Dodaj do ulubionych

10 lat małżeństwa - kryzys

13.04.21, 10:17
Hej witam wszystkie Panie. Tak, jestem facetem i staram się ratować swoje małżeństwo, dlatego poszukuję różnych porad, być może bardziej życiowych niż te na youtube. Być może któraś z Was przeżyła coś podobnego i może coś podpowiedzieć..

W naszym związku to ja od zawsze starałem się o nią, nie odwrotnie. Było fajnie - chodziliśmy na imprezki, koncerty, piliśmy razem alkochol, itp. Ja chciałem nie być tylko kolegą i jakoś wygrało w Jej sercu to, żeby ze mną być. Mieszkaliśmy ze sobą razem to tu, to tam, oboje pracowaliśmy, mieliśmy też kryzysy, kłótnie itp ale zawsze z tego wychodziliśmy. Potem pojawiły się dzieci, żona zrezygnowała z pracy i ja wziąłem na siebie zarabianie + część obowiązków domowych. Dzieci podrosły (7 i 5 lat), żona na pół etatu zajmuje się pracą w organizacji pozarządowej (robota bez umowy, nie ma z tego wielkich pieniędzy). Wydawało mi się, że ona żyje jak pączek w maśle, ale nie...

Ambicji zawsze miała tyle, ile trzeba na minimum z plusem. Dzieci okazały się dość dużym ciężarem dla nas (oczywiście są kochane ale kosztują nas sporo zdowia psychicznego i wyrzeczeń) i żonie nie za bardzo zależy na ich "wychowywaniu". Wyprać ubrania, nakarmić i niech robią swoje. Praca - też raczej minimum, tyle żeby zrobić coś często na ostatnią chwilę. Dom? kurze wytarte, w kuchni w miarę czysto. Czasem zdaży się, że rzecz położona na stole leży tam miesiąc zanim trafi na swoje miejsce. A w lodówce jogurt czeka 2 miesiące po terminie aż zostanie wyrzucony. Co do mnie - sex 9/10 inicjowany przeze mnie i to dobrze jak po lampce wina, zainteresuje się mną od czasu do czasu, np. zapyta co u mnie raz na tydzień. Pochwalić, przytulić, zaproponować coś od siebie - rzadko.

Co więc ją pochłania? ostanio (ze dwa lata) głownie facebook, szczepionki, konstytucja. Imprezki ze znajomymi. Sport ze znajomymi. Wypady na długie spacery ze znajomymi. Siedzenie w telefonie i w internecie ogólnie. Dyskusje o rzeczach na które ona nie ma wpływu. Bulwersowanie się polityką, pedofilią itp. Generalnie wszstko co jest fajne jest poza domem (to jest jej "wolność i niezależność"). To co jest w domu, rodzina i dzieci to są przykre, nudne obowiązki które zrobić trzeba więc odkłada się je na ostatnią chwilę. Ostatnio też poznała jakiegoś kolesia i przyznała, że się w nim lekko zakochała.

Co do mnie - ja jestem w miarę spokojnym, wyważonym gościem. Ani za ładny ani za brzydki, wysoki. Lekko zapuszczony i z przerzedzającymi się włosami, ale też chodzę na siłownię, lubię spacery i rower, więc nie schodzę poniżej pewnego poziomu. Lubię piwko, lubię książki, jestem informatykiem więc głupi tez nie jestem raczej. Zarabiam lepiej niż dobrze. Lubię z żoną chodzić na randki, kolacje (chociaż to ja wtedy ją "zabawiam" i gdy znikam w toalecie w jej ręku pojawia się telefon i facebook). Lubię szaleć na koncertach. Lubię przyrodę, las..

W tym momencie naszego życia jesteśmy na ostatniej prostej do rozwodu. Ja nie mogłem znieść jej lenistwa i olewczego stosunku do domu i rodziny. Dużo ją krytykowałem co jeszcze bardziej zniechęcało ją do pracy nad sobą i starania się. Ale sam też się starałem i próbowałem podejścia "coś za coś". Że tak powiem ani kij ani marchewka nie pomaga. Na pomysł żeby pojechała beze mnie ze swoimi znajomymi (ale też tą swoją miłością) w Bieszczady na kilka dni zagoziłem, że się wyprowadzę - no i wyprowadziłem się. Nie mogłem znieść jej powrotów o 3 nad ranem z "imprezek" i potem leżenia w wyrze do 14 w piękną sobotę, gdzie moglibyśmy coś fajnego razem zrobić, a zamiast tego dzieci siedzą przy bajkach a ja robię obowiązki domowe. Jak mówie jej, że coś ma zrobić konkretnego w domu to "ja ją krytykuję". Jak za dużo siedzi w telefonie to "ja ją ograniczam". Jak ma wrócić przed północą to "ja ją kontroluję". Jak coś odwali to muszę wyciągać z niej przeprosiny siłą.

Moze spróbujemy terapii. Ale na dodatek tego wszystkiego ona mówi że "nie czuje tego w sercu". Ja ją jeszcze chyba kocham. Lubię z nią sex bo czasem się stara. Lubię czasem jej spontaniczność i to że mnie potrafi pozytywnie zaskoczyć. Ale to wygląda tak, że ja się staram w 90%. Czy jest o co walczyć? Czy da się zrobić tak, żeby ona nie była ze mną na siłę, dla wygody? Jej hobby: wino, ścianki wspinaczkowe, joga, psycholog z którym rozmawia o dzieciństwie, sterty ciuchów i kosmetyków sporo kosztują i jej samej raczej nie byłoby na to stać. Może to ja jestem ten głupi? Może nie warto?

Obserwuj wątek
        • malwa200 Re: 10 lat małżeństwa - kryzys 13.04.21, 12:32
          po prostu olej to i pogódź się z tym. nikt nie ma idealnego małżeństwa. jak są dzieci to trzeba zaprzeć się swoich marzeń i żyć teraz tylko dla nich. niestety ale takie jest główne przesłanie małżeństwa-wychowanie potomstwa
        • malwa200 Re: 10 lat małżeństwa - kryzys 13.04.21, 12:35
          moja znajoma ma z kolei męża, który wszystko ma gdzieś. załatwiła mu pracę, ona zarabia więcej od niego. on nic w domu nie robi, najwyżej raz ja jakiś czas ugotuje coś a tak non stop w podartych kalesonach po domu chodzi i gra w gierki komputerowe. też się kiedyś wkurzała ale w końcu zrozumiała, że to na nic wszystko od [początku zaczynać i teraz jest pogodzona z losem. śpią osobno ale są ze sobą i się nie zdradzają. nauczyli się żyć ze swoimi wadami
            • malwa200 Re: 10 lat małżeństwa - kryzys 13.04.21, 13:00
              wiem, że to nie jest najlepsze pocieszenie ale widzisz lepsze wyjście? jeśli się rozwiedziesz to będzie to krzywda dla dzieci. znajdziesz sobie inną kobietę, która po jakimś czasie też skapcieje (tak się dzieje u większości małżeństw od zarania dziejów) i co dalej? zostawisz następną i tak do starości się bujać? a tak masz chociaż jakąś stabilizację a i ludzie z wiekiem mądrzeją, także i Twoja żona kiedyś zrozumie. tylko krowy nie zmieniają poglądów
              • brat1234 Re: 10 lat małżeństwa - kryzys 13.04.21, 13:20
                Może zmądrzeje, może nie. Teraz jest taka narracja, że jak nam terapia nie pomoże, to się rozwiedziemy. Ale co terapia ma pomóc, jak nie ma jakiejś wewnętrznego poczucia, że nie ma się w życiu źle i zamiast gonić za niewiadomo czym to czasem trzeba pochylić głowę i znaleźć szczęście tutaj? Ona ma 39 lat (ja 35) i chyba to ją dopadł kryzys wieku średniego. Staram się to przetrwać ale to jest moim kosztem. Ale żadnego kochanka jej nie pozwolę mieć... o co z resztą juz pytała :) Bo motyle w brzuchu są takie fajne
                • malwa200 Re: 10 lat małżeństwa - kryzys 13.04.21, 13:29
                  ja miałam męża, który zachowywał się podobnie jak Twoja żona. doprowadziliśmy do rozwodu i myślałam, że znajdę mądrzejszego. jednak spotykałam tylko gorszych od niego i jeszcze głupszych i już takiego normalnego jak mąż nie znalazłam i teraz żałuję. z takimi wadami da się żyć. dobrze, że nie trafiłeś na jakąś latawicę albo pijaczkę. dopiero byś zobaczył
                • malwa200 Re: 10 lat małżeństwa - kryzys 13.04.21, 13:33
                  a i jeszcze Ci napiszę, że mój brat ma żonę, która go często nie wpuszcza do domu jak ma zły humor. i tyle tylko a moze aż tyle, że dobrze zarabia ale poza tym nic w domu nie robi. on nawet gotuje. i są ze sobą prawie 30 lat. także nie masz jeszcze tak źle
                  • brat1234 Re: 10 lat małżeństwa - kryzys 13.04.21, 13:45
                    heh niby takie historie są zabawne ale to taki śmiech przez łzy. Ja wiem że inni mają gorzej... Ja tylko myślałem że uczciwą pracą i pokorą da się być w życiu szczęśliwym, ale jednak (no kto by pomyślał..) sprawiedliwości nie ma na świecie,. Jakbym się rozstał to mógłbym mieć kochankę ale nigdy żonę. A tę może nie teraz (małe dzieci) ale kiedyś kopnę w dupę i niech spada. Ale dzięki za te komentarze, serio. Czasem nie mam z kim pogadać "obiektywnym"
                • kachaa17 Re: 10 lat małżeństwa - kryzys 13.04.21, 21:00
                  No nie wiem czy przytaczanie historii jakiejś patologii może pomóc autorowi. Bo sorry ale to nie jest normalne jak żona nie wpuszcza męża do domu.
                  A do autora: widać, że niestety rodzina nie jest dla niej wartością. Przykre to i szczerze to nie wiem co można poradzić ale nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w małżeństwie, że jedna osoba wraca ciągle z imprezy do domu o 3 w nocy. Wydaje mi się, że czas na takie rzeczy to jest jak się nie ma dzieci, rodziny. Owszem można gdzieś czasem wyskoczyć ale nie może to być nagminne. Najwyraźniej Twoja żona nie liczy się z Tobą i nie przejmuje się tym, że mogłaby Cię stracić. Jest to przykre ale Ty musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy chcesz tak żyć. Choć z Twego opisu jakoś wnioskuje, że jeśli nie Ty ją to ona zostawi Ciebie. Może warto być na to przygotowanym.
                  Może spróbuj na początek uzgodnić z nią jakieś nowe warunki funkcjonowania. Np. że wyjście nocne to raz na miesiąc.
                  • brat1234 Re: 10 lat małżeństwa - kryzys 14.04.21, 09:49
                    próbujemy ... mieliśmy nawet kilka takich umów ale ich nie dotrzymywała bo były "wymuszone". Teraz mamy kolejną - podobno nie jest wymuszona i połaczona z terapią. Ale wydaje mi się że to jest już ostatnia (jestem wyprowadzony i wykonałem już jakieś ruchy co do rozwodu np. skontaktowałem się i opłaciłem kancelarię która przygotowuje ugody). Tzn jak się uda to super a jak nie to rozwód. Ja mam trochę nadziei ale tylko troch ę no i to jak będzie nie zależy ode mnie
    • li_lah Re: 10 lat małżeństwa - kryzys 15.04.21, 22:17
      "Dom? kurze wytarte, w kuchni w miarę czysto. Czasem zdaży się, że rzecz położona na stole leży tam miesiąc zanim trafi na swoje miejsce. A w lodówce jogurt czeka 2 miesiące po terminie aż zostanie wyrzucony. Co do mnie - sex 9/10 inicjowany przeze mnie i to dobrze jak po lampce wina, zainteresuje się mną od czasu do czasu, np. zapyta co u mnie raz na tydzień. Pochwalić, przytulić, zaproponować coś od siebie - rzadko."

      W twoim wpisie jest co najmniej kilka czerwonych flag i lampek ostrzegawczych. W moim odczuciu jesteś przemocowcem psychicznym.
      Mógłbyś wytłumaczyć mi dlaczego jeśli jakaś rzecz lezy miesiąc na stole i ci to nie odpowiada, to dlaczego sam tego nie zaniesiesz na wlasciwe miejsce? Dlaczego uważasz, że to zadanie żony?
      Popsuty jogurt w lodówce? Dlaczego nie zajrzysz do lodówki i nie zjesz tego w pore, albo nie wyrzucisz sam?
      "kurze wytarte w kuchni w miare czysto" - o kurwa... kim ona jest dla ciebie? płatną sprzątaczką i kucharką?
      Za takie przemocowe gierki też bardziej interesowałabym się konstytucją i telewizorem. Opieka nad dziećmi ich wychowanie, pranie, sprzątanie, gotowanie, ogarnianie blatu w kuchni, odkurzacza to też twoja rola, niezależnie od tego czy pani pracuje na pół etatu czy na cały.
    • coffei.na Re: 10 lat małżeństwa - kryzys 23.04.21, 12:28
      po mojemu za bardzo ją rozpuściłeś
      tak, tak sądzę
      Ja też mam dwoje dzieci, też jest różnie, a kryzys ma co tydzień :P
      Nie no serio, widzę to teraz, że wielka miłość jest tylko w bajkach.
      Twoja żona chyba inaczej to sobie wyobrażała, to całe małżeństwo i zabawę w dom.
      Niestety zycie to nie bajka i z całego serca gardzę kobietami, które myślą tylko o sobie....ale nie o mnie tutaj
      Tak, myślę, że terapia to dobry pomysł i jakiś tam start
      Kolejna rzecz- sorry, pieniądze na drzewach nie rosną, niech coś znajdzie!
      Ja wiem, że to nie jest łatwe...ale jakoś udaje mi się pogodzić pracę i wychowanie, nie mam już czasu na joge i alkohol z koleżankami...ale to jest chyba właśnie dorosłe życie ? nie wiem, nie znam się
      Czytając Twój opis mogę stwierdzić, że kobieta jest szczęściarą ale niestety nie docenia Ciebie, jeżeli oczywiście robisz to wszystko co piszesz bez ściemy...serio ma farta ;)

        • coffei.na Re: 10 lat małżeństwa - kryzys 24.04.21, 09:31
          u nas jest jeszcze jedne, bardzo dobre powiedzonko. Trzeba je powiedzieć podczas przysięgi
          Oczywiście ino chłopy to godają :
          I ślubuja Ci moja libsto, że byda mioł pysk zawarty, a portmanyj otwarty.....Amen.

          Tłumaczenie:

          ślubuję tobie ukochana moja piękności nadludzka ,że będę miał buzię zamkniętą, a portfel otwarty. Tak mi dopomóż Bóg!
          Tak więc....niech se trzymie krótko za co tam chce :P

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka