Dodaj do ulubionych

czy to definitywny koniec?

18.10.21, 09:16
Witajcie
potrzebuje porady bo zwariuję od myślenia
mam 34 lata - wiem, że forum młodzieżowe ale pewnie są tu też starsi. Nie mogę sobie darować ostatniej relacji z kobietą i muszę poznać Wasze opinie w tej sprawie
otóż szedłem sobie chodnikiem pewnego poniedziałku a zza rogu wyszły dwie dziewczyny. Jedna od razu zaczęła na mnie patrzeć. No to ja na nią także. Idziemy w tym samym kierunku patrzymy na siebie uśmiechamy się i pomachałem jej a ona mi. Takim sposobem się zapoznaliśmy. Niesamowita laska. Nie miała wtedy czasu na dłuższe spotkanie więc zaczęliśmy sobie pisać przez messenger. Umówiliśmy się na niedzielę na spacer. Pisała, że bardzo dawno nie czuła czegoś takiego, że nie zapoznała nigdy faceta na ulicy, ale ja spodobałem się jej od pierwszego wejrzenia. No iście romantyczna sprawa i od razu jakby wpadłem jak śliwka. No ale do rzeczy. Niedziela spacer - dwie godziny byliśmy z jej psem na spacerze i gadaliśmy o różnych sprawach. Ona starsza ode mnie o dwa lata jakby co. Po spacerze powiedziała, że w środę mogę wpaść do niej na kawę. Przystałem na to. Napisała potem że nie mam się na nic nastawiać w zakresie seksu bo tak szybko do niego nie dojdzie. Pomyślałem sobie ok, przyjdzie czas będzie rada. Środa. Wpadam do niej. Siada obok mnie. Gadamy. Bawi się włosami. Działam zatem. Pierwsze pocałunki i poszło na całego. Bardzo napalona była jak i ja. Gdy zdejmowałem jej spodnie to zatrzymywała moje ręce i mówiła, że seksu nie będzie. Nie dałem za wygraną bo byłem nakręcony. W końcu poddała się i poszło. Po seksie jeszcze ją trochę miętoliłem i poszedłem do domu. Pisała, że czuje niedosyt, że chce więcej. Umówiliśmy się na sobotę do kina. Kupiłem winko dla niej i pojechałem po nią. Kazała wejść do środka bo mieliśmy jeszcze trochę czasu. Zaczęliśmy rozmawiać i tak nam zeszło pół godziny. Powiedziała, że mam zerknąć na zegarek która godzina a okazało się że już zaczął się film. Odparła, ze straciła poczucie czasu a tak bardzo chciała tam iść. Powiedziałem jej, że pójdziemy wówczas za tydzień a wieczór możemy i tak spędzić fajnie. Włączyła coś na netflixie. Gadaliśmy sporo i zaczęliśmy się całować. Gra wstępna i te sprawy. Byłem mniej napalony niż ostatnio ale gotowy do działania. Teraz stała się rzecz dziwna. Zaczęła mi robić ustami i mając kolczyka w języku powodowała, że nie czułem przyjemności a bardziej dyskomfort. No ale jej o tym nie mogłem powiedzieć bo by wszystko zostało zepsute. Robiła długo i mocno i skupiałem się tylko na tym aby być podjaranym więc bawiłem się jej (...). Gdy przestała robić to założyłem gumkę i wszedłem w nią od razu na mocnym tempie. Nie zwolniłem nawet na chwilę. Było jej mega dobrze. Zmieniliśmy pozycję a potem po raz kolejny. Było intensywnie ale po kilkunastu minutach powietrze ze mnie uszło i erekcja opadła. Byłem zszokowany. Do tego strasznie zmęczony sam nie wiem dlaczego. Powiedziałem jej, że muszę odpocząć. Była zmieszana a ja przybity i zdruzgotany. Niestety chyba wtedy wszystko zepsułem ponieważ strasznie lamentowałem i przepraszałem ją że to moja wina. Mówiła, że nic się nie stało, ale ja widziałem, że czuła się niekomfortowo. Zamiast coś z tym zrobić to byłem pogrążony w apatii i siedzieliśmy w milczeniu pół godziny. Od czasu do czasu całowałem ją itp. W końcu powiedziała, że trzeba to spotkanie zakończyć i zebrać myśli. Poszedłem do domu. Powiedziałem jej jeszcze że bardzo mi zaczęło na niej zależeć. Chyba same błędy zrobiłem. Następnego dnia napisała że musi mieć trochę czasu na przemyślenia. Znów się tłumaczyłem jak idiota. Po dwóch dniach napisała, że sama erekcja to nie dramat, ale dramatem było to co potem się stało czyli moje lamentowanie. Dodała, ze gdybym obrócił to w żart, zamówił jedzenie itp to bym uratował noc. Dodała, że potrzebuje faceta przy którym będzie czuła się bezpiecznie a ja jej tego nie daje. Nie zrozumiałem tego określenia. Odpisałem jej, że czułem trochę stresu, poza tym pierwsza taka sytuacja z erekcją i że to absolutnie nie jej wina a moja i znów się jej tłumaczyłem. Zaproponowałem kino i rozmowę na rozładowanie emocji. Odpisała, że niestety ale już się nie spotkamy. Kurdę świat mi się zachwiał bo nie wiem sam dlaczego, ale przestać myśleć o niej nie mogę i czuję smutek. Wielki smutek. Coś chyba nakładłem sobie do głowy i teraz cierpię. Marzę znów by być obok niej, cokolwiek. Mija jutro trzeci tydzień od feralnej akcji. Skreśliła mnie,
czy ja mogę coś zrobić jeszcze? a jeśli nie, to co robić na przyszłość by wyjść obronną ręką w ogóle jeżeli będą jakieś dziwne sytuacje z kobietami? chyba nie umiem postępować z nimi
dzięki!
Obserwuj wątek
    • ona_zmeczona Re: czy to definitywny koniec? 18.10.21, 12:45
      Dziewczyna Ci wyraznie napisala: dramatem bylo lamentowanie. Brak erekcji to nie problem, wszystkim sie przytrafia. Ale jakby mi chlop zaczal jeczec to tez bym od razu w dupe kopnela. Nie jestem typem opiekunczej mamuski i robienie z siebie ofiary przez jakas bzdure u mnie nie przejdzie. Pomysl nad soba, dlaczego zrobiles Ty sam taka afere. A btw, dlugo ja namawiales na ten pierwszy raz? I czy ona na pewno tez miala ochote czy po prostu sie poddala w pewnym momencie? Dla mnie takie napastliwe zachowanie to tez od razu znak ostrzegawczy. No nie zaprezentowales sie zbyt dobrze w tym wpisie.
      • sadman Re: czy to definitywny koniec? 18.10.21, 13:14
        ona_zmeczona napisała:

        > Dziewczyna Ci wyraznie napisala: dramatem bylo lamentowanie. Brak erekcji to ni
        > e problem, wszystkim sie przytrafia. Ale jakby mi chlop zaczal jeczec to tez by
        > m od razu w dupe kopnela. Nie jestem typem opiekunczej mamuski i robienie z sie
        > bie ofiary przez jakas bzdure u mnie nie przejdzie. Pomysl nad soba, dlaczego z
        > robiles Ty sam taka afere. A btw, dlugo ja namawiales na ten pierwszy raz? I cz
        > y ona na pewno tez miala ochote czy po prostu sie poddala w pewnym momencie? Dl
        > a mnie takie napastliwe zachowanie to tez od razu znak ostrzegawczy. No nie zap
        > rezentowales sie zbyt dobrze w tym wpisie.
        Ja jej nie namawiałem na pierwszy raz wcale. Sama mnie zaprosiła i zaczęliśmy się od razu całować. Szło to coraz dalej i przerywała a potem znów po pięciu minutach doszło do całowania, wtedy siadła mi na kolanach zaczęła robić ręcznie a ja już bylem tak podkręcony że nie dawałem rady. Ona czekała az wejde w nią i to się stało. Potem powiedziała że czuje niedosyt. Chciała tego od samego początku
        • eriu Re: czy to definitywny koniec? 18.10.21, 17:11
          Zaproszenie do siebie mężczyzny nie oznacza, że kobieta chce iść do łóżka. Ona nawet napisała, że to nie jest jednoznaczne dla niej.

          "Gdy zdejmowałem jej spodnie to zatrzymywała moje ręce i mówiła, że seksu nie będzie. Nie dałem za wygraną bo byłem nakręcony. W końcu poddała się i poszło." - tak się nie zachowuje napalona kobieta, która ma ochotę na seks.

          A potem nie umiesz powiedzieć kobiecie, że sprawia Ci dyskomfort w trakcie pieszczot.

          Meega niefajne jest to co piszesz, te wszystkie zachowania.
          • sadman Re: czy to definitywny koniec? 18.10.21, 17:30
            eriu napisała:

            > Zaproszenie do siebie mężczyzny nie oznacza, że kobieta chce iść do łóżka. Ona
            > nawet napisała, że to nie jest jednoznaczne dla niej.
            >
            > "Gdy zdejmowałem jej spodnie to zatrzymywała moje ręce i mówiła, że seksu nie b
            > ędzie. Nie dałem za wygraną bo byłem nakręcony. W końcu poddała się i poszło."
            > - tak się nie zachowuje napalona kobieta, która ma ochotę na seks.
            >
            > A potem nie umiesz powiedzieć kobiecie, że sprawia Ci dyskomfort w trakcie pies
            > zczot.
            >
            > Meega niefajne jest to co piszesz, te wszystkie zachowania.
            >

            Gdybym nie zadziałał to by uznała mnie za fajtłapę i dodała do kategorii kolega. Poza tym czy chciałaby spotkać się po raz drugi i kolejny? A jednak chciała i pisała mi że czuje niedosyt po pierwszym razie i myśli o kolejnym
            • kachaa17 Re: czy to definitywny koniec? 18.10.21, 18:10
              Skoro odpychała Twoje ręce to raczej nie chciała, chyba, że to taka kokieteria była ale trudno to ocenić. Natomiast Ty jak piszesz byłeś mocno nakręcony i mogłeś po prostu nie widzieć czy ona chce czy nie. Jakieś dziwne masz myślenie, że ona by mogła pomyśleć, że jesteś fajtłapa. Druga rzecz i też już ktoś o tym napisał to trzeba było przerwać jeśli nie podobało Ci się z tym kolczykiem. To jakieś bez sensu było. Zacisnę zęby i przetrwam - a przecież w seksie nie o to chodzi, tylko i przyjemność. Nic dziwnego, ze Ci opadł. Następnym razem radzę bardziej zwracać uwagę na swoje i czyjeś relacje.
              Lamentowanie było następstwem poprzedniej sytuacji. Skoro dziewczyna Cię już skreśliła no to trudno.
              • sadman Re: czy to definitywny koniec? 18.10.21, 19:05
                kachaa17 napisała:

                > Skoro odpychała Twoje ręce to raczej nie chciała, chyba, że to taka kokieteria
                > była ale trudno to ocenić. Natomiast Ty jak piszesz byłeś mocno nakręcony i mog
                > łeś po prostu nie widzieć czy ona chce czy nie. Jakieś dziwne masz myślenie, że
                > ona by mogła pomyśleć, że jesteś fajtłapa. Druga rzecz i też już ktoś o tym na
                > pisał to trzeba było przerwać jeśli nie podobało Ci się z tym kolczykiem. To ja
                > kieś bez sensu było. Zacisnę zęby i przetrwam - a przecież w seksie nie o to ch
                > odzi, tylko i przyjemność. Nic dziwnego, ze Ci opadł. Następnym razem radzę bar
                > dziej zwracać uwagę na swoje i czyjeś relacje.
                > Lamentowanie było następstwem poprzedniej sytuacji. Skoro dziewczyna Cię już sk
                > reśliła no to trudno.

                Gdybym przerwał to by poczuła
                • sadman Re: czy to definitywny koniec? 18.10.21, 19:08

                  Druga rzecz i też już ktoś o
                  > tym na
                  > > pisał to trzeba było przerwać jeśli nie podobało Ci się z tym kolczykiem.
                  > To ja
                  > > kieś bez sensu było. Zacisnę zęby i przetrwam - a przecież w seksie nie o
                  > to ch
                  > > odzi, tylko i przyjemność. Nic dziwnego, ze Ci opadł. Następnym razem rad
                  > zę bar
                  > > dziej zwracać uwagę na swoje i czyjeś relacje.
                  > > Lamentowanie było następstwem poprzedniej sytuacji. Skoro dziewczyna Cię
                  > już sk
                  > > reśliła no to trudno.


                  Gdybym przerwał to by poczuła że ona mnie nie podnieca. Na pewno tak by było. Chyba że mam dziwne poglądy w tej sprawie. Gdy jest bliskość i wzajemny komfort i ludzie się znają wtedy można otwarcie mówić o wszystkim ale tu nikt nikogo nie znał i badaliśmy się
                  • eriu Re: czy to definitywny koniec? 19.10.21, 09:47
                    Masz dziwne poglądy w tej sprawie. Jak czytam te słowa, które już wyżej cytowałam to mnie bierze obrzydzenie: "Gdy zdejmowałem jej spodnie to zatrzymywała moje ręce i mówiła, że seksu nie będzie. Nie dałem za wygraną bo byłem nakręcony. W końcu poddała się i poszło."

                    W takiej sytuacji się po prostu przerywa. A Ty w ogóle dostałeś tyle sygnałów od dziewczyny, że w ogóle seksu nie powinno być, że ja nie wiem skąd Ci do głowy przyszedł pomysł, że ona chce seks uprawiać. Że włosów dotknęła? Może jej wpadły do oczu albo tak z nerwów robi. To nie znaczy że zawsze jest tak kobieta dotyka włosów = chce iść do łóżka. Ludzie nie są prości jak budowa cepa. A jakbyś przerwał a dziewczyna by zrobiła minę czy wyglądała na niezadowoloną to po prostu pytasz o co co chodzi albo pytasz i chcesz jasnej odpowiedzi, że ma powiedzieć jasno, że ma ochotę.

                    Taki seks, że kobieta nie chce a facet jest natarczywy i nie rozumie słowa nie jest po prostu obrzydliwy i jest wymuszeniem i jest formą przemocy seksualnej. Więc ja w te opisy jak ona chciała, bo Cię zaprosiła do domu nie wierzę, bo zaproszenie do domu nie jest zaproszeniem do seksu, w każdej chwili nawet można się rozmyślić (nawet w trakcie), te argumenty, że włosów dotykała są z tyłka argumentami. I Ty powinieneś jako dorosły facet mieć swój rozum i dbać o zgodę drugiej strony żeby była jasna.
    • tt-tka Re: czy to definitywny koniec? 19.10.21, 10:53
      Mam wiecej niz 34, wiec moze jestem zbyt staroswiecka, ale gdyby mnie mezczyzna zaczal "mietolic", obojetne przed czy po, to bym mu poradzila, zeby sie wzial za wyrabianie ciasta recznie, a nie startowal z lapami do kobiety.
      Takoz gdy przytrzymuje jego rece mowiac "nie", a on dalej swoje.
      "Straszne lamenty" to tez kiepski prognostyk.
      Ogolnie rzeczywiscie blad za bledem.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka