Dodaj do ulubionych

Kobieca przyjaźń - co zrobić?

13.04.21, 17:15
Witajcie,
piszę, bo potrzebuję rady, może spojrzenia na sprawę z dystansu..
Znamy się z Ew od szkoły średniej, koleżanki z jednej ławki, od zawsze miałyśmy do siebie zaufanie i sympatię. Na studia wyjechałyśmy do innych miast, ale kontakt trzymałyśmy w miarę bieżący. Od paru lat obie mieszkamy w Wawie, chociaż na różnych krańcach, mamy dzieci w tym samym/podobnym wieku, mężów, obie pracujemy zawodowo i...coraz bardziej się rozjeżdzamy. Obie możemy na sobie polegać, jesteśmy gotowe do pomocy i wysłuchania, ale poza tym, w takich "nie kryzysowych" chwilach, nie mamy w sumie nic wspólnego niestety. Lockdowny są teraz dla mnie dobrą wymówką przed nudnym/męczącym spotkaniem z Ew. (teraz spotkanie na 10 minut na pół roku jest dla mnie wystarczające), kontakt telefoniczny/sms też mocno rozrzedzam. Sygnalizowałam jej czego potrzebowałabym w tej relacji, ale nic się nie zmieniło z jej strony. Nie chciałabym tracić tak zaufanej osoby ze swojego otoczenia, szkoda mi w ogóle tej relacji, ale w sumie nie wiem jak ją teraz kontynuować..
Obserwuj wątek
    • eriu Re: Kobieca przyjaźń - co zrobić? 13.04.21, 17:36
      Przecież Ty jej ewidentnie nie chcesz kontynuować: unikasz kontaktów telefonicznych/ sms i chcesz się spotykać 10 minut na pół roku. Co to za przyjaźń ma być? Chyba z FB, gdzie w realu nawet się na ulicy nie poznacie. Zostaw ją na FB w znajomych żebyś się mogła chwalić, że jest Twoją przyjaciółką a jej powiedź, że znajomość na takich warunkach jak teraz Ci nie odpowiada i jej to jasno już komunikowałaś i już dalej nie dasz rady.

      A na poważnie widocznie dla Ciebie czas tej przyjaźni się skończył.
      • magmor83 Re: Kobieca przyjaźń - co zrobić? 14.04.21, 19:33
        Chciałabym od niej chociaż trochę POZYTYWNEGO – mówienia/myślenia. Każdy (dosłownie każdy) telefon/sms to narzekanie, marudzenie, biadolenie, a nawet rozważania na temat potencjalnych przyszłych problemów (które finalnie się nie wydarzają). Nie wydarzyły się u niej w życiu żadne dramaty czy depresja, które mogłyby tłumaczyć taką narrację. Mamy po 38 lat i uważam że to nie jest jeszcze czas na zgorzknienie.
        Druga sprawa to ten brak wspólnych obszarów zainteresowań/doświadczeń. Nie robimy nic razem poza pójściem do kawiarni. „Na kawce” Ew. opowiada mi np. przez pół godziny o problemach małżeńskich swojej koleżanki z osiedla (której nie znam a od dwóch lat wiem na jakim są etapie do rozwodu), potem przez kolejne pół co zrobiła dziewczyna z księgowości, a co na to powiedziała inna z kadr i jak to rozwiązał kolega z marketingu (oczywiście tych ludzi z jej pracy też nie znam). A jak to zgaszę i zapytam „powiedz lepiej co u Ciebie/Was? Jak spędzacie jakieś wolne popołudnie w weekend – może polecasz jakieś fajne miejsce na spacer albo widzieliście jakiś dobry film czy serial? To ona „nie oglądam”, „spacery mnie męczą” itp. Itd.
        Związki tworzymy bardzo różne, dzieci wychowujemy też przez to różnie, ale akceptujemy to i takie tematy sprowadzamy raczej do krótkiego monologu każdej.
        Naprawdę od pewnego czasu nie wiem o czym z Ew. rozmawiać:/
          • magmor83 Re: Kobieca przyjaźń - co zrobić? 14.04.21, 21:45
            Ba! my to jeszcze nawet listy pisałyśmy:-D Wydaje mi się, że parę lat temu nasze rozmowy były zdominowane tematami dla nas nowymi, czyli praca w wielkim mieście;-), małżeństwo, ciąże, dzieci, łączenie macierzyństwa z pracą, kredyty. Właśnie to były rozmowy, przekonywania do zrozumienia swoich punktów widzenia albo cieszenia się z podobieństw (typu u każdej drugie dziecko okazało się łatwiejsze:-)). I chyba po moim powrocie do pracy po drugim macierzyńskim zaczęło się między nami rozjeżdżać. W swoich rolach czujemy się już bardzo pewnie, akceptujemy te różne podejścia i nie dyskutujemy. A nowych tematów brak.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka