Gość: basia
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
12.11.04, 11:01
otoz od dwoch miesiecy spotykam sie z facetem, wszystko swietnie sie uklada
(lo?), dogadujemy sie itd.itp. Wczoraj jednak powiedzial mi,ze nie potrafi
juz kochac - nie umie sie zakochac ponownie. W przeszlosci zostal
doswiadczony przez los, ze tak to okresle i stad taki Jego wniosek. Co mam o
tym myslec? Osobiscie uwazam, ze kazdy potrafi kochac, tylko musi trafic na
odpowiednia osobe. On jednak uwaza,ze jesli moglby kogos pokochac to bylabym
to ja. Teraz moim zdaniem sa dwa wyjscia:
1. nadal bedziemy razem, a On zakocha sie we mnie po jakims czasie, moze te 2
m-ce mu zwyczajnie nie wystarczyly
2. bedziemy razem,ale On zakocha sie w innej. nie bede mu robila problemow,
wiec odejdzie, ale za to mi ciezko bedzie sie pozbierac
Prosze Was o rade - jak ja mam postapic? Wiem, ze chce z nim byc, ale jesli w
zyciu wystapi opcja 2 bedzie mi ciezko. Moze bylyscie/ byliscie w podobnej
sytuacji - jak u Was sie to skonczylo? Czy mozliwe jest by nic nie czuc? nie
umiec kochac?