Gość: Baśka
IP: 217.153.88.*
08.11.04, 14:34
Jestem mężatką od 8 lat, mamy już jedno dziecko-teraz jestem w 6 msc ciąży.
Niby wszystko jestok, powodzi nam się dobrze (mąż nieżle zarabia- ja też
pracuje), kochamy sie, dziecko cudowne- drugie oczekiwane...ale czasem mój
mąż sprawia że czuje sie jak nic...
Zawsze był rozrywkowym facetem- lubił imprezować- a ja nigdy nie chciałam być
zrzędzącą babą więc mieliśmy układ że jak wychodzi to ja nic nie mówie, jak
popije- ok ja nic nie mówie- chce wyjechać na urlop (nurkowy lub
winserfingowy) ok -nie ma problemu, i teraz widzę że to że byłam za dobra
mści się na mnie.
Oststni przykład - idziemy na imprezę do znajomych- mój mąż upija się, przez
cały wieczór do mnie nie podchodzi (rozmawia z kolegami) a jak ja podchodzę
do niego to nie zwraca na mnie uwagi, zwraca uwagę za to na obce dziewczyny
(zawsze tak miał - ale trochę nad sobą panował) np. całuje (w policzek)
pierwszą "złapaną" w korytarzy panienkę, zgrywa twardziela przed kolegami
(np. mówi - no nie mogę wam wszystkiego powiedzieć bo obok stoi moja żona),
komentuje moją minę (nie było go 4 godziny jak się wkońcu pokazał nie miałam
szczęśliwej miny) - O moja żona chyba nie ma humoru!!! (przez 3 pokoje, na
końcu stwierdza że on nie idzie do domu bo jeszcze się nie upił (taaa!,
ponieważ nie miał klucza kazał mi zostawić otwarte na noc drzwi a jak sie nie
zgodziłam to stwierdził że jak tak to wogóle nie wróci do domu.. po czym
wrócił rano- obudził mnie (dzwoniąc na komórkę )żebym mu otworzyła.
A rano jak by nigdy nic zażyczył sobie rosołku- jak się do niego nie
odzywałam to stwierdził że zupełnie nie wie dlaczego się obraziłam i że ze
mną to same problemy!!!
Uwierzcie mi- nie jestem rozhisteryzowaną, nudną żoną, przez lata mój mąż
stawiał mnie za wzór tolerancji dla swoich kolegów ale zdaje się że zrobiłam
błąd!!!
Oststnio dowiedziałam się że część naszych koleżanek (znajomych) ma zdanie że
mąż mnie zdradza- może jest to nieprawda- on oczywiście stwierdził że to ich
problem że tak gadają i on nie ma sobie nic do zarzucenia, ale ja czuje się
okropnie- nikt nie lubi być branym za ofiarę....