jak teraz żyć?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 20:19
jak teraz żyć?

...Moja pierwszą kobietą była moja Żona. Gdy siępobieraliśmy ja miałem 26 a
Ona 20. Po dwóch latach urodziła nam sie córeczka a potem po kolejnych dwóch
syn. Żona była dla mnie prawdziwym skarbem. Robiłem co chiała, dawałem kwiaty
na kązda okazje i bez okazji, często prałem, sprzątałem, gotowałem....oprócz
pracy zawodowej (sam utrzymywałem dom) znajdywałem czas dla dzieci. Z czasem
jednak zauważyłem, że nie pociągam mojej kobiety...nie rozmawiała ze mną i
nie chciała się kochać.....wszystkim dla niej stała się jej praca
zawodowa....zapomniała nawet o rocznicy ślubu....w te szare moje dni
przypadkiem weszła inna kobieta....zauważyła we mnie faceta...pokochałem ją i
dla niej odszedłem z domu... choć nigdy nie byłem z Nią tak do końca miesiące
bycia razem uważam za najpiekniejsze. Dziś jestem juz trzeci rok po
rozwodzie, i półtora roku po odejściu tej drugiej kobiety. Nie umiem sobie
dać rady ze swoją samotnością i nie wiem czy kiedykolwiek będę mógł się z
kimś związać....bo bardzo kocham swoje dzieci i nie wiem czy będę mógł
pokochać następne....
W zdradzie nie szukałem sexu, a miłości teraz nie mam nic....
    • kolorka2 Re: jak teraz żyć? 10.11.04, 20:44
      >sam utrzymywałem dom (...) wszystkim dla niej stała się jej praca
      > zawodowa

      Cos tu nie gra, nie sądzisz?
      • Gość: malarz Re: jak teraz żyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 20:50
        Poszła do pracy dla wlasnej przyjemności, nie dla potrzeby domowej. Przez ponad
        dwa lata jej zarobki były niższe niż koszty nianki do dzieci oraz dojazdów
    • Gość: sammarina Re: jak teraz żyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 20:49
      Pozostaje Ci tylko nadzieja i wiara.
      Nie mam takigo doswiadczenia jak Ty, ale wierzę, że człowiek może wszystko
      wytrzymać i zawsze dać sobie radę. Półtora roku samotności to jeszcze nie
      koniec świata. Wiem, że trudno się pozbierać i zacząć szukać kogoś nowego, kto
      mógłby na stałe zagościć w Twoim życiu, ale pomyśl... czasem lepiej coś
      zaryzykować niż żałować, że sienic nie zrobiło. A nurz sie uda ;-)
      Troszkę banał, ale banały też mają trochę racji
    • Gość: JotKa Re: jak teraz żyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 23:36
      Witam!!
      A ja uważam,że każdy ma gdzieś swój scenariusz życia zapisany i co ma być to
      będzie, przed przeznaczeniem się nie uchronimy. Najwyraźniej ani żona ani Twoja
      kochanka nie miały być Tobie przeznaczone... a jak tak... to kto wie, czas
      pokaże, może Twoje drogi z jedna z nich znów się zejdą. A jak nie to radze być
      cierpliwym i nie szukać niczego na siłe... jak mówi stare przysłowie "Śmierć i
      żona przeznaczona"
      Pozdrawiam i życzę powodzenia:)
      JotKa
    • Gość: Artur Re: jak teraz żyć? IP: *.ss.shawcable.net 11.11.04, 06:44
      Niedawno pisalem na ten temat na tym forum.
      Tacy mezczyzni jak to opisales :
      "Robiłem co chiała, dawałem kwiaty
      na kązda okazje i bez okazji, często prałem, sprzątałem, gotowałem....oprócz
      pracy zawodowej (sam utrzymywałem dom) znajdywałem czas dla dzieci" nie pociagaja kobiet.
      U nas w Kanadzie mowi sie na takich 'wuss' co mozna prztlumaczyc jako "kutasik, lub slabiutki".
      Pisze to nie po to by ci dopieprzyc, tylko bys popracowal nad soba w innym kierunku niz dotychczas. Kobiety pociagaja mezczyzni grzeczni i uprzejmi, ale majacy przy tym swoje zdanie, swoja wole i umiejacy kontrolowac kobiete.
      Jezeli tego w sobie nie zmienisz to twoj nastepny zwiazek rowniez marnie widze.
      • Gość: malarz Re: jak teraz żyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 10:55
        WitaJ Arturze...
        Nie byłem pantoflarzem, miałem swoje zdanie, a to że sie nie kłóciłem, i
        ustępowałem gdy sprawa nie była warta sprzeczki chyba nie jaest wadą. Ktos
        mądry kiedys powiedział: "lepiej bulwersować kobietę niż ja nudzić..". Myślę ze
        wlaśnie to miałeś na myśli, mowiąc o zmianie postępowania. Ja obserwując swoje
        życie wymyśliłem takie sformułowanie: Im wiecej dostajesz darów, tym każdy z
        nich ma mniejszą dla ciebie wartość... Dizekuje za komentaż
Pełna wersja