"Toksyczna" matka

IP: 195.136.49.* 29.10.04, 09:22
Co zrobić kiedy matka nie rozumie ze jestes dorosla i masz swoje zycie i
traktuje cie jak dziecko.Chce aby sie nia zajmowac, pomagac itd. najlepiej
ciagle byc w domu, nie akceptuje twojego zwiazku itd., itd.
    • Gość: Fema Re: "Toksyczna" matka IP: *.hrz.uni-kassel.de 29.10.04, 09:30
      jezeli masz mozliwosc to sie wyprowadz. Jesli nie musisz z nia porozmawiac i
      wyjasniec, ze nie ma prawa wtracac sie w Twoje zycie i Cie "ustawiac". Jezeli
      tego nie zaakceptuje to jej problem. Nie jestes jej klonem.
      • Gość: ania Re: "Toksyczna" matka IP: 195.136.49.* 29.10.04, 09:32
        wlasnie sie wyprowadzilam do chlopaka ale ona wszystkim opowiada ze mieszkam u
        babci bo mamy remont w domu a jak remont sie skonczy to wroce do pokoiku ktory
        mi szykuje
        • Gość: ana_banana Re: "Toksyczna" matka IP: 156.17.253.* 29.10.04, 09:36
          I niech opowiada. Wyprowadzilas sie. Zrobilas pierwszy krok i teraz od niej
          zalezy czy to zaakceptuje czy nie. Stara sie toba manipulowac i to ty jej
          musisz pokazac, ze juz z tego wyroslas. Powodzenia.
        • wykalaczka Re: "Toksyczna" matka 29.10.04, 09:41
          Aniu:) Twoja matka nie jest "toksyczna" tylko nadopiekuńcza. Myślę, że grubo
          przesadziłaś z tą toksycznością. I dać mamie troche czasu by się przyzwyczaiła.
          • Gość: Milcha Re: "Toksyczna" matka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 09:43
            A ile masz lat?
            • Gość: ania Re: "Toksyczna" matka IP: 195.136.49.* 29.10.04, 10:35
              26
              • miawalles Re: "Toksyczna" matka 29.10.04, 11:13
                hmm, może jesteśmy astralnymi bliźniaczkami? - też mam na imie Ania i też mam
                26 lat.
                a gdzie mieszkasz?
    • miawalles Re: "Toksyczna" matka 29.10.04, 09:57
      chyba wymienić na lepszy model:(
      śmieję się, ale ma dokładnie to samo. ona wie wszystko najlepiej, moje życie to
      jej życie, obraża się, jak nie zadzwonię przez trzy dni , bo niby "mam ich w
      d... i sie nimi nie interesuję". teraz obwinia mnie o to, że przez stresy z
      ubiegłego roku mój ojciec jest ciężko chory!!!totalny absurd!!!
      jesli możesz, to zerwij bliskie kontakty. boli, ale innego wyjścia nie widzę.
      • Gość: ania Re: "Toksyczna" matka IP: 195.136.49.* 29.10.04, 10:35
        Dokladnie identyczna sytuacja. Obwinia mnie tez o swoje stresy, o to ze nie
        moze spac, chouje i przeze mnie popadla w depresje.
        • miawalles Re: "Toksyczna" matka 29.10.04, 11:13
          to możemy sobie podać rękę:))
          ona tez jest przeze mnie chora, ma nerwicę, zmarnowałam jej zycie, wolałaby
          mnie nie urodzić (tak kiedyś usłyszałam, potem mówiła, ze tak nie powiedziała).
          To toksyczna miłość, o ile mozna to tak nazwac. trzeba poluzowac kontakty.
          dobrze , że się wyprowadziałaś, będzie trochę lepiej. chociaz ja cały czas
          słyszę, że za rzadko ich odwiedzam, zapraszam, że jestem podła, że zostawiam
          ich samych. szkoda gadać.
          a jakbys wiedziała, co się działo przed moim rozwodem!!!! koszmar!!!!
          • Gość: ania Re: "Toksyczna" matka IP: 195.136.49.* 29.10.04, 11:19
            moja nie akceptuje mojegom zwiazku, przez ponad 6 lat probowala go zniszyc i
            nie udalo sie, wyprowadzilam sie ale ona nie daje za wygrana.
            • miawalles Re: "Toksyczna" matka 29.10.04, 11:31
              moja próbowała nie dopuścić do rozwodu, potem do bycia z kims innym. co ona
              wyrabiała, mój Boże!!!! w dalszym ciągu walczy. uważa, że jestem
              nbieszczęśliwa, że zmarnowąłm zycie, że ze mnie suka i dziwka, bo zostawiłam
              męża. moze wnuki ostudza jej zapały.
              i mi jej szkoda (to w końcu matak) i jestem na nią wściekła
              • Gość: ania Re: "Toksyczna" matka IP: 195.136.49.* 29.10.04, 11:47
                wlasnie, tlumaczymy sobie caly czas ze to przeciez matka (moja zawsze
                powtarzala ze ona jest matka i jej wszystko wobec mnie wolno)ale to nie znaczy
                ze nie mamy prawa do wlasnego zycia. Moja tak mnie psychiczne usidlila ze caly
                czas mam jakies wyrzuty sumienia, ze powinnam jednak zrobic tak jak mowi itd.,
                ale tak nie mozna bo nigdy sie od niej nie uwolnie. Jestem wszystkiego swiadoma
                ale ciezko to zrobic, odwrocic sie jak inni radza.
                • Gość: Milcha Re: "Toksyczna" matka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 11:53
                  Może zwrócić się do psychologa o pomoc? Pójść z mamą na terapię?
                  • Gość: ania Re: "Toksyczna" matka IP: 195.136.49.* 29.10.04, 11:56
                    To absolutnie nie wchodzi w gre.ona uwaza ze robi slusznie i ma racje w tym co
                    robi ( a tak poza tym to ona nigdy nie uzawala lekarzy i leczyla sie ze
                    wszystkiego sama, tym bardziej nie ma mowy o psychologu)
                  • miawalles Re: "Toksyczna" matka 29.10.04, 11:57
                    moja by sie wydarła, że całe życie robię z niej wariatke i sama mam iść do
                    lekarza.
                    • oldbay Re: "Toksyczna" matka 03.11.04, 19:35
                      Poważnie zaczynam się zastanawiać czy nie mamy tej samej matki...
                      U mnie jest IDENTYCZNIE. Zniszczyłam jej życie, w ogóle rujnuję życie całej
                      rodziny, jestem wredną kłamczuchą a ona ma do wszystkiego prawo bo jest matką.

                      Mówi: jak ci tak źle w rodzinnym domu to możesz popełnić samobójstwo albo
                      wynieść się na zawsze (chyba pod most bo dobrze wie, że nie mam dokąd iść ani
                      za co - studiuję dziennie a rodziny żadnej w naszym mieście nie mamy)a ja
                      płakać po tobie nie będę bo mam jeszcze dla kogo żyć (syn i wnuk).
                      Czasem mi mówi, że ja jej zazdroszczę tego, kim jest i ci osiągnęła w życiu
                      (jest nauczycielką) a poza tym chciałabym jej odebrać miłość ojca i zostać jego
                      żoną. Tak właśnie mówi do mnie moja rodzona matka.

                      A jak zaproponowałam, żebyśmy wszyscy poszli do jakiejś poradni bo tak się
                      dłużej żyć nie da to powiedziała, że ona jest zdrowa a ja chora psychicznie i
                      żebym sama poszła się leczyć bo kiedyś doprowadzę do jej śmierci.

                      Mówię wam, jak wracam do domu to czuję obrzydzenie, stres, strach - wszystko na
                      raz. Zastanawiam się tylko: co dzisiaj wymysli?
                      Na razie szukam sobie dodatkowych zajęć, dużo się uczę (chociaż jeden plus bo
                      na ostatnim roku mam jedną z najlepszych średnich :D), zapisałam się koła
                      fotograficznego, działam w stowarzyszeniu, trochę pracuję a jak nie to idę
                      gdzieś na praktyki - no jednym słowem robię wszystko co się da, żeby jak
                      najmniej czasu spędzać w domu. Tylko czasem mam dość takiego życia. Czasem
                      chciałabym po prostu spokojnie wrócić do domu, zjeść kolację, popatrzeć w TV.
                      Najgorzej jak przychodzą święta albo jakieś wolne dni. Uciekam jak najdalej od
                      tego syfu, który mam w domu.
                      -
                      oldbay
                • miawalles Re: "Toksyczna" matka 29.10.04, 11:57
                  dokładnie mam to samo. mówie Ci, abyś poluzowała kontakty, a samej mi ciężko to
                  zrobić. i te wyrzuty sumienia. powiem tak, cokolwiek zrobisz, będziesz
                  miałakaca moralnego. jednak najrozsądniej jest jednak troche wyl;uzować i sie
                  nie dac stłamsić. masz oparcie w chłopaku? jesli tak to super, połowa suksecu.
                  bo ja juz zaczęłam dochodzić do takich wniosków, że może to ze mna jest cos nie
                  tak, że może rzeczywiście jestem wyrodną córką.
                  najgorsze jest to, ze taka chora sytuacja odbija się na moim małżeństwie (teraz
                  mniej, ale wczesniej, ja nie wiem, jak on to znosił, te ciągłe szarpanimy ja-
                  mama, ja-on). nie daj się, to patologia, to nie jest normalna sytuacja. a
                  wyrzuty sumienia będą zawsze.
                  • Gość: ania Re: "Toksyczna" matka IP: 195.136.49.* 29.10.04, 12:18
                    tez tak czasami mysle ze moze to faktycznie ja jestem zla (chociaz wszyscy
                    mowia inaczej)Moj chlopak wytrzymywal przez ponad 6 lat teraz juz powoli widze
                    ze ma dosc, ale stara sie.Ona go nienawidzi nie chce go znac,
                    (masz moze jakiegos maila?)
                    • miawalles Re: "Toksyczna" matka 29.10.04, 12:23
                      eiletylea@wp.pl
                      pisz śmiało:)
                    • miawalles albo lepiej na miawalles@gazeta.pl - częściej spra 29.10.04, 12:30
                      wdzam:)
                      • Gość: pająk Re: albo lepiej na miawalles@gazeta.pl - częściej IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 30.10.04, 21:14
                        Same nieszczęśliwe! A może to wy jesteście toksyczne córki? 4. przykazanie.A
                        może by tak sie trochę liczyć z rodzicami?
                        • miawalles Re: albo lepiej na miawalles@gazeta.pl - częściej 01.11.04, 16:12
                          A Ty jak nie wiesz, jak to jest, to lepiej się nie wypowiadaj. Nikomu nie życzę
                          takich toksycznych układów rodzinnych:(((
                  • Gość: bogi Re: "Toksyczna" matka IP: *.dwi.uw.edu.pl 02.11.04, 11:49
                    e tam. jakie wyrzuty sumieenia.
                    matka powinna wspierac a nie niszczyc wlasna corke. jsli ktos ma miec wyrzuty
                    sumienia to tylko ona.
                    • miawalles Re: "Toksyczna" matka 03.11.04, 08:33
                      to powiedz to mojej matce.
                      najpierw wyprowadzi mnie z równowagi, a potem zgania wine na męża, że przez
                      niego jestem znerwicowana. a tego, że to ona robi toksyczna atmosferę, to już
                      nie widzi.
                      • Gość: bogi Re: "Toksyczna" matka IP: *.dwi.uw.edu.pl 03.11.04, 11:45
                        sluchaj. musisz ja trzasnac o mur, powyzywac ja. spokoj nic nie da. ona chce
                        dostac kopa w dupe bo byc moze tez byla za mlodu kopana.
                        z reguly ci, ktorzy byli kopani chca byc dalej kopani, bo nie potrafia inaczej
                        funkcjonowac.
                        • miawalles Re: "Toksyczna" matka 03.11.04, 12:07
                          pudło.
                          to po prostu taki charakter plus to, że jestem jedynaczną, wyczekaną,
                          wytęsknioną i niespełniającą w dodatku wszystkich oczekiwań.
                          • Gość: bogi Re: "Toksyczna" matka IP: *.dwi.uw.edu.pl 03.11.04, 12:12
                            jaki taki charakter.?
                            Twojej matce odwala i musza byc jakies tego przyczyny.
                            • miawalles Re: "Toksyczna" matka 03.11.04, 13:08
                              Panikarski, wszystko widzi na czarno i zawsze wszystko wie najlepiej. To taki
                              typ człowieka, który lubi sie udręczać za miliony, nie potrafi znaleźć radości
                              zycia, tylko widzi same złe strony.
                              • Gość: bogi Re: "Toksyczna" matka IP: *.dwi.uw.edu.pl 04.11.04, 10:13
                                rozumiem Cie, bo ja mam/mialam z tym duzy problem.mam wrazenie, ze to niestety
                                polskie warunki robia z kobiet cos takiego. zyjemy w strasznie dusznym
                                spoleczenstwie.
                                ja w ktoryms momencie zastosowalam terapie szokowa. troche pomoglo.
                                problemmem jets w tym, ze Twoja matka moze wogole nie zdawac sobie sprawy ze
                                swojego zachowania i dlatego wazna jets info zwrotna.
                                trzeba sie mocno wkurzyc, tak zeby ona sie Ciebie przestraszyla. innej rady nie
                                ma.
                                • miawalles Re: "Toksyczna" matka 04.11.04, 10:30
                                  moim zdaniem to nie kwestia społeczeństwa i otoczenia. to charakter,
                                  nastawienie do świata. moja mama pracuje, nieźle zarabia, stać ją na życie, na
                                  powiedzmy średnim poziomie, nie musi sobie niczego odmawiać. a jednak cały czas
                                  wszystko jest źle, wszystko nie tak. boi sie nowości, podchodzi nieufnie i z
                                  wrogim nastawieniem do wszystkiego wokoło.
                                  a co masz na mysli pisząc o terapii szokowej? jak mam ja wystraszyć. juz raz ją
                                  wystraszyła rozwodem i ponownym zamążpójściem, to o mały włos nie dostała
                                  zawału!!!
                                  co do rozmwoy, to próbowałam wielokrotnie, tylko ciężko jest komuś
                                  przetłumaczyć, że może nie tędy droga, że trzeba sie trochę otworzyć na świat,
                                  że trzeba zyć, bo życie takie krótkie i trzeba czasem potraktowac pewne sprawy
                                  z lekkim przymruzeniem oka. a tego ostatniego to ona kompletnie nie pojmuje i
                                  wykląła mnie za takie pojmowanie świata. dla niej świta jest na serio, na
                                  bardzo serio, brakuje jej dystansu. no i jak ją tego nauczyć?
                                  • Gość: bogi Re: "Toksyczna" matka IP: *.dwi.uw.edu.pl 04.11.04, 10:43
                                    sluchaj - moja matka jest podobna i to jets wlasnie kwestia NASZEGO
                                    spoleczenstwa, ktore robi z kobiet najpierw kucharki, zniewala kobiety, a
                                    pozniej one same wywalaja swoja zolc na tych, ktorymi moga zarzadzac. osobami,
                                    ktorymi moga zarzadzac sa jedynie ich wlasne corki, bo tym kobietom nikt nie
                                    powiedzial, ze MOGA ZADAC CZEGOS od innych ludzi. rozumiesz ten mechanizm???
                                    to dopiero na starosc one moga kims rzadzic, bo prze lata nimi rzadzono, a z
                                    reguly zawsze mialy nizsze pensje od swoich mezow, i nudna prace.
                                    co z tego, ze teraz zyja na wyzszym poziomie, jak zawsze im mowiono, ze nigdy
                                    nie beda dobre i nie sa dobre i nie sa zdolne i maja siedziec cicho.
                                    mam nadzieje, ze pokolenie naszych matek jest ostatnim zniewolonym pokoleniem
                                    kobiet. ja rozumiem ten mechanizm i zawsze bede stala po stronie mojej corki.
                                    • miawalles Re: "Toksyczna" matka 04.11.04, 10:49
                                      nie zgadzam się. u mojej mamy to inna kwestia. ona zawsze dobrze zarabiała,
                                      była na kierowniczym stanowisku, nikt jej nie zniewaloł, nie przywiązał do
                                      garów, szmaty, nigdy nie czuła się kimś niższym, kimś pomiatanym. to nie
                                      kwestia tego, że ona musi sie na kim odegrać, na kimś czyli na mnie. jestem
                                      jedynaczką, wyczekaną i upragniona. na mnie więc skupiają się wszystkie jej
                                      oczekiwania, ona jest ode mnie uzależniona. przez cały czas ja byłam
                                      janwazniejsza w jej zyciu, wszystko kręciło sie wokół mnie, a teraz, kiedy
                                      jestem dorosła, mam swoje życie i swoje sporawy, jej cos nie pasuje, bo nie
                                      dzwonię codziennie, nie odwiedzam raz w tygodniu, robie nie zawsze to, co jest
                                      się wydaje słuszne itd.
                                      nie chodzi o zniewolenie kobiet w PRL-u, tylko chorą miłość matki do córki.
                                      • Gość: bogi Re: "Toksyczna" matka IP: *.dwi.uw.edu.pl 04.11.04, 10:51
                                        no ale w takim razie jakich oczekiwan nie spelniasz?????
                                        • miawalles Re: "Toksyczna" matka 04.11.04, 10:58
                                          np rozwiodłam się w niecały rok po slubie, więc nie mam zasad moralnych, nie
                                          wyznaję żadnych wartości itd.
                                          • Gość: bogi Re: "Toksyczna" matka IP: *.dwi.uw.edu.pl 04.11.04, 11:14
                                            np rozwiodłam się w niecały rok po slubie, więc nie mam zasad moralnych, nie
                                            > wyznaję żadnych wartości itd.

                                            no wiec to jets wlasnie to, o czym ja pisalam- dusznosc tego spoleczenstwa.
                                            logicznie patzrac zawsze moga istniec powody do tego, zeby sie rozwiesc.
                                            nawet moglabys sie rozwiesc dla kaprysu. ona tego nie rozumie, bo
                                            uwaza,podobnie jak wiekszosc, ze trzeba cierpiec i zycie to nie jest bajka.
                                            kazde pokolenie kobiece rozluznia wiezy, naszym matkom- zniewolonym obyczajowo
                                            to sie nie miesci w glowie.
                                            porownywanie swojej corki do lekko mowiac kobiety upadlej jets glupota, po
                                            prostu glupota.
                                            • miawalles Re: "Toksyczna" matka 04.11.04, 11:20
                                              jesli chodzi o takie postrzeganie sprawy, to masz rację. dochodzi do tego
                                              jeszcze presja małego miasta "co ludzie powiedzą", "to wszyscy będą sie
                                              cieszyć, że sie tobie nie udało" i takie tam.
                                              a o tych wyzwiskach, to dla mnie jest to chore!!!
                                  • Gość: bogi Re: "Toksyczna" matka IP: *.dwi.uw.edu.pl 04.11.04, 10:49
                                    wystraszylas ja rozwodem ale nie o to mi chodzilo. to wystraszylo ja jej
                                    przekonanie o tym jak ma byc.
                                    to ty powinnas jej jasno zakomunikowac jak ona NA cIEBIE DZIALA. POWIEDZ JEJ,
                                    ZE TO JEST PATOLOGICZNE, ZEBY MATKA STALA W KONTRZE DO SWOJEJ CORKI. MUSISZ JEJ
                                    DAC INFORmacje zwrotna o tym jak ona dziala. mi to bardzo pomoglo- wyladowaNIE
                                    MOJEJ AGRESJI W STOSUNKU DO NIEJ. PRZYKRE ALE To pomaga. pozniej zaczynasz ja
                                    rozumiec i podchodzisz do spraw bezemocjonalnie, na zasadzie - niech sobie gada.
                                    problem polega na tym, jak ktos nizej napisal, ze ty/my wciaz oczekujemy uczuc
                                    i dlatego akceptujemy wchodzenie na glowe. moze trzeba sobie jasno powiedziec,
                                    ze tych uczuc nie dostaniemy i dlatego trzeba zajac sie soba, bo jak sama
                                    piszesz rozmowa nic nie daje.
                                    • miawalles Re: "Toksyczna" matka 04.11.04, 10:57
                                      alez ja jej to mówiłam!!!
                                      a ona do mnie, że inaczej nie można nazwać córki, która zostawia męża
                                      (idealnego przecież) dla innego!!! (chodzi mi tu o nazwanie mnie szmata i
                                      dziwką). wg niej to prawda, więc jak ma mnie nazwać?! no i czy to jest
                                      normalne???
                                      próbowałam wyładować na niej agresję, ale po tym miąłam tylko większego kaca
                                      moralnego.
                                      teraz powoli dochodzę do takiego etapu, że ona swoje, ja swoje. a potem mi
                                      płacze do słuchawki, że tak sie oddalamy od siebie. tylko ciekawe, kogo to wina.
                                      a jesli chodzi o uczucia, to wiem, mimo wszystko, że ona mnie kocha, może to
                                      brzmi dziwnie, ale wiem to. wiem, że dała by wszystko, co ma. tyle, że ona
                                      inaczej rozumuje i nie można jej przegadać. ona zna swoja prawdę i koniec
                                      kropka. mój mąż też się dziwił, że ja sobie pozwalam wejśc na głowę, do czasu,
                                      kiedy sam z nią pogadał - po prostu brak logicznych argumentów. ona wie swoje i
                                      żadne inne prawdy do niej nie dochodzą. to nie rozmowa, tylko monolog!
                                      • Gość: bogi Re: "Toksyczna" matka IP: *.dwi.uw.edu.pl 04.11.04, 11:17
                                        tyle, że ona
                                        > inaczej rozumuje i nie można jej przegadać. ona zna swoja prawdę i koniec
                                        > kropka. mój mąż też się dziwił, że ja sobie pozwalam wejśc na głowę, do
                                        czasu,
                                        > kiedy sam z nią pogadał - po prostu brak logicznych argumentów. ona wie swoje
                                        i
                                        > żadne inne prawdy do niej nie dochodzą. to nie rozmowa, tylko monolog!

                                        tak, rozumiem. ona uwaza, ze to co ona mysli jest wlasciwe. tak jets
                                        uformowana. moja zreszta tez.
                                        generalnie od matek chcialybysmy wsparcia. mowiac szczerze do konca nie wiem co
                                        nimi kieruje, ze tego wsparcia nie daja.
                                        • miawalles Re: "Toksyczna" matka 04.11.04, 11:22
                                          moja by Ci odpowiedziała, że to tylko dla Twojego dobra, bo Ty jesteś młoda i
                                          głupia, a ona to już tyle przezyła, że ma recepte na całe życie i WIE, po
                                          prostu wie.
                                          • Gość: bogi Re: "Toksyczna" matka IP: *.dwi.uw.edu.pl 04.11.04, 11:28
                                            jedna z cech charakterystycznych dla naszej rzeczywistosci jest to, ze
                                            starszemu pokoleniu wydaje sie, ze ma recepte na zycie.
                                            owszem fajnie jest jesli rodzice daja rady. z rada mozesz zrobic to co chcesz -
                                            przyjac lub odrzucic i to jest optimum- daje Ci wolnosc wyboru, natomiats z
                                            narzucaniem jest inaczej.
                                            niestety nasze matki nie wiedza, ze lepiej dla nich samych byloby, zeby nas
                                            wspieraly ale to jeszcze duzo wody uplynie zanim na kobiety przestanie sie
                                            patzrec stereotypowo.
                                            genralnie kobiety same siebie udupiaja. moja byla zdania, ze jak sie bede
                                            zajmowac powaznymi rzeczami to sobie nie znajde meza.
                                            • oldbay Re: "Toksyczna" matka 04.11.04, 11:56
                                              Moja twierdzi, że nigdy sobie nie znajdę męża bo nikt mnie nie będzie chciał i
                                              każdy ode mnie ucieknie. Poza tym zawsze mówi: wszyscy się od ciebie odwrócą,
                                              zobaczysz, tylko ja ci zostanę, na nikogo nie możesz liczyć tylko na mnie. Jak
                                              się komuś zwierzysz to ludzie się będą z ciebie śmiać itp. Kidyś będziesz
                                              bałgała mnie o wybaczenie, za to jak jesteś teraz.
                                              Tylko jak do tej pory to zawsze źle wychodzę jeśli zwierzam się właśnie jej...
                                              -
                                              oldbay
                                              • miawalles Re: "Toksyczna" matka 04.11.04, 14:01
                                                moja też mówi, że tylko na nia mogę liczyć,a najmniej to na męża.
                                                tylko tak jakos w praktyce to nie do końca się sprawdza:(
                                                a Ty mieszkasz z mamą?
                                                • oldbay Re: "Toksyczna" matka 04.11.04, 15:00

                                                  Tak, mieszkamy razem (niestety). Jestem na ostatnim roku studiów. Mam nadzieję,
                                                  że znajdę pracę i może wynajmę jakieś mieszkanie czy coś bo moje życie
                                                  przypomina koszmar... Coraz częściej o tym myślę :((
                                                  -
                                                  oldbay
                                                  • miawalles Re: "Toksyczna" matka 04.11.04, 15:30
                                                    wyprowadź się jak najszybciej, to dużo zmieni. odległość stwarza dystans:))
                                                    a co na ta sytuację Twój tata?
                                                  • oldbay Re: "Toksyczna" matka 04.11.04, 16:03
                                                    Tata stoi z boku i stara się nie wtrącać. Czasem chciałabym, żeby jednak się
                                                    wtrącił bo ile mozna udawać, że wszystko jest wpięknie albo nie odzywać się do
                                                    siebie. Z resztą moja matka próbuje ojca hmm... nastawić przeciwko mnie. Zawsze
                                                    jak coś się stanie, nastąpi jakaś wymiana zdań czy nieporozumienie to wiem, że
                                                    matka potem żali się ojcu na mnie itp. A on ją kocha... Mnie chyba też kocha,
                                                    przynajmniej nie traktuje mnie tak jak ona..
                                                    Wszyscy się męczymy a ja nie widzę już żadnego rozwiązania. Nie mam już siły na
                                                    rozmowy, które zawsze tak samo się kończą i nic nie dają. Po prostu dla matki
                                                    zawsze będę tym gorszym dzieckiem, które na każdym kroku trzeba szturchać i
                                                    pouczać. Na dodatek czasem czuję, że ona mnie po prostu nienawdzi, no bo jak
                                                    można wyczyniać takie cuda w stosunku do własnego dziecka?
                                                    -
                                                    oldbay
                        • Gość: cruella Re: "Toksyczna" matka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.04, 23:58
                          Znacie może jakieś mądre książki, dotyczące toksycznych ludzi??? Ja już nie mam
                          siły dyskutować z moją matką, kupię jej książkę, niech sobie poczyta - może
                          wkońcu coś pojmie!!
                          • Gość: real Re: "Toksyczna" matka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 00:25
                            To ty jeszcze nie czytałaś żadnej ksiązki nt. toksycznych ludzi?
                            Przeczytaj, zanim podarujesz ją matce. A moze nie będzie już potrzeby, bo
                            wszystko zrozumiesz.
                          • Gość: Miang Re: "Toksyczna" matka IP: *.doskomp.lodz.pl / 195.205.148.* 04.11.04, 11:17
                            Oczywiście "toksyczni rodzice" Susan Forward.
                            Ale nie ma sensu dawać jej do przeczytania rąbniętej matce, ona jej do siebie
                            nie weźmie, najwyżej będzie miała nowy powód żeby się czepiać i obgadywać.
                            Przeczytaj ją sama zeby wiedzieć jak sobie poradzic z maką (a raczej bez niej)
    • Gość: daga Re: "Toksyczna" matka IP: *.widzew.net / *.widzew.net 30.10.04, 21:37
      Mam 53 lata moja matka jest taka sama.
      No comment.
    • inezja21 ZABIĆ SIEKIERĄ I WYJECHAĆ NA SYBIR 30.10.04, 21:55
      nt.
      • Gość: pająk Re: ZABIĆ SIEKIERĄ I WYJECHAĆ NA SYBIR IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 31.10.04, 22:39
        Wyjechać, to rozumiem. Ale po co zabijać? Gdybyście umiały radzić sobie z
        własnym życiem, to nie zwalałybyście na matki, czy teściowe. Narzekanie
        przychodzi łatwo.
    • niedzwiedziczka Re: "Toksyczna" matka 31.10.04, 22:51
      No i bardzo dobrze zrobiłaś, że się wyprowadziłaś. Ja byłam dobrą córeczką,
      dopóki nie wyszłam za mąż. Musieliśmy się wyprowadzić. Mój mąż nie ma wstępu do
      domu mojej mamy, więc ja ograniczyłam kontakty do minimum. I teraz jestem
      szczęśliwa, czuję, że to ja odpowiadam za własne życie i już nie muszę
      konsultować każdej decyzji z mamą. Kocham ją, ale boję się zbliżyć, żeby znów
      nie wpaść w pajęczynę.
      O mały włos, a nie doszłoby do rozwodu i teraz mieszkałabym z mamusią i
      dzieckiem, bo "przecież ona jest babką" i ma większe prawa do mojego dziecka,
      niż jego ojciec (jej słowa)!
      Do pająka: czcij matkę swoją znaczy szanuj, ale nie znaczy podporządkuj jej
      swoje życie. Odsyłam do tekstu ks. Malińskiego w piątkowym Dzienniku Polskim.
      • Gość: córka Re: "Toksyczna" matka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 00:47
        Jest takie powiedzenie "Jaka matka, taka córka".
        Myśle, że prawdziwe.
        • miawalles Re: "Toksyczna" matka 01.11.04, 16:38
          na szczęście nie zawsze się sprawdza:)
          podobno najwięcej dziedziczymy po dziadkach i mam teraz tylko jedno poważne
          zmartwienie - mam nadzieje, że moje dzieci dziedziczenie po babci ograniczą do
          minimum:)))
          • Gość: córka Re: "Toksyczna" matka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 20:42
            Po jakich dziadkach, co Ty mówisz?
            Kobieta dojrzała, zawsze upodabnia się do swojej matki.
            Gdy jest młoda, próbuje zmienić się w kogoś zupełnie innego i to nawet jej
            się udaje.
            Ale ile lat można oszukiwać.
            Późnie przestaje się starać i prawda wychodzi na jaw, jest taka jak jej matka.
            • Gość: Lena Re: "Toksyczna" matka IP: 83.136.224.* 01.11.04, 21:48
              Nie zgadzam się z Tobą. Nie jest tak, że człowiek stara się w coś zmienić a coś
              innego na wierzch wychodzi, bo to tak jakby człowiek walczył z własną matką jej
              na przekór a w tej przekorze okazywał się taki sam jak ona.
              Jeśli prawidłowo zdiagnozuje się tą toksyczność, uzna ją za niezdową to można
              nad swoim zachowaniem panować i kontrolować chore zapędy wyniesione z domu.
              Gorzej gdy się albo ich nie zdiagnozuje i walczy nie ze złem ale z człowiekiem
              albo jest się już tak ubezwłasnowolnionym, że walczy się samemu ze sobą.
              Relacji matka-syn to też dotyczy.
              • Gość: córka Re: "Toksyczna" matka IP: 212.191.74.* 02.11.04, 11:17
                Matka i córka, są bardzo podobne do siebie (czesto, że nie zdają sobie z tego
                sprawy), w identyczny sposob reagują i stad konflikt między nimi.
                Prawie żadana dziewczyna nie chce powielać sposobu zachowania matki, chce być
                inna, oryginalna.
                A w wieku dojrzałym okazuje się, że jest wiernym obrazem matki, nawet jeśli
                osiagnęła inną pozycję życiową.
                Nieraz jest to smutna prawda.
                • mathias_sammer Re: "Toksyczna" matka 02.11.04, 11:29
                  Gość portalu: córka napisał(a):

                  > Matka i córka, są bardzo podobne do siebie (czesto, że nie zdają sobie z tego
                  > sprawy), w identyczny sposob reagują i stad konflikt między nimi.
                  > Prawie żadana dziewczyna nie chce powielać sposobu zachowania matki, chce być
                  > inna, oryginalna.
                  > A w wieku dojrzałym okazuje się, że jest wiernym obrazem matki, nawet jeśli
                  > osiagnęła inną pozycję życiową.
                  > Nieraz jest to smutna prawda.


                  Niezlogowana corko, jako ojciec dzieciom powiem Tobie tez pewna smutna prawde.
                  Czasem corki, choc moglyby stac sie indywidualnosciami, moglyby porywac innych
                  fantazja, ciekawoscia swiata i ludzi staja sie jedynie kopiami swoich stworcow..
                  Zle, nienawidzace calego otaczajacego je swiata, traktujace stworcow jak
                  przedmioty, tylko dlatego ZE DZIEKI NIM MOGA BYC NA SWIECIE I ZE JESZCZE
                  KTOKOLWIEK POZA PSEM Z KULAWA NOGA MA DO NICH ANIELSKA CIERPLIWOSC I CHCE Z
                  NIMI COKOLWIEK ROBIC.

                  Od dawna powtarzam- dopoki bedziemy akceptowac zlo i "toksycznosc" dopoty
                  bedzie rosla w sile. Mnie cierpliwosc sie konczy
                  MS.
                  --------------

                  "Lepsza samotnosc od nieciekawego towarzystwa".
                  pewien filozof
                • miawalles Re: "Toksyczna" matka 03.11.04, 08:31
                  Tu nie chodzi o oryginalność, o bycie inną. Myslisz, że nie chciałabym matki,
                  która mogłaby być dla mnie wzorem, autorytetem nawet? Nie jest to kwestia
                  buntu - w wieku dojrzewania rzeczywiście robi się często cos na złość, inaczej
                  niz mama, na przekór. Ale teraz rozmawiamy o dorosłym zyciu. Fakt, niektóre
                  nawyki, zachowania mogą 'przechodzić" na córkę, ale tak jak napisała Lena,
                  jeśli wiesz, że to chore, nienormalne, walczysz z tym i nigdy nie pozwolisz,
                  aby taka patologia wdarła się do Twojego życia.
                  • lucjola Re: "Toksyczna" matka 03.11.04, 08:56
                    miawalles napisała:
                    >Fakt, niektóre nawyki, zachowania mogą 'przechodzić" na córkę, ale tak jak
                    napisała Lena, jeśli wiesz, że to chore, nienormalne, walczysz z tym i nigdy
                    nie pozwolisz, aby taka patologia wdarła się do Twojego życia.

                    Czy możesz uściślić o jaką patologię Wam chodzi ? Przepraszam ale z deczka włos
                    mi się zjeżył na głowie.( Akurat dwa dni temu rozmawiałam z rodzicami na
                    podobny temat.)
                    • miawalles Re: "Toksyczna" matka 03.11.04, 09:08
                      Ojej, przykładów jest mnóstwo!!!
                      Np to, że ona zrzuca na mnie wine za chorobe ojca, że wydziera się na mnie
                      wyzywając od szmat, dziwek i innych, że cały czas gada o moim byłym mężu,
                      chociaż wie, że dla mnie to , powiedzmy nie najlepszy temat do rozmów. Że
                      zamiast mnie wspierać, potrafi tylko szukać we mnie winy za całe jej nieudane
                      zycie i pesymistyczny stosunek do świata. Że na siłę chce, abym wszystko robiła
                      po jej myśli, bo ona "wie najlepiej".
                      Jeszcze wymieniać?
                      Dziś, jak zadzwonię, to pewnie znowu mi się dostanie, że przez cały weekend nie
                      dzowniłam, bo "mam ją w d..., ojciec chory, a ja ich olewam". A przed weekendem
                      powiedziała, żebym nie dzowniła, bo ich nie będzie, zresztą "po co masz
                      dzwonić, i tak nic cię to nie interesuje".
                      • lucjola Re: "Toksyczna" matka 03.11.04, 09:47
                        Sorki. Po prostu nie znam takiego zachowania. Naprawdę nie chciałam Cię urazić.
                        Słuchaj a może warto by było odwrócić uwagę Twojej matki od jej problemów i
                        jakoś pozytywnie ją dowartościować ?? Qpę lat temu ojciec mnie strasznie
                        dołował, pewnego dnia nie wytrzymałam, walnęłam pięścią w stół i powiedziałam
                        mu, że nie jestem psim g... a następnie wymieniłam mu wszystkie sukcesy mojego
                        życia. Od tamtej pory ojciec bardzo się zmienił w stosunku do mnie. Zrób sobie
                        listę swoich osiągnięć, nie pomin ani jednej rzeczy, zrób też listę sukcesów
                        rodziców a na pierwszym miejscu napisz, że wychowali tak wspaniałą córkę :)
                        Jeśli nie skierujesz ich uwagi na odniesione sukcesy, to w tym marazmie
                        będziecie tak się kręcić do końca świata, nawzajem się obwiniając. Pozdrawiam
                    • Gość: Lena Re: "Toksyczna" matka IP: 80.48.96.* 03.11.04, 09:23
                      Może ja odpowiem.
                      "Patologia" to mocne słowo ale często tak odbierają to ludzie uwikłani w chore
                      związki ze swoimi rodzicami. Chory związek z rodzicem /matką/ zwykle rodzi się
                      wtedy gdy ta matka rodzi sobie dziecko /dzieci/ w przekonaniu, że one należą do
                      niej, tylko ona ma mieć wpływ na ich życie i do końca swojego życia musi ten
                      wpływ wywierać. Stara się za wszelką cenę manipulować dzieckiem szantażując je
                      emocjonalnie /własnymi "chorobami", własnym "poświeceniem"/ lub od dziecka
                      wychowuje w reżimie i posłuchu nieznoszącym sprzeciwu lub mieszance tego.
                      Można się temu poddać lub można walczyć, można walczyć z matką lub z jej
                      toksycznymi zachowaniami. Ostatnie jest najtrudniejsze.
                      • owera Re: "Toksyczna" matka 04.11.04, 11:14
                        lena jest jeszcze trzecie najlepsze wyjście. Nie walczyć i nie poddawać się.
                        Mozna się odciąć i nie dawać się wciągać w trujace sytuacje.
    • kaja72 Re: "Toksyczna" matka 03.11.04, 09:52
      Witaj! BArdzo współczuję wszystkim ,którzy mają takie złe kontakty z Mamą, ja
      na szcześci mam z nią bardzo dobry kontakt, zawsze moge na nią liczyć i ona na
      mnie, nic mi nie narzuca ale zawsze coś poradzi jeśli tego potrzebuję.
      Mysle ,że podstawą prawidłowych kontaktów jest dialog i jeszcze raz dialog.
      Trzeba rozmawiać nie tylko o tym co jest Ok ale także o tym co nam się nawzajem
      nie podoba. ALe tylko szczera rozmowa może pomóc, a nie owijanie czegoś w
      przysłowiową bawełnę. Każdy z nas potrzebuje różnej długości czasu aby
      przetrawić to co usłyszy nie chcianego o sobie, ale w końcu dojdzie do jakiś
      sensownych wniosków i może da się zmienić załą sytuację. Życzę Wam wszystkim
      aby się udało, bo tak naprawdę to tylko Matka koch nas tak bezwarunkowo i do
      końca. Pomyslcie o tym. Pozdrawiam.
      • Gość: fleurette Re: "Toksyczna" matka IP: 81.219.* / *.grs.net.pl 03.11.04, 10:07
        przede wszystkim potrzeba dobrej woli... a o to czasem trudno. no i ten dialog musi być dla obu stron zrozumiały.

        • Gość: ania Re: "Toksyczna" matka IP: 195.136.49.* 03.11.04, 10:10
          jestem na siebie zla.poklocilam sie z chlopakiem i wyprowadzialam, nie mialam
          dokad isc wiec wrocilam do mamy, no i czuje ze przegralam walke z nia o
          niezaleznosc
          • miawalles Re: "Toksyczna" matka 03.11.04, 10:21
            Cześć, zaraz odpiszę Ci na maila. Nie moge się do niego zabrać:(
            A jedna walka to nie cała bitwa. Spokojnie, tylko się nie łam:))
        • kaja72 Re: "Toksyczna" matka 03.11.04, 10:45
          Hej! MAsz rację Fleurette ,że do dialogu potrzeba dobrej woli obu stron. A może
          jest też tak ,że taka toksyczna matka tak naprawde sam potrzebuje pomocy, coś
          ją gnębi czy czegoś jej brak? to w końcu też tylko i aż człowiek. Amy często od
          mam tylko wymagamy a sobie pozwalamy na wiele, choć zapominamy ,że dorosłość po
          którą tak się podpisujemy to przdewszystkim też odpowiedzialność za
          najbliższych, a mama do nich należy
          • Gość: Lena Re: "Toksyczna" matka IP: 80.48.96.* 03.11.04, 11:20
            Wiesz kaju, toksyczna matka robi idealnie to co ty napisałaś. Toksyczna matka
            cały czas potrzebuje pomocy swojego dziecka, cały czas ją coś
            gnębi /najczęściej to, ze nie czuje ustawicznego zainteresowania swojego
            dziecka nią/. Ona tak jak ty, uważa, że dorosłość to przede wszystkim
            odpowiedzialność za bliskich /a któż jest bliższy dzicku niż matka/.
            Super to ujęłaś !!!!!!!
            • lucjola Re: No Lena przesadziłaś :)) 03.11.04, 11:28
              Gość portalu: Lena napisał(a):

              > Wiesz kaju, toksyczna matka robi idealnie to co ty napisałaś. Toksyczna matka
              > cały czas potrzebuje pomocy swojego dziecka, cały czas ją coś
              > gnębi /najczęściej to, ze nie czuje ustawicznego zainteresowania swojego
              > dziecka nią/. Ona tak jak ty, uważa, że dorosłość to przede wszystkim
              > odpowiedzialność za bliskich /a któż jest bliższy dzicku niż matka/.
              > Super to ujęłaś !!!!!!!
              A do kogo ta "toksyczna" matka ma się zwrócić z prośbą o pomoc ?? Do
              sasiadki ?? Idealnym rozwiazaniem byłoby, gdyby żyła "toksyczna"
              matka "toksycznej" matki. Wtedy by sie zajęły soba nawzajem no nie ??
              • Gość: ania Re: No Lena przesadziłaś :)) IP: 195.136.49.* 03.11.04, 11:35
                nie zrozumie tego ktos kto tego nie przezywa, latwo jest powiedziec
                porozmawiajcie, dialog jet najwazniejszy itd. Tu nie mam mowy o dialogu tu jest
                monolog. Jak pomoc komus kto nie chce dac sobie pomoc, nie uwaza ze cos jest
                nie tak, jest przekonany ze robi dobrze i juz.
              • Gość: Lena Re: No Lena przesadziłaś :)) IP: 80.48.96.* 03.11.04, 11:50
                Nie piszę o normalnych stosunkach z normalną matką /ja akurat mam normalną i do
                tego super/. Piszę o toksycznej, takiej która nie rozmawia z dzieckiem a ma
                pretensje, która wszystko co dziecko /często bardzo bardzo dorosłe/ robi odnosi
                do siebie, dla której nie istnieje jej życie bez pływu na dziecko.
                Mój kumpel ma matkę do której musi /!/ w niedziele przyjść na obiad razem z
                żoną i dzićmi. Jest żonaty 17 lat i raz wyjechał na 2-tygodniowe wczasy a wtedy
                matka pojechała do szpitala, tam zostawili ją na obserwacji /skarżyła się na
                straszne bóle serca/ i ze szpitala zadzwoniła do niego na wczasy by przyjechał.
                Po czym po jego przyjeździe wypisała się bez bólu. On codzinnie o 14 i 20 musi
                przerzucać sie sygnałem telefonicznym z matką /choćby był na naradzie to
                wychodzi/. Mam znajomą która musi codzinnie być u matki bo inaczej matka
                by "chyba umarła" a jak ma dzień wolny to i dwa razy na dzień. Mogła dostac
                większe mieszkanie ale ... za daleko byłoby d matki /matka ma 57 lat i jest w
                pełni zdrowa i sprawna/. Gdy próbowała to przerwać matka porusza niebo, ziemię
                i całą rodzinę i każdy jej mówi, że cóż w końcu jej szkodzi - trzeba być za
                matkę odpowiedzialnym. W rodzinie mojego męża od takich mamuś aż się roi.
                Kuzynka mojego męża często skarży mi się na swoją matkę która szantażuje ja
                wszystkim czym może by tylko mieć wpływ na jej zycie.
                Ja piszę o toksycznych matkach a nie normalnych. Powiedz takiej osobie która
                prawie codzinnie czuje jak matka podcina jej skrzydła, że częścią jej
                dorosłości jest odpowiedzilność za humorki matki. Ona to słyszy już od tej
                matki. Współczuję takim osobom bo to naprawdę trudno ułożyc sobie prawidłowe
                stosunki z taką matką. Tam nie ma szans na rozmowę bo rozmów z matką nie było
                nigdy.
                • lucjola Re:Leno 03.11.04, 12:24
                  Właśnie u takiej Pani, jak opisałaś wynajmowałam rok temu mieszkanie. Nie będę
                  tu opisywać dokładnie, bo wszystko co napisałaś jest prawdą. Telefony, szpitale
                  itp. Tylko że tydzień temu postanowiłam moją starą gospodynię odwiedzić.
                  Wyobraź sobie, że przewróciła się i tak strasznie potłukła, że nie mogła wezwać
                  nawet pogotowia. Syn telefonu nie odebrał, bo sądził, że mama znowu
                  ma "wydumane" problemy. Strzaszna jest starość. Nawet sobie nie wyobrażasz jak
                  straszna.
                  Ja nie pochwalam czytania cudzych listów (też musiałam moją mamę tego oduczyć)
                  wiele przykładów, o których piszą forumowiczki jest żenujące, ale tak jak ktoś
                  przede mną pisał, należy rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. I nie
                  krzyczeć tylko tłumaczyć.

                  • true_oveja Re:Leno 03.11.04, 12:33
                    a dziwisz sie temu synowi? a matka wreszcie miala argument do swojej starej
                    spiewki - "nikogo nie obchodze". a sproboj wytlumaczyc Lepperowi ze na
                    Bialorusi nie ma jednak demokracji... uwazam ze z niektorymi ludzmi nie mozna
                    dojsc do porozumienia rozmowa.
                    • lucjola Re:Leno 03.11.04, 12:41
                      true_oveja napisała:

                      > a dziwisz sie temu synowi?
                      Akurat TEMU synowi sie dziwię. jest to oczywiście specyficzny przypadek i może
                      nie najlepszy przykład do tej dyskusji.
                      • true_oveja Re:Leno 03.11.04, 12:49
                        moja babcia była trochę taka - za każdym razem jak mieliśmy wyjechać na wakacje
                        to miewała różne przypadłości - zmarła spokojnie we śnie mając przeszło 80 lat,
                        jak to określił lekarz, ze starości.
                        • lucjola Re:Takie osoby 03.11.04, 13:47
                          są same sobie winne. Nie potrafią być wdzięczne za to co mają, tylko chca
                          więcej i więcej Niestety
                  • deser_t Re:Leno 04.11.04, 11:35
                    >Wyobraź sobie, że przewróciła się i tak strasznie potłukła, że nie mogła
                    >wezwać nawet pogotowia. Syn telefonu nie odebrał, bo sądził, że mama znowu
                    >ma "wydumane" problemy. Strzaszna jest starość.

                    Wiesz, a ja sądze, że to nie jest wina syna... Znasz bajkę o wilku? O pasterzu,
                    który dla żartów krzyczał "wilk, wilk" a gdy przybiegali inni na pomoc, to
                    śmiał się, że dali się nabrać. Robił tak kilka razy, a gdy w końcu naprawdę
                    zaatakował go wilk - na jego krzyki o pomoc nikt nie przybiegł...

                    Nienawidzę szantaży emocjonalnych i uważam, że na godną (w sensie dobrych
                    kontaktów z innymi)starość zapracowujemy sobie sami, przez całe życie...
          • true_oveja Re: "Toksyczna" matka 03.11.04, 12:29
            kaja, zbyt idealistycznie do tego wszystkiego podchodzisz. Zeby tak wszystko
            mozna bylo zalatwic rozmowa... Niestety czasem nie mozna. Mowisz a tu jak
            grochem o sciane. Na szczescie moja mama jest super i nie mam jej nic do
            zarzucenia, ale mam jedna taka kolezanke, ktora traktuje mnie zupelnie tak
            samo. Jak nie dzwonie to mi robi wyrzuty ze nie dzwonilam tak dlugo... Zgadnij
            jak czesto z nia rozmawiam?
    • oldbay Re: "Toksyczna" matka 03.11.04, 10:00

      Aniu, czytam i czytam twoje posty i tak się zastanawiam, czy my przypadkiem nie
      mamy tej samej matki?? :)

      Mojej odbija zupełnie. Chodzi po domu i poprawia każdą rzecz, której ja dotknę.
      Dziś w nocy wstałam żeby się napić, to ona wstała kilka minut po mnie i pognała
      do kuchni i zaczęła chyba kubki przesuwać, butelkę z wodą itp. A chleb chowa do
      najniższej szafki, za talerze.
      Jak byłam młodsza czytała mój pamiętnik i wyśmiewała się ze mnie, otwierała
      listy itp.

      Ciekawe, jak to się skończy, bo powiem szczerze, że czasem to mam dość takiego
      życia....

      -
      oldbay
      • Gość: daga Re: "Toksyczna" matka IP: *.net 03.11.04, 13:01
        Wyprowadzić się jak najdalej.Jak dzwonicie i rozmowa jest nieprzyjemna to
        następnym razem dzwonicie jeszcze póżniej i pytacie czy rodzicom przeszło.Ja
        dzwoniłam codziennie,zapraszałam na cotygodniowe obiady i było żle.Siostra
        kontaktuje się raz na dwa tygodnie,zaprasza raz na miesiąc i jest tą lepszą
        córką.Zmądrzałam i pomogło.Inna sprawa gdy rodzice chorują i potrzebna jest
        pomoc.I mam swoje dorosłe dzieci,którym pozwalam żyć tak jak chcą.
        • oldbay Re: "Toksyczna" matka 03.11.04, 13:10

          Ja mam to nieszczęście, że mieszkam z matką pod jednym dachem. Ale
          jaknajszybsza wyprowadzka to mój główny cel nr 1 bo wiem, że każdy miesiąc
          tutaj kosztuje mnie corac więcej :(
          To smutne...
          -
          oldbay
    • Gość: real Re: "Toksyczna" matka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 23:03
      Skoro kobieta uważa się za osobe dorosłą, samodzielną, z silną osobowością to
      w jakim celu walczy z własa matką. Trzeba zaakceptować ją taką jaka jest,
      kochać i żyć swoim własnym życiem. Mam wrażenie, że osoby ktore tutaj piszą do
      tej pory nie potrafiły przeciąć pępowiny i są od matki uzależnione. Oczywiście
      trzeba pomagać matce, gdy tego potrzebuje ale żyć w swoim uporządkowanym
      świecie. Uważam, że zachowanie niektórych córek jest prowokujące, ponieważ
      obwiniają matkę za swoje nieudane życie, za swoja klęske a matka jedynie broni
      się przed ich atakiem.
      Kochane córki skoro jesteście takie wspaniałe, to zajmijcie się sobą i nie
      oczerniajcie swojej matki.
      Pozdrawiam.
      • 1975a2 Re: "Toksyczna" matka 04.11.04, 08:20
        twoja matka stosuje szantaż emocjonalny a ty musisz się umieć obronić. jest
        typem cierpiętnicy - bo jak nie zrobisz tego co ona chce to wtedy jest wielce
        nieszczęśliwa a ty nie umiesz się jej przeciwwstawić a co do nie tolerancji
        waszego zwi,azku z chłopakiem to nie musi go tolerować ale ma się nie wtrącać.
        i jeszcze jedno wiesz dlaczego jej nie odmawiasz ? bo ci zależy na jej
        uczuciach nie chcesz jej skrzywdzić tylko że ona unieszczęśliwa was oboje i
        ciebie i siebie.
        • 1975a2 Re: "Toksyczna" matka 04.11.04, 08:30
          takim swoim zachowaniem że to przez ciebie jest taka chora itd. WYMUSZA na
          tobie zachowania sprzeczne z twoimi uczuciami , które doprowadzić mają w
          konsekwencji do sytuacji w której ona będzie miała dobrze i będzie się czuła
          kochana kosztem twoje psychicznego upokorzenia, wyrzeczeń . Matka matką ale
          najważniejszą osobą na świecie jesteś ty !!! Takie same błędy popełniają matki
          w stosunku do dzieci szczególnie małych tylko że to one są stroną która musi
          się poświęcić na jego potrzeby. to też jest szantaż jak nie kupisz zabawki to
          jest wtedy ryk, czyli co żeby dziecko było szczęśliwe na tą daną chwile
          kupujesz mu zabawke i nie ważne że miałaś sobie za to kupić puder.
    • owera Re: "Toksyczna" matka 04.11.04, 11:48
      Aniu , rozumiem cie doskonale , bo mamy takie same matki. Jeśli chcesz pogadać
      to pisz do mnie na owera@gazeta.pl . Mysle , ze przydałaby ci się czasem
      wsparcie "doraźne". Zresztą nam wszystkim - dorosłym córkom trujacych matek-
      najbardziej potrzebne jest wsparcie osób , które maja podobne doświadczenia.
      łatwo jest radzić kiedy sie stoi z boku. Trudno jest myśleć i działać rozsadnie
      wtedy , gdy w grę wchodzą emocje. Napisz do mnie. Podam ci swój numer telefonu
      i stworzymy mini grupę wsparcia. Pozdrawiam.
      Zreszta wszystkie osoby , które mają podobny problem niech do mnie napiszą.
      • Gość: Miang Re: "Toksyczna" matka IP: *.doskomp.lodz.pl / 195.205.148.* 04.11.04, 13:58
        Może by forum założyć?
        • 1975a2 Re: "Toksyczna" matka 04.11.04, 14:04
          może forum pt,, TOKSYCZNI RODZICE ,,?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja