Gość: hopkins
IP: 203.215.81.*
01.11.04, 12:52
Witam,
Wlasnie konczy mi sie urlop. Pojechalem sobie na Filipiny i mam problem.
Juz na poczatku pobytu, chyba w drugi dzien, spotkalem na pewnej laweczce
sliczna dziewczyne. Miala na imie Maria... Zaczelismy rozmawiac, z klopotami
bo z klopotami, ale jakos sie udalo. Gadalismy tak z dwie godziny, musiala isc
do domu.
Nastepnego dnia przyszedlem tam od rana, bo bardzo mi sie spodobala. Mialem
nadzieje ze ona tez sie pojawi. Przyszla, niewiele pozniej niz ja, znow
siedzielismy tam pare godzin. Nie chciala sie stamtad ruszac. Mowi ze nie ufa
turystom z Zachodu, bo pare jej kolezanek mialo nieprzyjemnosci. Ok, znow
posla do domu ale sie umowilismy na kolejny dzien.
Tak minelo pierwszych 5 dni, potem juz ufala mi na tyle by chodzic sobie po
srodmiesciu Quezon City. W koncu przestalem sie bac, ze to jedna z tych
mlodocianych prostytutek, mimo ze widziala u mnie kase, nie pozwolila sobie
kupic nawet drobiazgu. Po tygodniu co najwyzej tulila sie do mnie i dawala sie
calowac w policzek.
A ja sie w niej zakochalem, jak nigdy chyba.
Dwa dni temu bylem u niej w domu. Bieda, jak na nasze warunki straszna bieda,
choc mieszkanie zadbane, a na kazdej scianie krzyze i obrazy Matki Boskiej.
Porzadna rodzinia... Okazalo sie ze oni juz o mnie sporo wiedza, a ze nigdy by
na te znajomosc nie pozwolili, ale ze jestem Polakiem, to w dziwny sposob mi
zaufali. Uznali, ze Polak, wiec porzadny i religijny i nie ma sie czego bac.
Maria jest najstarsza z rodziny. Ma 15 lat, wiec na nasze standardy jest
dzieckiem. Ale u nich to juz panna na wydaniu. Stwierdzili, ze miesiac musial
bym u nich zostac, by mi mogli w pelni zaufac. A potem, jak przejde ich
swoisty "test" ich rodziny i calego klanu - moge Marie zabrac do Polski.
Nie pisze nawet, jak jestem szczesliwy z takiego obrotu rzeczy. Smiertelnie
sie balem, ze bede ja musial stracic na zawsze. Ten miesiac tez sie da
zalatwic, mam wolny zawod i nie bedzie problemem nie wracac do kraju.
Mam juz tylko jedna watpliwosc: co mnie i Marie czeka w Polsce? boje sie
jakichs problemow, dlatego nawet nie pytam oficjelnie w konsulacie.... wole
tutaj, mam jeszcze pare dni wiec cos wymysle
co mi radzicie?