zony matki tak a kochanki.....??..

29.04.02, 11:18
wiosna nastala a z nia budzimy sie do zycia .chcemy cos zminic moze cos wokol
siebie mzoe wsobie czasem czujemy pustke samotnosc smutek zal czasem radosc
rozpiera nam serce..
mysle sobie jakie to zycie jest zskakujace..zawsze pragnelam miec szczesliwy
dom w ktorym biegala by gromadka dzieci a coz mam dom w ktorym przechodzi sie
obok siebie mija w drzwiach smutek rozpac zal na szcsecie mam dziecko ktorego
ak bardzo pragnelam wiec dla niego poswiecialm siebie nie biorac nic od zycia
chcialam mu stworzyc w miare spokojny dom...moj zwiazek to jedna wielka
pomylka maz okazal sie egoista w kazdym calu do tego jeszcze doszly problemy z
uzaleznieniem ja poswiecialam wszystko dla spokoju ..nie liczylam sie nigdy ja
tylko on/maz/ i moje dziecko.tak bylo przez wiele lat....calkowita obojetnosc w
naszym malzenstwie milosc a moze zauroczenia zostalo zastapione cichymi dniami
i nienawiscia do mnie.. cierpialm w ciszy tyle lat..nie biorac dla siebie
nic..uwazalm ze tak powinnam postepowac..mysle ze po czesci to ja jego tez
zepsulam wszystko ma gotowe jestesm na jego skiniecie reki ale coz mialalm
robic wysluchiwac obelg czy spuscic glowe wybralam to drugie rozwiaznie..syn
jest dobrym dzieckiem wrazliwym jest ze mna potrafi mi pomoc ale maz...coz on
uwaza ze jemu sie wszystko nalezy do tego dochodzi chorobliwa zazdrosc nie moge
nigdzie wychodzic ...zastanawiacie dlaczego kiedys nie odeszlam ..NIE WIEM??
nie mialm gdzie balam sie ale czego// rozpisalam sie ale czuje sie taka
zagubiona.chcialabym zmienic troche swoje zycie..cos zaczac brac dla
siebie..tak tak spotkalam kogos kto daje mi sile i wiare w lepsze jutro ale
mysle ze mi sie nie nalezy mieszkamy daleko od siebie ale jestemy wkontakcie
telefonicznym....on jest wspanialym przyjacielem ... praktycznie nie wychodze
zdomu czasem uda mi sie na chwilke wyrwac widze ten wzrok po co ?dlaczego tak
sie ubierasz ..jak ty wygladasz .jestes stara baba ..co ty wyprawiasz...czy to
jest normalne ze maz mowi do swojej 34 letniej zony w ten sposob po co smiejesz
sie ta swoja ...ten list jest tak chaotycznie napisany ale on jest taki jak
moje zycie......czy czlowiek powinien miec wyrzuty sumienia w zwiazku z tym ze
ma kogos kto go wyslucha czasem przytuli .....w takim chorym zwiazku w jakim ja
tkwie,,chcialabym odejsc....ale wlasnie jest zawsze to ale...
    • Gość: ania Re: zony matki tak a kochanki.....??.. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.04.02, 13:07
      czasem warto byc zona matka i kochanka !!!to oni nasi mezowie nas pchaja w ich
      ramiona...............
    • zlakobieta Po co sie zamartwiasz? 29.04.02, 13:17
      On jest egoista?
      Ty tez badz.
      Dlaczego masz sobie odmawiac przyjazni, rozmow, rozrywek?! Dla swietego
      spokoju? Wykonczysz sie psychicznie i tyle. Sprobuj podniesc glowe i
      wyartykulowac swoje potrzeby mezowi.
      Co zrobi?
      Ciekawa jestem.
      Pobije Cie?
      Jezeli masz trudnosci z podejmowaniem radykalnych decyzji, to doskonale.
      Decyzja podjela sie sama - obdukcja i rozwod.
      Jesli nie pobije, to bedzie musial sie pogodzic, ze tez jestes czlowiekiem i
      albo sprobuje sie zmienic albo wspolne zycie nie ma sensu.
      Z doswiadczenia wiem, ze 90% takich typkow nagle wpada w panike, bo kto im
      bedzie dalej uslugiwal i jak sobie poradzic w dalszym samotym zyciu.
      Co za dyskomfort! Dramat!
      Jednak przynajmniej przez jakis czas bedzie udawal wzorowego meza i wlazil Ci w
      tylek. Tylko czy tego chcesz? On pewnie nie potrafi sie zmienic, bo tak jak
      napisalas przyzwyczailas go do wygody, a jako egoista nie bedzie mial sil
      ciagnac tego udawania zbyt dlugo.
      Reasumujac masz dwa wyjscia:
      1. Zyc wlasnym zyciem obok niego i nauczyc sie obojetnosci na jego ewentualne
      zaczepki.
      2.Odejsc i ulozyc sobie zycie z kims, kto jest wart Twojego uczucia i potrafi
      je docenic.
      Sama musisz wybrac.
      Pamietaj, ze jestes mloda i pol zycia co najmniej przed Toba.
      Tylko na cos sie zdecyduj, bo inaczej pozostanie Ci tylko choroba nerwowa i
      psychoterapia, a na starosc reka w nocniku.
      • oola1 Re: Po co sie zamartwiasz? 29.04.02, 13:35
        zlakobieta napisał(a):

        > On jest egoista?
        > Ty tez badz. wiesz czasem mysle jak bardzo chcialabym nia byc cos dla
        siebie....cos nawet malutkiego....daje daje a w zmian dostaje po.....
        > Dlaczego masz sobie odmawiac przyjazni, rozmow, rozrywek?! Dla swietego
        > spokoju? Wykonczysz sie psychicznie i tyle. Sprobuj podniesc glowe i
        > wyartykulowac swoje potrzeby mezowi. wlasnei jestesm po takiej rozmowie..wyszlo
        ze gdzie ja znajdze takiego wspanialego meza ...hahahaha.....mnie sie nic nie
        nalezy tylko spuscic glowe nisko ......ale ja w koncu chce ja podniesc i
        popatrzec sie radosnie na swiat.....
        > Co zrobi?
        > Ciekawa jestem.
        > Pobije Cie? to smutne ale czasem sie zapomina a pozniej mowi przepraszam to
        bylo lekko o boze jak ja moge tkwic w takim chorym zwiazku???????
        > Jezeli masz trudnosci z podejmowaniem radykalnych decyzji, to doskonale.
        > Decyzja podjela sie sama - obdukcja i rozwod.
        > Jesli nie pobije, to bedzie musial sie pogodzic, ze tez jestes czlowiekiem i
        > albo sprobuje sie zmienic albo wspolne zycie nie ma sensu.
        > Z doswiadczenia wiem, ze 90% takich typkow nagle wpada w panike, bo kto im
        > bedzie dalej uslugiwal i jak sobie poradzic w dalszym samotym zyciu.
        > Co za dyskomfort! Dramat!
        > Jednak przynajmniej przez jakis czas bedzie udawal wzorowego meza i wlazil Ci w
        >
        > tylek. Tylko czy tego chcesz? On pewnie nie potrafi sie zmienic, bo tak jak
        > napisalas przyzwyczailas go do wygody, a jako egoista nie bedzie mial sil
        > ciagnac tego udawania zbyt dlugo.
        > Reasumujac masz dwa wyjscia:
        > 1. Zyc wlasnym zyciem obok niego i nauczyc sie obojetnosci na jego ewentualne
        > zaczepki.staram sie byc silna ...ale w pewnym momencie lzy mi same leca za coz
        mnie tak bardzo krzywdzisz za co?za o ze mozesz chodzisc z podniesiona glowa
        kazdy uwaza ze ma szdobra zone ??a ja przemykam korytarzem ze spuszcona
        glowa ....bo wstydze sie za jego zachowanie........
        > 2.Odejsc i ulozyc sobie zycie z kims, kto jest wart Twojego uczucia i potrafi
        > je docenic.boze jakie to trudne ale w koncu chce cie znou smiac.....jak
        przygotowac dziecko na to?????????????nie chce nie moge go skrzywdzic.......
        > Sama musisz wybrac.
        > Pamietaj, ze jestes mloda i pol zycia co najmniej przed Toba.
        > Tylko na cos sie zdecyduj, bo inaczej pozostanie Ci tylko choroba nerwowa i
        > psychoterapia, a na starosc reka w nocniku.tak to prawda wpadam w coraz wiekszy
        dolek....jeszcze moj wspanialy przyjaciel on mi daje sile do walki on we mnie
        widzi kobiete czlowieka a ja potrzebuje tak niewiele .....

        • Gość: matrek Re: Po co sie zamartwiasz? IP: *.pw.edu.pl 29.04.02, 16:09
          musisz szybko zmienić coś w swoim życiu. Przyłączam sie do zdania, że obudzisz
          sie nagle z ręką ew nocniku, jeżeli niczego z nim nie zrobisz
Pełna wersja