Dodaj do ulubionych

kobiety czy wy tak zawsze???

26.08.22, 07:37
Spotykam sie od okolo 2 lat z fajna kobieta. Jakis czas temu, tak przed 6-7 miesiacami padl pomysl, ze moze bysmy sprobowali pomieszkac razem. Ja mam swoj dom, ona ma swoje male (35 m2) mieszkanie, jakies 2 km ode mnie. Mieszanie razem ma swoje plusy oczywiscie. Takze ona wynajela swoje mieszkanie i przenisola sie do nie. Ale nie o to chodzi. Od czasow stiudow spotyma sie 2 razy w miesiacu z kumplami w barze. Nie pijemy na umow. Taka nasza tradycja. Tym bardziej ze jest to czwartek, a w piatek jeszcze praca. Tak max do 23 , 1-2 piwo..i tyle. Po prostu zeby pogadac.
Po jakichs 2 miesiacy od kiedy sie sprowadzila, nagle zaczyl w te czwartki kiedy mam spotatkania, cos waznego wypadac. A to trzeba po cos waznego pojechac, a to jakies wazne spotkanie, a to nagle jej rodzice wpadna (w czwartek), a to znajomi z pracy przyjda i fajen byloby raze,. Dokladnie w czwartki. Reszta dni - nic. Poprosilem ja zeby jednak uszanowala, ze to moj czas. Zaczely sie wmowiki, ze kumple wazniejsi od niej i jej potrzeb. Ale nie odpusicilem. Poszedlem na nastepne spotkania, mimo ze jej rodzice w czwartek potrzebowali kogos kto im zmonuje meble z ikea, nastepne czwartek, musiaa nagle do stomatologa... Od tego czasu cos sie popsul i ciagle sa fochy o te czwartki. PO moim powrocie z kolejnego spotkania, zobaczylem rzeczy do spania na sofie. No jak w filmie. Na drugi dzien chodzila nadasana, ja osa.. Wieczorem postanowilem z nia porozmawiac, z czego urodzila sie klotnia, ze koledzy wazniejsi, a ona sama czeka w domu, jak to bedzie kiedy beda dzeici (?????)... i w koncu powiedziale, ze jednak jakso lepiej bylo jak mieszkala u siebie. Wyszla z tego jeszcze wieksza awantura. A reszta to juz ogolnie dupa...
Kobiety, czy wy zawsze takie, ze jak juz z kims jestescie to facet musi dla was ze wszytskiego zrezygnowac? Nawet ze znajomymi sie nie moze spotkac? Acha, padla z jej strny propozycja, ze mozemy sie u nas w domu spotykac. Co wogole nie wchodzi w rachube. Chyba kazdy moze miec czas dla siebie.
Koneic koncow, poprosilem ja tydzien temu zeby sie jednak wyprowadzila. Byl wielki placz i tragedia, bo jej rodzice mysleli, ze slub i dzeici planujemy...
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: kobiety czy wy tak zawsze??? 26.08.22, 09:31
      No i co? Trafiłeś na kobietę, która usiłowała Cię całkowicie zawłaszczyć, więc myślisz, że to dotyczy każdej? To przyjmij do wiadomości, że ta cecha często trafia się u facetów, w dodatku bywa połączona z przemocą.
    • enith Re: kobiety czy wy tak zawsze??? 26.08.22, 15:54
      Nie, nie mamy tak. Ty masz, bo taką kobietę sobie wybrałeś. Jeśli ci się nie podoba, szukaj innej, mniej bluszczowatej i z normalniejszymi rodzicami.
      • camel_3d2 Re: kobiety czy wy tak zawsze??? 28.08.22, 21:42
        > Nie, nie mamy tak. Ty masz, bo taką kobietę sobie wybrałeś. Jeśli ci się nie po
        > doba, szukaj innej, mniej bluszczowatej i z normalniejszymi rodzicami.
        Zanim zamieszkalismy razem nie bylo tego problemu. 2 czwartki w miesiacu byly moje, a inne dni jakos razem sobie planowalismy. Najczesciej o prostu spontancznie sie spotykalismy. To wszytsko si ezmeinilo wlasnie po porzeprowadzce... kobieta bluszcz.. niezle okreslenie
        • tt-tka Re: kobiety czy wy tak zawsze??? 29.08.22, 09:41
          camel_3d2 napisał:


          > Zanim zamieszkalismy razem nie bylo tego problemu. 2 czwartki w miesiacu byly
          > moje, a inne dni jakos razem sobie planowalismy. Najczesciej o prostu spontancz
          > nie sie spotykalismy. To wszytsko si ezmeinilo wlasnie po porzeprowadzce...

          Tak bywa. Wspolne zamieszkanie to kolejny etap zwiazku po spotykaniu sie i dla niektorych to powod do poluzowania (i tak na co dzien jestesmy razem, co za problem, ze ktores z nas gdzies wyskoczy oddzielnie), a dla innych niektorych powod do skracania smyczy (skoro juz jestesmy na dobre razem, to caly czas i wszystko razem).
          To ostatnie to nie bluszcz, tylko fikus-dusiciel :)
          • camel_3d2 Re: kobiety czy wy tak zawsze??? 29.08.22, 14:07
            cos w tym jest. W tym tygodniu przeprowadzka. Foch na calej linii od piatku juz malo rozmawiamy.
            Oczywiscie to ja spie na sofie w salonie za kare ;)

            • yadaxad Re: kobiety czy wy tak zawsze??? 29.08.22, 14:49
              Nic z tym nie zrobisz, u kobiety, która ma -pilnować męża-, bo ma to od prapra babci. Nie licz na racjonalne tłumaczenie, bo nie o sytuację chodzi, tylko o panowanie nad twoim postępowaniem. Bez wzajemnego kontaktu, który stwarza zaufanie, związki się kotłują w ten sposób do 90ciu lat i staruszkowie biją patelniami po głowach.
            • eriu Re: kobiety czy wy tak zawsze??? 10.09.22, 14:05
              A dlaczego Ty śpisz na sofie we własnym domu skoro ona się wyprowadza? Ja bym się nie dała. Ona robi problem z tych spotkań, ona się nie umie dogadać, ona Cię wywaliła na sofę, to Twój dom. Niech wywala na sofę. Przecież przeżyje na tej sofie. A jak się jej nie podoba to niech sobie materac dmuchany kupi.
    • obrotowy zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 26.08.22, 16:03
      no dobrze, chlopie, ze zdazyles "na czas" - bo panienka juz przed Slubem ustawiala Cie "pod dzieci",

      a przecie wiadomo, ze jak sa male dzieci - to nie ma wychodnych czwartkow :)


      a na powaznie: - kazdy z partnerow ma prawo do samego , swobodnego dysponowania jakims wolnym wieczorem.

      a jezeli drugi partner tego nie akceptuje - to znaczy. ze to ... nie ten partner...
      • lumeria Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 26.08.22, 17:37
        > kazdy z partnerow ma prawo do samego , swobodnego dysponowania jakims wolnym wieczorem.
        >a jezeli drugi partner tego nie akceptuje - to znaczy. ze to ... nie ten partner...

        Obrotowy dobrze prawi.

        Ja tak nie mam, koleżanki tez lubią zrobić babski wieczór kiedy partner wyjeżdża czy ma tam jakieś swoje spotkania. Czasami fajnie tez mieć wolny wieczór dla siebie na relaks.

        Cos ta kobieta odreagowuje, ze jakaś zazdrość czy potrzeba inwigilacji tak mocno ja bierze. Wiesz o co jej chodzi? Rozmawialiście o tym? Bo może to być rezultat jakiś niemiłych doświadczeń - ale to ona powinna się z tym rozprawić, nie ty.

        Czy terapia dla niej badz terapia par wchodzi w gre? Byście nauczyli się rozmawiać w zdrowy sposób.
        • horpyna4 Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 26.08.22, 18:18
          Ona mogła tak zostać wychowana, a rodzice pewnie ją w tym utwierdzali, skoro myśleli, że będzie ślub i dzieci. Jeżeli tak rzeczywiście było, to nie ma siły, żeby jej coś w głowie przestawić - uważa, że jest normalna i na propozycję terapii najwyżej może się wściec.

          • lumeria Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 26.08.22, 18:37
            Ale przecież nawet jak się ma ślub i dzieci, to nie można uwiązać partnera/ki na smyczy i nigdzie i nigdy jej/go nie spuszczać.

            Na samą myśl, ze partner/mąż "nie pozwala" mi wyjść samej wieczorem RAZ NA MIESAC przechodzą mnie ciarki horroru i czuje ogromną niezgodę na takie traktowanie.

            Jesli ta kobieta sie wścieknie i odmówi terapii, to raczej facet będzie miał jasny sygnał by się ewakuować z takiego związku, nie sadzisz?
            • horpyna4 Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 26.08.22, 19:40
              Oczywiście. Ja zresztą jestem za tym, żeby każdy z partnerów miał swoją prywatność i swoich znajomych, którzy nie muszą być wspólnymi znajomymi. To jest konieczne dla równowagi psychicznej.

              A od takich osób, jak wyżej opisana kobieta, trzeba zwiewać w podskokach.
              • lumeria Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 26.08.22, 20:31
                Umknęło mi, ze on już poprosił by sie wyprowadziła,

                Teraz pozostaje być konsekwentnym i dopilnować wyprowadzki, bo takie zrywanie i schodzenie się znowu to strzelanie sobie w brzuch.
                • obrotowy wazne, ze :) 26.08.22, 21:52
                  lumeria napisała:
                  > Umknęło mi, ze on już poprosił by sie wyprowadziła,


                  wazne ,ze zdazyl na czas...

                  przed zaciazeniem :)
                  • filutekmily Re: wazne, ze :) 27.08.22, 16:47
                    Nie ma tolerancji nie ma zwiazku .Status małżeński powinien być wykluczony z życia .Przyjacielski tak bo to już inne każdy ma prawa i je szanuje.
                    • horpyna4 Re: wazne, ze :) 27.08.22, 21:54
                      Istnieją małżeństwa o statusie przyjacielskim. Sama jestem w takim związku, zresztą moi rodzice też tacy byli.
                      • yadaxad Re: wazne, ze :) 28.08.22, 09:23
                        Kultura, która sprawiła, że kobieta jest absolutnie zależna od męża, wprowadziła element "pilnowania". A awantury działają, wychowują zachowanie, bo są psychicznie nie do uniesienia, tak się tego unika. Wżyty, choć niekoniecznie racjonalny w relacji delikt " zazdrości" o każde spojrzenie to relikt , w którego działanie wiele kobiet wierzy.
                • camel_3d2 Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 28.08.22, 21:45

                  > Teraz pozostaje być konsekwentnym i dopilnować wyprowadzki, bo takie zrywanie i
                  > schodzenie się znowu to strzelanie sobie w brzuch.

                  Zamowilem samochod na czwartek. Nie wiem co powiedziala rodzicom, ale od czasu propozycji wyprowadzki nawet nie zadzwonili i nie przyslali wiadomosci. Przedtem przynajmniej raz na dwa dni jaka mini wiadomosc byla. Tak azwykla co slychac itd...

                  Macie racje, szkoda, ze tak wyszlo, bo wydawalo sie, ze bedzie super.
                  • lumeria Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 29.08.22, 14:47
                    >. Nie wiem co powiedziala rodzicom, ale od czasu propozycji wyprowadzki nawet nie zadzwonili i nie przyslali wiadomosci.

                    Zerwaliście związek, to o czym chciałbyś z nimi rozmawiać? Czego od nich oczekujesz?

                  • enith Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 29.08.22, 15:28
                    camel_3d2 napisał:


                    > Zamowilem samochod na czwartek. Nie wiem co powiedziala rodzicom, ale od czasu propozycji wyprowadzki nawet nie zadzwonili i nie przyslali wiadomosci.

                    W jakim celu niedoszli teściowe mają się z tobą kontaktować? Macie jakieś niepozałatwiane sprawy, ty i oni? Oni zresztą będą stać po stronie córki, której się właśnie rozpada dwuletni związek i raczej nie będą prowadzić w tym trudnym dla ich córki czasie pogaduszek z tobą o dupie Maryni. Partnerka się wyprowadza, jej rodzice schłodzili kontakt, zaakceptuj to i idź do przodu.
                    • camel_3d2 Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 31.08.22, 12:35

                      > W jakim celu niedoszli teściowe mają się z tobą kontaktować? Macie jakieś niepo
                      > załatwiane sprawy, ty i oni? Oni zresztą będą stać po stronie córki, której się

                      fakt masz racje. Bez sensu. Ciekawe co im powiedziala.... ale to juz nie ma znaczenia :) bylo minelo.
                      • yadaxad Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 01.09.22, 15:29
                        A ty miałeś kontrolę nad tym "gdzie chodzi"? Na ogół swój wybiera swego, tylko mężczyźni się potem dziwią, że wybierając kobietę akceptującą kontrolę i brak towarzyskiej niezależności wkracza to w ich -męską- swobodę.
                        • camel_3d2 Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 02.09.22, 06:52
                          > A ty miałeś kontrolę nad tym "gdzie chodzi"?

                          Nie nazwalbym tego kontrila, po prostu najczesciej pisala wiadomosc na whatsappa albo dzwonile, ze po prsacy idzei nap ze znajomymi na kawe. Byla moze raz czy dwa w kinie z matka A dopoki nie meiszkalismy razem, w zasadzie kazdy robil w wolnym czasie co chcial. I tyle.
                      • agniesia331 Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 11.09.22, 12:39
                        Nie żałuj. Byłbyś w takiej sytuacji jak ci mężowie,co nie mają żadnych kolegów a jedyna rozrywka to obiad u teściów. Daj spokój,wymiksowales się w porę i mówię to ja kobieta że stażem bdlugim.
                        • yadaxad Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 11.09.22, 13:53
                          Następna będzie taka sama. Swój czas trzeba sobie wywalczyć.
            • stasi1 Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 28.08.22, 08:41
              W tym wypadku było dwa razy w miesiącu. Ale nawet jakby mieli dziecko a facet dobrze wypełniał swoje obowiązki w pozostałe dni to raczej też powinien dostawać dyspensę raz na dwa tygodnie
              • camel_3d2 Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 28.08.22, 21:48
                tu nie ma problemu, przeciez obowiazkami mozna si epodzielic. Ja bym na pewno nei mial problemu zebby zostac z dzeickiem czy dzecmi kilka razy w miesiacu sam na sam, gdyby chciala wyjsc z kolezankami.
                Przeciez tez sie spotyka z kolezanami, tyle ze po pracy na kawe. Albo w kawiarni niedaleko mnie. Fakt, ze moje spotkania byly 15 km dalej, ale co to ma za znaczenie.
                • obrotowy Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 28.08.22, 23:54
                  camel_3d2 napisał:
                  > i niedaleko mnie. Fakt, ze moje spotkania byly 15 km dalej, ale co to ma za znaczenie.


                  zadnego...
                  jak sie baba troche poprawi, to bedziesz mial moja wersje (mam ja od 30-tu lat)

                  Slubna narzeka, gdy gdzies wychodze wypic piwo (samemu, lub z kolega) (z zadrosci)

                  ale sama nie wychodzi (bo nie ma z kim, a jak ma z kim - to nie ma ochoty)


                  • camel_3d2 Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 29.08.22, 06:30

                    > ale sama nie wychodzi (bo nie ma z kim, a jak ma z kim - to nie ma ochoty)

                    :))))))))))))))))))))))))))))) DObre
                • stasi1 Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 03.09.22, 22:03
                  Nie ma problemu tylko kobieta staje okoniem
                • stasi1 Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 03.09.22, 22:10
                  Może zazdrościła ci tego że ty miałeś te stałe wyjścia, ona jak jej się trafiło
                  • camel_3d2 Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 08.09.22, 06:48
                    bylo minelo...
                    • xdanax Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 08.09.22, 17:01
                      Nie przejmuj się, mój brat był w związku 6 lat i rozstał się z dziewczyną, najbardziej mu przeszkadzało to, że paliła papierosy. Oblała maturę, prosił ją wielokrotnie, by podeszła jeszcze raz do niej, nie chciało się jej. Nie potrafiła w ciągu 6 lat nawet ich ograniczyć. Nie chciał matki dla sowich przyszłych dzieci z papierosem w ręku, zostawił ją. Kilka lat był sam, stwierdził, że się " wypalił"- tak mi wtedy mówił. W końcu poznał fajna dziewczynę, młodszą od niego 8 lat, ożenił się po 30-ce. Zobaczysz, z czasem nabierzesz dystansu, poznasz kogoś wartościowego, kto nie będzie Cie trzymał na łańcuchu. Zazdrość i brak zaufania to paskudna wada, trudno żyć z zazdrośnikiem, z tej wady się nie wyrasta, wręcz z wiekiem się ona pogłębia.
                      • xdanax Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 08.09.22, 17:02
                        Sorki za błędy:-)
                    • stasi1 Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 09.09.22, 18:04
                      Ale może wrócicie do siebie. Skoro w niej ci wszystko pasowało tp może przemyśli sprawę i przyzna ci rację i postara się zmienić
                      • eriu Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 10.09.22, 14:10
                        Opcja dla desperata. Przecież widać wyraźnie, że wizje życia to oni mają z dwóch różnych krańców kosmosu. U niej to kula do nogi i siedź w chacie i bądź na każde zawołanie moje i moich starych.
                        • stasi1 Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 12.09.22, 18:08
                          Może nie do końca to był jej pomysł? Może mama powiedziała co trzeba zrobić aby facet nie latał za babami?
                          • horpyna4 Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 12.09.22, 18:59
                            Też tak uważam, co zresztą już napisałam. I niekoniecznie chodziło mamie o to, żeby nie latał za babami, tylko żeby był przy jej córce na każde zawołanie. Taka tresura, piesek ma chodzić na smyczy.

                            I mam wrażenie, że dziewczyna nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że jej zachowanie jest nienormalne; ją tak wychowywano całe życie.
                            • eriu Re: zawsze - to nie, ale... tez nierzadko :) 13.09.22, 11:45
                              Ale to jest problem tej dziewczyny. Tu się nie ma co szczególnie zagłębiać w to. Ona się w to powinna zagłębiać na spotkaniach z terapeutą.
    • burdenless Re: kobiety czy wy tak zawsze??? 12.09.22, 23:38
      Jesteś systematycznie kastrowany. Wyjmij jaja ze słoika i następny czwartek wejdź do swojego łózka jak normalny facet. Jeżeli Twoja pani będzie miała jakieś obiekcje, to przekaz jej kulturalnie że w salonie jest sofa, a ty będziesz spał w swoim łóżku.
      Jeżeli dalej będą problemy to niestety będziesz musiał pokazać jej drzwi i zamówić vana na jej fanty. Tyle.
    • 3-mamuska Re: kobiety czy wy tak zawsze??? 13.09.22, 20:57
      Szczerze dla mnie dziwnie ze niektórzy muszą, muszą robić to czy to danego dnia. Przez rok dwa trzy… Nie mogą odpuścić jakby miał się świat zwalić. Tym bardziej ze nie jest ważna sprawa. Jakby innego życia nie mili. Nie umieli mieć innych fajnych ciekawszych zajęć.

      Potem żona w zagrożonej ciąży leżąca , czy chore dziecko a pan leci, bo musi do kumpli i piwkować.

      Dobrze ze się rozstaliście. Takie przywiązane do x czynności to objawy starego kawalera. Ciężkie do zmian. Złe świadczy o osobie ze umie zmienić przyzwyczajeń dla drugiej ważnej w życiu osoby, na inne aktywności , nie umie być elastycznym.
      W życiu nie zawsze jest tak i tak.

      A dlaczego spotkania u was nie wchodzą w gr? .
      I czy nie ma innych możliwości spotkania kumpli na ciekawszych zajęciach niż na piciu?
      Potem panowie musza pracować siłownia basen kumple a pani sprzątaczka praczka i niańka do dzieci bo jak to pana misia usidlić.
      Pocierpi i jej przyjdzie.

      Jak się myśli przyszłościowo ze za jakiś czas będą dzieci obowiązki to życie piotrusia pana odstrasza i dlatego chciała sprawdzić czy dla niej jesteś w stanie zrezygnować. Bo jaka ona ma gwarancje ze po pojawi się dzieci zmienisz nawyki? I będziesz przy niej gdy będzie cię potrzebowała?

      A z nią gdzieś wychodzisz? Na kolejce piwo kino?
      Czy tylko z kumplami fun ,a z nią tylko nudne domowe kapcie?
      • stasi1 Re: kobiety czy wy tak zawsze??? 15.09.22, 22:46
        Skoro to robią od jakiegoś czasu i im sie to podoba to czemu maja przestać tak bez powodu? Czy ta mama pani nie może przyjechać w inny dzień? On pewnie nie twierdzi że jakby trzeba było jechać z żoną w ciąży do szpitala to by nie pojechał.
        Cóż jak na razie t o pani jest niezadowolona z tego że ma sie wyprowadzić
        • camel_3d2 Re: kobiety czy wy tak zawsze??? 21.09.22, 12:10
          Juz sie wyprowadzila.

          Na razie do rodzicow. Za miesiac wraca do swojego mieszkania, musiala wymowic najemcom.

          Kilka razy dzwonila czy mozemy sie znow spotykac, ale szczerze mowiac nie widze sensu. Bo to do niczego nie prowadzi.
          • stasi1 Re: kobiety czy wy tak zawsze??? 25.09.22, 09:24
            Skoro nie widzisz już z tą znajomości przyszłości to widocznie nie ma. Jak widzisz nawet większość kobiet tutaj popierała cię że miałeś rację
      • camel_3d2 Re: kobiety czy wy tak zawsze??? 21.09.22, 12:08
        3-mamuska napisała:

        > Szczerze dla mnie dziwnie ze niektórzy muszą, muszą robić to czy to danego dni
        > a. Przez rok dwa trzy… Nie mogą odpuścić jakby miał się świat zwalić.

        Moga czasem odpuscic, ale CZASEM..ale nie za kazdym razem.

        > Potem żona w zagrożonej ciąży leżąca , czy chore dziecko a pan leci, bo musi
        > do kumpli i piwkować.

        Sa sytuacje kiedy trzeba, bo jest to niezbedne. Ale jezeli nie ma to chyba nie ma nic na przeszkodzie, zeby sie spotkac ze znajomymi, prawda?

        > A dlaczego spotkania u was nie wchodzą w gr? .

        Dlatego ze fajniej jest na zwenatrz a nie pod kontrola ;) i obserwacja. I znaczyloby to, ze albo zawsze w domu u mnie, albo u kogos innego..a pub jest miejscem alternatywnym. U nikogo konkretnego. Zreszta w pbie jest fajna atmosfera.


        > I czy nie ma innych możliwości spotkania kumpli na ciekawszych zajęciach niż na
        > piciu?

        wypicie jednego piwa nie nazwalbym piciem. Wlasnie to jest to ciekawsze zajecie. Zresta jakie inne zajecia moglby by byc alternatywne? W kazdym przypadku byloby to bez kobiet. Wiec co to ma za znaczenie


        > Potem panowie musza pracować siłownia basen kumple a pani sprzątaczka praczka
        > i niańka do dzieci bo jak to pana misia usidlić.

        i pewnie zabronei jej pracowac..i wogole.. i tradegia. Prosze nie popadac wprzesadyzm. Nie wiem ile ma pani lat, ale raczej nieduzo.

        > Jak się myśli przyszłościowo ze za jakiś czas będą dzieci obowiązki to życie pi
        > otrusia pana odstrasza i dlatego chciała sprawdzić czy dla niej jesteś w stani
        > e zrezygnować. Bo jaka ona ma gwarancje ze po pojawi się dzieci zmienisz nawyki
        > ? I będziesz przy niej gdy będzie cię potrzebowała?


        A czy przylosciowo znaczy nie mozna sie ze znajomymi spotlac? Jakies wiezienie? Przeciez ja nie mam nic przeciwko zeby moja kobieta spotykala sie z kolezankami. Wogolo kobitey powinny co jakich czas wyjsc poza dom..nie koniezcnie zeby sie paletac po centrum handlowym.


        > A z nią gdzieś wychodzisz? Na kolejce piwo kino?

        Czytac pani nie potrafi?
        Rpzumiem, ze pani malzonek nie ma prawa spotkac sie bez pani ze znajomymi. Bo to znaczy, ze pije na umor i pania ignoruje?

        > Czy tylko z kumplami fun ,a z nią tylko nudne domowe kapcie?

        Najwyrazniej nie przeczytala pani dokladnie wpisu.


        pozdrawiam

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka