzwiedzica_sousie Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 13:26
          o nie! on był swoich uczuć pewien, świata podobno poza mną nie widział,
          deklarował natychmiastowe samobójstwo jeśli go zostawię itd. a jak już sie to
          stało,(po 7 latach) to pierwsze co zrobił - wyczyścił nasze wspólne konto z
          oszczędnościami zostawił mnie bez grosza, bez mieszkania itd.....
          • miawalles Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 15:19
            ooo, to niezły gagatek z niego!!! szybko się pozbierałaś po tym wszystkim?
            • niedzwiedzica_sousie Re: Czy udało się komuś na nowo??? 29.10.04, 10:31
              kilka miesięcy, twarda jestem :)
              odcinam takie sprawy krókim cięciem i zaczynam na nowo, nie babram się w
              przeszłości
              chociaż na pewno gdzieś w środku pozostała blizna
              • miawalles Re: Czy udało się komuś na nowo??? 29.10.04, 11:01
                to moja strategia:)) krótkie, szybkie cięcie i żadnego rozdrapywania ran:)))
                staram sie nie oglądać za siebie:)
    • Gość: mila Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.icpnet.pl 28.10.04, 10:15
      Twoje czekanie i niepewność uczuć męża przypomina mi Joasię z "Pułapki na
      motyla" Hanny Samson. Może przeczytaj tą książkę i zastanów się czy warto
      czekać na takiego faceta.
      A co do możliwosci odbudowy - mi się udało. Jest dobrze.
      • joanni Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 10:17
        A mogłabyś napisać mi, ile to "naprawianie" trwało w Waszym przypadku?
        Wiem, że każda sytuacja jest inna, ale Twój post dał mi odrobinę światełka :)
    • Gość: gabi Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 10:32
      Według mnie w grę wchodzi inna kobieta, sytuacja jest klasyczna. Dobrze że nie
      gra na dwa fronty ale powinien Tobie o niej powiedzieć.

      przyjmij do wiadomości że jest inna kobieta w jego życiu , to stwierdzenie
      zmieni również twoje zachowanie w stosunku do niego
      • Gość: E... Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: 193.0.70.* 28.10.04, 10:59
        Nie musi chodzić wcale o inną kobietę. Ja już jestem w takiej "separacji" ponad
        dwa miesiące. Mój partner podobnie stwierdził, że odchodzi ponieważ musi
        przemyśleć sobie uczucia do mnie (i to już drugi raz) i wiem, że na 100% nie
        chodzi o kobietę. Również staram się nie zamęczać Go swoją osobą. Ale im dłużej
        to trwa, tym bardziej się od Niego oddalam, choć nie chcę tego. Coraz częściej
        zastanawiam się, czy moja rozpacz spowodowana jest tęsknotą za Nim, czy
        strachem przed samotnością. Czas mija a On decyzji nie podjął i na chwilę
        obecną nie zamierza tego zrobić.
        • Gość: Asik Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 28.10.04, 11:05
          No tak, bo może zdarzyć się, że jak on będzie przemyśliwał swoje uczucia do
          kobiety, to ona może w tym czasie też swoje przemyśleć. I jak on będzie chciał
          wrócić, to nie będzie miał już do czego.
          Dziwny sposób na przemyśliwanie swoich uczuć. Myślę, że to świadczy o
          niedojrzałości.
          • joanni Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 12:18
            Asik, rozczarowałaś mnie ociupinkę. Kiedyś tak ładnie napisałaś o oddalaniu się
            i przybliżaniu, a dzisiaj - zmieniłaś zdanie.
            Ale i tak uważam, że jesteś ok.
            • Gość: Asik Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 28.10.04, 15:08
              joanni napisała:

              > Asik, rozczarowałaś mnie ociupinkę. Kiedyś tak ładnie napisałaś o oddalaniu
              się
              >
              > i przybliżaniu, a dzisiaj - zmieniłaś zdanie.
              > Ale i tak uważam, że jesteś ok.

              Bo, to chodzi o oddalanie się i przybliżanie emocjonalne:-)
              A, on fizycznie od Ciebie oddalił się.
              Jeśli było między Wami dość spokojnie, to dziwne jest, że tak po prostu
              wyprowadził się, aby przemyśleć swoje uczucia.
              Ja uważam, że w uczuciach powinna być konsekwencja i powinniśmy dawać sobie z
              nimi radę też w bliskości fizycznej drugiej osoby. Czy wyprowadzając się liczy
              się tak naprawdę z Twoimi uczuciami? Czy myśli, co Ty w tym czasie czujesz?
              Jeśli potrzebuje być trochę sam, to nie powinien Ciebie tym denerwować, że może
              on nie wie, czy jeszcze kocha Cię. Sam musi dawać sobie radę z takimi
              wątpliwościami. Niech sobie wyjedzie gdzieś sam. Ale, aby odpocząć, a nie
              denerwować Cię swoimi wątpliwościami.
              Jesteście młodzi i ile razy on może coś w ten sposób przechodzić.
              W miłości i jak już jesteście małżeństwem powinna być konsekwencja.
              Nie powinno się w ten sposób tak sobie wysiadać z tego pociągu:-)
              Pozdrawiam.
              • Gość: Asik Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 28.10.04, 15:14
                On może przygotowywać Cię w ten sposób do swojego odejścia. Może mieć kogoś ma
                na boku.
                Przykre, ale powinnaś liczyć się z tym. Będzie później Tobie łatwiej.
                Jeśliby taki był uczciwy wobec Ciebie to trwałby przy Tobie. Starszy mężczyzna
                zanim odejdzie od jednej kobiety to najpierw znajdzie sobie inną.
                Z Twoich postów widać, że to Ty bardziej starasz się, a mężczyźni lubią mieć
                kogoś.
            • Gość: Oleńka Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.04, 23:47
              tak szalenie, Joanni, chcesz wierzyć, że uda Ci się go odzyskac,że odpowiadasz
              tylko na posty, które podtrzymują Twą nadzieję
              ja też znam życie
              długo zyję
              i powiem Ci
              albo wymyslisz plan odzyskania go, manipulowania nim tak, że pomysli, iż sam
              gna do Ciebie stęskniony z powrotem, albo po baletach
              absolutnie popiram inne głosy - ma inną kobietę i to jest powód
              albo też, nie ma, tyle , że się znudził byciem z Tobą i im dłużej jest sam,tym
              bardziej mu się to podoba, /skoro nie wraca/
              jesli tak bardzo go chcesz, to w jednym i w drugim wypadku musisz byc wielką
              manipulatorką
              żadne tam sms-y i wyznania miłosne i że tesknisz
              musisz najpierw wiedzieć z jakim rywalem masz do czynienia - inną babą czy
              zachłystywaniem się przez niego wolnością
              tak czy inaczej jednak, dobrze, by do niego od kogoś zaczeły docierać
              informacje o Tobie
              różne
              sama wiesz najlepiej, co może go ruszyć
              sprowokowac do wyjścia z nory i sprawdzenia co u Ciebie etc...
              czas sprzyja rozpadowi tego związku na amen
              przyjmij to do wiadomosci, jeśli gotowa jestes walczyć
              a jesli walczyć, to , niestety, nie szczerością, objawami miłości, tylko wręcz
              przeciwnie - tajemniczoscią, a moze się ktos znalazł, kto Cię rwie na chama, bo
              jego nie ma, a może jakiś kolega czy koleżanka zadzwoniłby do niego i
              powiedzial, że dzwoni, bo ma sprawe do Ciebie i nigdy wieczorami nie może Cię
              zastać czy on wie, gdzie Ty moze jesteś itd.itd...
              ja tak odzyskiwałam'
              nie raz
              MANIPULACJA i krycie swego bólu, miłosci, tęsknoty
              powodzenia
              Ola
        • joanni Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 11:08
          W naszym przypadku też nie chodzi o inną kobietę.
          Fakt, nie było różowo, ciche dni i kłotnie o wszystko.
          Ale nie myślałam, że aż tak Go stracę - Jego uczucie, dobroć.
          Zanim się wyprowadził, rozmawialiśmy dużo o tym, co trzeba zmienić, czego
          oczekujemy - i to na spokojnie. A potem powiedział, że musi to przemyśleć.

          To jest nas dwie - czekające?

          W życiu nie pomyślałabm, że będę w takiej sytuacji, że na Nim będzie mi tak
          zależeć. Zwykle mówiłam "nie - to nie". Jak z autobusem - zawsze będzie
          następny. Ale tym razem niestety (?) nie potrafię.
          • jsolt Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 11:20
            joanni napisała:

            > W naszym przypadku też nie chodzi o inną kobietę.
            > Fakt, nie było różowo, ciche dni i kłotnie o wszystko.
            > Ale nie myślałam, że aż tak Go stracę - Jego uczucie, dobroć.
            > Zanim się wyprowadził, rozmawialiśmy dużo o tym, co trzeba zmienić, czego
            > oczekujemy - i to na spokojnie. A potem powiedział, że musi to przemyśleć.
            >

            zadziwiające, jak to żony/narzeczone są zawsze pewne, że nigdy nie chodzi o
            inną kobietę, gdy zwykle właśnie tak jest! Zbytnia pewność siebie i
            stuprocentowe przekonanie o lojalności swojego facet gdy zaczyna się źle dziać,
            to jest kardynalny błąd, niestety. Co to w ogóle są za tłumaczenie, że ktoś nie
            jest pewien swoich uczuć??? Tak można powiedzieć, jak ludzie znają się parę
            tygodni, i któreś z nich jeszcze nie wie, czy chce coś budować. Po jakimś
            czasie taki tekst to bzdura i wymówka. Sorry za brutalną szczerość, ale ja znam
            to z autopsji. Też byłam pewna, że on po prostu troszkę się przestraszył,
            trzeba przeczekać itp itd. Inna kobieta nie przyszła mi w ogóle do głowy...
            Nie, nie udało się nam od nowa. I dzięki bogu...
            Może jednak u Ciebie jest inaczej. Powodzenia.
            > To jest nas dwie - czekające?
            >
            > W życiu nie pomyślałabm, że będę w takiej sytuacji, że na Nim będzie mi tak
            > zależeć. Zwykle mówiłam "nie - to nie". Jak z autobusem - zawsze będzie
            > następny. Ale tym razem niestety (?) nie potrafię.
            • asia106 Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 12:29
              jsolt masz całkowitą rację. ja też jestem obecnie czekająca (od tygodnia) ale
              mam do niego szacunek za to, że szczerze powiedział, że męczy go ten zwiążek i
              sam nie wie czego chce no i oczywiście, że nie jest pewny swoich uczuć. Ale
              przyznał również, że poznał kogoś i chociaż to jeszcze nie jest związek, to
              jest nią zainteresowany. Dam sobie rękę uciąć, że gdyby mu ta franca wolnego
              czasu nie umilała, to zamiast podejmować szybkie ruchy próbowałby najpierw
              rozmawiać, naprawiać ... ech
            • Gość: E... Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: 193.0.70.* 28.10.04, 12:30
              W moim przypadku rzeczywiście nie chodzi o kobietę. Zresztą jeśli dobrze się
              zna swojego partnera to bardzo łatwo wyczuć, kiedy w Jego życiu pojawia się
              ta "inna".
              • asia106 Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 12:42
                Serdecznie Ci tego życzę.
                Ja miałam takie zaufanie do mojego faceta, że do głowy by mi nie przyszła ta
                inna (byliśmy razem 7 lat i znam go bardzo dobrze), teraz wiadomo - inaczej to
                widzę, ale w trudnym okresie jego oddalanie się tłmaczyłam sobie zmęczeniem,
                nawałem pracy itp. Człowiek uczy się na błędach i na szczęście nabywa
                doświadczenia. A wracając do głównego wątku, ja spróbuję odbudować nasz
                związek, liczę na to, że się uda, a jak będzie czas pokaże ...
                • Gość: E... Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: 193.0.70.* 28.10.04, 12:44
                  Powodzenia i radości. Serdecznie pozdrawiam
                • joanni Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 15:07
                  Też życzęCi dużo szczęścia i powodzenia!

                  A sobie - po cichu - cierpliwości...
              • jsolt Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 12:45
                Gość portalu: E... napisał(a):

                > W moim przypadku rzeczywiście nie chodzi o kobietę.

                o jezu, no i właśnie o tym mówię... skąd wiesz, zdaje się że jesteście 'w
                separacji' więc nie wiesz co robi przez 24h/dobę???

                Zresztą jeśli dobrze się
                > zna swojego partnera to bardzo łatwo wyczuć, kiedy w Jego życiu pojawia się
                > ta "inna".

                wcale nieprawda, dlatego dla większości kobiet jest to kompletny szok.

                nie mówię, że tak jest u Ciebie, po prostu jest to zwykle najprostsza i
                najczęstsza przyczyna rozpadu związku, ale takiej myśli do siebie zwykle nie
                dopuszczamy, zyjąc marzeniami, dorabiając ideologię do wszystkiego, łudząc się
                w nieskonczoność i wymyślając, o co moze chodzić.
              • Gość: Asik Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 28.10.04, 15:16
                Gość portalu: E... napisał(a):

                > W moim przypadku rzeczywiście nie chodzi o kobietę. Zresztą jeśli dobrze się
                > zna swojego partnera to bardzo łatwo wyczuć, kiedy w Jego życiu pojawia się
                > ta "inna".

                Tylko, dlaczego często kobiety są zaskakiwane pojawieniem się tej drugiej.
                Czasami za bardzo ufają swojemu partnerowi.
                • jsolt bingo... n/t 28.10.04, 15:18
          • Gość: Asik Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 28.10.04, 15:24
            Są ludzie, mężczyźni, którzy nigdy nie przyznają się, jak jest na prawdę:-)
            Łatwiej powiedzieć, że skończyło się po prostu uczucie niż, że jest jakaś inna.
            Przynajmniej czysta sprawa i nie ma winy:-)
            Prawdziwa miłość nie kończy się. Opadną złe emocje i dalej ona jest:-)
            Jak uczucie wiąże to wystarczy, że jedna strona zacznie starać się i budzą się
            w tej drugiej pozytywne uczucia.
    • Gość: ta druugaa chyba niee IP: *.chello.pl 28.10.04, 11:37
      wiesz moze jednak bo ja mieszkalam z takim zonatym a jak ise dowiedziala to
      mnie rzucil a do niej wrocil.moze twoj tez bedzie taki dobrodusznyi
      wspanialomyslny.ale wtedy sie nie łudz ze to z miłości predzej ze strachu.a
      teraz gdzie on mieszka??czy wiesz?? bywasz tam czasem??
      • joanni Re: chyba niee 28.10.04, 12:33
        Mieszka w innym mieście. W mieszkaniu kolegi z pracy. Nie bywam tam, nie
        zostałam zaproszona... W ogóle od czasu, gdy się wyprowadził nie widziałam Go.
        • katja Re: chyba niee 28.10.04, 13:00
          Jestem tez zdania , ze chodzi o nowa milosc...moze nie milosc jeszcze ale jakas
          fascynacje. Widzisz ja tez bylam w pewnym zwiazku i dalabym sobie reke odciac,
          ze moj ex tylko mnie kocha i nie wyobazalam sobie innej o ktorej by mi nie
          powiedzial. Zalozylismy, ze bedziemy szczerzy wobec siebie i w razie czego
          powiemy prawde. Ha ha ...gorzej, nie tylko nic nie powiedzial, to zniknal z nia
          po cichutku.
          W czasie naszego zwiazku nic nie zauwazylam zeby kogos mial! Robil to
          niesamowicie wyrachowanie i dopiero teraz gdy emocje opadly widze jasno pewne
          sprawy ktore powinny byly dac mi cos do zrozumienia. Ale coz, kochasz, jestes
          slepa!
    • Gość: mm Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.04, 13:17
      Moze on przechpdzi jakis kryzys zwiazany np. z wiekiem
    • Gość: agniecha Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 13:19
      Napisze Ci cos jako osoba po drugiej stronie barykady to ja odeszlam i probuje
      podjac decyzje czy jeszcze warto probowac to naprawic.
      Moj zwiazek umieral pomalu, moj partner tego nie widzial byl swiecie przekonany,
      ze wszystko jest OK. Ja jednak czulam sie nie najlepiej obojetnosc wkradala sie
      w moje uczucia do niego nie bylo wtedy 'tego drugiego' Odeszlam i spotkalam
      kogos innego. Nie jestem teraz z nim ale mam taka mozliwosc i nie wiem czy teraz
      nie bedzie lepiej sprobowac czegos nowego.

      Musisz niestety liczyc sie z tym ze Twoj maz przestal Cie kochac i to jest
      sprawa ktora Was rozdzielila nie zadna druga kobieta. a gdy milosc umiera juz
      lepiej nie prbowac takiego zwiazku odgrzewac.
      pozdrwiam
    • takazofia nie ma na nowo 28.10.04, 13:22
      co to za pomysł w ogóle?
      trzeba byc na tyle dojrzałym, żeby przepracować to co się popsuło, a nie na
      nowo zaczynać
      nigdy nie będzie na nowo, raz się spotkaliście, raz zaczęliście się poznawać,
      trzeba pracowac nad tym co się popsuło, ale to musi wypływać z chęci obu stron
      jesli jej nie ma, daruj
      odwróc się, daj sobie samej pocierpieć ile trzeba i nade wszystko zapomnij
    • Gość: lajkonik NIE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.04, 15:32
      nawet wzielismy ponownie slub wyprowadzila sie 1.5 roku po II slubie teraz
      minelo pol roku jak jej nie ma jest juz po I sprawie rozwodowej druga w
      grudniu
    • Gość: aga Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.chello.pl 28.10.04, 16:24
      całkiem całkiem, mielismy 2 rozstania, jedno trwało pół roku, powodem były
      ciągłe awantury. Zeszliśmy się, jest lepiej, może musieliśmy dojrzec? Ale cały
      czas czuję że stąpam po kruchym lodzie, jesteśmy znów razem od marca. Pewne
      zadry zostały mi w sercu, w zeszły miesiącu postarałam się nie być mu dłużna...
      słowem, jest lepiej, ale...
      inecita@poczta.onet.pl
      • joanni Re: Czy udało się komuś na nowo??? 28.10.04, 16:53
        ale masz nadzieję? Gratuluję wytrwałości i fajnego faceta!
        • Gość: Maria Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 19:50
          Skoro wyprowadził się, musiało być bardzo źle.
          Małżonkowie często kłócą sie, sprzeczają, ale są razem.
          Mają nadzieję, że uda im się dopasować.
          U was tej nadziei juz nie było.
          Nie ma co się szukiwać.
          Nie pasujecie do siebie i nic na to nie poradzisz.
          Ty się nie zmianisz i partner też nie.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Składanka To nie ma sensu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 21:45
            To nie ma sensu. A nawet jak wróci, to Ty zawsze będziesz sie bała, że znów może
            odejść, skoro już raz tak zrobił. Nigdy nie będziesz szczęśliwa, lecz już zawsze
            podejżliwa, niespokojna, czuwająca. To tak jak po zdradzie, zawsze jest
            niepewność, że to sie może powtórzyć. ZAWSZE.

            Ps. może jednak pojedź do niego i sama sie przekonaj czy sie ucieszy, że Cie
            widzi. To najlepszy sposób by sie przekonać. Dwa tygodnie to wystarczający czas.
            Jeśli nadal "nie wie", to gwarantuje, że już nie kocha, ale gra na czas, bo boi
            sie przyznać.
      • szukajac Re: Czy udało się komuś na nowo??? 29.10.04, 00:43
        heh
        my juz chyba trzeci raz wracamy do siebie (malzenstwo z 5letnim stazem)
        na nowo
        na staro
        ciagle chcemy probowac
        ale czy sie uda
        i czy w ogole ma to sens to wciaz nie wiem...
        • katja Re: Czy udało się komuś na nowo??? 29.10.04, 01:01
          Wiesz , posluze sie pewna analogia. mialam kiedys prawdziwa przyjaciolke,
          doszlo do konfliktu, zerwalysmy znajomosc, nie odzywalysmy sie do siebie
          dlugo...dlugo.
          A potem , juz dlugo potem doszlysmy do wniosku ,ze mozemy sie spotykac i
          rozmawiac.
          Ale juz nigdy, przenigdy nie nazwalabym tego przyjaznia, to tylko kolezenstwo,
          tamto szczere uczucie juz nie wroci. Rozmawiamy , ale nie zwierzamy sie sobie
          itd.
          A jak by to bylo w zwiazku? Tak samo, to dawne juz nie wroci, juz nie ma tej
          pierwszej spontanicznosci, tej radosci. U nas to tylko kolezenstwo a zwiazek
          nie moze opierac sie na cieplawym uczuciu, albo sie kocha goraco i wszystkie
          przeciwnosci rozwiazuje na miejscu albo sie odchodzi. A jak sie raz odeszlo to
          tamto juz nie wroci.
    • Gość: dobra Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 10:38
      Ja wybaczyłam, ale dlatego, ze bardzo go kocham. Wyprowadził sie, ale po
      miesiacu wrócił!! Przez ten miesiac oboje doceniliśmy co mozemy stracić. Od
      tego czasu minęło 10 miesiecy i jest o niebo lepiej niże przed rozstaniem. Daj
      szansę!! warto, pozdrawiam
      • joanni Re: Czy udało się komuś na nowo??? 29.10.04, 11:22
        Dzięki, bo ja się już całkiem zdołowałam po poprzednich postach. Wiem, że to
        moje życie i moje decyzje, ale miło przeczytać, że jednak jest to możliwe.
        No i jeszcze - poprosił o miesiąc czasu (chociaż mojej córce powiedział, że "na
        jakiś czas"), minęło dwa tygodnie.
        Ja już nie dzwonię, nie piszę, - czekam.
        Bo co innego mogę jeszcze zrobić???..

        A Tobie - dużo szczęścia!
    • losiu4 Re: Czy udało się komuś na nowo??? 29.10.04, 11:03
      tak :) ale z obserwacji wynika, że nie zawsze warto

      Pozdrawiam

      Losiu
    • Gość: listek_a Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.04, 11:58
      Witaj Joanni!!Jak u Ciebie?? Nadal złośliwosc rzeczy martwych i nie tylko?? Mam
      nadzieje, ze jest lepiej! Co do Twojego postu, to mysle, ze zdarzaja sie
      szczesliwe powroty:))
      • joanni Re: Czy udało się komuś na nowo??? 29.10.04, 12:14
        Witaj, listek_a, miło Cię widzieć!
        U mnie nie najlepiej - stąd ten wątek. Ale wciąż mam nadzieję, że może "jakoś"
        się to wszystko ułoży.. Nio i tak mi mija dzień za dniem - na czekaniu.
        Kotki nie chorują, a martwe rzeczy jakoś się uspokoiły (odpukać! chociaż nie
        jestem przesądna, mój czarny kot mi nie pozwala:)

        Pozdrawiam
        • listek_a Re: Czy udało się komuś na nowo??? 29.10.04, 12:18
          Najgorsze chyba jest, ze na wiele problemów jedynym lekarstwem jest czas.
          Trzeba czesto uzbroic sie w cierpliwosc i w koncu rozwiazanie przychodzi. Albo
          w postaci powrotów, albo znalezieniem innej milosci, innego szczescia. Tylko
          trzeba wytrzymac!! I Tobie tego zycze! Bardzo dobrze, ze sie do niego nie
          odzywasz, bedzie mial wiekszy szacunek do Ciebie!!Trzymam kciuki, zeby sie
          udalo!
          • joanni Re: Czy udało się komuś na nowo??? 29.10.04, 12:35
            Ale bardzo mi Go brakuje...
            I ciężko mi się powstrzymać, żeby do Niego nie zadzwonić...
            I koty też Go szukają...
            A wczoraj musiałam w koncu powiedzieć rodzicom...

            Ale dzisiaj jest juz nowy dzień. Całkiem ładny z resztą - trzeba się nacieszyć
            ostatnimi promieniami słońca. Czego i Tobie życzę.
            • listek_a Re: Czy udało się komuś na nowo??? 29.10.04, 12:38
              Promyczek optymizmu widze!! Brawooo!!!Bedzie dobrze, musi byc i juz!!Badz
              twarda!!
              • joanni Re: Czy udało się komuś na nowo??? 29.10.04, 12:46
                Eeeeee, ja to raczej taka ciastolina jestem, a nie twarda:)

                Swoją drogą, znam (albo wydawalo mi sie, że znam) gościa od 13 lat, od 5 z nim
                jestem (byłam - czasy mi sie mieszają)... Dziwne to, nieprawdaż?

                Pozdrawiam
                • listek_a Re: Czy udało się komuś na nowo??? 29.10.04, 12:51
                  To moze lepiej byc z kims kto bardziej kocha niz Ty! ja jestem w takiej
                  sytuacji! Jak myslisz??
                  • joanni Re: Czy udało się komuś na nowo??? 29.10.04, 12:59
                    Wiesz, u nas tak było na początku. Kiedyś to był mój nalepszy przyjaciel (kopę
                    lat!!), potem odważył mi się powiedzieć, że od dawna mnie kocha, a ja powoli
                    się w nim .. zakochałam. I to On był tą stroną "bardziej kochającą", starał się
                    bardzo, walczył o akceptację u mojej córki.

                    I tak chyba było lepiej:) Tak myślę.

                    A skoro jesteś w takim związku, to staraj się proszę doceniać, to co masz, co
                    otrzymujesz. Myślę, że tak jest lepiej.
                    • Gość: yvana Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 14:32
                      Jak czytam o Twoim związku to widzę siebie 2 lata temu właściwie juz prawie 3
                      lata. Prawie identycznie: małżenstwo w sumie bez zgrzytów, nagle 3 ciche dni???
                      i słyszę: "Odchodzę"
                      W pierwszej chwili nie zrozumiałam o co chodzi... Próbowałam rozmawiać...nic z
                      tego... powiedziałam: "Żadnego odchodzenia - jeżeli już to rozwód!!!"
                      On:"Jeżeli tak chcesz" Zadzwoniłam do rodziców, przyjacióki... a potem nie
                      wiem ...2 tygodnie płakałam.... minęły 2 tygodnie a niebo dalej było
                      niebieskie, słońce na niebie, a ja ważyłam 10 kilo mniej... przeorganizowałam
                      całe swoje zycie... stanęłam na nogi... a byłam w mieście w którym nie miałam
                      nikogo.... dla Niego tu się przeprowadziłam...
                      zostałam tu - bałam się że jak wrócę rodzice mnie zagłaszczą na śmierć...
                      dużo pracowałam.... poznawałam ludzi....od pół roku jestem znowu
                      mężatką...bardzo szczęśliwą:)
                      I wyobraź sobie mój "były" 2 tygodnie temu sobie o mnie przypomniał.... że
                      niby "życie beze mnie jest puste...i takie tam..." Tylko że w moim zyciu już
                      nie ma dla niego miejsca...
                      Pozdrawiam
    • Gość: ... Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.anwa.com.pl / *.anwa.com.pl 29.10.04, 14:32
      Jak dla mnie nie ma sensu. Coś co sie raz rozpadło nigdy nie będzie funkcjowało
      normalnie. Gdyby było OK na pewno nie rozstalibyście się. Ja sie schodziłam z
      eks chyba 15 razy i uważam że była to głupota. Najlepiej zdecydowanie zakończyć
      znajomość żeby nie pozostało żadnych wątpliwości, żeby nie myśleć co by było
      gdyby, żeby nie bylo niepotrzebnych telefonów itp. Ja to zrobiłam już dawno i
      od tego momentu poczulam się wolna
    • magdalenka31 Re: Czy udało się komuś na nowo??? 29.10.04, 18:14
      witaj
      niestety........nie udalo sie. Bylam z facetem od 16 roku zycia czyli pierwszy
      chlopak milosc itp, bylo pieknie.potem dorosle zycie.........jego zmiany
      odejscie...wrocilismy do siebie.urodzilam dziecko bo myslalam ze to cos
      zmieni....niestety po 2 latach rozstalismy sie....rok temu dalam mu kolejna
      szanse wytrzymalam do maja tego roku, to nie mialo sensu....chyba prawdziwe
      jest polskie przyslowie ze dwa razy nie wchodzi sie do tej samej rzeki.to nie
      jest pozytywny post ale realistyczny.....teraz patrze ze nie powinnam wracac do
      niego za pierwszym razem.ale mam syna i to jest jedyna dobra strona;). Ja
      niestety jakos nie moge sobie znalezc partnera. Od naszego rozstania minelo 5
      lat prawie wliczajac ten rok co bylismy niby razem ale praktycznie juz osobno
      Zycze powodzenia i wytrwalosci
    • Gość: katarynka Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.proszynski.pl 30.10.04, 16:10
      Ja nie pozwoliłam na wyprowadzkę. Nawet nie to że nie pozwoliłam, powiedziałam
      że dla mnie takie "danie sobie czasu" nie ma sensu i albo staramy się razem
      przejśc przez "prawdę" albo rozstajemy się na zawsze. O tym że mój mąż ma kogoś
      innego dowiedziłam się kiedy nasz synek miał półtora roku. Tamten "związek"
      trwał 2 lata. Trudno pogodzić się z tym, że zamiast być ze mną w
      najtrudniejszych dla mnie chwilach, on jeździł do innej... Minęło pół roku od
      momentu kiedy się o tym wszystkim dowiedziałam. Mój mąż sam z siebie podjął
      decyzję o zgłoszeniu się do psychoterapeuty. Teraz jest już po terapii i jak
      sam mówi, dopiero teraz wie co jest dla niego ważne. Przez cały ten "ciężki"
      czas byliśmy razem, dużo rozmawialiśmy nic sobie nie obiecując - te rozmowy
      dały bardzo dużo. Oboje nieznaliśmy siebie nawzajem. Jest naprawde trudno i sa
      chile kiedy nie umiem powstzrymać łez. Ale postanowiliśmy że wytrwamy razem, bo
      nasza miłość traw nadal.

      Bardzo gorąco pozdrawiam.
      • Gość: krystynka Re: do Katarynki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.04, 20:10
        Przepraszam, że pytam, ale dlaczego Twój mąż poszedł do psychoterapeuty.
        Chciał wyleczyć sie z poprzedniego związku, czy miał jeszcze inne problemy.
        • Gość: katarynka Re: do Katarynki IP: *.merlin.pl 02.11.04, 11:34
          Za namową mojego męża na pierwszą wizytę poszliśmy razem, następną terapeuta
          wyznaczył już tylko jemu. Jak się okazało do "leczenia" było bardzo dużo. Nie,
          nie chodziło o wyleczenie się z tamtego "związku".
    • bosa Re: Czy udało się komuś na nowo??? 31.10.04, 20:49
      heh, wiesz, mi niby się udało. Wprawdzie nikt od nikogo nie odchodził, ani sie
      nie wyprowadzał, ale awantura była taka, że szok. Tyle przykrych słów,
      pakowanie walizek i wspominki o rozwodzie. Trzy tygodnie chyba takie były. A
      potem znowu cudownie... Niby. Bo choć minęło 3 lata, to ja sklerozy nie mam,
      doskonale wszystko pamiętam. I wiesz co?? Chyba ode mnie trochę chłodem wieje,
      choć kocham...
    • Gość: facio Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.proxy.aol.com 31.10.04, 22:59
      Rozumiem Cie doskonale.U mnie bylo troche inaczej,bo to ona spotykala sie z
      innym przez kilka miesiecy nic mi nie powiedziala, tylko ja wykrylem ten
      zwiazek.Ze bylo mi przykro, to malo powiedziane.Byla moja pierwsza
      kobieta,kilkanascie lat malzenstwa,pelne zaufanie a tu..
      I co robic?Ona oczywiscie zrzucila wine na mnie, a ze nie bylem czuly (tamten
      byl), a to ze nie bylem rozrywkowy (tamten podobno tez nie, stad byly miedzy
      nimi spiecia).Czulem sie jak smiec,rok ponad walczylem z tym.Zrobilem sie
      nieufny mimo, ze ona zmienila swoj tryb zycia.Ale, tak jak komus wierzylo sie w
      100% tak po zdradzie juz prawie wogole.Ktos tu pisal, ze to pozostaje na
      zawsze, chocby nie wiem jak czlowiek probowal.My przez te dlugie miesiace
      przezylismy i dobre i zle chwile.Ale niestety, ja nie potrafie tego zapomniec i
      gdy na jaw wychodza nowe fakty a podobno to nic takiego nie bylo, zycie
      zamienia sie w pieklo.Kolejne wyjasnionka itd.Ona potrafi powiedziec mi, ze nie
      przypomina sobie ani jednej dobrej chwili z naszego malzenstwa(!) a ja ze jest
      dziwka.I niby potem jest znowu dobrze, ale zle ziarno plewi sie dalej.Dlatego
      zastanow sie dobrze, choc to trudne w tej chwili. Czy potrafisz zapomniec co on
      zrobil i ze w sumie wystawil Cie na takie upokorzenie. Bedziesz raczej do konca
      zycia to rozpamietywac, a on jako kontrargument powie Ci ze przeciez chcialas
      byc z nim, wiec po co mu to wypominasz.Nasi wspolni znajomi, ktorych moja zona
      znala duzo wczesniej niz ja, poczatkowo trzymali jej strone, bo sprzedawala im
      bajeczke jak to byla ze mna nieszczesliwa a ja nie chcialem z nia nigdzie
      chodzic. Dopiero jak mnie blizej poznali, przestali nas wspolnie zapraszac, bo
      bylo im wstyd, ze byli swiadkami czegos co im sie nie podobalo ale uwazali
      wtedy, ze ja bylem winny wiec trudno.Dzis sami mi doradzaja rozstanie, bo po
      blizszym poznaniu mnie, doszli do wniosku, ze po prostu zostalem ordynarnie
      zrobiony w konia przez swoja zona i tak na prawde to z nia mozna sie jedynie
      pobawic ale juz o niczym porozmawiac.A ja nadal ja kocham i brne w to. Czy
      warto? Ciagle mam jakas nadzieje, ze obudze sie rano i wszystko okaze sie
      koszmarnym snem, ale wyjda na jaw takie fakty, ze okaze sie ze ona tylko
      zbladzila a naprawde kocha tylko mnie.
      • Gość: Ktoś32 Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 00:32
        Tak, jest mozliwe posklejanie związku, nawet po zdradzie.Po 7 latach małżeństwa
        mój mąż odszedł na 4 długie miesiące.
        Ale nam się udało, i od ponad 6 lat jesteśmy bardzo udanym małżeństwem. W
        kazdym razie zasada jest podstawowa: NIGDY nie wypominać, skoro ktos wraca i
        prosi o wybaczenie i chce zacząć wszystko od początku. Gdy "wpuszczasz go do
        łóżka" na nowo, musisz zapomnieć co było dawniej. Ja tak zrobiłam i Nigdy o tym
        nie rozmawialiśmy. Mój facet zmienił się diametralnie od tego czasu. Dlatego
        wiem, że podjęlam słuszną decyzję, bo dla mnie też był jest i będzie największa
        miłością mojego życia. Dlatego, droga joanni, życzę ci tego co dla ciebie
        najlepsze.
        Pozdrawiam
        • joanni Re: Czy udało się komuś na nowo??? 01.11.04, 12:34
          Bardzo dziękuję za wszystkie posty - pozytywne i te wręcz przeciwnie. Minęło
          16,5 dnia (plus wczorajsza dodatkowa godzina :) a ja żyję i czekam dalej.
          Prosił o miesiąc? OK. Poczekam jeszcze te dwa tygodnie. Skoro czekałam na Niego
          całe życie, co znaczy ta chwila?

          A potem się zastanowię, co dalej. Pa
        • Gość: ... Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.anwa.com.pl / *.anwa.com.pl 02.11.04, 13:12
          jaaaaaaaaaaaaaaaaasne, wszyscy ci uwierza
          • joanni Re: Czy udało się komuś na nowo??? 02.11.04, 14:20
            ok,

            no dobrze,

            prawda,

            może dłużej niż dwa tygodnie:)
            a potem to się pozbieram - obiecuję (sama sobie)
    • anula001 Re: Czy udało się komuś na nowo??? 01.11.04, 12:56
      Nie udalo sie. Moim zdaniem, jesli raz cos bylo nie tak, miala jedna ze stron
      powazny powod, to po powrocie to powroci. Nie wierze w spaktakularne zmiany
      ludzi kolo 30ki...
    • daffar Re: Czy udało się komuś na nowo??? 01.11.04, 14:40
      hej;
      tak, nam się udało. To co kiedyś bylo miedzy nami było wątłe i kruche, niedługo trwał nasz związek. Potem były lata bez siebie, lata cichych pretensji, nadziei, poszukiwań, rozczarowań... Były chwile gorsze i lepsze.
      Po 4 latach znowu jesteśmy razem. Nie mówie, że było nam łatwo. Każde z nas musiało wybaczyć przykre słowa, nauczyć się nie wracać do tego, co dzieliło. Dużo łez, cierpliwości, miłości...
      Mój partner, który kiedyś mnie zostawił, stawał na głowie, żeby przekonać mnie do siebie po raz kolejny, żebyśmy mieli na tyle nowych i miłych wspomnień, żeby nie trzeba było myśleć o tym, co było kiedyś. Musiał wierzyć za siebie i za mnie, wierzyć, że się uda, że warto.
      Teraz myślimy o ślubie.
      Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest...
      Czasem trzeba zagrać va bank i tyle.

    • Gość: Gertka Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.04, 20:53
      Joanni!
      Ja nie wiem czy komuś się udało czy nie, ja wiem tylko tyle - każde małżeństwo
      jest inne. To, że w tych postach wiele osób pisze "na pewno on Cię nie kocha,
      ma inną itp." wydaje mi się dziwne. Przecież każdy człowiek jest inny - może
      Twój mąż naprawdę się zagubił i potrzebuje czasu. Ja bym na Twoim miejscu dała
      mu ten czas, ale też wykorzystałabym go dla siebie.
      Ja w moim małżeństwie przez jakiś czas byłam głównie żoną, zapominając o tym
      kim jestem poza tym. I też mieliśmy swoje rozstanie. Teraz jesteśmy razem, choć
      nie zawsze to jest łatwe, ale czas tamtego kryzysu wykorzystałam na jedno -
      zastanowienie nad samą sobą. I doszłam wtedy do jednego wniosku - człowiek ma
      dane tylko jedno życie i to od niego najbardziej zależy co z tym życiem zrobi.
      Szczęście moje nie zależy od innych ludzi - zależy ode mnie. Jeśli człowiek
      upatruje swojego szczęścia w innych, to nigdy go nie odnajdzie, bo nie ma
      ludzi, których moglibyśmy do końca przewidzieć. Ludzie zawsze są inni niż nam
      się wydaje (inni to bardzo często lepsi :), choć czasem oczywiście gorsi).
      Oczywiście jeśli małżeństwo jest dla Ciebie ważne możesz postarać się zawalczyć
      o nie, ale Twoje szczęście na pewno nie zależy od tego czy Wam się uda czy nie.
      Bo małżeństwo jest tylko jedną z wielu sfer ludzkiego życia i choć bardzo
      ważne, to jednak nie nie jest tożsame ze szczęściem.
      Przebaczenie w takiej sytuacji jest warunkiem niezbędnym do kontynuowania
      związku, ale nie jest wcale takie łatwe.
      Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki.
      • joanni Re: Czy udało się komuś na nowo??? 02.11.04, 21:19
        Gertko, kiedy trochę się pozbierałam (to już 17 dni), popatrzyłam na to
        wszystko trochę z boku. I muszę się pochwalić, że doszłam do podobnego wniosku -
        przecież to jest moje życie i jak je przeżyję - zależy głównie ode mnie.
        Najpierw wydawało mi się, że cały świat powinien się skończyć bo JA jestem taka
        nieszczęśliwa. I już wiem, że nie tędy droga, show must go on :) No i jeszcze
        mam córę dla której po prostu muszę być oparciem.
        A teraz budzi się we mnie złość - to już chyba kolejny etap? Po co było to
        wszystko?
        Dalej mam nadzieję, że wszystko się ułoży i On wróci, ale też biorę pod uwagę
        inną ewentualność. I wiem, że też sobie poradzę. Chociaż pewnie się tu na forum
        jeszcze nieraz wyżalę.
        Ale bardzo, bardzo dziękuję za wsparcie. Pozdrawiam.
    • Gość: ania Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: 195.136.49.* 03.11.04, 08:37
      u mnie bylo to tak:bylismy razem 7 lat, przezylismy cudowne chwile, przez
      ostatnie pol roku zaczelam miec watpliwosci(nie wiem nawet dlaczego) a on kocha
      calym sercem. Ja zaczelam traktowac go bardzie po kolezensku niz partnersku.
      Kiedy bylismy razem myslalam o tym ze chcialabym odejsc, ze milosc juz chyba
      wygasla itd. Teraz sie rozstalismy a ja czuje sie zle, ale boje sie ze jak
      wroce to znowu bedzie tak jak wczesniej, zaczne miec watpliwosci itd.
    • Gość: diianawawa Re: Czy udało się komuś na nowo??? IP: *.chello.pl 03.11.04, 09:41
      Hej! Zostałąm porzucona przez swojego faceta ale po 2 miesiącach do mnie wrócił
      i jestem teraz z nim od tamtej pory 2 latka i jest wspaniale cudownie zmienił
      się strasznie(na lepsze) no i jest super więc jak masz okazje wrócić do swojego
      faceta a nadal Go kochasz to się nie zastanawiaj!? gg2207164
      • joanni Re: Czy udało się komuś na nowo??? 03.11.04, 10:35
        Problem cały tkwi w tym, że nie wiem, czy będę miała okazję - On cały czas nie
        jest pewien, nie wie, czy mnie kocha. Jak sam mi ostatnio powiedział -
        zadzwonił 1.11 żeby sprawdzić czy podróz była OK - gdyby wiedział albo tak
        sądził, to już byłby u mnie :(

        Smutne.
    • Gość: wolf Czy udało się komuś na nowo??? IP: 195.20.110.* 03.11.04, 10:23
      Uważam, że zawsze można do siebie wrócić ale raczej nie tak od razu. Jak ktoś
      się wyprowadza albo chce to zrobić to napewno chodzi o jakaś trzecią osobą
      inaczej tkwiłby w tym związku zastanawiając sie co zmienić. Dopiero jak ma sie
      cel (inną/innego) pojawiają się decyzje. Dlatego można wrócic ale do siebie ale
      dopiero po jakimś czasie inaczej zawsze będzie zastanawiać sie czy dobrze
      zrobił i w końcu odejdzie. A tak jak nie będzie mu dobrze w nowym zwiazku i jak
      sie juz rozpadnie to moze wtedy stwierdzi, że źle zrobił i wróci do Ciebie. A w
      to, że mówił o pracy, że mu coś nie odpowiada lepij nie wierz-w końcu zawsze
      znajdzie się ten trzeci(lub trzecia) a wygodniej jest zrzucić winę na kogoś lub
      inne czynniki a nie na siebie:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja