Dodaj do ulubionych

Żal do życia...

14.11.21, 13:06
Mam, że musiałam się urodzić w miejscu i z okropnymi ludźmi. Wstetnymi potworami. Naprawdę zazdroszczę normalnym, którzy mieli dom i rodzinę. Ja od dziecka byłam pogardzana przez własną rodzinę i innych ludzi. Sama przez 33lata. Nienawidzę.
Obserwuj wątek
        • eriu Re: Żal do życia... 14.11.21, 14:31
          Nie Ty jedna masz niełatwo w życiu. Zamiast siedzieć i marudzić po prostu coś w końcu zrób żeby było lepiej, bo nikt za Ciebie tego nie zrobi.

          Kolejny żalpost, który napiszesz nic dobrego Ci nie przyniesie. Tu nie ma łatwiejszej drogi niż po prostu praca nad sobą. Już Ci wcześniej napisałam że jak będziesz siedzieć i nic nie robić to wybierasz to że ma być jak do tej pory. A jak chcesz żeby było inaczej to w końcu coś zrób. Tym bardziej jeśli miałaś zdiagnozowaną depresję to na pewno kazano ją leczyć a to jest już działanie i pójście w stronę zmiany w życiu.
          • brawurka887 Re: Żal do życia... 14.11.21, 15:02
            Dlaczego uważasz, to za marudzenie? Ja wiem, że inni mieli być może gorzej. Nie każdy jednak może mieć lepiej. Być może bym w ich życiu ktis kto zechciał im pomóc. Mnie nikt. Może to być dla Ciebie zalosna postawa wobec życia. No prostu ktoś normalny tego nie rozumie. Większość ma pewność siebie i coś... Ja nigdy nie miałam życia w sobie, jakiejś radości no energii. Wiem że to idtaca ludzi. Tylko po co to gadanie że każdy jest potrzebny...
            • mircja Re: Żal do życia... 14.11.21, 15:16
              Niestety, wygląda na to, że obecnie jesteś w takim stanie, że pomóc mógłby Ci jedynie specjalista. To Ty od tej pomocy uciekasz. To tak jak gdyby człowiek, któremu ktoś złamał w bójce rękę usiadł i użalał się, jak został źle potraktowany, zamiast iść do lekarza, który pomoże mu rękę wyleczyć.
            • eriu Re: Żal do życia... 14.11.21, 15:23
              Marudzeniem nazywam bo ignorujesz każdą informację, że można nad tym pracować. I szukasz usprawiedliwienia i argumentu żebyś nie musiała nad tym pracować sama.

              Przykład: "Być może bym w ich życiu ktis kto zechciał im pomóc. Mnie nikt." - to jest pierdololo, które pozwala Ci zachować status quo i nie zrobić nic i dalej napawać się rolą ofiary w swoim życiu.

              W życiu nie ma magii (o tym też już pisałam) - nie ma tak, że ktoś się pojawia i magicznie komuś odmienia życie. W innym wątku Ci próbowałam pomóc i co? Wszystko zbijasz. Ile ludzi do Ciebie pisze a Ty wszystko zbijasz i się skupiasz, że masz źle i nikt Tobie nie pomoże. Ty się bronisz sama przed zmianą i pomocą. Poza tym jedyną osobą która realnie sytuację dla Ciebie może zmienić jesteś Ty. Nie pojawi się książę z bajki i nie zmieni magicznie świata dla Ciebie na lepsze ani wróżka chrzestna. I tak jest dla każdej osoby, która idzie na terapię - to ona jest swoim "zbawcą", to ona zmienia świat dla siebie na lepsze. A Ty siedzisz przed kompem i już inaczej nie mówiąc pierdzielisz, że u Ciebie się nie da. No widocznie nie chcesz, może nie jesteś jeszcze na to gotowa. W każdym razie w ogóle nie dopuszczasz myśli, że w Twoim życiu coś się może zmienić.

              I napiszę szczerze: ja wiem, że to jest tylko kwestia Twojej pracy żeby się coś u Ciebie zmieniło. Ale nie mam zamiaru tracić mojej energii na przekonaniu Ciebie, że tak jest.
        • obrotowy a z faktami sie nie dyskutuje. 14.11.21, 15:48
          brawurka887 napisała:
          > Przecież to fakty i tyle.


          a z faktami sie nie dyskutuje.

          moze jednak sproboj przekuc ten zal w obojetnosc do tego co bylo (i juz sie nie zmieni)

          bo zal nie tylko "d... sciska" i ale i dziala samoniszczaco.

          obojetnosc zas uspokaja i utwardza.
    • lumeria Re: Żal do życia... 14.11.21, 14:33
      Tragiczne, ze w takim domu sie wychowalas, a szczegolnie to, ze odebrano ci poczucie sprawczosci, ze mozesz swoje zycie polepszyc, sama postawic na siebie - i nastepne 35 lat przezyc pozytywnie. Jednak jestes skoncentrowana na tym jaka krzywde robili i robia ci inni ludzie. Pozytywne, budujace przekazy zupelnie ignorujesz. To jest wlasnie najgorsze w twojej sytuacji.
          • eriu Re: Żal do życia... 14.11.21, 15:25
            Ale przede wszystkim on jasno stwierdził o co mu chodziło: on chciał seksu i jasno stwierdził, że jak go nie dostanie od Ciebie to go poszuka gdzie indziej. Czy to jest gnębienie tak realnie? Owszem nie jest miłe tym bardziej jak ktoś szuka miłości ale lepiej się dowiedzieć jakie ktoś ma intencje niż brnąć dalej ze swoimi bezpodstawnymi nadziejami.
            • mircja Re: Żal do życia... 14.11.21, 16:35
              eriu napisała:

              > Ale przede wszystkim on jasno stwierdził o co mu chodziło: on chciał seksu i ja
              > sno stwierdził, że jak go nie dostanie od Ciebie to go poszuka gdzie indziej. C
              > zy to jest gnębienie tak realnie? Owszem nie jest miłe tym bardziej jak ktoś s
              > zuka miłości ale lepiej się dowiedzieć jakie ktoś ma intencje niż brnąć dalej z
              > e swoimi bezpodstawnymi nadziejami.
              >
              Chciałabym zauważyć, że podtrzymując temat tego faceta dajesz możliwość do zmiany tematu. Widzisz, już główny problem zniknął z pola widzenia, rady pójścia do specjalisty zostały pominięte milczeniem, a temat faceta dalej można pompować, i tak w nieskończoność.
              • eriu Re: Żal do życia... 14.11.21, 17:01
                Ale dlaczego zwracasz uwagę mi? Nie jestem odpowiedzialna za autorkę ani jej myśli. Odpowiedziałam rzeczowo na ten temat, bo ile można patrzeć na to pisanie o "gnębieniu".

                Zwróć uwagę autorce, że wykorzystuje każdą możliwą okazję, żeby zlać temat związany z rozwiązywaniem jej problemów żeby pogrążać się w poczuciu "ojej, jestem biedną ofiarą, która nie ma żadnego wpływu na swoje życie" jednocześnie zaprzepaszczając realne szansy na zmiany z tego powodu.

                Gdyby autorce zależało żeby rozmawiać o rozwiązywaniu problemów to by to zrobiła, ale widać jasno co wybiera. I widać to jasno w innych wątkach. Uwaga skierowana do mnie całkowicie nieadekwatnie.
                • mircja Re: Żal do życia... 14.11.21, 17:19
                  eriu napisała:

                  > Ale dlaczego zwracasz uwagę mi? Nie jestem odpowiedzialna za autorkę ani jej my
                  > śli. Odpowiedziałam rzeczowo na ten temat, bo ile można patrzeć na to pisanie o
                  > "gnębieniu".
                  >
                  > Zwróć uwagę autorce, że wykorzystuje każdą możliwą okazję, żeby zlać temat zwią
                  > zany z rozwiązywaniem jej problemów żeby pogrążać się w poczuciu "ojej, jestem
                  > biedną ofiarą, która nie ma żadnego wpływu na swoje życie" jednocześnie zaprzep
                  > aszczając realne szansy na zmiany z tego powodu.
                  >
                  > Gdyby autorce zależało żeby rozmawiać o rozwiązywaniu problemów to by to zrobił
                  > a, ale widać jasno co wybiera. I widać to jasno w innych wątkach. Uwaga skierow
                  > ana do mnie całkowicie nieadekwatnie.
                  >
                  Przepraszam, nie chciałam Cię urazić. Myślałam, że może nie masz ochoty brać udziału w tym, jak autorka steruje wątkiem i ignoruje nasze wcześniejsze (również Twoje) rady, ale jeśli się pomyliłam, to więcej nie będę nic pisać. A autorce wątku napisałam już wcześniej co miałam do powiedzenia, inne osoby też jej pisały, że pompuje ten temat na siłę, i ja nie mam już więcej ochoty pisać o tym po raz kolejny, bo jeśli kilka razy nie podziałało, to jeszcze jeden raz też nie podziała. Jeśli pisałam do Ciebie, to właśnie dlatego, że spodobało mi się to, co pisałaś wcześniej, ale raz jeszcze przepraszam i obiecuję się więcej nie wtrącać.
                  • eriu Re: Żal do życia... 14.11.21, 17:43
                    Nie czuję się urażona :). Także proszę nie odbieraj mojej odpowiedzi w ten sposób.

                    Po prostu chodzi mi o to, że nie jesteśmy w stanie kontrolować autorki w tym zakresie (i też nie powinnyśmy dążyć do kontroli jej), bo to ona dokonuje swoich wyborów. To jest to o czym pisałam: jak zacznie googlać terapię to dokonuje już wyboru. Ale jak widzimy ona woli kolejny raz wałkować temat tego faceta - to jest jej wybór. Nie może być tak, że teraz my będziemy uważać na każde nasze jedno słowo żeby tylko ona nie wróciła na jakiś temat, bo to by oznaczało że to my przejmujemy za nią odpowiedzialność. Ja owszem chciałabym żeby ona się zgłosiła na terapię i widziałam, że Ty też i to jest super co pisałaś. Ale ani ja ani Ty nie możemy brać na siebie odpowiedzialności za życie i decyzje autorki. I to co napisałam było właśnie moim sprzeciwem w związku z braniem odpowiedzialności za autorkę. To jest dorosła osoba, dostała tyle wiadomości o tym, że powinna iść na leczenie, że jej schematy zachowań są niezdrowe, że bierność jej jest efektem bycia w tej rodzinie, że można nad tym pracować. I nic. Nie ma żadnej próby refleksji, nie ma żadnej próby dopytania o jakiś wątek terapeutyczny, wątek zmiany na przykład czy nad tym czy nad tym można popracować itp. Po prostu autorka nie przyjmuje do wiadomości i nie przejawia chęci leczenia i wprowadzenia zmian. Musimy to przyjąć do wiadomości i w związku z tym zadecydować czy chcemy uczestniczyć w jej wątkach.

                    A autorka? Niech sobie siedzi i pisze kolejne 10 lat o kolesiach którzy chcieli się z nią przespać a ona nie chciała i że oni ją "gnębili", bo jej powiedzieli że są sfrustrowani seksualnie. Że w brzydki sposób, no w brzydki ale kto jej wcześniej bronił zablokować numer dawno nierokującego faceta? No i w ogóle powiedzmy szczerze kto pokazuje cycki obcemu facetowi po pijaku bo ją odprowadzał (kto się daje obcemu facetowi odprowadzać po pijaku?), potem odczuwa z tego powodu wstyd. Potem się okazuje, że facet ma jej numer telefonu i pisze. Potem ona mu wypisuje, że go kocha po pijaku. Ale ona przecież żadnego problemu z alkoholem nie ma i pisanie czegokolwiek o alkoholizmie jest ubliżaniem (alkoholizm jest chorobą jak i depresja).

                    Jej cyrk, jej małpy i jej problem. Moim zdaniem ona po prostu chce żeby wszyscy jej przyklasnęli jaka jest biedna i jaki ten facet był be i nic innego jej nie interesuje. No może poza powiedzeniem: no ogólnie masz przesrane w życiu.
            • brawurka887 Re: Żal do życia... 15.11.21, 13:04
              Nie wspomnę, że raz go zwyzywal am i przeprosiłam a on mi zarzucil tekstem " nie obrażaj żeby nie musieć przepraszać. Następnym razem Cie xgwakce a potem przeproszę" idiota
          • brawurka887 Re: Żal do życia... 14.11.21, 16:23
            On zapytał, czy ktis mnie skrzywdzil. Nie przeszkodziło mu to mnie obrazić. Zostałam też nazwana sztywna bo uwaga obraziłam się na jego " przepchałbym Ci gardło i wlał miksturę". Napisałam że gardło mnie boli a on odpisał takie coś. I sztywna jestem bo pisał dla beki.
        • obrotowy ale... 14.11.21, 15:44
          brawurka887 napisała:

          > ... żeby za jakiś czas usłyszeć' nie dasz znajdę inna'.
          >
          > Ludzie wiele razy mnie gnebil.


          ale tu nie ma zadnego gnebienia. - pan powiedzial przeciez wyraznie - czego chce.
            • obrotowy no, ale... 14.11.21, 16:34
              brawurka887 napisała:
              > To było chamskie. Bardzo. Wręcz jakby szantarz.


              tak to odebralas...

              kiedys dlugo sie zastanawialem, co powiedziec kobiecie - na ktora ma sie ochote, ale nie ma sie wobec niej zadnych innych planow.
              - tak zeby ladnie brzmialo, ale tez zeby bylo jasne i przezrzyste.

              i nic nie wymyslilem.

              az pewna kochanka mi podpowiedziala mowiac : - "chcialabym spedzic z Toba noc"...
              • brawurka887 Re: no, ale... 14.11.21, 16:42
                No to jest różnica chyba. Bardzo ładnie napisałeś z kulturą. Przecież, skoro trzy dni byłam z nim i nie było seksu. On napisał, że nie tak miało to wyglądać i że mu odmówiłam i, że go rozgrzałam. Ja temu zaprzeczyłam. A on, że liczy że się spotkamy i nie będę mieć dni płodnych. Potem ja zmieniłam temat, a on wybuchł ze jak mu nie dam to.... Znajdzie inna. I że nie musi szukać bo ma dużo. To ja nie wiem po co i. Pisał. Dalej. Wystarczyło powiedzieć mamy inne oczekiwania papa. On wolał wyzywać mnie.
                • lumeria Re: no, ale... 14.11.21, 16:46
                  Dlaczego przy pierwszym spotkaniu nie okreslisz jasno, ze nie chcesz seksu?

                  Kiedy sie umawasz z panem by do niego jechac, dlaczego nie powiesz, ze jestes aseksualna?

                  Wtedy juz od poczatku bedzie wiadomo, ze nie jestes dostepna seksualne i nie beda musieli cie obrazac badz wyzywac.
                  • obrotowy kocha - to poczeka :) 14.11.21, 16:59
                    lumeria napisała:
                    > Wtedy juz od poczatku bedzie wiadomo, ze nie jestes dostepna seksualne i nie be
                    > da musieli cie obrazac badz wyzywac.


                    pierwsze z brzegu wyjasnienie (nie znaczy, ze musi byc tu wlasciwe):

                    dziewczynie facet sie pewnie podobal, ale nie chciala byc tylko obiektem seksualnym

                    liczyla na to , ze sytuacja emocjonlnie moze sie rozwinie i dopiero po jakims czasie...
                    • lumeria Re: kocha - to poczeka :) 14.11.21, 17:09
                      >dziewczynie facet sie pewnie podobal, ale nie chciala byc tylko obiektem seksualnym

                      Ona jest zafiksowana na byciu obiektem seksualnym - bez tego nie mialaby uwagi mezczyzn. Wtedy moze grac w "ale mnie traktujesz jako obiekt seksualny ty chamie"
                  • brawurka887 Re: no, ale... 14.11.21, 17:01
                    Chyba czytałaś mój wątek poprzedni. To chyba logiczne skoro nic nie zaszło przez 3 dni. Pricz całusów i przytuleń. I on miał pretensje ze nie tak miało to wyglądać. To chyba logiczne że nie będzie dalszego ciągu
                    • eriu Re: no, ale... 14.11.21, 17:09
                      Jak nie jesteś dla kogoś dostępna seksualnie to się nie całujesz, nie przytulasz. Skąd pomysł, że jak nie jesteś dostępna seksualnie dla kogoś to mu pokazujesz piersi (od tego zaczęła się Wasza znajomość), całujesz się, przytulasz i w ogóle umawiasz się z tą osobą na wyjazd kilkudniowy? Przecież to jest jasne, że na takim wyjeździe się seks pojawi. A Ty się dziwisz, że się facet sfrustrował. Każdy by się sfrustrował jak jedziesz gdzieś we dwoje zaczyna się gra wstępna a ciągle nic bez wyraźnego powodu. Co Ty sobie wyobrażałaś, że będziecie na tym wyjeździe robili? W bierki grali?
                      • lumeria Re: no, ale... 14.11.21, 17:39
                        >Co Ty sobie wyobrażałaś, że będziecie na tym wyjeździe robili?

                        Mysle, ze ona uporczywie szuka "dobrego tatusia" - doroslego mezczyzny, ktory by ja przytulal, calowal, glaskal, mowil mile rzeczy, otoczyl troska i dobrocia - ale nie chcial z nia seksu.

                        Kazdy przejaw zainteresowania seksualnego brawurka opisuje jako naruszenie (chamstwo, wulgarnosc). Ale po czyms takim nie odchodzi z sytuacji, tylko stara sie wymusic bez-seksualne kontakty. No i pewne dosyc oczywiste wnioski sie nasuwaja....
                      • brawurka887 Re: no, ale... 14.11.21, 18:12
                        No, ok. Tyle, że pisałam gdzie indziej pisałam. Mu o smutku i pustce. Ze mi źle. Powiedz mi czy kobieta która jechałaby na seks byłaby smutna i załamana? Raczej powinna być radosna. Skoro 3 dni nie było to pa. Przecież mogłam się rozmyślić Czyż nie? Co on sobie w ogóle wyobrażał tym tekstem nie dasz znajdę inna. A kimże to on był że miałabym mu dać. Chyba kop w dupe. I jakieś smuty typu rozgrzałam go i odmówiłam. Miałam prawo do odmowy. Tymbardziej że może nie mam ochoty uprawiać seksu z kimś kto mnie obraża i nie szanuje. W zasadzie wielkie gówno mnue obchodziły jego żale, że mu odmówiłam. Żałuję że nie dałam mu w pysk za te wszystkie obelgi.
                        • eriu Re: no, ale... 14.11.21, 18:32
                          A to Ty nie wiedziałaś wcześniej że on Cię nie szanuje? Jak Cię na przykład całował na siłę o czym pisałaś. A teraz wielka jaśnie pani "A kimże to on był że miałabym mu dać." i że w każdej chwili mogę się rozmyślić. Owszem możesz. Ale też miej świadomość tego z kim sobie sytuację kreowałaś i że teraz się przedstawiasz jako niewinną bieluchną ofiarę tegoż mężczyzny, gdzie realnie brałaś udział w wykreowaniu tej sytuacji. Ale perfidnie zrzucasz z siebie całą odpowiedzialność kolejny raz, bo tak jest fajniej nie? Być ofiarą i nie mieć na nic wpływu a jak ktoś pisze, że coś można zmienić to tylko pisać, że innym to ktoś pomógł a ja nic nie mogę.
                            • eriu Re: no, ale... 14.11.21, 18:54
                              I teraz wszyscy patrzymy na wypowiedzi pani, która właśnie sama przyznała, że doskonale sobie zdawała sprawę z tego, że facet jej nie szanował. A jednocześnie "Z kimś kto mnie nie szanuje mam chcieć normalny kontakt nawiaca?" a się wepchała tam w relację, o której tu płacze jak jej nie szanował i ją to od 3 lat męczy.

                              Bardzo poważne problemy. Natychmiast do psychiatry i terapeuty. I to piszę serio, bo to mogą być kwestie których bez pomocy dobrego lekarza po prostu nie przeskoczysz.
                          • lumeria Re: no, ale... 14.11.21, 18:43
                            Moze ona faktycznie nie moze. Psychika do tego nie dojrzala. Nadal jest jak male dziecko lgnace do krzywdzacych oprawcow (projekcja, albo takich wybiera).

                            To jest temat na gleboka terapie, a zwyklych rozmowcow to frustruje i w koncu prowokuje nieempatyczne reakcje, ktore ona odbiera jako agresje i pogarde. I kolo sie kreci.
                            • eriu Re: no, ale... 14.11.21, 19:03
                              Ale do czego ona ma dojrzeć? Do umiejętności refleksji ogólnie? Ona nie jest zdolna do żadnej refleksji na swój temat. To inni są źli. Ona nie współtworzyła sytuacji. Ona ma zawsze prawo do odmowy. Dlaczego ona ma dać jemu - kim on jest by ona miała jemu dać?

                              Ja bym oddzieliła kwestię dojrzałości od umiejętności refleksji dotyczącej siebie.
                              • lumeria Re: no, ale... 15.11.21, 00:55
                                Ale czescia dojrzalosci jest wlasnie zdolnosc do samo-refleksji, empatia wobec innych oraz przetwarzanie zlozonych przekazow.

                                Doroslosc =/= dojrzalosc, nie?


                                Dla mnie wpisy brawurki sa bardzo wartosciowe, bo uswiadamiaja mi, ze do niektorych ludzi nawet proste przekazy nie docieraja. Mam kogos w bliskiej rodzinie, kto uwaza, ze "ma prawo" i nie da sie wytlumaczyc, ze to co robi jest gleboko krzywdzace dla innych a w rezultacie dla niej samej.
                                • eriu Re: no, ale... 15.11.21, 09:43
                                  Do empatii to są zdolne i dzieci. Tak samo dzieci wiedzą, że coś źle zrobiły a to już jest jakiś poziom autorefleksji.
                                    • lumeria Re: no, ale... 15.11.21, 13:01
                                      "istotne jest empatyczne myślenie także u opiekunów. Wielu dorosłych ze zbyt niskim poziomem empatii uważa, że ich potrzeby: spokoju, czasu czy kontroli przestrzeni są ważniejsze niż potrzeby dziecka (poczucie bezpieczeństwa, zaufanie do opiekuna, samostanowienie chociażby w sprawie wielkości jedzonych porcji). Taka postawa skutkuje zaburzeniami w rozwoju empatii u dziecka. Maluch, który nie doświadcza pełnego zrozumienia dla własnych potrzeb, nie będzie rozumiał potrzeb innych. Empatii uczymy się najskuteczniej poprzez jej doświadczanie od opiekunów."
                                      • eriu Re: no, ale... 15.11.21, 13:45
                                        Lumerio takie masz zaufanie do swojej wiedzy psychologicznej? Takie masz zaufanie do wywiadu zebranego na forum? Bo ja mam świadomość, że my na pewno jeszcze wielu rzeczy nie wiemy i się nie dowiemy. I nie mam na tyle zaufania jeśli chodzi o moją wiedzę, bo mam świadomość tego, że nie jestem specjalistą. Zamiast wdawać się w dyskusje uważam, że dziewczyna powinna iść natychmiast do specjalisty bo ma ogromne problemy, które tylko prawdziwi specjaliści pomogą jej rozwiązać: psychiatra i psycholog a nie ludzie z forum próbujący stawiać diagnozę.
                                        • lumeria Re: no, ale... 15.11.21, 16:04
                                          Oczywiscie, ze forum to nie miejsce na diagnozy, i 100% zgadzam, ze dziewczyna potrzebuje fachowej pomocy. Leczenie problemów to bardzo złożony proces, który nie może być zastąpiony przez pisanie na forum.

                                          A inna sprawa to to, ze dzielimy się tutaj swoim doświadczeniem i wiedzą. I myślę, ze wielu osobom bardzo dużo to daje, ja sama ciągle się uczę czegoś nowego z dyskusji na tych forach, rozmowy pomagają mi rozumieć ludzi i ich myślenie.
                      • brawurka887 Re: no, ale... 15.11.21, 13:00
                        Jeszcze nie dodałam czegoś istotnego. Przed tym wyjazdem, któregoś razu że smutku upilam się samotnie w knajpie omalo co ktoś mnie nie zgwałcił. Tym czymś podzieliłam się z tamtym facetem a on tylko napisał, że mam szczęście że nic się nie stało.
                            • tt-tka Re: no, ale... 16.11.21, 11:57
                              brawurka887 napisała:

                              > Ludzie to potwory i nic ich nie interesuje moje życie.

                              A dlaczego mialoby ? Co interesujacego jest w twoim zyciu dla postronnych ?
                                  • brawurka887 Re: no, ale... 17.11.21, 08:28
                                    Chciałabym by widział coś więcej. Zresztą pisałam mu o pustce i samotności i że pogubiłam się. Ale masz rację to nie był mój rodzic by mi pomagał. Choć nieraz pisał mi, że piszę jak 15 latka, czego chce od niego bo on wie czego chce. I żebym dorosła Z drugiej strony był chamski wobec mnie może brakło mu już cierpliwości.
                            • obrotowy zara, zara,... 16.11.21, 14:41
                              brawurka887 napisała:

                              > Ludzie to potwory

                              - czesc napewno i ?

                              i nic ich nie interesuje moje życie.

                              - a musi ? interesuje conajwyzej paru bliskich i to tez niekoniecznie

                              Najlepiej nigdy się nie zwierzać.

                              - mozn czasem, tylko trza sie liczyc z tym, ze konsekwencje tego moga byc rozne

                              Udawać silna tylko jak?

                              - a po co ? byc po prostu soba, ale trzymac jezyk za zebami.
                                • krokodil123 Re: zara, zara,... 17.11.21, 07:21
                                  Akurat to co myślisz i piszesz o sobie nie jest prawda. Osoby ciche i nieśmiałe, delikatnie nie upijają się regularnie, nie wychodzą z lokalach z nieznajomymi, nie zaczepiają ludzi pisząc im ciągle wydumane oskarżenia, nie ciągną miesiącami tematy o swoją seksualnością, nie obrażają innych naokoło jak leci i nie używają inwektyw na dzień dobry.

                                  Jaka ty jesteś cicha i skrzywdzona osoba a cały świat pełen potworów.
                                  Ja się uważam za silna i sprawczą i w życiu słowa potwór nie użyłam do nikogo nawet w swojej fantazji.

                                  Może weź się do roboty i też za siebie i przestań się martwić o innych i ich oceniać a wtedy twoje życzę nabierze sensu.
                                  • krokodil123 Re: zara, zara,... 17.11.21, 07:26
                                    Aha i od razu mi się przypomniało. Pisałaś gdzieś że matka ma długi i zarabia kiepsko. Ty też nie masz specjalnego wykształcenia i zawodu o ile zrozumiałam.
                                    W tej chwili możesz się dokształcić, uzyskaj jakieś specjalizacji, naucz się czegoś co potem ci pomoże lepiej zarabiać.
                                    Nie masz faceta, dzieci jesteś sama, młoda to jest nailepszy czas na inwestowanie w sobie i rozwój.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka