Dodaj do ulubionych

związek i kasa

22.02.21, 11:51
Jestem coraz bardziej uwięziona w swoim związku. Chodzi o kwestie przyszłości i materialne. Zarabiam teraz dobrze etat +stałe zlecenie. Partner ta sama praca od lat. W mojej ocenie nierozwojowa (nie mająca nic wspólnego z komputerem). Partner nie posiada żadnych szczególnych umiejętności. Jest święcie przekonany, że będzie w tej pracy na wieki wieków, z podwyżką ok 5% rocznie. Myślę, że gdyby go zwolnili, nie znalazł by nic za tak samą kasę, tylko za niższą bo tu ma za lojalność a nie jakieś konkretne umiejętności. Oszczędzać nauczył się dopiero niedawno i to przeze mnie, może ma odłożone ok. 2 pensji (zarabia lekko ponad średnią).
I teraz pojawiają się schody- ja chce kupować mieszkanie oczywiście w kredycie. I jak z takim osobnikiem kupować. Zapowiedział, że do rozwoju nie dąży. Uważa że jest w świetnej sytuacji. Nie widzi problemu, że to ja w 100 % finansuje wkład własny a on będzie ze mną spłacał kredyt.
Cała ta sytuacja mnie strasznie przytłacza, nie chciałam wychodzić na materialistkę. A wychodzi , że wyjdę. Jak z nim mieć dziecko, jak kupić mieszkanie. Nie chce być cały czas dźwigowym jeśli chodzi o finanse w tym związku. Mówiłam mu to 150 razy. Twierdzi , że wszystko wyolbrzymiam. Fakt nigdy go nie utrzymywałam, żeby nie było, nie pożyczałam pieniędzy, bo nie było takiej potrzeby.
Ale problem pojawiał się już przy wakacjach, nigdy ze mną za granicę nie pojechał, tylko krajówki (moim autem). W tamtym roku mieliśmy jechać na niedrogą wycieczkę zagraniczną, ale pandemia pokrzyżowała plany.
Wszystko nasila się jeśli spotkam się z koleżankami, ponieważ ich partnerzy są zaradni i ambitni. Owszem mają inne wady, ale w tych kwestiach dają radę. Koleżankom w głowach się nie mieści jak facet może zarabiać mniej od kobiety (one akurat zarabiają średnią).
Ponadto mój partner jest dobry, sprząta , gotuje, daje prezenciki, jest cierpliwy, opiekuńczy, ma fajne poczucie humoru, lubi zwierzęta. Nie ma chęci i zdolności do zarabiania więcej. Nauczenia się czegoś nowego. Co raz bardziej widzę rozjazd między nami, nawet wolę o nim nie mówić, bo zaczynam go postrzegać w kategorii problemu.
Czy ja mam słuszne obawy, czy przestawiło mi się w głowie od dość dużych zarobków.
Oboje jesteśmy 35 +
Obserwuj wątek
    • vivi86 Re: związek i kasa 22.02.21, 13:04
      Koleżankom w głowach się nie mieści jak facet może zarabiać mniej od kobiety
      A mieści im się w głowie jak kobieta może zarabiać mniej od mężczyzny?

      Zarobki, perspektywy i aspirqcje swojego faceta znasz od lat. Wcześniej było ok?

    • kachaa17 Re: związek i kasa 22.02.21, 16:51
      Lekko ponad średnia krajowa to 4000 zł na rękę. Myślę, że przy jego zarobkach i Twoich większych można kupić mieszkanie na kredyt. Jednak skoro ta dysproporcja w zarobkach Ci przeszkadza to raczej trudno to będzie przeskoczyć. Pytanie jest czy to kochasz bo może o to tu chodzi?
      • pik_pok_tak Re: chlop za malo zarabia i bez komputra :) 22.02.21, 18:49
        obrotowy napisał:

        > gdy sie widzialo, co sie bralo - to niech sie teraz nie placze na foro - tylko
        > cieszy sie z tego, co sie ma...
        hahah może i racja , ale gdyby tak każdy widział co brał to by fora nie istaniały i miałbyś same idealne związki. Poza tym dochodzi jeszcze zmiana. Ja przez te lata , które z nim jestem zmieniłam się bardzo.
    • li_lah Re: związek i kasa 23.02.21, 11:27
      Takie podejście jest fajne jak ma się do 25 lat. Takie hedonistyczne podejście i olewanie systemu imponuje młodym dziewczynom, ale macie oboje ponad 35 więc logicznym jest, że do czegoś dążysz. On nie dąży, bo mu wygodnie. Bardzo niedobrze, że chcesz sfinansować cały wkład własny. Nie robiłabym tego. Jesli to jednak zrobisz zapisz to notarialnie.
      "Uważa że jest w świetnej sytuacji. Nie widzi problemu, że to ja w 100 % finansuje wkład własny a on będzie ze mną spłacał kredyt."
      Teraz będzie mial jeszcze lepiej, bo bedzie dach nad głową za minimum wysiłku.
      A czemu tak jest? Bo teraz młodzi faceci to pizdy i mają sprane mózgi. Kobiety też, że się na to godzą.
      • pik_pok_tak Re: związek i kasa 23.02.21, 13:23
        Tylko co robić w sytuacji gdy jedno nie ma na wkład a drugie ma. U znajomych mi dziewczyn nie było to problemem, bo jakimś trafem weszły na gotowe do pana z lokum lub rodzice drugiej strony mocno wsparły. Tutaj nie ma takiej możliwości. Ze swojego środowiska nie znam dwóch osób , żeby dały po równo.
        Wychodzi na to , że związek to czysta kalkulacja- zwłaszcza w późniejszym wieku, a chciałam być taka ponad to
        • vivi86 Re: związek i kasa 23.02.21, 13:32
          Cóż, nie jesteś.
          Właśnie. Nie znasz 2 osób, żeby dało po równo. To się tak samorzutnie nie korzarzy, kodeks Napoleona w łapkę i do dzieła.

          Mieszkanie będzie jak mniemam na Ciebie. Tu zagrożenia nie widzę.
        • horpyna4 Re: związek i kasa 23.02.21, 13:35
          Pociesz się, że te, co weszły do pana na gotowe, mogą w razie czego zostać wykopane. Ciebie to nie będzie dotyczyć, nie widzisz dobrych stron tej sytuacji?
        • li_lah Re: związek i kasa 23.02.21, 13:37
          Jesteś ponadto, bo do tej pory to akceptowałaś.
          Nie robilabym sobie wyrzutów na tle materialnym, bo predzej czy pozniej w kazdym związku są na tym tle problemy. Pytanie czy pan ma możliwości na rozwój i chęci aby osiągnąć coś w zawodzie i posiadać więcej i zapewnić byt rodzinie czy zlewa po całości i nie walczy o nic bezczelnie. Bo gdy sytuacja jest jaka jest, ale on w miare zachowuje się pokornie to spoko, gorzej gdy wiecej bierze niż daje(był tu taki wątek niedawno), a tobie robi wyrzuty, ze walczysz o lepsze. Chcesz pokryć wkład wlasny, zrób to, ale sie zabezpiecz i moze niech to on splaca kredyt dopoki się to finansowo nie wyrówna.
            • li_lah Re: związek i kasa 23.02.21, 17:01
              Doceniać starania drugiej strony, nie generować zbyt dużych wydatków, starać się zauważyć, ze gdzieś jednak leży problem. Może użyłam złego określenia, ale tak bym to widziała.
              • tt-tka Re: związek i kasa 23.02.21, 19:42
                li_lah napisała:

                > Doceniać starania drugiej strony, nie generować zbyt dużych wydatków, starać si
                > ę zauważyć, ze gdzieś jednak leży problem.

                Ale dla jednej ze stron nie ma problemu. Na zycie wystarcza, na wakacje wystarcza i na inne wydatki tez, a dorabiac sie wiecej i wiecej pan nie chce i to jego dobre prawo.
    • li_lah Re: związek i kasa 23.02.21, 11:34
      Aha i co jeszcze. Nie rezygnować z życia z jego powodu. Jesli nie chce zwiedzać świata i jeździć, to jedz sama, z grupą, ekipą, ze znajomą. Zobaczysz, że to nie jest takie złe, gwarantuję, że lepsze niż rezygnacja z potrzeb i marzeń, bo jemu się nie chce. Ja tak zrobiłam z exem. Nie chciał nigdzie jechać, więc pojechałam na 4 wycieczki bez niego z koleżanką i siostrą i było super i do dziś wspominam z przyjemnością. Z panem pożegnałam się ostatecznie, bo ani nie miał ambicji żyć, ani pracować, ani zarabiać lepiej. W dodatku wymagania z sufitu.
    • mikawi Re: związek i kasa 24.02.21, 17:59
      Z pewnością nie pakowałabym się we wspólny kredyt. Finansujemy cały wkład własny, dasz radę sama obsłużyć kredyt? Nie ładuj się we wspólny tylko mieszkanie na Ciebie i Twój kredyt.
      Macie zupełnie różne podejście do życia, jego już Ci uwiera. Za chwilę będzie problem bo on nie będzie miał na ratę i ty ją będziesz wpłacać, ale mieszkanie w akcie będzie Wasze. Słabo to widzę.
        • bominka Re: związek i kasa 24.02.21, 22:44
          "Ja się bardzo rozwinęłam i potroiłam swoje zarobki . On po prostu został"

          PIK POK TOK gdzie jest granica? Jakie są Twoje oczekiwania? Czy nie mierzysz za wysoko? Czy Twoje postrzeganie faceta byłoby inne gdybyś zarabiała mniej od niego?

          Myślę,że te różnice priorytetów mogą mieć też dobre strony. Np przy wychowywaniu dzieci. Oboje rodzice z nastawieniem na rozwój zawodowy i karierę niekoniecznie podarują potomkowi szczesliwe dziecinstwo. Twojego faceta wrażliwość może być bardzo przydatna. Twój partner ma wiele zalet, poza tym jest aktywny zawodowo, wiec nie doszukuj w nim problemów. Jeśli go kochasz to skup się na pozytywach.
        • mikawi Re: związek i kasa 25.02.21, 10:26
          A gdzie to autorka napisała? Napisała ze sama wyłoży na wkład własny a razem będą spłacać kredyt - teoretycznie. Dlatego przestrzegam, żeby nie wpisywać do aktu notarialnego pana, bo tak jak teraz nie ma na wkład własny, tak i nie będzie miał na ratę.
          • vivi86 Re: związek i kasa 25.02.21, 11:40
            Że ona się rozwinęła, a partner zatrzymał się w miejscu? Powyzej.
            cyt:
            pik_pok_tak
            Re: związek i kasa
            22.02.21, 18:51
            Ja się bardzo rozwinęłam i potroiłam swoje zarobki . On po prostu został
              • vivi86 Re: związek i kasa 25.02.21, 12:17
                A gdzie jest, że nie? To jest konkubinat, nie małżeństwo. Ewentualnie niech wpiszą do aktu własność ułamkową (w sensie kto ile na nie da). Albo niech autorka bierze na siebie
                • mikawi Re: związek i kasa 25.02.21, 12:47
                  Nie wiem skąd Twoje pewne założenie, ze skoro nie są małżeństwem to mieszkanie będzie tylko na nią. Można wziąć kredyt razem w konkubinacie i razem kupić mieszkanie (w akcie oboje ze wskazaniem udziałów). Przed tym rozwiązaniem przestrzegam autorkę, jeśli stać ją na samodzielny zakup.
          • tt-tka Re: związek i kasa 25.02.21, 13:20
            mikawi napisała:

            > A gdzie to autorka napisała? Napisała ze sama wyłoży na wkład własny a razem bę
            > dą spłacać kredyt - teoretycznie. Dlatego przestrzegam, żeby nie wpisywać do ak
            > tu notarialnego pana, bo tak jak teraz nie ma na wkład własny, tak i nie będzie
            > miał na ratę.

            Przy takim postawieniu sprawy - odmowilabym splacania rat na miejscu pana. Z jakiej racji (wspol)splacac cudza wlasnosc ? Niech ona da wklad, placi raty i ma tylko swoje mieszkanie.
            • mikawi Re: związek i kasa 25.02.21, 13:27
              Dokładnie tak. Dlatego zadałam pytanie czy jest w stanie sama obsłużyć kredyt? Aby mieszkanie było w 100% jej (i raty również dla jasności). Bo jak jednak dojdzie zabijaków czas do wniosku, że ich drogi się rozjeżdżają, to dojdzie kwestia podziału mieszkania i spłacania pana. Na co pan będzie musiał wyrazić zgodę, nie musząc wcale przy tym płacić rat, bo bank sobie ściągnie z drugiego kredytobiorcy.
              • li_lah Re: związek i kasa 25.02.21, 17:55
                i w ten sposób zapewni mu mieszanie totalnie za darmo. Zero wysiłku i facet ma gdzie mieszkać nie dokładając się nic. Gdyby potem wzieli ślub, a jej przyjdzie do glowy sprzedać mieszkanie kupić inne, to sprzedając swoją przedślubną własność powiększa majątek wspólny w już trwającym małzenstwie. Radze obeznać się z przepisami zanim się podejmie tą decyzję. Są młodzi jeszcze wiele przed nimi. Kiedys tak było, teraz nie wiem, dawno nie zgłębiałam tematu.
    • vivi86 Re: związek i kasa 25.02.21, 07:29
      Aaaaaa koleżanki z żadnymi mężami zarabiają średnią. Czi ich mężowie więcej? I mieści im się to w głowie? Wyobrażają sobie swoje związki?
    • 10iwonka10 Re: związek i kasa 25.02.21, 12:55
      Ja mysle ze gosc nie jest materialista ty jestes ambitna I lubisz sie porównywać z innymi.Bycie ambitnym jest ok ale to porównywanie to bardzo nieciekawa cecha zawsze ktoś będzie mial więcej nie ty i co na to poradzisz.
      Ja mam kolezanke tez bardzo ambitna dużo zarabia a jej maz mniej i niespecjalnie sie pnie w gore. Na dziś dobrze im nie układa - maja 2 małych dzieci i on poświęca im zdecydowanie więcej czasu nie ona ale w całości jako rodzina funkcjonują dobrze. More nie w tradycyjnym stylu ale ona przynosi więcej pieniędzy on poswieca sie więcej dla rodziny.
      • mikawi Re: związek i kasa 25.02.21, 13:04
        Tez znam takie rodziny, ale podstawą jest akceptacja roli osoby, na której spoczywać będzie odpowiedzialność finansowa za rodzinę. Autorka wyraźnie napisała, że takiej perspektywy nie akceptuje. I ja ją rozumiem, tez nie czułabym się bezpiecznie z facetem, na którego nie będzie można liczyć w razie czego, gdyby życiowe zawirowania przyniosły zmianę sytuacji finansowej. Ich dzieli podejście do kwestii dążenia do rozwoju, poszerzania kompetencji, zdobywania lepiej płatnej pracy. Tak jak ona napisała - ona poszła do przodu (zawodowo, życiowo), on został w miejscu - dobrze jest jak jest. I to jest moim zdaniem sedno tematu - mają inne zapatrywania na bardzo kluczowe aspekty. Pytanie jak długo autorka wytrzyma w takim stanie, bo na zmiany u faceta 35+ bym nie liczyła.
            • vivi86 Re: związek i kasa 25.02.21, 13:12
              Twój ton wypowiedzi jest taki jakby on nie pracował w ogóle. nie pracuje? Bo z tego co ja widzę pracuje i zarabia. powyżej tzw średniej czyli więcej niż większość społeczeństwa.
              • mikawi Re: związek i kasa 25.02.21, 13:19
                Z mojej wypowiedzi wynika, że w mojej ocenie mają różne podejście do ważnych aspektów w życiu i ją go zaczęło uwierać (tak, to możliwe nawet po kilku latach). Maja 35+, ona chce stabilizacji, kupić mieszkanie, założyć rodzine. I widzi, że będzie sama w kwestiach finansowych z tym związanych, bo facet nie zamierza nic więcej w tym kierunku robić, żeby zabezpieczyć byt potencjalnej rodziny. A nie czarujmy się - kredyt hipoteczny i dziecko to konkretne sumy w budżecie. Które to ona będzie musiała zapewnić. Dlatego radzę - jeśli stać ją na mieszkanie, to niech je kupi na siebie, bez spółki i zastanowi się, czy to jest facet dla niej. Bo męczyć się w związku nie ma obowiązku. A jak sama napisała - już się meczy.
              • mikawi Re: związek i kasa 25.02.21, 13:22
                Jezu, naprawdę nie rozumiesz? Startowali z podobnych pułapów, tyle ze przez te lata ona dążyła do rozwoju i teraz zarabia 3x, a on nie zrobił nic w tym kierunku, nie podniósł swoich kompetencji, nie szuka lepszej pracy. I to ich różni. Podejście do życia, zarobki to wtórna sprawa.
                • vivi86 Re: związek i kasa 25.02.21, 13:39
                  pominełaś bardzo istotny detal, ale to w nim tkwi przysłowiowy diabeł - jak autorka sama przyznala ona i jej partner pracują w INNYCH branżach. Ciężko zatem je porównywać.

                  Czy jak pan ruszy do UK na zbiory i będzie tam 2/3 roku, a 1/3 roku z autorką, ale za to więęcej zarobi (może nawet więcej od niej) to bedzie OK? Ona z nim pojedzie?
                    • vivi86 Re: związek i kasa 25.02.21, 13:52
                      no to autorka pisała-on gdzie indziej w swojej branży nie dostanie.

                      cio dalej? Przekwalifikowanie? Może, tylko to koszty (nie będzie jojczeć na wydatki?), czas (nie będzie jojczeć, ze dom i ewentualne dzieci na jej głowie/)i brak gwarancji (zaakceptuje to?)

                      wyjazd za granicę 9pojedzie za nim/)

                      drugi etat (pogodzi to czasowo?) Nie będzie jojków pani, że dom na jej głowie?
                        • tt-tka Re: związek i kasa 25.02.21, 14:10
                          ja zrozumialam (byc moze blednie), ze pan nie szuka i nie zamierza szukac "gdzie indziej", niezaleznie od tego, ile by tam dostal. Panu odpowiada to, co robi i wystarcza to, co zarabia - nawiasem mowiac troche powyzej sredniej to nie jest tragedia - to pani przestaly odpowiadac jego zajecie i zarobki.
                          • vivi86 Re: związek i kasa 25.02.21, 14:14
                            i to mnie dziwi i tu pytanie do mikawi co proponuje?
                            1. Nauka=czas+koszty+brak gwarancji
                            2. praca za granicą = czas+pytanie czy pani pojedzie za nim
                            3. ?????????
                            • mikawi Re: związek i kasa 25.02.21, 14:33
                              Ale ja już napisałam kilka razy co proponuję. Powtórzę, bo widzę, że umknęło: proponuję autorce nie pakować się we wspólny kredyt i zastanowić na spokojnie, czego oczekuje od związku i partnera i czy z obecnym partnerem będzie to możliwe?
                            • mikawi Re: związek i kasa 25.02.21, 14:39
                              vivi86 napisał(a):

                              > i to mnie dziwi i tu pytanie do mikawi co proponuje?
                              > 1. Nauka=czas+koszty+brak gwarancji
                              > 2. praca za granicą = czas+pytanie czy pani pojedzie za nim
                              > 3. ?????????

                              W powyższych opcjach pomijasz ważny element - woli pana, aby CHCIEĆ podjąć naukę, albo wyjechać do pracy za granicą. A na to raczej się nie zanosi.
                              • vivi86 Re: związek i kasa 25.02.21, 14:43
                                a jakby CHCIAL?

                                Pani zaakceptuje koszty, jescze miej czasu, bo przecież pracy nie rzuci i brak gwarancji, że pan dorówna jej zarobkami? Pojedzie z nim za granicę, proponowała to?
                                  • obrotowy chciec , a moc - to dwie rozne sprawy. 25.02.21, 15:35
                                    mikawi napisała:
                                    > Gdyby chciał cokolwiek zmienić, nie byłoby tego wątku.


                                    chciec , a moc - to dwie rozne sprawy.
                                    nie w kazdej branzy sa mozliwosci rozwoju.

                                    dla przykladu (tylko teoretycznie) zalozmy, ze pan jest tokarzem precyzyjnym.
                                    - by dojsc do perfekcji w tym zwodzie trzeba kilku lat nauki i pracy.

                                    a potem zarabia sie nieco ponad srednia krajowa, ale to wszystko.

                                    mozliwosci rozwoju tu nie ma.

                                    i jest wiele innych zawodow - gdzie dochodzi sie do pewnego poziomu (nauczyciel , kierowca ciezarowki - tak dla przykladu) i mozliwosci rozwoju i podnoszenia zarobkow - tu nie ma.
                                    • tt-tka Re: chciec , a moc - to dwie rozne sprawy. 25.02.21, 15:41
                                      Och, nie tylko. mozna byc geologiem/pracownikiem socjalnym/bibliotekarzem/nauczycielem etc po prostu lubiacym swoja prace, te w terenie, na pierwszej linii. Awanse i zwiazane z tym podwyzki to juz bardziej zarzadzanie, praca coraz bardziej urzednicza - nie kazdy lubi, nie kazdy chce. I ma imo do tego swiete prawo.

                                      Podobnie jak ma sie prawo do wycofania z niesatysfakcjonujacego zwiazku, albo z takiego, ktory przestal zaspokajac jakies nasze potrzeby. Ale proba zmiany podejscia partnera (czy partnerki) - imo slabe.
                                      • bominka Re: chciec , a moc - to dwie rozne sprawy. 25.02.21, 16:37
                                        Niesamowite jak bardzo można przeliczyć przyszłość zwiazku🙂🙂z ekonomicznego punktu widzenia i czystej kalkulacji ten związek nie ma przyszłości. Jeśli gosc pozostanie i dajmy na to chciałby spłacać nieruchomość żony to byłby kompletnym frajerem🙂
                                        • 10iwonka10 Re: chciec , a moc - to dwie rozne sprawy. 25.02.21, 16:50
                                          Ja mysle ze oni sie nie dopasowali. Nie każdy musi sie piac w gore i ciągle awansować nie ma az tylu stanowisk w firmach. Musi być zachowana pewna równowaga. Jak ktoś napisał powyżej moze pan pracuje w bibliotece/ jest geologiem/.naukowcem.... Tak naprawdę większe szanse na szybkie awanse sa w prywatnych firmach korporacjach. Wiec moze jest to bezpieczna praca ale zarobki sa jakie sa. Mnie nie nie bardzo sie podoba to porównywanie do koleżanek i ich mezow...Sa zaradni ale maja inne wady ? A ten Pan jest opiekuńczy,uczuciowy,lubi zwierzęta, ma fajne poczucie humoru..... Raz ze w wieku 35+ juz wybór jest bardziej ograniczony dwa moze znajdzie kogoś ambitnego na dobrym stanowisku ale np.aroganckiego goscia który ma kochanki na boku
    • pik_pok_tak Re: związek i kasa 25.02.21, 17:38
      Widzę, że dyskusja w moim temacie, się mocno rozwinęła. Dla wyjaśnienia:
      1) Poznaliśmy się, kiedy moja praca była niestabilna niezbyt dobrze płatna i jego wydawała mi się super- bo stała
      2)Na początku nie traktowałam go w ogóle poważnie, ale że był bardzo wytrwały to dałam mu szansę i tak jakoś zostało, dużo pracowałam więc może miałam przytępione spojrzenie na pewne sprawy, a potem zrobiło się już poważnie
      3) Nigdy nie miałam problemu z nauką moje obecne zarobki wynikają z lawirowania między pokrewnymi branżami i zmianami pracy, dlatego ciężko mi zrozumieć jak ktoś może nie chcieć się uczyć, nie podążać za nowościami i zwiększaniem swojego wynagrodzenia, w sytuacji kiedy nie ma tzw "zaplecza" z domu , wygranej w lotto, mieszkania po babci itp.
      4) Proponowałam, mu kilkukrotnie pracę dodatkową z domu, przy komputerze, której mógł by się ode mnie nauczyć - nie chciał, bo wg niego dla laika opanowanie tego to lata świetlne
      4) Praca za granicą w tym momencie byłaby dla mnie niekorzystna, dla niego myślę, że tak - ale on nie chce nic zmieniać
      5)Przebywając w tzw. "lepszej" pracy mam takie środowisko a nie inne, od którego on odstaje, ciężko wtedy nie porównywać
      6) mam świadomość swojego wieku i tego co jest na rynku matrymonialnym, doceniam jego dobre cechy i to mnie najbardziej powstrzymuje przed zakończeniem.
      7) bycie kurą domową przy nim mi nie grozi, nigdy mi nie groziło, bo on robi i robił takie rzeczy

      Nie bardzo rozumiem zakupu mieszkania samodzielnie. Czyli co kupuje mieszkanie na siebie (oczywiście mniejsze, bo wielkiego kredytu sama nie wezmę), a on gdzie wtedy mieszka?- płaci mi czynsz za wynajem? czy jak. Kupuję w udziałach, w razie nieporozumień mam problem, bo on może nie chcieć sprzedać mi swojego udziału i jednocześnie nie spłacać rat i nic nie zrobię? Będe miała jego na głowie i cały kredyt? Był ktoś w takiej sytuacji? Nie wierzę , że wszyscy mają tak idealnie po równo.
      • 10iwonka10 Re: związek i kasa 25.02.21, 17:51
        punkt 7- Jeśli chcecie miec dziecko i widzisz z nim przyszlosc to kupowanie mieszkania tylko na siebie nie ma sensu. Mysle ze powinnaś sie poradzić prawnika. Jest chyba mozliwosc spisania umowy kupna w taki sposób ze będzie w niej zdefiniowane ze wkład własny jest twoj.
      • tt-tka Re: związek i kasa 25.02.21, 18:08
        pik_pok_tak napisał(a):


        > 3) ciężko mi zrozumieć jak
        > ktoś może nie chcieć się uczyć, nie podążać za nowościami i zwiększaniem swojeg
        > o wynagrodzenia, w sytuacji kiedy nie ma tzw "zaplecza" z domu , wygranej w lo
        > tto, mieszkania po babci itp.

        Coz, nie ma obowiazku rozumiec.... ale przyjmij do wiadomosci, po prostu, ze mozna i ze takich osob jest wcale niemalo. Nie kazdy ma parcie na wzwyz i na kase. Zwlaszcza gdy nie bieduje.


        > 5)Przebywając w tzw. "lepszej" pracy mam takie środowisko a nie inne, od któr
        > ego on odstaje, ciężko wtedy nie porównywać

        A, skoro juz sie zaczyna, ze on odstaje od "lepszych", czyli jest "gorszy"... moze po prostu zmienic go na kolege z tej "lepszej" pracy ? jego domowe/rodzinne zalety nie sa "srodowiskowe", jak rozumiem ?


        > Nie bardzo rozumiem zakupu mieszkania samodzielnie. Czyli co kupuje mieszkanie
        > na siebie (oczywiście mniejsze, bo wielkiego kredytu sama nie wezmę), a on gdzi
        > e wtedy mieszka?- płaci mi czynsz za wynajem? czy jak.

        O matko. Nie, chyba, ze szukasz lokatora. On wtedy placi uzgodniona przez was (polowa, jedna trzecia, jedna czwarta) czesc kosztow eksploatacji mieszkania, czynszu i rachunkow.
        Albo rzeczywiscie zaczynacie mieszkac oddzielnie.

        Nie wierzę , że wszyscy mają tak idea
        > lnie po równo.

        Nie maja. Tylko wiesz, moze maja inne stosunki rodzinno-domowe. Np bardziej sie liczy to, ze partner/ka odpowiada mnie, a nie mojemu srodowisku :) Albo uznaja pieniadze za wspolne (odradzam, skoro masz niewspolne z tym panem dzieci). Albo osoba mniej zarabiajaca nadrabia w oczach drugiej strony czuloscia, opiekunczoscia i innymi nieplatnymi walorami. A bywa tez bardzo nie bardzo - byl na ematce, jesli zechcesz, poszukaj, watek "placenie czynszu ukochanej osobie" (NIE analogia z wami, przyklad tylko)
        • bominka Re: związek i kasa 25.02.21, 18:50
          Autorko uważam,że masz za dużo wątpliwości względem przyszłości. Jeśli ludzie chcą być razem, nie ma wtedy tak dogłębnej analizy. Wez to też pod uwagę,że praca dzisiaj jest,jutro może się skończyć i karta może się diametralnie odwrócić. W wieloletnim związku wtedy nie rozkminiasz,że teraz ja duzo dokładam a innym razem partner. Rzecz w tym,że razem stanowicie całość. Jeśli na tym tle Ty dzielisz na moje twoje to mało obiecująco to wyglada.
            • lumeria Re: związek i kasa 27.02.21, 12:53
              Jeśli dla niej to ważne, to jednak powinna to wziąć pod uwagę, nie? Bo jednak wstydzenie sie partnera i męża, ciągła presja by się zmienił niczego dobrego nie da.

              Teraz jest czas, żeby sie zastanawiać i rozkminiać. I zrobić ta tabelkę plusów i minusów - i przemyśleć, czy taki układ będzie fajny za 5, 10, 15 lat. Związek to nie tylko "ale jaaaa goooo koooocham", tylko partnerstwo biznesowe również. Teraz gały widzą co biorą.
          • stasi1 Re: związek i kasa 26.02.21, 09:56
            Akurat ta pani pisze że jej partner w miarę dobrze zarabia bo długo w tej firmie pracuje. Jak coś się ma zmienić to u niego na gorsze. Chyba że się do PiSu zapisze
      • rita03 Re: związek i kasa 27.02.21, 11:53
        Pik_pok_tak, uważam, że warto położyć na szali wszystkie za i przeciw w Waszym związku. To wymaga nie tylko dogłębnego przemyślenia co dla Ciebie jest ważne w życiu i jak to życie ma wyglądać, ale też rozmowy z Partnerem i ustalenia czy macie szansę na wspólną przyszłość.
        Nie jest tak, że nie mogłaś się rozmyślić, czy zmienić swoich oczekiwań od życia, czy od Partnera. Masz do tego prawo. On też. Ale jeśli to Ty zmieniłaś oczekiwania, priorytety itp... to weź na siebie tę odpowiedzialność i powiedz mu o tym i o swoich obawach. Bo to, że Tobie się odmieniło, nie znaczy, że on musi się dostosować do tego. Czasem lepiej się rozstać. A może uda się Wam wypracować jakiś kompromis, znaleźć złoty środek w tym wszystkim (?). Nie sugerowałabym się tym, czy dorówna Twoim znajomym, czy od nich odstaje, tylko tym, co Ci serce i rozum podpowiada. Nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze. Sama zauważasz jego pozytywne cechy, które być może nie mieszczą się w kategoriach "ambitny, zaradny i dobrze zarabiający facet", ale troskliwy partner/ mąż i dobry ojciec dla Waszych dzieci ( jeśli są w planie).
        Czy gdyby odwrócić role i to On zarabiałby trzy razy tyle co Ty, a Ty nie miałabyś ochoty, czasu, czy możliwości zmienić swojej zawodowej sytuacji, czy wtedy Twoje spojrzenie na wasz związek byłoby takie samo..?
        Jeśli chcesz budować z nim swoje życie i wziąć wspólny kredyt, może warto jakąś umową notarialną się zabezpieczyć ( parę osób już o tym pisało) , że dajesz większy wkład własny i ewentualnie jeśli będziesz spłacała proporcjonalnie większą część tego kredytu, to że jesteś proporcjonalnie większym udziałowcem tego mieszkania. A z drugiej strony, jeśli to Pan zajmuje się więcej domem i obowiązkami domowymi, jak to przeliczyć...? ;)
        • vivi86 Re: związek i kasa 09.03.21, 10:38

          Czy gdyby odwrócić role i to On zarabiałby trzy razy tyle co Ty, a Ty nie miałabyś ochoty, czasu, czy możliwości zmienić swojej zawodowej sytuacji, czy wtedy Twoje spojrzenie na wasz związek byłoby takie samo..?


          albo w Twojej branży byłoby to niemożliwe. Jakbyś praciwała jako przedszkolanka to nawet pracując całą dobę nie zarobisz tyle co programista
          • pik_pok_tak Re: związek i kasa 14.03.21, 09:57
            Dlatego nie zostałam przedszkolanką , bo to mało rozwojowa praca i wtedy jedyny ratunek to facet "odciążacz", przy którym jak się przycupnie to się zostanie jakoś przeholowanym przez życie.
            • vivi86 Re: związek i kasa 14.03.21, 10:43
              Zastanów się co TY chcesz żeby on zrobił:
              1-przekwalifikował się (czas czyli przejmujesz przynajmniej część on wiem szkole w domu+ pieniądze+brak gwarancji, że on doszlusuje do Twoich zarobków)
              2-znalazł pracę mniej więcej w swojej branży (może się da, ale np 150 km od Waszego domu-pijedziesz za nim, przeprowadzisz się?)
              3-wyjazd za granicę (je)
              4-wyjazd za granicę (jego) i Waszą rozłącza na ok pół roku co roku?

              Co TY chcesz żeby się stało?
    • 152kk Re: związek i kasa 12.03.21, 21:06
      Cała ta sytuacja mnie strasznie przytłacza, nie chciałam wychodzić na materialistkę.
      --------------
      Nie za bardzo można zrozumieć o co ci chodzi. Przed kim nie chcesz wyjść na materialistkę?
      Może w pierwszej kolejności powinnaś się zastanowić na czym ci zależy - co cenisz w życiu, związku. A nie kierować się tym, co mówią koleżanki...
      Ja bez żadnego problemu odnalazłabym się w takim związku jak opisujesz - tj. facet jest ok, kocha cię i dba o ciebie i o dom, a jedyną jego większą "wadą" jest to, że nie ma talentu do zarabiania większych pieniędzy (ale jak widać - leniwy nie jest, skoro sprząta, gotuje, jest w stanie sam się utrzymać itd). Ja też jestem w stanie siebie utrzymać, jak również w większej części utrzymać nasze dzieci, mogę być "głównym żywicielem". Uważam, że w związku powinna być równowaga - czyli każdy wkłada podobny zakres wysiłku i starań, ale niekoniecznie identyczny - jedno może więcej zarabiać, dbać o finanse, a drugie bardziej zadbać o dom i dzieci w sensie osobistych starań i płeć dla mnie nie ma żadnego znaczenia, o ile w sumie wszystko dobrze funkcjonuje.
      Jeśli dla ciebie ważniejsze jest, żeby mężczyzna zapewniał ci dobrobyt materialny, niż inne jego zalety - to powinniście się w tej sytuacji rozstać. Z tego nic dobrego nie wyniknie - wyraźnie widać, ze wasze priorytety i wizja związku są kompletnie różne - a to że ciągle "ciosasz mu kołki na głowie" o zarobki dobrze nie wróży:( Nie zmusisz go do zmiany, a nawet jeżeli - będzie nieszczęśliwy i ciebie za to obwini (słusznie).
      • pik_pok_tak Re: związek i kasa 14.03.21, 10:19
        Też miałam takie idealistyczne wizje kiedyś, że to bez znaczenia. To nie do końca tak jest.
        Gdyby on stracił pracę, to ja ze swoich zarobków mogę utrzymać 3 osoby na dobrym poziomie.
        Gdybym ja straciła, to życie na krawędzi, ale posprzątane by było;)
        Taka wizja w dłuższej perspektywie jest przerażająca, że to na Tobie ciąży dbałość o byt. Nie dziwie się, że faceci krócej żyją.
        • tt-tka Re: związek i kasa 14.03.21, 10:28
          Tak to juz jest w zyciu (zwlaszcza doroslym), ze dokonujemy wyborow i ponosimy tych wyborow konsekwencje. Albo-albo.
          My ci mamy wybrac wersje twojej przyszlosci ? Czy po prostu szukasz usprawiedliwienia dla rozstania z twoim partnerem ?
          • pik_pok_tak Re: związek i kasa 14.03.21, 10:56
            Wiem, że tu nie działa statystyka. Byłam ciekawa istnienia tego typu związków wsród forumowiczek. Czy komfortowo czują się w sytuacji, że to one są głównymi żywicielkami rodziny, organizują samochód, mieszkanie itp. Bo może z tym da się żyć.
            Nie ukrywam, że w swoim towarzystwie jestem endemitem z takim układem sił.
            • tt-tka Re: związek i kasa 14.03.21, 11:05
              Co znaczy "bo moze z tym da sie zyc" ?
              Pewnie, ze sie da. Kwestia, jak sie czuja ci "z tym" zyjacy.
              Chcesz, zeby partner sie zmienil ? licz sie z tym, ze on moze nie chciec.
              Chcesz innego partnera ?
              Chcesz zmienic swoje nastawienie ?
            • vivi86 Re: związek i kasa 14.03.21, 11:10
              A czy komfortowo się czułaś na początku znajomości jak to Ty zarabiałaś słabo i na niepewnej umowie, a to jego praca była "super"? Komfortowo się czują te Twoje koleżanki na średnich krajowych z dużo lepiej zarabiającymi facetami? Wg Twoich i ich kryteriów to ich mężowie powinni im walizki wystawić. A w Twoim przypadku diametralna zmiana postrzegania partnera od momentu jak Ci się polepszyło zawodowo też nie najlepiej o Tobie świadczy.
              • pik_pok_tak Re: związek i kasa 14.03.21, 11:26
                Nie czułam się komfortowo. Mi się nie polepszyło od tak z przypadku, ja na to ciężko pracowałam. Robiłam dużo w kierunku zmiany. Czują się dobrze to młode związki z max 5cio letnim stażem, więc jeszcze panowie mają dużo sił żeby pracować. Ale jak i się odwidzi, to nie wiadomo czy panie będą nadal zadowolone.
                • vivi86 Re: związek i kasa 14.03.21, 11:44
                  A panowie w sensie mężowie tych koleżanek zarabiających średnią krajową są zadowoleni i im się nie odwiedzało? Raczej są i nie odwiedzało im się skoro oni są razem.
                  Nie przeczę, że zmiana Twojej sytuacji to efekt ciężkiej pracy, ale skoro jak sama przyznajesz nie pracujecie w tej samej branży to ciężko porównywać Ciebie i partnera wprost.
                  Stąd pytanie co TY chciałabyś by się stało i na jakie koszty obydwoje (tak, obydwoje) jesteście gotowi, a jakie wiązałyby z e że zmiana sytuacji partnera skoro on w swojej branży więcej nie zarobi?
            • horpyna4 Re: związek i kasa 14.03.21, 11:55
              Jesteś endemitem? To chyba powód do dumy. Powiedz sobie "żadna koleżanka nie osiągnęła takiej samodzielności i niezależności, jak ja, więc mi zazdroszczą i usiłują namieszać w moim związku".

              Jak myślisz? Lepiej być służącą, czy królową? Zastanów się.
            • rita03 Re: związek i kasa 14.03.21, 14:00
              W moim bliskim otoczeniu jest takie małżeństwo z dwudziestopiecioletnim stażem. Oboje po studiach... Ona pierwsza postawiła na karierę, zrobiła studia podyplomowe dostała dobrą pracę, po dwóch trzech latach przeskoczył męża w zarobkach 2 - 3 krotnie. A mąż w tym czasie praca w państwowej firmie od 8 do 16, opieka nad dzieckiem które się pojawiło, gotowanie i orgarnianie życia. Niesmaczne bylo tylko to, że przy każdej okazji ona wypominala mu że zarabia śmieszne pieniądze i nie ma ambicji zawodowych. Nie miała skrupułów robić te wyrzuty wielokrotnie i w obecność i innych ludzi. Potem kolejne studia podyplomowe co drugi weekend poza domem i kolejne dzieci... I kolejne awense. Aż tu kilka lat temu, ona straciła pracę i do dziś nie znalazła, a on jako doświadczony inżynier znalazł świetną pracę i rolę się odwrocily. Nigdy nie słyszałam żeby jej wspomniał, że od kilku lat nie ma pracy.
              • vivi86 Re: związek i kasa 14.03.21, 14:11
                A zdaniem forumowiczek powinien dać jej strzała w d. i tyle ja widzieli. I nawet by się jej należało. Ciekawie ile czasu korpobiurwa poświęcała na ogarnięcie domu i dzieci
              • rita03 Re: związek i kasa 14.03.21, 20:14
                Dziś jest tam taka sytuacja, że dzieci mają super kontakt z ojcem, który był troskliwy, bawił się z nimi, czytał bajki na dobranoc, miał czas i chęci spędzać czas z dziećmi, a mama pracowała kilkanaście godzin na dobę, kilka fakultetów skończyła, ale dla dzieci nie miała cierpliwości i czasu, tam nie ma relacji.
                Więc to wszystko zależy od priorytetów, życiowej dojrzałości i oczekiwań od życia.
                Ważne jest żeby sobie odpowiedzieć na pytanie: " czego chcę i co jest dla mnie ważne w życiu, co akceptuję, a czego sobie nie wyobrażam" . Jeśli inne zalety rekompensują małe możliwości zarobkowe, czy nawet małe ambicje zawodowe partnera, to uda się stworzyć udany związek/ rodzinę. Ale jeśli jedna ze stron czuję się z tym źle, to lepiej znaleźć kogoś o zbliżonych możliwościach i priorytetach.
            • vivi86 Re: związek i kasa 14.03.21, 11:13
              Jw. Inaczej na to patrzyłaś na początku związku. Jesteście razem, zatem on Ci nie powiedział część, bo nie dajesz rady. Co do Twoich koleżanek zarabiających jak rozumiem nieco mniej od Twojego partnera nadal są ze swoimi zarabiającymi więcej facetami (wyobrażają sobie zarabiać mniej?). I ich faceci nie wystawili im walizek za drzwi "bo oni dadzą radę, ale nie chcą być w tym odosobnieni". Mam wrażenie, że to koleżanki Cię napuszczają na partnera. Zauważ choć tyle, że same mają podwójne standardy
            • 152kk Re: związek i kasa 14.03.21, 18:40
              Masz oczywiście prawo do takiego podejścia.
              Musisz się jednak liczyć z tym, że nie znajdziesz partnera spełniającego Twoje ambicje finansowe, a jednocześnie mającego inne (chyba dla ciebie ważne skoro o nich piszesz) zalety tj. dobry, sprząta , gotuje, daje prezenciki, jest cierpliwy, opiekuńczy, ma fajne poczucie humoru, lubi zwierzęta, nie znajdziesz. Ideałów po prostu nie ma. Jeśli nie jesteś w stanie tego zakceptować - to powinnaś po prostu być sama, bo związek, w którym jedna ze stron nie akceptuje drugiej to koszmar.
              Ja już wybrałam - dla mnie to, ile zarabia partner nie ma znaczenia (tj. nie wiem, czy odpowiadałoby mi gdyby zarabiał bardzo dużo więcej - widziałam takie związki i zwykle są w nich problemy, których ja bym nie zaakceptowała - mężczyźni w takich związkach mają skłonność do przedmiotowego traktowania kobiet - nie twierdzę, że to jest reguła - po prostu takie są moje obserwacje najbliższego otoczenia i tego bym się bała).
              Nie jestem młodą osobą, ani idealistką - po prostu w aspekcie finansowym liczę na siebie, zawsze tak myślałam i na tym akurat się nie przejechałam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka