Dodaj do ulubionych

Zaproszenie partnera (beze mnie)

29.11.21, 16:07
Cześć,
chciałabym się upewnić czy nie przesadzam i nie biorę do siebie za bardzo wielu rzeczy...
Parę dni temu miała miejsce sytuacja, że będąc z partnerem, spotkaliśmy jego dobrego kolegę. Zostałam przedstawiona, przywitaliśmy się i... kompletnie zignorowana. Panowie pogrążyli się w rozmowie na wspólny temat, a ja byłam obok. O ile partner próbował jeszcze mnie w tę rozmowę wkręcić, to kolega całkowicie mnie zignorował i nawet nie uraczył mnie spojrzeniem w moją stronę. Gdy z kimś rozmawiam, zawsze patrzę nie tylko na rozmówcę, to ale także osobę towarzyszącą, jest to dla mnie naturalne i nie chcę żeby ktoś poczuł się olany. Na końcu ze strony mojego chłopaka padła propozycja wspólnego spotkania - czyli my + ten kolega z żoną. Kolega ochoczo przystał na tę propozycję, po czym zwrócił się do mojego partnera (bo jakby inaczej?) zaprasza jego (tak, jego, nie nas), jak będzie w jego okolicy to żeby dał znać i żeby wpadł (tak, znowu on). Gdy poszedł, chłopak ucieszony, że fajnie, trzeba się spotkać, to pojedziemy w odwiedziny do tego kolegi i jego żony, powiedziałam, że ja nigdzie się nie wybieram, bo tylko on został gdziekolwiek zaproszony i zaproszenie było skierowane wyłącznie do niego. Tak, niestety jestem wyczulona na tym punkcie... może za bardzo.
Rozumiem, męskie spotkanie, nie ma sprawy. Ale uważam, że takie zaproszenie mógł wystosować nie przy mnie lub w innej formie. Panowie pisali potem w tej sprawie - partner mi to pokazał i tam także było jasno skierowane zaproszenie wyłącznie do niego. Dla mnie sprawa jest oczywista. Partner uważa, że przesadzam i czepiam się głupot. Zaden termin nie został ustalony.

Może przesadzam, może nie. Raczej odczuwam przykrość. Wynika to z tego, że wielokrotnie byłam czy jestem pomijana i chciałabym w końcu gdzieś się z tym partnerem "pokazać" - a tak była parapetówka dla jednych kolegów, dla następnych kolegów, raz dla 2 koleżanek (bardziej niespodziewanie wpadły na 1,5h, ale to mnie najbardziej zabolało), była impreza urodzinowa kolegi, potem koleżanki z pracy itp - na żadnej z tych imprez nie byłam. Oczywiście nie pcham się nigdzie na siłę, a jemu też nie zabraniam nic, skoro to spotkania w znajomym gronie mającym wspólne tematy, więc moja racjonalna strona to rozumie i nie ma nic przeciwko. A ta druga emocjonalna... - przeżywam to, nic nie mówię, ale jest mi strasznie przykro. Ten "incydent" z kolegą opisanym to może dlatego aż tak "zabolał".
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Zaproszenie partnera (beze mnie) 29.11.21, 16:28
      tez nie chodze tam, gdzie mnie nie prosza :)

      nie wiem, czy kolega jest ... ma braki w kondersztubie, powiedzmy, czy tez zachowal sie tak celowo i swiadomie, ale pretensje to bym miala do partnera. Mogl sobie niezdawac sprawy - ale zostal przez ciebie uswiadomiony i juz wie, jak ty to odbierasz. Zapytaj go wprost, le jeszcze zaproszen, z ktorych ty jestes wykluczana, ma zamiar przyjac i kiedy powiadomic znajomych, ze zyje sparowany, a nie samotny
      • wodazcytryna Re: Zaproszenie partnera (beze mnie) 29.11.21, 16:46
        Znajomi wiedzą o mnie. Także ci wspomniani wyżej.
        Powiedziałam mu tylko, że fajnie, niech odwiedzi kolegę skoro tak JEGO zaprasza, a potem niech zaprosi jego z żoną - tylko żeby mi powiedział kiedy mam "wolną" sobotę. Oczywiście przesadzam i robię aferę o nic, powinnam przejść do porządku dziennego z tym.
      • lumeria Re: Zaproszenie partnera (beze mnie) 29.11.21, 16:52
        >zapytaj go wprost, le jeszcze zaproszen, z ktorych ty jestes wykluczana, ma zamiar przyjac i kiedy powiadomic znajomych, ze zyje sparowany, a nie samotny

        Przecież partner może spotykać sie z kumplami 1-na-1, nie? Albo kumpel może chcieć się spotkać z kolegą, a nie z kimś niezaprzyjaźnionym, w tym wypadku jakąś tam kobietą.

        Jednakże rozumiem autorkę, ze poczuła sie źle, kiedy kumpel tak bardzo nieładnie sie zachowywał. Jednak kultura dyktuje, ze rozmawiając z parą jednak należy przynajmniej kurtuazyjnie zamienić parę slow z mniej znaną osobą, zrobić ten gest włączenia jej do rozmowy.

        Przykro, ze partner tez minimalizuje autorki odczucia. Czasami wystarczy wysłuchać i przyznać racje, mimo, ze realnego wpływu nie mamy na to jak osoby trzecie (np. kumple) sie zachowują.
        • wodazcytryna Re: Zaproszenie partnera (beze mnie) 29.11.21, 17:17
          Dzięki, właśnie o to mi chodzi - tak więc ten kolega to dla mnie niezbyt kulturalna osoba, a wydawał się miły.
          W odwrotnej sytuacji np nie wyobrażam sobie zapraszać koleżankę, która stoi obok swojego faceta, używając sformułowania "wpadnij do NAS, poznasz X., będzie fajnie" - raczej "wpadnijcie". Chyba, że "musimy się spotkać na kawę/wino/ploty" - w sensie, że my dwie. Albo powiedziałabym jej to na osobności lub napisała jej wiadomość.

          Z innymi jak najbardziej może się spotykać, nie bronię mu niczego. Zaprasza kolegów na parapetówkę, to niech spędzą dobrze czas, ani nie bronię ani nie pcham się. Nigdzie się nie pcham... Może problemem nie jest opisana sytuacja, a to, że jestem bardzo przerważliwiona na tym punkcie, co jednocześnie jest i bylo bagatelizowane. Moi ex nigdzie mnie nie zabierali, w zasadzie dowiadywałam się, że byłam tajemnicą (tu nie jestem), jakaś impreza - to a to, że limit osób, a to, że znajomi byłej, specyficzne towarzystwo etc. Zawsze "musiałam" zrozumieć sytuację, a prawda była taka, że nikt nie miał o mnie pojęcia. Dlatego możliwe, że w mojej głowie (nie, że publicznie gadanie i roztrząsanie) to problem równy z czymś strasznym.
          • lumeria Re: Zaproszenie partnera (beze mnie) 29.11.21, 17:37
            Moze faktycznie jest cos na sprawie, ze wybierasz facetów, którzy Cie lekceważą, albo nie za bardzo przejmują sie Waszym związkiem.

            Może dla Ciebie to Związek, Partner, etc, a dla niego/nich jesteś kolejną dziewczyną - dziś ta, jutro inna. Kumple tez Cie olewają, bo podejście maja podobne.
            • wodazcytryna Re: Zaproszenie partnera (beze mnie) 29.11.21, 18:07
              Raczej zwykłą kolejną dziewczyną nie jestem. Jesteśmy po 30, mamy plany, jego rodzinę znam już bardzo dobrze i bardzo mnie lubi. Wszystko jest inne na plus niż w poprzednch relacjach, tylko TO. Sam przyznał, że ten znajomy to prosty chłopak, ogłady nie ma za bardzo - no ale można było zareagować na świeżo w tej sytuacji. Raczej z tego spotkania nic nie wyjdzie, ale tu nie chodzi o to.
            • li_lah Re: Zaproszenie partnera (beze mnie) 29.11.21, 19:58
              Wlasnie mialam to napisać. Bardzo mozliwe, z twoj facet swoim kolegom mowi, ze relacja z toba "to nic powaznego, ze jeszcze nie wie, nie moze ie zdecydować, sam nie wie co robić". i stąd ich nastawienie do Ciebie takie a nie inne. Koles pewnie tak naprawde rozgląda się za kimś kto go bardziej zakręci a Ty jestes na przeczekanie. seks itd.
              • wodazcytryna Re: Zaproszenie partnera (beze mnie) 29.11.21, 20:10
                Ok, bez przesady, żeby wymyślać aż takie historie? trudno żeby zaprosił mnie na popijawę z kolegami albo zabrał na parapetówkę gdzie były tylko osoby z pracy. Znam bardzo dobrze jego rodzinę, przypadkowej laski raczej by tak nie traktował. Z opisanym kolegą nie umówił się przecież, że ma tak i tak powiedzieć, a mnie olać. Przedstawił mnie, że to jest "moja X.". Tu bardziej chodzi o kwestię czy za bardzo się nie nakrecam negatywnie i czy tamten osobnik nie zachował się jak buc :D
          • kachaa17 Re: Zaproszenie partnera (beze mnie) 29.11.21, 22:48
            Nie wydaje mi się, że jesteś przewrazliwiona. Jeśli partner nigdzie Cię nie zabiera to coś jest nie tak. Owszem, ludzie spotykają się też bez partnerów ale jeśli jest tylko tak to nie jest to normalne. Twoje uczucia są wg mnie jak najbardziej na miejscu. Skoro w kolejnym związku to się powtarza to znaczy, że wybierasz takich facetów i masz jakiś głębszy problem. Dobrze by było się temu przyjrzeć.
    • obrotowy to istotnie jest przykre - ale tak w zyciu bywa 29.11.21, 17:05
      moj dobry znajomy nie znosi mojej Slubnej (a raczej ona jego)

      a z kolei jego zona jest mi obojetna, ale tez nie mam ochoty sie z nia spotykac - bo mnie zwyczajnie nudzi.

      Znajomy ciagle nalega - by na spotkania ze mna mogl zabrac swoja zone, a ja wykrecam sie jak moge, bo chce porozmawiac tylko z nim - czy to tak trudno zrozumiec ?

      nie dopraszaj sie tam - gdzie Cie nie chca - i tyle.

    • stasi1 Re: Zaproszenie partnera (beze mnie) 29.11.21, 17:17
      Na parapetówki w pracy nikt nie zapraszał mężów, żon. Nawet żona jednego który urządzał wyjechała.Pozostali byli bez partnerów.
      Kolega zapraszał twojego partnera trzeba to przyjąć do wiadomości. Skoro partner chce zaprosić kolegę z żoną to ty powinnaś być, bo on zaprasza parę.
      Kiedyś z żoną byłem u dawnej dobrej znajomej(znałem ją wcześniej niż jej mąż dużo sporo razem przeszliśmy, pieszo oczywiście, żonę poznałem dużo później). I akurat nasi partnerzy nie byli chyba specjalnie zadowoleni z tego wieczoru. My opowiadaliśmy co nam się w życiu trafiło, oni raczej przysłuchiwali się bo nie byli w temacie.
    • horpyna4 Re: Zaproszenie partnera (beze mnie) 29.11.21, 17:48
      Kolega partnera zachował się niekulturalnie, ale to od partnera należałoby więcej wymagać, a on też nie jest w porządku.

      Moim zdaniem powinnaś zachowanie partnera przemyśleć. Bo rzeczywiście bywa tak, że zaprasza się kogoś bez osoby towarzyszącej, ale raczej nie robi się tego w jej obecności. Poza tym ważne jest, czy innych też zaprasza się solo, czy tylko Ty zostałaś wykluczona.

      Bo jeżeli partner uważa za normalne, że inni przychodzą z osobami towarzyszącymi, a on nigdy nie ma takiego zamiaru, to co to za partner i kim Ty właściwie dla niego jesteś? I to jest sedno sprawy.
    • eriu Re: Zaproszenie partnera (beze mnie) 29.11.21, 18:37
      była impreza urodzinowa kolegi, potem koleżanki z pracy itp - na żadnej z tych imprez nie byłam - A dlaczego Ty masz iść na imprezę koleżanki z pracy? Jakim tytułem? Bagażu czy kontrolera?

      Twoje ogólne problemy z ukrywania związków wchodzą na aktualną sytuację. Tak: kolega no średnio się może zachował. A może się przyzwyczaił, że Twój facet co chwilę ma inną dziewczynę i po prostu już nie ma ochoty zawierać znajomości z nową dziewczyną i woli spędzić czas w gronie starych znajomych: ze swoim starym znajomym i ze swoją żoną? Może być to przykre dla Ciebie ale on ma też do tego prawo. Poza tym może facet przechodzi cięższy okres i może chcieć takiego spotkania bez kogoś nowego. A może po prostu brak mu wyczucia. Może jest w spektrum autyzmu? A może po prostu nieszczególnie zwraca uwagę na uczucia innych? No nie wiesz tego.

      Twoim problemem jest to, że partner nie widzi ewidentnie sygnałów, że Ty nie jesteś gościem dla tego znajomego i chce Ciebie tam zaciągnąć. Ale to jest sprawa tylko między Tobą i partnerem.

      A to, że Ty się chcesz gdzieś pokazać nie znaczy, że masz się wciskać na siłę do obcych ludzi na imprezę gdzie w ogóle skąd w ogóle pomysł, że Ty masz prawo się tam pokazać? Do koleżanki z pracy na imprezę? Po co? Pracujesz z nimi? Czy się chcesz między usta a zakąskę wpychać żeby udowodnić na siłę, że to Twój facet?

      Jak masz taką potrzebę pokazania to zorganizuj imprezę razem ze swoim facetem i zaproście znajomych.
      • wodazcytryna Re: Zaproszenie partnera (beze mnie) 29.11.21, 20:18
        tak, oczywiście, zawsze muszę zrozumieć, że kolega ma gorszy dzień, zły humor, autyzm czy co tam jeszcze :)

        Tak, z moich postów wynika, że wciskam się wszędzie na siłę i probuję kontrolować :P (jaka ja niedobra, tfu!) Nie wiem skąd niektórzy biorą takie wnioski serio. Gdy ja z kimś rozmawiam to staram się mieć kontakt wzrokowy ze wszystkimi, gdy mam do kogoś sprawę - załatwiam to na osobności, bo mam takie coś jak empatia (wiem, trudne dla niektórych). Nie kontroluję nikogo (skąd to takie info?), nie chodzę nigdzie bez zaproszenia. AMEN.

        Forum mnie o tyle zadziwia, że ktoś chce się wyżalić anonimowo, to albo się go pociesza albo są miłe posty, albo zgnoić :) no spoko, tutaj świetny top wypowiedzi - "nie mam prawa się tam pokazywać", dobre. Bez odbioru.
        • eriu Re: Zaproszenie partnera (beze mnie) 29.11.21, 23:41
          Mój post obok gnojenia nawet nie stał. Ewidentnie widać, że kurczowo potrzebujesz żeby partner Cię obnosił teraz wszędzie gdzie idzie żeby zaspokoić Twoją potrzebę bo czujesz się niepewnie.

          I widać, że nie rozumiesz, że na imprezę koleżanki z pracy idą tylko ludzie z tej pracy. To jest tak oczywiste, że aż nie wiadomo co tu tłumaczyć.
    • vivi86 Re: Zaproszenie partnera (beze mnie) 30.11.21, 14:55
      Ludzie w ogóle wiedzą, że jesteście razem? Czy on oficjalnie jest z kimś innym, a Wy macie potajemny romans? I pisze to jako osoba NIE uważająca, że związek jest niepoważny jak max po tygodniu nie oznaczysz na Fejsie statusu "w związku" z nazwiskiem tego szczęśliwca.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka