suzume
27.08.01, 09:45
Głupio to brzmi, co? Ale przyciągnęło uwagę?
Do założenia tego wątku skłonił mnie list jednej z czytelniczek, zamieszczony w
ostatnich "Wysokich Obcasach". Pani zwraca tam uwagę na potrzebę użycia w
stosunku do bohaterki jakiegoś reportażu rzeczowników rodzaju żeńskiego, jeśli
to możliwe. Nie pamiętam ich, więć powiedzmy, że chodziło o to, żeby nie
mówić "nauczyciel", ale "nauczycielka". I to by było w porządku - jest rodzaj
żeński, to czemu by go nie użyć, prawda? Ale list (o ile pamiętam, bo nie mam
tekstu przed sobą) kończy się pytaniem, dlaczego by nie twożyć form żeńskich od
wyłącznie męskich nazw zawodów (np. "psycholożka")?
I tu włąśnie chcę Wam zadać pytanie: co o tym myślicie? Bo dla mnie szczerze
mówiąc obie maniery są śmieszne. Czy to brzmi poważniej, jeśli kobieta powie o
sobie "jestem lekarzem (nauczycielem)"? Czy podobają Wam się formy
typu "archeolożka"? (według mnie skrajny kretynizm).
Pzdr
suzume