Dodaj do ulubionych

Nienawidzę swojego życia

25.09.21, 18:27
Nie wiem, po co to piszę tutaj... Nie oczekuję nawet żadnej pomocy, rady, chyba chcę to w końcu wyrzucić z siebie. Za kilka dni skończę 23 lata, a moje życie to nic nie warta porażka. Pasmo niekończących się porażek. Nie mam żadnych znajomych, nigdy nie miałam. Zawsze byłam odludkiem. Nigdy mi to nie przeszkadzało, aż do teraz. Od roku zaczęło. Chciałabym czasem z kimś porozmawiać, wyjść na zakupy czy nawet po prostu posiedzieć w ciszy. Nikt nigdy mnie nie lubił, bo byłam dziwna. Nadal taka jestem. Nie potrafię nawiązywać relacji międzyludzkich. Nie potrafię nawet rozmawiać z ludźmi. Nudzą mnie i denerwują, a z drugiej strony chciałabym mieć kogoś przy sobie. Nawet, gdy ktoś chce się do mnie zbliżyć, nie potrafię go do siebie dopuścić. Boję się, że mnie zrani i narazi na cierpienie. Nienawidzę mówić o sobie i dawać się poznawać, bo w sumie o czym mam mówić? O tym, że jestem nieudacznikiem bez znajomych i perspektyw? Czasem mamy calle o tym, jakie mamy plany na weekend, o tym co robiłyśmy przez weekend. A to któraś była na randce, a to w kinie ze znajomymi, a to któraś przymierzała sukienkę ślubną... Ja wymyślam, jaki to miałam super weekend i jaka w ogóle jestem cudowna... Wstyd mi za to, ale wstydzę się przyznać nawet przed samą sobą, jak beznadziejne jest moje życie, jak beznadziejna jestem ja. Swoją drogą, życie zdalne to błogosławieństwo. Nie mam kontaktu z ludźmi, nikt mnie nie ocenia, nikt na mnie nie patrzy, a na dodatek podczas lockdownów nie czułam się tak dziwnie, bo każdy non-stop siedział w domu i nie spotykał się ze znajomymi, których ja nie mam. Nie wyobrażam sobie powrotu do "normalnego" życia. Ponownej przeprowadzki do tamtego miasta, znowu bycia otoczoną ludźmi, którzy mają takie szczęśliwe życia, są w czymś dobrzy, mają perspektywy, talenty, znajomych, partnerów... Rodzina ma mnie gdzieś, nie mam z nimi kontaktu. Mieszkam w domu ojca, ale on mieszka ze swoją nową żoną daleko. Jeszcze gdybym była ładna, moje życie byłoby wtedy łatwiejsze, chociaż tyle miałabym z tego życia... Jestem paskudna. Nigdy nikt nie był mną zainteresowany, nikomu nigdy się nie podobałam. I trudno się dziwić. Nigdy nie miałam prawdziwego chłopaka, jedynie jakąś znajomość na odległość, którą nazywałam swoim chłopakiem. Wszystko jednak minęło. Czasem chciałabym mieć jakiegoś chłopaka, ale w sumie może lepiej nie, bo jeśli ma być ze mną z litości albo ma mnie zdradzić z ładniejszą (a pierwsza lepsza jest ode mnie duuuużo ładniejsza), to po co narażać się na taki ból? Nienawidzę swojego ciała, nienawidzę tego, jaka paskudna jestem. Nienawidzę swojej twarzy i nigdy nikomu nie patrzę w oczy, bo nie chcę, żeby dana osoba patrzyła na mnie, na moją paskudną twarz. Nienawidzę, gdy ludzie na mnie patrzą, mam ochotę wtedy uciec i się popłakać, zawsze odwracam wzrok od tej osoby w nadziei, że ona zrobi to samo i przestanie się na mnie patrzeć. Dosłownie niczego nie mam ładnego w sobie, wszystko mam paskudne. Nienawidzę swojego życia. Nie wyobrażam sobie, że tak miałoby wyglądać całe moje życie, a na to się zapowiada. Nie będzie lepiej, nigdy. Nikomu na mnie nie zależy, nikt by nawet nie zauważył, gdybym umarła.
Obserwuj wątek
      • yadaxad Re: masz dwie rece i dwie nogi ? 26.09.21, 21:28
        Jak nienawidzisz swojego życia, to ono też cię nienawidzi i w niczym nie pomoże. Jak nienawidzisz swojej twarzy, to też ci nie podpowie jak się zrobić. Ze wszystkim można coś zrobić, by znaleźć satysfakcję. Jak się chce bardziej czego innego, niż fermentować w zaspokajaniu się silną emocją rozgoryczenia, że życie to nie bajka.
          • horpyna4 Re: masz dwie rece i dwie nogi ? 27.09.21, 11:26
            Lepiej mniej patrzeć w lustro, a w ogóle to zmienić sposób myślenia. Powiedzieć sobie, że nie jest ważne, co myślą inni.

            Nie ma brzydkich twarzy, a te odbiegające od "lalkowatości" są po prostu oryginalne. Czasem makijaż nie powinien maskować odstępstw od ogólnie przyjętego wzorca, zdarza się nawet, że warto je podkreślić. A z modnych ubrań i fryzur wybierać tylko to, co pasuje do własnego typu urody.

            Trzeba zacząć kontakty z ludźmi, ale najlepiej przez wspólne zainteresowania. Trzeba jakieś mieć, żeby nie być tylko pustą lalą na pokaz w nadziei, że ktoś kupi ten towar. W czasach internetu łatwo nawiązać znajomość właśnie poprzez hobby. I nie szukać chłopaka, tylko nauczyć się żyć między ludźmi, wtedy chłopak sam się znajdzie i będzie szansa na nadawanie na tej samej fali.

            Na początek antydepresanty i zastanowienie się, co najbardziej sprawia przyjemność. Mogą być to równie dobrze wycieczki rowerowe, jak i malowanie pejzaży, czy hodowla kaktusów.
            • obrotowy wale mocniej ::) 27.09.21, 15:04
              horpyna4 napisała:
              Mogą być to równie dobrze wycieczki rowerowe,
              jak i malowanie pejzaży,
              czy hodowla kaktusów.


              wale mocniej ::)

              hodowla królików.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka