lyche1
27.04.02, 10:01
Więc jak już wszystkie piszemy co nas boli a ja dzisiaj mam sporo czasu to
popiszę co mnie boli. W wątku "jak spowodować by facet się odczepił" może za
mało napisałam a problem mam duży.
Nawiązałam półtora roku temu znajomość ( do Mario nie mylić z romansem) który
jak się później okazało ma żonę i dwójkę dzieci. Więc po pierwsze zaraz na
wstępie mnie okłamał. To definitywnie przekreśliło moją chęć utrzymywania
dalszej znajomości. Dzięki Bogu jestem na tyle atrakcyjną kobietą iż nie muszę
wdawać się w takie zawikłane znajomości. Poza tym mam to szczęście, że
dotychczasowe moje życie układało się w ten sposób iż stroniłam od takich
znajomości ( zresztą jest to moją solenną zasadą) Ale facet musi być tak
zaprawiony na polu zdrad małżeńskich i niestety wpadłam mu w oko, że pomimo
moich zapewnień, że nie chcę mieć z nim nic do czynienia nadal mnie dręczy.
Najpierw bardzo długo nie odbierałam od niego telefonów; zjawił się pewnego
pięknego dnia o 6-tej 30 pod moimi drzwiami. (życzliwa koleżanka dała mu adres)
Spławiłam go jakoś ale cały czas bałam się że numer powtórzy. Przez miesiąc się
nie odzywał a w ten wtorek znowu mnie naszedł tym razem wieczorem. Po
zapewnieniach, że nigdzie z nim nie wyjadę w nadchodzące wolne dni jakoś sobie
poszedł. Mieszkam sama. Facet jest nieobliczalny. Zastanawiam się właśnie gdzie
się zamelinować na tę sobotę i niedzielę. Idę o zakład że dziś wieczorem znowu
mnie najdzie. Oczywiście poradzicie mi bym nie otwierała drzwi; dla niego to
nic trudnego - uprawia wspinaczkę wysokogórską; nie sądzę by było dla niego
problemem wejść do mnie po balkonach. Wiem że stać go na to. Stanie u mojego
okna z niewinną minką i powie że myślał, że mi się coś stało. Co byście zrobiły
na moim miejscu?