kochaj mnie pls:-) artykuł o mojej Miłości

IP: *.orbis.pl 27.08.01, 16:50
Witam :-)
Przypadowo odkryłam, że na stronie nadal znajduje się link do artykułu m.in. o
mnie i (już w tej chwili moim mężu) Senserze...Czytając to forum zaniepokoiłam
się - czy naprawdę tyle osób nie potrafi znaleźć własnego pomysłu na życie, czy
każdą sprawę trzeba rozdzielać na czworo? Nie poznałam dotychczas nikogo komu
sprawdzone przez innych recepty pomogły np. spotkać Tę Jedyną Osobę. Miłość
jest sprawą tak indywidualną, a zarazem delikatną, że nie istnieją żadne
sprawdzone metody. Każdy powinien zaufać sobie i swoim odczuciom, a reszta
przyjdzie z czasem. Zaś czas to pojęcie względne, biorąc pod uwagę, że ja
spotkałam SenseRa w wieku 27 lat:-) Pozdrawiam w szczególności kobiety samotne
(w swoim odczuciu) wraz z cytatem mojego taty: "trzeba sie cenić". Ot co:-)
    • Gość: hocest Re: kochaj mnie pls:-) artykuł o mojej Miłości IP: *.bbnplanet.com 27.08.01, 16:57
      możesz wskazać linki do tego artukułu
      Thx
      • Gość: jasmina Re: Anja IP: 194.181.38.* 27.08.01, 17:17
        Artykuł zrobił namnie niezłe wrażenie. Ale, niestety
        uważam, że Ty i Senser mieliście wyjątkowego farta.
        Lubię siedzieć na forum, lubię rozmawiać z ludźmi.
        Internet stał się takim samym sposobem na poznanie kogoś
        interesującego jak kiedyś np knajpa czy impreza. Z tą
        różnicą, że tu chyba łatwiej dopasować się mentalnie.
        Niestety, wszystkie moje internetowe randki stały się w
        mniejszym czy większym stopniu, totalnym niewypałem.
        Wszystko było cacy na ekranie. Gorzej później: faceci
        wyobrażali sobie, że zapewne spotkają Einsteina w skórze
        Cindy Crawford. Jak tu więc się cenić, mając świadomość,
        że jesteś "nie taka", co dało się niestety, w kilku
        przypadkach, odczuć.
        Mogliście spotkać się wszędzie... 20 lat temu,
        spotkalibyście się pewnie w pociągu czy na lotnisku (w
        końcu to też była jakaś "droga")...
        Ciekawe, kogo ja jeszcze spotkam?....

        Trzymam za Was kciuki :-)))

        pozdr
        • Gość: Anja Re: jasmina IP: *.orbis.pl 27.08.01, 17:45
          Dziekuję:-) Zaś co do znajmości z sieci, to nie jestem zwolenniczką poznawania
          ludzi w ten sposób. Wolałam najpierw mieć możliowość dłuższej wymiany poglądów
          z poznanym człowiekiem, przy założeniu że jest on równie prawodomówny jak ja.
          SenseR byl znajomym moich znajomych (to okazało sie poźniej), zaś irc w tamtym
          momencie mojego życia stał się anitidotum na rozpacz po stracie kogoś
          bliskiego, bo spotkania z przyjacółmi były zbyt bolesne. Poznaliśmy się, więc
          po to aby pogadać, nie szukałam Miłości a juz na pewno nie "polowałam" na męża
          (tym bardziej, że nie byłam specjalnie przekonana do tej formalności):-), to
          przyszło z czasem po ponad półrocznej znajmości i dwóch latach spotykania się.
          Na wszystko trzeba czasu, więc jestem pewna że to co najlepsze w Twoim życiu
          jest przed Tobą:-))) Masz na pewno mnóstwo zalet co czyni Cie wyjątkową osobą.
          Jeżeli Ci, których poznałaś dali się od razu poznać z tej gorszej strony to
          lepiej dla Ciebie, ich zachowanie świadczyło o tym ile sobą reprezentują. Nie
          byli Ciebie warci:-)
          • Gość: jasmina Re: anja IP: 194.181.38.* 27.08.01, 18:08
            Dzięki :-))) Dużo prawdy, w tym co piszesz. Nigdy jednak
            nie podchodziłam do znajomości z netu pod kątem
            znalezienia sobie kogoś na stałe, lub tym bardziej na
            męża! :-))) Czasem, a spotkań tych przyznam było
            niweiele, ktoś zaskakiwał, zauroczył mnie na tyle mocno,
            że pojawiała się jakaś mała szansa. Tak naprawdę zranił
            mnie tylko jeden przypadek: kiedyś, poznałam kogoś, kto
            wydawał mi się całkiem INNY (wiesz, o co chodzi :-)))).
            Korespondencja kwitła miesiącami, setki maili, potem
            telefony. No i wkońcu spotkanie. Pierwsze i ostatnie.
            Nie rozumiem tego i chyba nie chcę zrozumieć, bo niby
            co. Nie sądzę, aby wpływ miała tu moja powierzchowność
            (nie wyglądam jak żywcem wyciągnięta z Loch Ness :-))).
            Strasznie mi tego szkoda... To było mniej więcej w
            czasie artykułu o Tobie i Senserze. Wyobrażałam sobie
            wszystko, naprawdę!
            Teraz dobrze jest jak jest, choć biorąc pod uwagę
            jeszcze kilka innych internetowych przypadków,
            kompletnie straciłam serce do znajomości z ekranu.
            Napisać można wszystko, trudniej to potem obronić.
            pozdrawiam :-)
            • Gość: hocest Re: anja IP: *.bbnplanet.com 28.08.01, 14:57
              podstawowy problem jest taki że zupełnie inaczej odbiera się słowo pisane
              aniżeli to mówione.
              • Gość: jasmina Re: Hocest IP: 194.181.38.* 28.08.01, 15:11
                Do mnie to czasem nie dociera... Nie sądzę, abym w realu
                była szczególnie różna od tego, jaka jestem w necie.
                Może właśnie w tym tkwi problem.
                • Gość: hocest Re: Hocest IP: *.bbnplanet.com 28.08.01, 15:40
                  problem tkwi w tym że z całą pewnością żadem mężczyzna nie rozmawiałby o swoich
                  problemach z Tobą po kilku tygodniach znajomości a Ty jako kobieta postrzegasz
                  takie zachowanie jako wyraz zaufania jakim darzy Ciebie Twój wirtualny partner.
                  • Gość: jasmina Re: Hocest IP: 194.181.38.* 28.08.01, 16:54
                    A niby jak miałabym to postrzegać???
                    Ludzie są różni. Znam kilku takich którzy nigdy w życiu
                    nie opowiedzieliby żadnej kobiecie o swoich problemach.
                    Byłoby to dla nich oznaką słabości lub czegoś równie
                    głupiego. Inni z kolei nie mają z tym żadnego problemu.
                    Szczerze mówiąc, nie wiem, co chciałeś przez to
                    powiedzieć....

                    Gość portalu: hocest napisał(a):

                    > problem tkwi w tym że z całą pewnością żadem mężczyzna nie rozmawiałby o swoich
                    >
                    > problemach z Tobą po kilku tygodniach znajomości a Ty jako kobieta postrzegasz
                    > takie zachowanie jako wyraz zaufania jakim darzy Ciebie Twój wirtualny partner.
                    >

                    • hocest Re: Hocest 28.08.01, 16:59
                      chciałem zaznaczyć że w taki właśnie sposób mężczyzna łatwiej niż w
                      rzeczywistym realnym świecie zyska Twoje zaufanie
                      • Gość: jasmina Re: Hocest IP: 194.181.38.* 28.08.01, 17:38
                        Masz rację: tak jest dużo łatwiej. Zwłaszcza, że napisać
                        można wszystko :-)))) I to jest w tym tak naprawdę
                        potworne: rozmawiasz z kimś na jakiś temat np związków
                        kilka tygodni czy miesięcy, a potem, już na pierwszym
                        czy drugim spotkaniu wychodzi na jaw, że to tylko teoria
                        lub pobożne życzenie. Czasem sama nie wiem czy mam się
                        śmiać czy płakać...
      • Gość: Anja Re: kochaj mnie pls:-) artykuł o mojej Miłości - link IP: *.orbis.pl 27.08.01, 17:21
        http://www.gazeta.pl/alfa/artykul.jsp?xx=267336&dzial=02031294
        Oczywiście są tam pewne rozmyślne przekłamania, ale nie dotyczą istotnych
        spraw, miały nam jedynie zapewnić poczucie prywatności:-)
        • Gość: hocest Oto mój punkt widzenia !!! IP: *.bbnplanet.com 28.08.01, 15:29
          b. dziękuję za link od artykułu.
          przeczytałem ale powiedzieć muszę że daleki jestem od szukania kogoś na sieci.
          preferuję kontakt bezpośredni od początku do końca.
          oczywistym jest fakt że taki sposób poznawania ludziów może odpowiadać
          niektórym osobą bo zanim dojdzie do pierwszego spotkania wiele o tej drugiej
          osóbce się wie. co lubi, co ją denerwuję, jaki ma gust itp.
          W mojej ocenie jednak wolę odkrywać te tajemnice bezpośrednio.
          znam wiele osób z sieci ale z żadną nigdy nie zamierzam się spotkać może
          głównie dlatego że znają moje najskrytsze tajemnice i czasemtrudno byłoby mi
          spojrzeć im w oczy. wolę pozostawać anonimowym bo tak się po porstu lepiej
          czuję.
          Panowie,
          proszę nie zarzucajcie tradycyjnego i jakże pięknego zwyczaju poznawania kobiet
          wprost na ulicy , w tramwaju, sklepie. Sieć pozostawcie dla tych mniej
          odważnych.
          • lucy1 Anja! To jest piękne! 28.08.01, 15:52
            Właśnie przeczytałam artykuł, fantastyczna sprawa, gratuluję Wam z całego
            serca, Tobie i Twojemu mężowi i mam nadzieję, że zawsze będziecie tacy
            szczęśliwi!!!
            Pozdr
            Lucy

            PS Kiedys o mało co i mnie to nie spotkało. Ale nie spotkało, omineło....
            • Gość: maxim Re: Anja! To jest piękne! IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 28.08.01, 16:23
              Pozwolicie Panie, że się włączę do wymiany poglądów. Moją dziewczynę poznałem
              przez net, dokładniej na Polchacie. Najpierw czatowaliśmy (kilkanaście dni
              dzień w dzień po kilka godzin). Potem rozmawialiśmy przez telefon - kilka,
              kilkanaście minut i czat. A potem czat już się nam znudził i był tylko telefon.
              W ciągu trzech miesięcy spędziliśmy ze sobą w ten sposób ponad 400 godzin!
              Bardzo chcieliśmy wreszcie się spotkać i zrobiliśmy to 6 tygodni temu.
              Mieszkamy kilkaset kilometrów od siebie, dlatego nie możemy być ze sobą przez
              cały czas. XXX chce przeprowadzić się w moje strony, a ja... chcę pojechać do
              niej. Na razie nie podjęliśmy jeszcze ostatecznej decyzji, jak to rozwiążemy.
              Spotkamy się w najbliższy weekend, u mnie. A za tydzień ja jadę do XXX. Nie
              snujemy jeszcze jakichś konkretnych (formalnych) planów. Raczej jesteśmy
              ostrożni, w końcu już raz się sparzyliśmy (i ja, i XXX). Wolimy spokojnie
              budować przyszłość.
              Czy ją kocham? Szaleję za moją ukochaną!!!
              • lucy1 Re: Maxim! To jest piękne! 28.08.01, 16:28
                No właśnie.
                Jak tak Was słucham to mi serce rośnie i jaśniej patrzę na życie. Tobie i
                Twojej XXX wszystkiego naj, najlepszego, dróg usłanych różami i tyle szczęścia,
                ile zdołacie unieść :-))))))
                Lucy
              • Gość: Anja Re: To jest piękne! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.01, 02:26
                Życzę Wam wszystkiego najlepszego:-)))) dużo wytrwałości, cierpliwości i
                wyrozumiałosci, a przede wszystkim Miłości. Prawda, o której już pisałam
                wcześniej, jest taka że nie ma recepty ani reguł jak, gdzie i kogo się spotyka:-
                )Najważnejsze jest to Kogo spotkaliśmy:-))) Cieszę się razem z Wami, jak się
                kochacie i cenicie nawzajem to pozostałe sprawy po prostu się ułożą:-)
                SenseR był dla mnie jedynie znajomym (znajomych:-)), do chwili, aż po ponad
                półrocznych maili, rzadkich telefonów i sporadycznego zagadywania na ircu, nie
                spotkaliśmy się w Krakowie. Trudno określić co się wtedy stało, ale wiedziałam,
                że muszę go najszybciej zobaczyć:-) W skrócie dalej: co 4 dni (od pt. wieczór
                do pon. rano) przyjeżdżał do mnie, a potem wracał do pracy, i znowu
                przyjeżdżał....ponad 9 m-cy. W międzyczasie też rujnowaliśmy się na
                telefony....to byl koszmar. Bilety PKP i rachunki za tel:-))) Senser zdecydował
                się w końcu skończyć studia i to go tam trzymało tak długo. Nie było dla nas
                problemem gdzie będziemy mieszkać, ważne że razem....pewne sprawy zaważyły, że
                zdecydowaliśmy się na W-wę. W czerwcu przyjechał, mieszkaliśmy razem pół roku,
                i wtedy byłam już pewna...to był pierwszy mężczyzna, z którym czułam się tak
                dobrze, że nie wyobrażałam sobie by żyć bez Niego (kiedyś - wprost przeciwnie:-
                ). W listopadzie byliśmy pewni, że chcemy spędzić życie razem. W maju wzięliśmy
                ślub...codziennie się z tego cieszymy:-))) Mamy swoje lata i doświadczenia, ale
                teraz wiemy, że wszystko co przeżyliśmy doprowadziło nas do tego momentu.
                Miłość jest piękna to prawda, życzę, aby każdy miał tyle szczęścia co Wy, aby
                towarzyszyła mu całe życie:-)))

                PS1. Wasza historia coś mi przypomina:-)))))
                PS. Dodatek:-) Moi rodzice poznali się kiedy mama miała 17, a tata 19 lat.
                Spotykali się 6 lat, wzięli ślub i są kochającym, szczęśliwym małżeństwem z
                ponad 35-letnim stażem. Ci to mieli fart:-) Nawet się nie naszukali tej
                Miłosci, bo czekała na nich "za rogiem":-), dokładniej na jakiejś prywatce (tak
                to się chyba kiedyś nazywało imprezki:-). Takie rzeczy się zdarzają i to wcale
                nie tak rzadko, tylko jakoś mniej się o nich mówi niestety...
          • Gość: Anja Re: Oto mój punkt widzenia !!! Hocest ....... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.01, 01:40
            Gdybyś jeszcze uważniej czytał forum (Re: jasmina), mam nadzieję, że artykułu
            tego nie spotkało (zresztą nie odzwierciedla on żadnych poglądów), to zapewne
            poznałbyś mój punkt widzenia w dość ogólnych zarysach...Nie przypominam sobie,
            abyś był zainteresowany poznaniem faktów u źródła....:-) W związku z tym
            zastanawiam się, czy Twoją wypowiedź mam traktować jako polemikę z w/w czy też
            osobiste przemyślenia:-) Pozdrawiam,
            • Gość: hocest Re: Oto mój punkt widzenia !!! Hocest ....... IP: *.bbnplanet.com 30.08.01, 10:28
              Absolutnie nie było moim zamiarem polemizowanie z kimkolwiek.
              Najzwyczajniej w świecie wyraziłem swoje zdanie na tematy tu poruszane.
              Nadal uważam że w bezpośrednim kontakcie jest się bardziej sobą i taki sposób
              poznawania się jest bardziej interesujący. Zresztą ewentualna "gra" w
              bezposrednim kontakcie sprawia mi większą satysfakcję. W sieci tego nie
              próbowałem, gdyz to najzwyczajniej w świecie nie miałoby sensu.
              Naprawdę preferuję patrzeć się kobiecie w oczy niż domyślać się jak wygląda,
              jakie wrażenie wywierają na niej moje słowa, jak pachnie.
              ot i wszystko.
              pozdrawiam wszystkich tradycjonalistów i "sieciowych podrywaczy" :))))))0
              • Gość: Anja Re: Oto mój punkt widzenia !!! Hocest ....... IP: *.orbis.pl 30.08.01, 16:02
                Czyli mnie pozdrowinia ominely:P:-) Nie kwalifikuje sie do zadnej z tych grup:-)
                • Gość: hocest trzymajcie się kobietki .... IP: *.bbnplanet.com 30.08.01, 16:46
                  wszystkie Was szanuje i b. b. serdecznie pozdrawiam.
                  w Waszym przypadku nie czynię rozróżnienia na realne i wirtualne.
                  • Gość: Anja Re: trzymajcie się kobietki ....i mezczyzni:-) IP: *.orbis.pl 30.08.01, 17:22
                    Nawzajem:-)))
Pełna wersja