Dodaj do ulubionych

Nienawidzę swojej rodziny i "związku"

17.08.21, 06:29
Mam faceta i rodziców. Jedynych ludzi, którzy mnie kochają a ja powoli już tylko ich. Mam jeszcze paru kuzynów, dla których się nie liczę w zasadzie w większości. Nigdy nie usłyszałam od nich, że mnie kochają, nigdy nie zwracali się do mnie w swoich problemach.

Dla mojej własnej kuzynki, jej niedawno poznany facet był kimś bliższym niż ja, która zna całe życie.

Dla mnie mój facet nie jest najważniejszy. Nie jest to ktoś z kim się chowałam, z kim znałam się od lat najmłodszych. Znam go zaledwie 4 lata. I czasami zdarza mi się go przytulić z całej siły, czując to co do innych nie czułam, ale co z tego? Zawsze bedzie tylko obcą osobą. Myślę aby to skończyć, bo jednak...

Nie rozumiem ludzi, dla których obcy człowiek, wychowany w innej rodzinie i rzeczywistości jest kimś ważniejszym niż nawet własni domownicy.


Z rodzicami natomiast ciągle się kłócimy z powodu różnicy charakterów i żali z przeszlosci. Jestem na nich zła za dzieciństwo, które mi zmarnowali. Z drugiej strony gdyby nie oni nie wiem czy byłoby łatwiej.

Jestem nienormalna ale w sumie najchętniej że wszystkimi zerwała bym kontakt. Rodzice, którzy zniszczyli mi start w życie, mają czelność mówić mi że boją się ze swoimi decyzjami je zniszczę, a w gruncie rzeczy obcy człowiek ma pretensje, że "wiecznie narzekam" na brak relacji z jedynymi ludźmi w moim wieku, z ktorymi łączy mnie chociaz więz krwi.

Tak naprawdę jestem chyba socjopatką, z małymi odchyłami. W sumie jakby mnie nie było źle by nie było.

Nienawidzę bliskich ludzi i faceta. I siebie. Taka jest prawda.
Obserwuj wątek
      • blogus2000 Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 22.08.21, 22:49
        gamabalda napisała:

        > Uprzedzając kocham ich tylko emocjami, nieświadomie. Świadomie ich nienawidzę.

        Nie świadomie koszach a świadomie nienawidzisz? Albo zostałaś skrzywdzona w dzieciństwie, albo sorry ale poszukaj pomocy minimum psychologa... bo dla mnie to nie do końca racjonalne. Zgadzam się, że nie wszyscy w rodzinie muszą się kochać i "skakać za sobą w ogień". Ze z kimś można utrzymywać kontakt, a z kimś zerwać. Nie mnien to cały czas układ zero jedynkowy. Albo dana osoba w rodzinie mi pasuje i się zgadzamy, albo nie. Albo mam żal (nie patrząc czy mający podstawy czy nie) albo go nie mam. Ale podejście że nieświadomie kocham, a świadomie nienawidzę? Psycholog tu moim zdaniem to minimum, jakie powinnaś rozważyć
    • horpyna4 Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 17.08.21, 09:29
      Nie ma obowiązku bycia blisko z krewnymi. I rzeczywiście obcy ludzie bywają bliżsi od własnych domowników. Nie ma w tym nic nienormalnego.

      Nie jest normalne trzymanie się blisko toksycznych rodziców. Trzeba odciąć pępowinę i żyć własnym życiem. Kuzynów po prostu skreślić, a nie jęczeć, że nie kochają. Zresztą trudno kochać osobę, która chce koniecznie takiej deklaracji.

      Partner zawsze jest obcą osobą; gdyby był członkiem najbliższej rodziny, to byłoby kazirodztwo. Twoje żale na ten temat przypominają pewną ludową gadkę: " matula to wyszła za tatula, a mnie chce wydać obcego chłopa".

      Kierowanie się emocjami nie przynosi nic dobrego. Lepiej uruchomić rozsądek, chociaż nie wiem, czy potrafisz - Twoja osobowość sprawia wrażenie bardzo infantylnej.

      Mam wrażenie, że powinnaś porozmawiać z psychologiem.
      • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 17.08.21, 10:24
        Umiem uruchomić rozsądek i go używam. Nie czuje się szczęśliwa, osoba z którą jestem i tak czy tak mnie nie rozumie i jest obcą osobą. Nie znam go od początku życia by zawsze wiedzieć skąd biorą się jego fochy czy moje.

        Do psychologów chodzić nie zamierzam, aż tak jeszcze nie zwariowałam. Po prostu nie nadaje się do żadnej relacji, zwłaszcza z ludźmi obcymi.
        • eriu Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 17.08.21, 10:44
          Znacząca większość relacji jakie tworzy się w życiu tworzy się z ludźmi, których się nie zna od początku życia. To jest naturalne. Tak jest z przyjaciółmi, koleżankami, współpracownikami, sąsiadami. To są wszystko różne typy relacji.

          Dlaczego oczekujesz, że kuzynostwo będzie się do Ciebie zwracać z problemami? Bo łączy Was krew? To może znaczyć coś dla Ciebie a nie dla nich i mają do tego prawo. A Ty się zwracasz z problemami do kuzynostwa? Budujesz taką relację jaką byś chciała z nimi mieć czy tylko czekasz aż oni ją taką stworzą?

          Przykro się aż czyta jak ktoś pisze o swoim partnerze „obca osoba”. Czyli z obcą osobą śpisz i kochasz się? Rozmawiasz na osobiste tematy? Nikt nie każe zrywać więzów z rodziną by tworzyć miejsce dla partnera ale nie można też do partnera podchodzić na zasadzie, że on jest „obcy”. To jakie on ma zatem prawo do bycia w Twoim życiu i uczestniczenia w nim jak sama mu to prawo odbierasz nazywając obcym?

          Poza tym zdrowe jest aby w pewnym momencie budować swoje życie, gdzie ja i moja najbliższa rodzina czyli partner i dzieci są priorytetem. Partnera wybierasz i czynisz swoją rodziną.

          A to podejście „nie znam go od początku życia i nie wiem skąd się biorą jego fochy i moje”. Można się znać od początku i też nie wiedzieć, bo pamiętać rzeczy ważne dla siebie czyli te, które nas kształtują.

          Psycholog nie jest od zwariowanie. On jest od tego żeby pomoc ułożyć sobie w głowie i w życiu żeby łatwiej było być szczęśliwym.
          • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 17.08.21, 11:17
            Nie mieszkam z nim i nie będę. Nie wiem co we mnie widzi i czemu potrafi mnie przytulić z całej siły i powiedzieć że jestem mu najbliższą. Jednocześnie raniąc siebie wzajemnie, bo i on nieraz był wobec mnie nie w porządku.

            Swoim kuzynom potrafiłam opowiadać o wszystkich swoich problemach a mi oni dosłownie o niczym. Ja pierwsza zawsze wysyłałam wiadomosc.

            Kuzyn pomoże w opiece nad chora babcia gdy ta będzie umierać. Rodzeństwo gdybym miała pomogłoby mi się opiekować chorymi rodzicami. Jego gdy będę potrzebowali pomocy, będą mieli synów. Moi tylko mnie. Mój facet sam mówi, że jego rodzice nie są dla mnie istotni aż tak. To znaczy lubi ich, ale nie przeżywa ich problemów jak ja, ja jego rodziny tak samo więc.

            I coś do niego czuje, tak świadomie ale nie będę go wpuszczać w życie bo mam obawy, że i tak nie będzie pomiędzy nami naprawdę realnej, głębokiej więzi.

            Sąsiedzi, koledzy, to dobre relacje może ale powierzchowne.


            Ja już wiem że nie nadaje się do żadnych.

            • eriu Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 17.08.21, 12:09
              Moim zdaniem masz infantylne podejście do związków: kuzynom opowiadasz wszystko chociaż widać, że trzymają dystans i ta relacja jest bardzo mocno niesymetryczna, bo oni się nie zwierzają, nie traktują Cię jak Ty ich, ale dla Ciebie to krew więc można im w pełni ufać i powinni kochać. Relacje tak nie działają. Tak jak mówisz, ze kuzyn pomoże w opiece nad babcią a rodzeństwo z automatu by pomogło w opiece nad rodzicami - tak sytuacja może wyglądałaby w idealnym świr je, ale w realnym często tak nie wygląda. Często to poświęcenie opiece nad rodzicami jest niesymetryczne, czasami robi to tylko jedna osoba.

              Widać, że Ty nawet nie chcesz wpuścić partnera do swojego życia - czy on jest w pełni świadomy Twoich poglądów na związek? Bo jeśli nie to jest po prostu nieuczciwe tak tkwić w tym związku: powinnaś mu powiedzieć żeby mógł świadomie zdecydować czy taki kształt związku mu odpowiada.

              A swoją drogą tworzysz niezły paradoks: boisz się, że nie stworzysz więzi więc nie dopuszczasz do jej stworzenia 😉 wygląda jak lęk przed bliskością.

              A Ty rozumiem, że wybierasz świadomie samotność? Bo rodzice żyć wiecznie nie będą, kuzynostwo jak widać nie jest zainteresowane super bliskimi więziami, kuzynka w sposób naturalny układa życie z partnerem. Zostaniesz sama na koniec bez nikogo. Masz świadomość jak jest ciężko tak żyć?

              Czemu psycholog to zawód, który nie każdemu pomaga?
              • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 17.08.21, 17:13
                Mam tego świadomość, ale co mam robić? Facet widzę kocha mnie aż za bardzo, mówi mi więcej niż własnej rodzinie z tego co mówi, mimo, że ma świadomość że to jego rodzina przy nim zostanie w razie czego, bo my możemy się przecież rozstać.

                Na tym świecie tak naprawdę poza rodziną nie ma nic stałego i to jest problem.

                Mogę stworzyć z nim więź ale boje się, że ona się urwie. I że nadal to nie będzie to co czego pragnelabym najbardziej, relacji z siostrą czy bratem, relacji dusz. Partner choćby kochał najbardziej, będzie się bardzo różnił.

                Ja zrobiłam mu krzywdę będąc z nim i chyba najlepiej będzie mu powiedzieć, aby znalazł sobie lepszą.

                Jak pisałam, relacje nie są dla mnie.
              • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 17.08.21, 17:32
                I ja wiem, że zdarzają się patologie, różne patologie, ale widzę jak to wygląda u reszty mojej rodziny.

                Oni mają swoje układy, a ja trzymam się rodziców bo oni mi wyznają swoje problemy, mimo, że się kłócimy. To gdy potrzebują, to powiedzą. Ojciec mimo że wieloookrotnie się z nim pokłóciłam to umiał mi powiedzieć to czego inni mi nie mówili. Facet zresztą też mimo że się ostatnio kłócimy opowiada mi tyle że zastanawiam się skąd u niego tyle zaufania do mnie. Mimo że ja bywam dla nich naprawdę nie w porządku a oni dla mnie.
                • eriu Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 17.08.21, 21:29
                  Rolą dziecka nie jest bycie spowiednikiem problemów rodziców. Oczywiście też zależy od tematyki problemów, ale Ty jako dziecko nie jesteś kimś komu rodzicie powinni się ze wszystkich problemów zwierzać. Są tematy problemów, gdzie jasne nie ma przeciwwskazać, ale nie może być tak, że rodzice na Ciebie przerzucają wszystkie swoje problemy, bo wtedy w rodzinie ulegają odwróceniu role.

                  To że partner opowiada swojej partnerce rzeczy, którymi się nie dzieli ze swoją rodziną jest naturalne - są pewne kategorie tematów, którymi się po prostu nie dzieli z rodzicami a rodzice nie powinni się dzielić z dziećmi.

                  Tak jak piszesz o sobie to mam wrażenie, że się mocno skupiasz na swoich marzeniach: och jak cudownie byłoby mieć siostrę. Ale Ty nie masz siostry! Brutalne ale prawdziwe. Skup się na tych relacjach, które masz, bo za chwilę jak tak dalej będziesz podchodzić do partnera to się rozstaniecie, rodzice umrą, kuzyni będą Cię mieć gdzieś i zostaniesz sama. A bycie naprawdę samej jest strasznie ciężkie.
                  • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 22.08.21, 15:29
                    Odpowiadam, po kilku dniach, ale odniose się tylko tak, że nie jestem typem osoby, która tak łatwo przestaje żałować że czegoś nie ma. Dla mnie "ciesz się tym co masz" jest takim... "Ja mam więcej od ciebie, ale ciesz się tym co masz..."

                    Relacja z facetrm napewno byłaby lepsza, jeśli dam jej większa szansę, ale boje się że wyjdzie na to, że traktuje to jako zamiennik czegoś czego pragnę. A on też na to nie zasłużył dlatego zastanawiam się nad rozstaniem
              • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 17.08.21, 17:53
                Moja inna kuzynka po wizytach u psychologa skończyła w nałogu alkoholowym już jako nastolatka. Obejdę się bez.

                Chciałabym aby w końcu moje życie było takie jak chce, ale tego nigdy nie będzie. Nie będę miała siostry, z którą będę jak przyjaciel dusz. Moja znajoma ma taką siostrę, nie opuszczają siebie na krok.

                Ja aktualnie mogę liczyć tylko na rodziców i faceta. W przyjaźnie nie umiem wchodzić i nie chce. W ogóle niedługo zerwę obie znajomości. Niektórzy ludzie tacy są po prostu.
                • inka.fem Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 17.08.21, 18:12
                  Nic się nie trzyma kupy, to co piszesz. Chciałabyś mieć siostrę i wtedy ta relacja była by dla Ciebie ważna, ale relacja z chłopakiem jest nieważna, bo nie łączą was więzy krwi. Przecież to, co piszesz jest pozbawione sensu. Każdą relację trzeba pielęgnować, żeby nie umarła, czy łączą więzy krwi, czy nie. Lepiej skup się na związku z chłopakiem zamiast wymyślać relacje, których nie ma.
                  Jeżeli masz takie podejście do psychologa, to rzeczywiście szkoda czasu i pieniędzy. Nikomu nie można pomóc, gdy sam tego nie chce.
                  • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 17.08.21, 20:23
                    Widziałam już niektórych psychologów i dziękuję. To nie jest dziedzina taka sama jak lekarz specjalista.

                    "Lepiej skup się na związku". Skupiałam się na samym początku ale przeraża mnie to już.

                    To, że zerwiemy i w jednym momencie będziemy jeszcze bardziej dla siebie nikim.

                    Rodzina choćby patologiczna, zawsze zostanie rodzina. Mąż mężem nie będzie po rozwodzie a facet po rozstaniu. O tę nietrwałość chodzi.

                    I ja nie wiem czy dalej jest sens go ranić. On jest i tak niezwykle wrażliwy a mnie traktuje na równi z jego najbliższymi chociaż nic takiego nie zrobiłam aby dać mu do tego powod.

                    • eriu Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 17.08.21, 21:35
                      Jeśli tak bolejesz nad metaforycznymi kwestiami rozwodu to polecam zapoznać się z prawem. Skutki rozwodu są dość rozległe i możesz jeszcze długo czuć, że masz męża choć go nie masz. W skrajnym przypadku jeśli ulegnie wypadkowi i nie może zarabiać to możesz go utrzymywać alimentami przez lata. Ale to skrajny mało prawdopodobny przypadek, chociaż możliwy.

                      A co do tej gloryfikacji rodziny choćby patologicznej: serio? I co Ci realnie da taka rodzina, co Ci nie zechce pomóc, co zamiast dać dobre słowo w ciężkim momencie Cię jeszcze pogrąży? Będziesz się nadal cieszyć, że ktoś jest chociaż ma Cię w tyłku, bo na przykład woli iść chlać? Naprawdę wolisz kogoś kto ma Cię w tyłku ale ma Twoją krew od kogoś kto świadomie Cię wybiera codziennie od lat, bo się boisz że ta relacja może nie przetrwać? No i nie przetrwa bo ją sama sabotujesz. Dlatego warto popracować z psychologiem żeby tego nie robić.

                      A co tego ciągu przyczynowo skutkowego: kuzynka była u psychologa a potem została alkoholiczką: jeśli ja byłam u internisty a potem po latach stwierdzono mi guza to znaczy, że internista wywołał mi nowotwór? No chyba nie (no chyba, że się bawił w domu w voodoo a ja nie wiem ;))
                      • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 18.08.21, 10:14
                        Nie rozróżniasz internisty, od psychologa, który stosuje takie metody "leczenia" jakie mu pasują? Internista ma klucz którego musi się trzymać. Psychologia ma swoje teorie i teorie.

                        Facet po zerwaniu, znajdzie inną, jak ja i nie będziemy już kochał, pamiętał. To mnie przeraża. Że nawet jeśli rodzina będzie niepotrzebna, to będzie rodzina. Chłopak, mąż, po rozstaniu będzie mężem kogoś innego, nie moim. Krew nie woda.
                        Do umierającego brata często nawet największa patologia przyjeżdża, cucoisz nie zawsze bo są ludzie, na których tylko napluć można.

                        Chociaż w głębi serca, przyznam, że ciekawie by było, gdybym bardziej może wpuściła go do życia, ale to ryzyko, chociaż MOZE interesujące. Ale nie chce go ranić i mimo, że mam ochotę czasami go przytulić z całego serca, to wolę żeby znalazł kogoś kto będzie inny.
                        • eriu Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 18.08.21, 12:44
                          Internista ma klucz, którego musi się trzymać? A od kiedy? Bo ja żyję w świecie, w którym w Polsce pomniejszano wynagrodzenie internistów pracujących dla NFZ jak pacjentów wysyłali na badania. Ty chyba żyjesz w jakiejś innej rzeczywistości niż ja.

                          Zamiast żyć w realnym świecie układasz scenariusze rzeczy, które się nie wydarzają. Facet jest z Tobą 4 lata mimo tego jak go nie wpuszczasz do swojego życia, jesteś dla niego ważna. A Ty snujesz wizje "a jak się rozstaniecie?". Oczywiście, że się przy takim Twoim nastawieniu rozstaniecie w końcu, bo to samospełniająca się przepowiednia.

                          Życie jest związane z ryzykiem. Nie da się uniknąć ryzyka na co dzień. Codziennie się możesz skaleczyć, przewrócić, ktoś może zranić.

                          A ten przykład, że patologia przyjedzie do umierającego - i co z tego jak sobie jeszcze przy łożu śmierci tam może nawrzucają i umierający z ciężkim sercem będzie umierała a żyjący z jeszcze cięższym niż przyjechali zostaną?

                          Nie musisz się ze mną zgadzać. Tylko pomyśl o tym tak: nie jesteś szczęśliwa teraz jak masz rodzinę i faceta. Rozwalisz sobie te relacje i co? Myślisz że jaki będzie pożytek z rozwalenia relacji i umartwiania się i bycia samej? Szczęścia Ci od tego nie przybędzie. Szczęście nie wynika z umartwiania się. Dlatego ludzie proponują psychologa: żeby popracować nad tym poczuciem szczęścia Twoim i zobaczyć co można dla Ciebie zrobić. To się też dość specyficzne wydaje, że masz problem z nawiązaniem przyjaźni, masz problem z zaproszeniem swojego partnera do uczestnictwa w swoim życiu.
                          • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 18.08.21, 13:51
                            Nawet jeśli się nie rozstaniemy, to nadal będziemy mieli dwa zupełnie różne charaktery. Chciałabym go wpuścić i może będzie dobrze, ale zawsze będzie mi czegoś brakować. Wesołych wizyt w święta w moim domu, biegających dzieciaków, wsparcia którego nie dostanę od rodziców z racji doświadczen i od faceta z racji różności relacji. Rodzeństwo to jest coś czego żaden facet nie zastąpi i widzę to chociażby po koleżance, która z siostra ma lepsze relacje niż z jakimkolwiek miała facetem.

                            Ale kto wie, możesz mieć rację, że być może się uda. Jakoś tam go kocham a on mnie, ale nie rozumiem nadal tego jego zaufania do mnie. Jego brat wiedział mniej niż ja, a kochają siebie obaj. Ja wiedziałam najwięcej o jego porażkach i sukcesach, gdzie sama raczej wolałam ostatnimi czasy zwracać się z tym do rodziny, ale nie warto było, bo rodzina nie zwraca się do mnie.


                            A psycholog może pomóc, ale każdy jest inny i ma inne podejście i to jest problem. Interniści na ból brzucha przepisują mniej więcej to samo. Psycholodzy dają inne rady zawsze...
                              • eriu Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 18.08.21, 19:35
                                Czyli czujesz, że nie zasłużyłaś na jego miłość więc się do niego nie zwrócisz jak potrzeba Ci jego wsparcia? To jest coś o czymś warto porozmawiać z psychologiem. Nie ma czegoś takiego jak "zasługiwanie na miłość". To jest zły wzorzec wyniesiony z rodziny.
                                • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 22.08.21, 15:31
                                  Ja nie czuje że nie zasługuje na jego miłość, po prostu... Ja się boje, że nawet jak stworzę z nim relacje to będę traktować ją jako zamiennik czegoś lepszego, w domyśle relacji z rodzeństwem. Nie mam go i muszę z tym żyć, ale nie umiem "cieszyć się tym co mam". Zwłaszcza że takie teksty rzucają osoby, które np sami mają rodzeństwo czy są szczęśliwi w związkach.
                                  • eriu Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 23.08.21, 08:19
                                    Jeśli stworzysz z nim relację? Heloł Ty z nim jesteś w relacji od 4 lat! Tylko się opierasz przed prawdziwą bliskością.

                                    A jeśli dla Ciebie związek z partnerem może być substytutem relacji z rodzeństwem - to to naprawdę sprawa dla psychologa.

                                    Skąd pomysł, że „ciesz się tym co masz” to mówią tylko ludzie, którzy mają rodzeństwo / są w szczęśliwych związkach? To jest normalne racjonalne podejście. Jak będziesz szukać dziury w całym to po prostu nie będziesz szczęśliwa i tyle. Nigdy.
                                      • eriu Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 23.08.21, 13:26
                                        Żyjesz wyobrażeniami o relacjach, których nie masz i na które nie masz szansy, bo nie masz rodzeństwa i pewnie już z racji wieku rodziców mieć nie będziesz. Nie żyjąc tu i teraz masz mega szansę rozwalić coś co jest trwałą relacją, w której aktualnie jesteś.

                                        Myślisz, że jak masz rodzeństwo to to już wskakuje na jakieś turbo głębokości relacji? To jest bzdura i nierealne wyobrażenie. Każda relacja wymaga pracy. Czy to w rodzinie czy poza rodziną. Każdą relację nawet w rodzinie można zabić przez brak pracy nad nią. Nic się nie dzieje z automatu.

                                        Potrzebna Ci pomoc specjalisty.
                                        • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 27.08.21, 20:21
                                          Brakuje mi w życiu relacji równy z równym. Czegoś specyficznego. Moja kuzynka ma brata i męża. Z bratem jest dużo szczęśliwsza, mają wspólny język. Gdy pojawia się obok jej mąż, gaśnie jest, smutna. Inni w mojej rodzinie mają podobnie. Oczywiście, wiem, że każda relacja wymaga pracy, ale mam poczucie, że często relacja z kimś z zewnątrz łatwiej się kończy.

                                          Miałam kiedyś znajomego, kolegę, prawie przyjaciela. Gdy tylko było gorzej, po prostu odszedł, nie walczył. O relację z bratem walczył jak najbardziej.

                                          Moja znajoma z pracy rozstała się po 5 latach. On po miesiącu kogoś sobie znalazł. Rodziny nie zastąpisz i to mnie kłuje.

                                          Mimo to chciałabym jeszcze coś z nim stworzyć, bo czemu nie? Tylko narazie nie jestem w stanie stworzyć czegoś realnie bliskiego. Może kiedyś będę w stanie zaakceptować to, że na dobrą sprawę nie było mi dane to co chciałam. A może to stanie się tym co chciałam. Tylko boli, po prostu boli. Boli i tyle, że inni mają to co chcieli, a ja mam to co mam. Nigdy nie pragnełąm związku a tkwie w uczuciach do niego od kilku lat zamiast dać mu spokój.
                                        • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 27.08.21, 20:24
                                          Ale może w końcu coś stworzymy? Kto wie. On ma inne podejście niż ja, tak mi się wydaje. Dla niego my jesteśmy jakąś przyszłością, czymś dla niego najważniejszym i to jest niebywałe dla mnie. Chociaż już dawno powinnam mu nie robić nadziei, bo ja zanim go poznałam nie miałam potrzeby bycia w związku. A teraz jakoś go kocham.
                                        • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 31.08.21, 07:25
                                          Ale opowiedzenie czegoś psychologowi wymaga zaufania... Jak mam zaufać komuś nieznajomemu, kto najprawdopodobniej potraktuje mnie jako kolejną osobę, która do niej przychodzi? I psychologowie mają swoje RÓŻNE teorie, tego się obawiam. Jeśli okazałby się kompetentny to co może powoli się otworzę, ale psychika to zupełnie inna sfera niż ciało. Psychika to psychika, leczenie dotyczy ciała w zasadzie, poza chorobami psychicznymi, ale one mają jakieś podłoże cielesne.
                                          • eriu Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 31.08.21, 09:01
                                            A jak Cię według Ciebie psycholog potraktować? Jeśli robi z Ciebie przyjaciela, coś a la rodzinę to jest nieetyczny i krzywdzi pacjenta.

                                            Nikt nie każe wywalać totalnie wszystkiego na ławę od razu. Tu tez budujesz relację i zaufanie.

                                            Wybacz, ale jak czytam o Twojej matce to i to co sugerujesz śle powiedzieć nie chcesz o swojej rodzinie to problemy Twojej kuzynki wynikały z Waszej rodziny s nie z chodzenia do psychologa. A jak koleżanka zmieniała 10 razy psychologa to znaczy, że nie umie nawiązać relacji z psychologiem, bo to już za dużo zmian.
                                      • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 31.08.21, 07:29
                                        Boję się po prostu niekompetencji tych ludzi. Miałam styczność z terapeutką i pedagogami i jakoś nie uczynili dobrego. Moja nastoletnia kuzynka jeszcze, chodziła i co? Nie zmieniło to jej, a miała mnóstwo problemów poprzez poczucie samotności do myśli samobójczych. Znajoma z pracy także się zawiodła, jedna z 10 razy zmieniała terapeutę... Tego się boję, ale w życiu można zaryzykować...

                                        chcę juz po prostu być szczęśliwa
                                        • horpyna4 Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 31.08.21, 09:25
                                          Idź do psychologa i opowiedz mu o relacjach w rodzinie, w której wyrosłaś. Bo samo mówienie o Twoich problemach w związku nic nie da, trzeba znaleźć przyczynę.

                                          Psycholog powinien pomóc Ci w zmianie podejścia do relacji między krewnymi i w partnerstwie. Ale musi wiedzieć, jak Twoja matka odnosiła się do Twojego ojca i że nie był dla niej rodziną. Bo to miało największy wpływ na Twój aktualny problem z relacjami damsko - męskimi i uczuciami.
      • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 24.09.21, 23:25
        Czy ja wiem czy asbtrakcyjne. Z rodziną spoza domu spędzałam wakacje, wyjazdy, dzieciństwo, lata nastoletnie. Potem zaczęło się jednak urywać, a niektórzy przestali ukrywać, że nie "czują" do mnie nic.

        Facet, który poznał mnie przypadkiem już po kilku tygodniach znajomości robił wrażenie, bardziej zainteresowanego niż osoby które znam całe życie. I może też przez to od tylu lat go nie opuszczam a powinnam.

        A leczyć potrzebuje się każdy
        • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 24.09.21, 23:31
          Mam na myśli ogolne zainteresowanie osobą, chęcią relacji. Ja miałam ogromną chęć relacji z moją rodziną, tak jak oni mają ze sobą, a czułam się jak wyrzutek. Kocham ich jakoś nadal, ale zawiedli mnie. Rozpisałam się. To w sumie paradoks, że osoby które znam od zawsze nie ukrywają, że wolą swoje towarzystwo, a osoba z ktora jestem, już na początku relacji wydawała się być bardziej zainteresowana. I może smutne, bo pokazuje że nie ma po co się starać dla ludzi.
          • eriu Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 24.09.21, 23:37
            A jak Ty się starasz w tych relacjach? Bo z tego co piszesz, to wszystkie Twoje relacje są dramatycznie niesymetryczne. Facetowi zależy od początku a Ty jakoś w tę reakcję weszłaś. Byłaś w relacji z rodziną, byłaś ogromnie w nią zaangażowana aż by wyglądało że przesadnie kiedy oni nie mieli takiego poziomu zaangażowania. Relacje działają jak są w miarę symetryczne a u Ciebie się coś nie spina. Jest albo za mało albo za dużo.
            • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 27.09.21, 20:04
              Starałam się codziennie pisać do jednej z kuzynek, z niektorymi po dluzszej ciszy staralam sie jakos ja przerwać, ale one już nie chciały to ja odpuszczałam, ale mam żal, ze np ciotka z jej córką są smutne, że ja do nich nic nie pisałam nieraz, a same nie chcą ze mną rozmawiać i dopiero dłuższa rozmowa jakieś je "rozrusza"

              Z facetem mam tak, że mówię mu dużo, ale staram się też nie przesadzać, bo on ma bardzo zamknięty charakter. Nieraz bywało tak, że on miał jakiś swój sekret, a ja dociskałam go aby się wygadał, jak jakiś natręt. Generalnie z nim mam tak, że spotykamy się max 2 razy w tygodniu, z racji jego pracy, za dnia trochę popiszemy, ale gdy się widujemy on traktuje mnie jak kogoś najbliższego, nie zapomina też pisać do mnie rano czy wieczorem, że bardzo kocha. Czuję się dziwnie, dosłownie dziwnie we wszytskich tych relacjach.
            • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 27.09.21, 20:09
              Staram się spotykać oczywiście jak tylko mogę, ale i lockdown zeszłorovcnzy i praca w tym roku trochę to ograniczały i aktualnie głównie piszemy, ale mam jedną kuzynkę, z którą widuję się raz w tygodniu. Brakuje mi tej symetryczności, o której mówisz, ale nie wiem jak to zmienić.

              Mój facet twierdzi, że to nic dziwnego, że z nimi aż tak bliskiej relacji, ale on ma też większą rodzinę, rodzeństwo i nie zna tej pustki. On jedynie twierdzi, że najbardziej liczymy się my i wiadomo, rodzice, ale dla niego my oboje jesteśmy na górze priorytetów.
    • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 07.10.21, 18:13
      Ostatnio szczególnie czuję, że nie ma już z kim rozmawiać, komu ufać. Rodzina milczy, facet się stara, ale ostatnio też milczymy, mnie dopada jakaś pustka wewnętrzna. Rodzina dzwoni pyta się co u mnie, znajomi to samo, ale nikt nic nie mówi. Tylko ja zawsze byłam tą co mówiła. Teraz naprawdę czuję, że nie nadaję się do żadnych relacji.
      • eriu Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 07.10.21, 21:44
        A Ty ich pytasz? Czy tylko milczysz i czekasz aż usłyszą Twoje myśli żeby mówili?

        Zrobiłaś cokolwiek z tego co Ci napisano co masz zrobić? Poszłaś do specjalisty czy siedzisz dalej i się pograżasz w negatywnych myślach co nic nie zmieni?
            • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 14.10.21, 06:08
              Mam zawsze jakiś smutek w sobie gdy mówię ludziom dużo, w zaufaniu a inni zdawkowo, krótko. W razie problemów żadne jak dotąd się nie zgłosiło, gdzie mi się zdarzało szukać u ich pomocy. I pomogą oczywiście, ale mam takie poczucie bycia niepotrzebną. Na codzień mają siebie, samym sobie bardziej pomagają, mają lepszą relację że sobą. Ja nie mam już jej z nikim. Otrzymuje pomoc w razie potrzeby, ale tak na codzień już nie, w jakiś małych problemach, oni też nigdy nie zgłosili się po poradę do mnie, mimo, że się deklarowałam.

              Z rodzicami słabo, z facetem beznadziejniej się nie da, ale on mimo, że pracuje itp itd przynajmniej raz dziennie wyśle tego głupiego smsa. Chociaż też swoje sprawy załatwia na uboczu, jak i ja. Wspólnych jak dotąd nie mieliśmy aż tak i nie wiem już czy dobrze czy źle. Psycholog ma inne spojrzenie na to niż ja.
            • gamabalda Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 17.10.21, 17:56
              W skrócie można powiedzieć, że czuję się już nie jak członek bliskiej rodziny, ale jak nikt. Oni sobie są bliscy, ale już inni niekoniecznie. Było mnóstwo sytuacji, gdzie to czułam. Gdy opowiadałam kuzynce o tym, że chce jechać za granicę do pracy, to powiedziała tylko, że to się nie opłaca. Gdy jej rodzony brat chciał lecieć to godzinę z matką o tym rozmawiały i była strasznie na niego zła.

              Gdy potrzebowała pogadać z kimś o moich rodzicach, czułam się jedyną odpowiedzialna za nich.

              Z facetem rozmawiam nieraz, ale jego "obchodzę tylko ja". Sam tak mówi. Ze przyjeżdża dla mnie, że sprawy mojej rodziny go w zasadzie aż tak nie interesują.

              Niby mile, ale nie bardzo.

              Psycholog twierdzi, ze on powinien być najwazniejszy jak i rodzice, i myślę o tym cały czas, może tak być powinno? Teraz całkowicie nie wiem. Zwłaszcza, jak sama widzę, że moja rodzina jest mu raczej obojętna.

              Wiem tylko tyle, że czuję się jak nikt I nie mam dokąd iść. Bo gdzie nie pójdę tam zawód.
              • eriu Re: Nienawidzę swojej rodziny i "związku" 17.10.21, 18:29
                Ale partner się wiąże ze swoim partnerem. Rodzina partnera to jest dodatek do osoby a nie główny cel związku. Możesz się czuć zagubiona skoro Tobie od dziecka mówiono o innej wersji. Natomiast czy ta wersja, o której Ci mówiono od dziecka sprawdza się Tobie? Bo z tego co piszesz No niestety się nie sprawdza. Więc moim zdaniem warto przemyśleć to nowe dla Ciebie podejście, gdzie najważniejszy powinien być partner.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka