Co zrobić - rozwód i co dalej?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 16:53
Mamy 15 m. córeczkę. Mój mąż od czasu mojej ciąży nie pracuje (zwolnienie) a
obecnie zajmuje się dzieckiem. Prowadził firmę, ale działal bez planu i
zbankrutował. Jak skończyły się finase "firmowe" zaczął wyciągać ode mnie
rezerwę na "czarną godzinę". Również i ona się skończyła. On dalej twierdzi,
że mam mu dać (niby skąd), bo firma ma sens. Straciliśmy wszystko na tym
ineresie. On nie wybiera się do pracy, choć ileś dziesiąt razy prosiłam go, by
powysyłał oferty po firmach. W końcu to zrobił - dokładnie do dwóch. Nie
umiemy się już dogadac, nasze kontakty ograniczyły się do maili, które
wysyłamy do siebie w ciągu dnia. Potem, kiedy wracam z pracy, jestem z córką a
on i sieci. I tak do nocy.
Mamy zupełnie inne pojęcie o tzw. odpowiedzialności życiowej. Kiedy słyszę o
tym, jakie to ważne dla niego jesteśmy, to już teraz ogarnia mnie pusty
śmiech. Wyciągnął ode mnie kasy, którą dostałam od teściwej na ważne wydatki i
kupił dla siebie super magnetofon hi-fi (jest audiofilem). Ja tu nie mam na
rachunki a on korzysta z "jedyniej takiej okazji" bo zawsze o takim sprzęcie
marzył. Już nie wiem, co robić dalej.... Gdyby nie Mała to już go nie ma, ale
nie chcę aby wychowywała sie bez ojca. Właśnie mój mąż to taki jedynak
wychowywany przez mamę i dwie babcie. Z tej miłości zrobiły mu więcej krzywdy,
bo jest zupełnie niedostosowany do życia. O porażkęfirmy obarcza mnie, bo to
ja miałam sprzedawać. A że nie było popytu to już dla niego nie jest
wytłumaczenie. Jestem wykształconą i mądrą osobą, wciąż młodą i wiem, że nie
muszę się zmuszać do tego związku. On kiedys taki nie był. Nie wiem, co począć
dalej. Nie chcę skrzywdzić przede wszytskim małej, ale tak, jak teraz jest nie
może być dalej... Może coś mi poradzicie?
Proszę, pomóżcie.
    • Gość: Max Re: Co zrobić - rozwód i co dalej? IP: *.mad.east.verizon.net 10.12.04, 17:04
      Po pierwsze nie martw sie o dziecko. Dzieci sa bardziej odporne niz ci sie
      wydaje a w wielu przypadkach wychowywanie dzieci po rozwodzie jest dla dziecka
      znacznie zdrowsze niz nigdy nie konczaca sie rodzinna atmosfera napiecia miedzy
      rodzicami ktorzy sie nie dobrali.

      Zaopiekuj sie soba jesli on nie chce lub nie jest w stanie ci w tym pomoc a
      dziecko z tego skorzysta

      powodzenia
    • colubra Re: Co zrobić - rozwód i co dalej? 10.12.04, 17:09
      Z tytułu twojego postu wynika jasno, że masz już pewne plany. Nie znam Anno
      twojego męża, w zwiazku z czym trudno mi stwierdzic cokolwiek obiektywnie.
      Jednak jeśli mogę cokolwiek doradzić: Uważam, że powinnaś znaleźć chwilę, kiedy
      będziesz mogła spokojnie z mężem porozmawiać, w miarę możliwości bez wielkich
      emocji. Wazne, zeby nikt wam nie przeszkadzał. Powiedz mu spokojnie mniej
      wiecej to, co napisałaś w swoim poście. Powiedz, że nie stać ciebie dłużej na
      taki układ, nie stać emocjonalnie i finansowo. Powiedz, że zależy ci na nim,
      ale oczekujesz od niego wiekszej odpowiedzialności. Co najważniejsze, badz
      konsekwentna. Spraw, żeby zdał sobie sprawe, że tym razem twoje słowa to nie
      przelewki. Nie musisz dalej znosic tej sytuacji. Niech jasno zda sobie sprawe,
      ze jesli jego zachowanie nie zmieni sie, straci cie na zawsze.
      Pytasz: co dalej? Spokojnie. Takie sprawy trzeba rozwiazywac spokojnie,
      cierpliwie, małymi kroczkami. Zobaczysz co wyniknie z takiej rozmowy. Sprowokuj
      go do jasnej deklaracji i konsekwenego jej wypełnienia. Jeśli da ciała-będziemy
      się zastanawiać, co dalej.
      Nie jesteś sama, w razie czego podaje moj email colubra@gazeta.pl
    • jesster Re: Co zrobić - rozwód i co dalej? 10.12.04, 22:57
      Zawsze uważałem że nie ma dla dziecka nic bardziej korzystnego(nie ma nawet nic
      równego) niż dobra mama i dobry tato(podkreślam słowo dobry). Ale
      przeświadczenie że jak juz jest dziecko to nie wolno się rozstać"dla jego dobra"
      jest moim zdaniem niezbyt słuszne. Sytuacja w której rodzice stwarzają sobie
      nawzajem w domu piekło jest dużo gorsza niż kiedy nie ma jednego z rodziców.
      Owszem nie mam zamiaru dawać ci rad żebyś Go od razu zostawiła, bo po pierwsze
      nie mam prawa a po drugie to nie jest wszystko takie proste i oczywiste.

      > ale nie chcę aby wychowywała sie bez ojca.
      Słusznie, ale czy ojciec to ten co dał nasionko, czy ten ktoś kto ma wspólnie z
      mamą troszczyć się, wychowywać, uczyć pozytywnych wartości, w tym
      odpowiedzialności. A wiadomo że przykład uczy lepiej niz słowo.
    • Gość: JVC WLASNIE I CO DALEJ???? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.12.04, 23:31
      O wszystko obwiniasz innych ludzi, tylko nie siebie. Piszesz ze na poczatku
      waszego zwiazku taki nie byl jak jest teraz, a jednoczesnie obwiniasz jego mame
      i babcie ze go zle wychowaly. To znaczy ze na poczatku byl inaczej wychowany a
      teraz jest inaczej ? To w koncu dobrze czy zle go wychowaly? Widac do kobiet
      nie ma szczescia bo i ty zle z nim postepujesz. Dlaczego dalas mu pieniadze ze
      swojej "czarnej rezerwy" i to jeszcze na bzdury? Ty pracujesz, a wiec macie
      zrodlo dochodu. Napewno nie jest to fortuna ale zawsze to cos. Ile kobiet
      wychowuje dzieci podczas gdy maz jest jedynym zarabiajacym w rodzinie? No i
      swiat sie nie wali. W druga strone to juz jak widac dramat. Moze nie wspierasz
      go psychicznie i dlatego jest mu ciezko ruszyc z miejsca? Jesli widzi tylko
      twoja kwasna mine i pogarde, ze ty taka dzielna i zarabiasz a on
      taki "nieudolny i w dodatku zle wychowany" to nie trudno stracic do ciebie
      zaufanie i wszystkie pozytywne uczucia. Przede wszystkim radze ci przestac go
      krytykowac. Usiasc wspolnie i zyczliwie, razem nakreslic jakis wspolny plan
      dzialania. Czy naprawde twoj maz nie robi nic dobrze? Jakim jest ojcem? Czy
      czujesz sie spokojna w pracy jak wiesz ze on jest z mala? Badz mu przyjacielem,
      wyciagnij zyczliwa dlon, a zobaczysz ze stanie sie silniejszy aby szukac pracy
      i ja zdobyc. Bedzie wowczas mial wiecej szacunku dla siebie samego , bo w tej
      sytuacji to on musi sie czuc naprawde zdolowany. A ty jesli widzisz ze finanse
      nie sa jego mocna strona to trzymaj kase i nie pozwol jej wydawac na rzeczy
      niepotrzebne wam w tym momencie.
    • someone_u_like Re: Co zrobić - rozwód i co dalej? 11.12.04, 01:24
      mam takiego ojca, jak Twoj maz. Wyciagal od mamy kase na "swietne interesy",
      sprzedal jej rodowa bizuterie... Mama byla z nim ze wzgledu na mnie ale uwazam
      to za blad. z ojcem mam kontakt sredni, tak jak wykorzystywal Mame, teraz
      probuje mnie. robi z siebie ofiare, wiecznie pozycza kase i wpedza mame i mnie
      w poczucie winy. skutecznie. Gdy mialam 20 lat rodzice sie rozwiedli. Mama ma
      nowe zycie u boku wspanialego faceta, zaluje tylko ze musiala tak dlugo czekac
      na szczescie. Dla uscislenia, moj Ojciec jest dobrym czlowiekiem, nie robi nic
      z premedytacja ale jest zupelnie niezyciowy, nieprzystosowany.

      Mysle ze tor myslenia jest poprawny - rozwod.
    • Gość: .................. Re: Co zrobić - rozwód i co dalej? IP: *.dialup.sprint-canada.net 11.12.04, 02:09
      Z tytulu twego watku wnioskuje, ze ten rozwod juz sobie postanowilas.
      Twoja sprawa oczywiscie. Juz samo dzielenie finansow na twoje, moje
      jest zle dla zdecydowanej wiekszosci malzenstw (dla nielicznych tylko
      jest taki uklad korzystny czy krzepiacy). Piszesz ze dostalas
      pieniadze od tesciowej na swoje wazne wydatki. Meza wydatek na ten
      sprzet piszesz ze jest niewazny czy zbyteczny. Niewazny wiec dla
      ciebie, ale wazny dla niego. Musisz wiec nauczyc sie szanowac tez
      czyjas "waznosc" w tym szczegolnie osoby ci najblizszej. Nie sadze,
      ze kupil ten magnetofon, kiedy ty i dziecko nie mialas nic do buzi
      wlozyc. JVC ujal juz ta sprawe, tak jak ja widze, wiec powtarzac
      za nim nie ma sensu, choc powtorze to, co jest bardzo wazne. Zamiast
      podtrzymac faceta po upadku z bankrupcji, ty mu noge podstawiasz
      swoim niezrozumieniem jego sytuacji i nie dziw sie, ze mu rece
      opadaja, niczego sie nie chce. Bywa w zyciu, raz na wozie raz pod
      wozem. Napewno latwiej jest zyc we dwoje i dzielic sie losem. Byc
      moze w niedlugim czasie on znajdzie prace, a ty swoja stracisz -
      sytuacja sie odwroci o 180 stopni. Nie sadze, ze bedzie ciebie
      wyganial do pracy jak ty to robisz teraz. To nie jest w stylu
      mezczyzn (pomijam alfonsow i im podobnych). Nadziei ci zycze i wiecej
      zrozumienia.
      • Gość: anna Re: Co zrobić - rozwód i co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 16:11
        Dzięki za uwagi, porady i wskazówki. Dadam, że mąż jest dobrym tatusiem, będąc w
        pracy jestem spokojna o dziecko. Nie wyganiam go do pracy, ale staram się
        uwrażliwić go na sprawy finansowe. Nic nie poradzę, że jemu kasa brzydko pachnie
        i koniecznie musi ją wydac do końca. Teściowa dała mi pieniądze nie dla mnie ale
        dla nas - na ważne wydatki. Nic z niej nie wzięłam, leżała sobie aż zdarzyła się
        okazja magnetofonu. Już wiem, że cokolwiek zdołam odłożyć muszę od razu
        sprzątnąć z domu, inaczej znajdzie i będzie mi suszuł głowę o kolejną bzdurę.
        Wybaczcie niektórzy, ale taki sprzęt uważam za bzdurę - i nie jest mi przykro
        tak mysleć.
        Decyzję o rozwodzie rozważam, daje mu czas kilku m-cy. To okres, w którym musi
        coś zacząć szukać, a sprawa opieki nad córką też będzie rozwiązana. Najbardziej
        boli mnie jego brak zrozumienia konieczności poszukiwań, niechęć do naipsania
        oferty swojej firmy, opisania tego, co umie robić. Przecież to tylko napisac i
        klik - rozesłać! Nidgzie nie musi iść, dzwonić - tylko w sieci. Na raziew, potem
        mam nadzieję że coś się zacznie.
        To prawda, ja pracuję i z tego żyjemy. Nie jest źle, ale to nie znaczy, że tak
        ma byc zawsze. Poszłam na studia podyplomowe i teraz słyszę, że to ja powinnam
        zmienić pracę, żęby lepiej zarabiać (w domyśle może i jemu coś skapnie na
        firme). Tak ma być? A co z jego emeryturą za kilkadziesiąt lat?
        Może i w częsci macie rację, że jestem na niego zła, nan kwaśną minę i nie daje
        mu wsparcia. To wszytsko miał wczwśniej, ale nie ppotrafił tego uszanować, wciąż
        było mu mało i mało. Ja miałam finansować jego pomysły, zaciągać kredyty, a na
        pytanie kto to będzie spłacaqł usłyszałam, że takie właśnie jest ryzyko
        prowadZenia firmy. Dodam, że z zawodu jestem ekonomistką i to ja się na tym znam
        a nie on. Jego ojciec, który mieszka za granicą, proponował mu załawienie tam
        pracy na kilka m-cy. Mój mąż odpowiedział nie! Niby nie pojedzie bez nas! Bardzo
        nas kocha. I nie będzie pracował fizycznie.
        Tak to wygląda, dzis jest dobrze, jurto znow nie. Dałam nam kilka m-cy na
        polepszenie, jak nie wyjdzie - cóż, pomyslimy nad radykalnym roziwązaniem.
Pełna wersja