Dodaj do ulubionych

Przepytywanie kobiet o ciążę u NIE-ginekologów

30.11.22, 22:56
Pytanie do kobiet w wieku produkcyjnym/rozrodczym. Czy zdarzyło wam się w ostatnim czasie na wizytach u lekarzy specjalizacji innej niż ginekologia być przepytywanymi o to czy jesteście w ciąży? Czy wyglądało to tak, że temat rzekomej ciąży był przez tego lekarza wałkowany do tego stopnia, że zdominował całość wizyty kosztem problemu medycznego z jakim się zgłosiłyście?

Spotkała mnie taka sytuacja, jakieś półtora miesiąca temu u lekarza diabetologa (choć chyba tylko z nazwy na pieczątce), do którego wybrałam się żeby skonsultować kierunek podjętego leczenia swojej świeżo zdiagnozowanej choroby - insulinooporności. Wizyta w ramach NFZ. Czekałam na nią 2 miesiące, a zaznaczam, że był to tryb "pilny" - jak poinformowano mnie podczas telefonicznego umawiania wizyty.

Lekarka, na którą trafiłam wykazała się śladowymi ilościami merytoryki podczas wizyty, za to ochoczo czyniła szereg osobistych wycieczek, pouczeń a nawet pozwoliła sobie na zadawanie pytań natury intymnej (nie tylko o ciążę, ale również o to czy się zabezpieczam!!!). Całość wywiadu lekarskiego prowadziła w taki sposób, by kręcił się on wokół tematu domniemanej przez nią ciąży. Działo się tak nawet, gdy w końcu poinformowałam, że nie jestem w ciąży. A zrobiłam to chyba trzykrotnie. Ogólnie lekarka sprawiała wrażenie jakby uważała, że przyczyną wizyty młodej kobiety u lekarza może być wyłącznie ciąża obecna lub przyszła, bo przecież osoby młode z założenia nie mogą na nic chorować.
To szalenie szkodliwy mit. Wiele młodych, nawet młodszych niż ja osób zmaga się z różnymi schorzeniami. Od dziecka towarzyszą mi problemy z tarczycą, które w wieku nastoletnim przekształciły się w chorobę Hashimoto. Do tego po latach dołączyły problemy z wagą i efektami jo-jo - prędzej czy później dopadającymi mnie po zastosowanych dietach. Później pojawił się PCOS, insulinooporność. Generalnie zazwyczaj chodzę do lekarzy prywatnie, państwowo - tylko do lekarza POZ. Ale postanowiłam tym razem postanowiłam pójść na wizytę w ramach NFZ. Jako osoba pracująca i co miesiąc odprowadzająca składki zdrowotne mam do tego pełne prawo jak i również - pełne prawo do bycia potraktowanym w sposób odpowiedni przez lekarza, do którego trafiam. To miała być zwykła konsultacja medyczna - przyniosłam ze sobą aktualne wyniki badań, byłam przygotowana do rozmowy, odpowiadałam na pytania lekarza. Niestety pani diabetolog bardziej niż insulinoopornością zainteresowana była rzekomą ciążą, tym czy się o nią staram i tym czy się zabezpieczam.

Odnoszę wrażenie, że jej zachowanie było ściśle związane z wejściem w życie rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 3 czerwca 2022 r. w sprawie szczegółowego zakresu danych zdarzenia medycznego przetwarzanego w systemie informacji oraz sposobu i terminów przekazywania tych danych do Systemu Informacji Medycznej, o którym jest obecnie dość głośno. Chodzi o obligatoryjność wprowadzania od 1 października br. przez służby medyczne do SIM informacji o ciąży pacjentki. Być może Ministerstwo Zdrowia nakłada na placówki medyczne dodatkowe obowiązki wiążące się z ww. aktem prawnym tj. indagowanie i przepytywanie każdej kobiety w wieku produkcyjnym/rozrodczym o ciążę?.... Byłoby to skandaliczne, ale pragnę nadmienić, iż na wspomnianej wizycie o to czy jestem w ciąży pierwszy raz zapytała mnie pielęgniarka, z którą rozmawiałam przed wejściem do gabinetu lekarza. Uzasadniła to pytanie koniecznością wyliczenia BMI. Większej bzdury nie słyszałam, bo każdy głupi wie, że BMI to wskaźnik masy ciała będący ilorazem wagi w kilogramach i wzrostu w metrach podniesionych do kwadratu i żadną zmienną w tym działaniu nie jest ciąża pacjentki. Zastanawiam się czy takie przypadki są już pewną prawidłowością, co gorsza - procederem czy po prostu miałam pecha i trafiłam na lekarza żywcem wyjętego z "opowieści podręcznej".....

Proszę o komentarze osoby, które mają podobne doświadczenia

Obserwuj wątek
    • ta Re: Przepytywanie kobiet o ciążę u NIE-ginekologó 01.12.22, 10:07
      Informacja o tym, czy jesteś w ciąży była w wypadku stwierdzonej insulinooporności bardzo istotna w kontekście wystąpienia ew. cukrzycy ciężarnych i bezpiecznego prowadzenia ciąży. Tak więc pytanie było jak najbardziej merytorycznie zasadne. Również pytanie o środki antykoncepcyjne, zwłaszcza gdy w wywiadzie są zaburzenia hormonalne (choroba Hashimoto). Lekarz nie był „wścibski” ale staranny w wykonywaniu czynności zawodowych.

      Piszesz:
      >czy jestem w ciąży pierwszy raz zapytała mnie pielęgniarka, z którą rozmawiałam przed wejściem do gabinetu >lekarza. Uzasadniła to pytanie koniecznością wyliczenia BMI. Większej bzdury nie słyszałam, bo każdy głupi >wie, że BMI to wskaźnik masy ciała będący ilorazem wagi w kilogramach i wzrostu

      „Każdy głupi” wie, że w ciąży waga kobiety rośnie, więc obliczając BMI trzeba mieć ciążę na uwadze :)

      Reasumując nikt ci krzywdy zrobić nie chciał, ani nie nastawał na twoje dobra osobiste, przeciwnie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka