Czy kobiety są ślepe???

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.12.04, 17:50
Czasami zastanawiam się nad tym, chodzi oczywiście o stosunki damsko męskie.
Czy kobiety zgodzą się na wszystko-na poniżanie się, na utrate siebie, na
upokarzające życie tylko po to aby być z kimś?
Mało to wątków (patrz - forum młode mężatki)o kobietach które harują od rana
do nocy a słyszą od mężów, że piorą, sprzatają, kochają się, wychowują dzieci
nie tak jak potrzeba, wszsystko żle, niedobrze.
Mało to kobiet (z życia wzięte) które są z kimś kto je traktuje jak
najgorszego wroga, nie pozwlając spotykać się z koleżankami bo
nieodpowiednie, krytykując wszystko co robia, robiąc awanture o wszystko raz
na pare dni, po prostu robiąc z życia koszmar. A one jeszcze są szczęśliwe że
mogą za nich wyjść.
Czy naprawde kobiety są tak ślepe czy głupie? Czy strach przed samotnościa
jest tak wielki, że trzeba się na wszystko godzić?
Nawet jeśli kochają to jeśli ktoś je tak tarktuje to jest to miłość
jednostronna! Czy to nie wystarczjący powód żeby odejść?
Czy ktoś to potrafi wyjaśnić? Bo ja nie rozumiem jak można na własne dawać
się poniżać i znosić to wszystko.
    • Gość: Seksoholiczka Re: Czy kobiety są ślepe??? IP: *.devs.futuro.pl 11.12.04, 17:55
      Odpowiedz jest prosta: Milość jest po prostu ślepa. Liczy się tylko to, aby być
      przy ukochanym i doprawdy nie jest ważne jak Cie traktuje. Wiem z
      doświadczenia. Mam za sobą dwa związki z "damskim bokserem". Dopiero z
      perspektywy czasu widze jaka byłam ślepa i głupia. Naprawde ciężko jest odejść
      od kogoś kogo się naprawde mocno kocha...
      • Gość: I M A T Re: Czy kobiety są ślepe??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.04, 18:06
        Popieram ale narazie nie spotkałam damskiego boksera. I obym nie spotkała.
    • Gość: Seksoholiczka Re: Czy kobiety są ślepe??? IP: *.devs.futuro.pl 11.12.04, 17:57
      To jest tak zwane łudzenie się, że wszystko się zmieni...
      • Gość: onomatopeja Re: Czy kobiety są ślepe??? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.12.04, 18:02
        No własnie, łudzenie się......
        Na ale przeciez nawet jak sie kogoś kocha a ten ktos traktuje cie jak szmate,
        to nie jest wystarczajacy powod zeby odejsc? Jego brak miłości?
        Wiem, wiem, ze to jest trudno, ale jak rany, czy kobiety nie maja choc troche
        rozumu, zeby sobie zdac sprawe ze pozniej bedzie gorzej i gorzej i ze
        jednostronna milosc to za malo?
        Wiem ze jest trudno, ale takie zycie. Przeciez wiele zalezy od nas jak ono sie
        potoczy. Jesli z tesknaty za miloscia zgodzimy sie na wszystko to kto nam potem
        pomoze?
        • Gość: Seksoholiczka Re: Czy kobiety są ślepe??? IP: *.devs.futuro.pl 11.12.04, 18:08
          Zastanawiasz się nad naprawde trudnym problemem. Nie ma odpowiedzi na wszystko.
          Kobieta w tym czasie myśli, że i tak wszystko się u łoży i to że facet traktuje
          ją jak szmate nie ma znaczenia, ważne jest tylko to, aby z nim byc. I to nie
          jest wcale tak, że jest to jednostronna miłość. Facet też kocha, tylko ze jest
          agresywny. Ma taki podły chrakter. Ja tak to widze. A później jak po latach
          miłość kobiety do owego faceta osłabnie, kobieta wystepuje o rozwód (jak ma
          odwage) lub do konca zycia żyje w tym gó..e.
          • Gość: Śmierć Re: Czy kobiety są ślepe??? IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 13.12.04, 09:56
            Jestem kobietą i to panną po 30stce i też nie rozumiem takich kobiet. Kiedy
            narzeczony zaczłą traktować mnie źle, zniechęciłam się do niego i cała miłość
            zaczęła stopniowo wygasać, aż wygasła zupełnie i nie był to powolny proces.
            Dlatego nie jestem w stanie zrozumieć jak można kochac kogoś, kto traktuje nas
            jak szmaty. Może miłość jest ślepa, ale bez przesady, to ma być przyjemność a
            nie droga przez mękę. Chyba, że ktoś jest masochistą.... Lepiej być samotnym
            niż marnować sobie życie z byle kim.
        • mickey.mouse Re: Czy kobiety są ślepe??? 11.12.04, 23:53
          To prawda, ale to myslenie bardzo zdroworozsadkowe. Prawda jest bowiem rowniez
          to, ze ludzie cierpiacy w zwiazkach przewaznie doskonale zdaja sobie sprawe z
          tego wszystkiego o czym piszecie. Doskonale wiedza, ze powinny zakonczyc
          zwiazek, ze zwiazek z ktorego tak naprawde nic nie maja, przyprawiajacy ich
          nieustannie o psychiczne, czy nawet fizyczne cierpienia, nie moze uczynic ich
          szczesliwymi. Ci sami ludzie jednak, czesto sa tak gleboko jednak zaangazowani,
          ze wbrew wlasnemu rozsadkowi poddaja sie trudnej do opanowania, a majacej swe
          zrodlo po prostu w milosci i nadziei, niemoznosci zerwania zwiazku. Uwazam
          jednak, ze zawsze - predzej czy pozniej - przestaje w takiej sytuacji istniec
          milosc, a w slad za tym, czlowiek odzyskuje moznosc kierowania swoim losem...

          A tak na marginesie, wszystkie trudne zwiazki potwierdzaja stara prawde, ze
          uprzywilejowani w zwiazkach sa ludzie mniej zaangazowani.
    • Gość: I M A T Re: Kobiety widzą duszą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.04, 18:04
      Ale tylko niektóre:)

      Myślę, że należy odróżnić 2 rzeczy: związek i związek wieloteni z dużym bagażem
      doświadczeń i obowiązków.
      Ja uznaje jedno jeśli ktoś mnie nie szanuje za czasów narzeczeństwa to i nie
      poszanuje mnie do końca moich dni. I nie wyszłabym za takiego kogoś. Wolałabym
      być sama. Bo co to za szczęśćie być tak traktowana jak powyżej. Gdy ini okazują
      sobie uczucie i żyją w innym klimacie damsko- męskim. Natomiast jak nagle mąż
      się zmienia i staje się taki jak opisano wyżej a jesteśmy ze sobą kilka lat. To
      jest trudna sprawa, bo ja jestem osobą, która buduje a nie burzy. Tylko pytanie
      za jaką cene?
      Bicie, poniżanie, chamstwo, wulgarność, złośliwość, krytykancto to bardzo
      dużo... Za takie coś trudno kochać a pomimo tego jeszcze trudniej.
      Mój ostatni chłopak się tak zmienił że z pana A był panem B. Stał się zupełnie
      kimś innym chamski, złośliwy, wulgarny do ludzi, do podwładnych itp A ja
      kochałam go bo był dobrym człowiekiem. I dziwiłam sie co sie znim stało ?
      Zmienił sie jak zaczeło mu sie powodzić materialnie, dlatego dłuższy czas
      miałam awersje do bogatych ludzi.
      • Gość: onomatopeja Re: Kobiety widzą duszą IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.12.04, 18:25
        Rozumiem Cię seksocholiczka i wiem o czym mówisz. Owszem, czesto jest tak, ze
        zle sie dzieje i czlowiek ma nadzieje ze to kryzys, ze jest zle ale moze bedzie
        lepiej. Ale mysle ze jest cienka granica, sa pewne zachowania które ewidentnie
        swiadcza ze to straszne g...o i trzeba uciekac jak najdalej bo wiadomo ze
        bedzie gorzej!
        I nie zgadzam sie z toba ze taki facet tez kocha. On nie kocha, on potrzebuje
        zabaweczki do wyzywania. Tutaj mozna by dyskutowac o tym czym jest milosc.
        Mas racje IMAT, zalezy od statusu zwiazku. A co powiesz na sytuacje kiedy
        ludzie sa para od jakiegos czasu, on ja traktuje jak szmate, robi jej z zycia
        pieklo a ona nadal z nim jest mimo ciaglych klotni, krytyki (ona wg niego robi
        wszystko zle), placzu kolezankom w rekaw ona nadal z nim jest i marzy o
        ślubie.....
        W imie czego?
        • Gość: Seksoholiczka Re: Kobiety widzą duszą IP: *.devs.futuro.pl 11.12.04, 18:32
          Moze myśli, że po slubie się wszytsko zmieni. Albo myśli, żę jest złą kobietą i
          zasłużyła na takie traktowanie. Ja tak miałam, myślałam, że tak ma być, że po
          prostu robie coś źle. Później on płakał, że nie chciał mnie pobić i utwierdzał
          w tym, że mnie kocha.... ja mu wierzyłam.
          Zależy to również od wychowania, jaka sytuacja jest w rodzinia. Może ojciec był
          pijakiem bądź bił całą rodzine. Przeszło w genach lub chłopak nie miał wzorca.
          Ciężki temat do dyskusji.
        • Gość: I M A T Re: Kobiety widzą duszą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.04, 18:34
          Wimię miłości...
          Ona go kocha i dla niej liczy sie to, że on jest. Nic więcej.
          Sama napisałaś, że to krótki staus związku a zatem uczucia biorą górę. Ona
          sobie jego złe zachowanie pięknie wytłumaczy ze był nie w humorze itp.
          Zastanawia mnie jedno - on ją ciągle krytykuje. Jak mozna być z osobą, która mi
          nie pasuje ciągle ją krytykuje to za ubiór to za zachoanie. Ten chłopak chyba
          nie kocha jej. Może on tez boi się byc sam. I woli taki toksyczny związek

          Teraz się nie dziwie,że ludzie po takich przejściach boją się angażować. Tylko
          robia sobie krzywde, bo w każdym związku liczy sie osoba a nie który to związek.
          • Gość: I M A T Re: Kobiety widzą duszą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.04, 18:36
            Przepraszam za pismo mam nadzieję, że się rozczytacie. Ale mam urwanie głowy
            zpowodu remontu :)
          • Gość: onomatopeja Re: Kobiety widzą duszą IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.12.04, 18:43
            right, ciezki temat o dyskusji. Powiem tylko ze i rodzina w porzadku i tak
            dalej.
            Ja wszystko rozumiem, zastanawiam sie tylko co musi sie stac, jak daleko facet
            musi sie posunac, zeby zdrowy rosadek wygral z miloscia?
            Z tego co sie domyslam juz, nie jestes seksocholiczka z tym co cię bil, moze
            wiec czasu potrzeba. Tylko jak dlugo to musi trwac.
            Ja po prostu nie moge patrzec na kobiete ktorej facet robi z zycia koszamar,
            przez ktorego placze, ktory nie szanuje jej rodzicow, uwaza ze ona jest nikim,
            skonczyla zle studia, ma beznadziejnych znajomych z ktorymi nie powinna sie
            spotykac, zle przygotowuje jedzenie, za malo elegancko sie ubiera, za malo dba
            o siebie, za malo zarabia co jest jej wina. To wszystko wg niego oczywiscie.
            A ona mimo wszystko chce za niego wyjsc. Wszycy jej probuja otworzyc oczy a ona
            nic. Mimo ciaglego ponizania, awnatur, placzu. A to psychol,ktory nie dosc ze
            jej nie kocha, zacznie ja po slubie bic. I zamknie w domu i kaze rodzic
            dzieci.....
            Rozumiem ze milos itd. Rozumiem, ale pakowania sie na wlasne zyczenie nie
            zrozumiem.
            • Gość: I M A T Re: Kobiety widzą duszą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.04, 18:57
              Nawet jak uderzy poraz pierwszy to ona wytłumaczy sobie i inny, ze był zły, że
              nie poszło mu w pracy, że on ją tak naprawdę kocha.

              Skoro on ja tak krytykuje tzn, że ona nie jest dla niego taka jaka mu
              odpowiada. Gdyby miał problemy w pracy, jakiś kryzys to jeszcze mozna to
              zrozumieć, ze on taki nie jest tylko ma taki okres że ma wszystko na nie.
              A moze on ma długi, może go ktoś nachodzi? Stąd takie zachowanie?
              Znam taki przypadek z życia.
            • Gość: Seksoholiczka Re: Kobiety widzą duszą IP: *.devs.futuro.pl 11.12.04, 19:10
              Tak, to prawda, nie jestem juz z nim. Z jednym z nich bylam przez 2,5 roku i to
              nie bylo tak ze bił mnie od początku. Z czasem. Minęło juz 2 lata odkąd nie
              jestesmy razem a on nadal czasem zadzwoni i utwierdza mnie w tym że nadal mnie
              kocha. To jest tzw. chora miłość. Z drugim byłam pól roku i po trzecim ciężkim
              pobiciu wyjechałam z miasta (gdyż były to wakacje) i od tamtej pory nie
              jestesmy razem- to bylo w wakacje2003 roku. Niedawno dostałam list od niego,
              równiez pisał że mnie kocha i przeprasza. Zatem uważam że to nie jest do konca
              tak, że facet traktuje kobiete calkowicie jak szmate. Są też i te piękne
              chwile. Kobieta woli myśleć o tych pięknych... tak jest łatwiej.
              Na szczescie wyrwałam się z tego bagna i jestem teraz z cudownym facetem ktory
              mnie szanuje. Choć czasami zastanawiam sie czy rzeczywiscie zasłuzyłam na ten
              szacunek... Niby dlaczego, skoro tamci mnie nie szanowali.
              To wszystko jest zakręcone! ;-)
              • Gość: Seksoholiczka Juz bez komentarza...? ;-) IP: *.devs.futuro.pl 11.12.04, 19:24
                .
              • mickey.mouse Re: Kobiety widzą duszą 12.12.04, 00:07
                Wiesz co, kazdy zasluguje na minimum szacunku wynikajacego po prostu z
                czlowieczenstwa. Na wiecej trzeba sobie zapracowac, tym jakim sie jest
                czlowiekiem. Nie rozumiem jednak, jak mozna byc z kims kogo sie nie szanuje ?
                Jesli zyje z kims kogo nie szanuje - logicznie rzecz biorac, nie szanuje sam
                siebie, a jesli tak, jak mozna liczyc na szacunek ze strony innych ?
                I odwrotnie, brak szacunku dla innych, ponizanie innych, swiadczy po prostu o
                mialkosci intelektualnej, a ktos taki nie zasluguje na zbyt wielki szacunek.
    • Gość: Albano Boczello Re: Czy kobiety są ślepe??? IP: 80.53.160.* 11.12.04, 18:36
      Widzę ze jesteś starą Panną lub zdziwaczałą rozwódką której w zyciu nic nie
      wyszło. Namawiasz inne do zdrady a nawet rozwodu? Nie mieszaj się w cudze zycie
      to jest ich sprawa.
      • Gość: onomatopeja Re: Czy kobiety są ślepe??? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.12.04, 18:47
        Zartujesz.
        Pewnie ze ich sprawa dopoki nie wyplakuja sie Tobie w rekaw i nie zastanawiasz
        sie co zrobisz jak przyjda z podbitym okiem, jak wtedy im pomozesz.
        Ja sie nie wtracam.
        Ja tylko chcialabym zrozumiec.
        • katee1 Re: Czy kobiety są ślepe??? 11.12.04, 18:55
          A mi sie nasuwa taki chcarakterystyczny typ kobiet które sa z "karkami". On
          wielki, twardziel z silnymi kumplami ona grzeczna , ułozona na kazde skinienie
          swojego umiesnionego faceta.Trzeba to nózki rozłoży, nie wychyla się , czasami
          nią potrzasnie.A ona go tak bardzo kocha... jest taka zapatrzona... mi sie
          wydaje,że kobiety (nie wszystkie oczywiście, nie uogólniam) szukają takich
          gości, dowartościowuja się za ich pomocą... wiem ,ze onomatopeja piszesz o
          troszke innym typie związku ale w tym przypadku tez wystepuje swojego rodzaju
          zalęznośc. Ona bidulka on silny ochroniarz. Myslę,że często laski kręcą chamy...

          Uciekam do kina ! PAPA
          • Gość: I M A T Re: Kobiety patrza duszą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.04, 19:03
            Wiesz Kasieńko nie dokońca
            Jedna pani czuje się bezpiecznie przy silnym niby panu, tylko dla mnie uroda
            jak i siła kiedyś przeminął i to jej bezpieczeństwo jest dla mnie bezpodstawne.
            A jak pan ulegnie wypadkowi? To też jej w jej mniemaniu nie obroni.
            Ja lubię inteligentnych panów i tu czuję się bezpieczna, bo inteligencje tylko
            smierć może mu zabrać. Poza tym z inteligentym panem jest ciekawiej w życiu.
            Rzomowy, forma spędzania czasu i lepiej się człowiek dogaduje, rozumie nawzajem.
            • Gość: onomatopeja Re: Kobiety patrza duszą IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.12.04, 19:07
              On po prostu ja tak traktuje IMAT. Bo jest superzakompleksionym facetem który
              probuje z niej zrobic kogas kim ona nie jest i nigdy nie bedzie. I robi to w
              sposob okrotny. On jak sekta dziala - pranie mozgu etc.
              Zal serce sciska
              • Gość: I M A T Re: Kobiety patrza duszą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.04, 19:23
                Jeśli tak jest a ona tego nie widzi. To należy jej wyperswadować ślub co
                najwyżej tylko cywilny. Albo wogóle niech zamieszkają razem. Może wtedy sama
                zobaczy jaka jest ich miłość i czy to miłość obustronna.
        • Gość: Albano Boczello Re: Czy kobiety są ślepe??? IP: 80.53.160.* 11.12.04, 19:33
          Ja znam wiele kobiet ktore chcą być tak traktowane bo "polecialy na wg. nich
          odpowiedniego faceta" Polecialy na faceta z dużą kasą i bogatą przyszlością
          gardząc za to biednymi i uczciwymi tzw."gołodupcami i nieudacznikami" więc
          niech teraz nie płaczą
    • alpepe Niektóre kobiety tak mają 11.12.04, 19:12
      Znam jedną taką bitą przez męża. Niby się wypłakuje mi w rękaw, a tak naprawdę
      nie chce jej się odejść od damskiego boksera i męskiego szowinisty. Chyba lubi
      być bita. Najgorsze to to, że oni mają córeczki. Napatrzą się dziewczynki, jak
      tatuś traktuje z buta mamusię i będą za parę lat idealnymi żonami innych
      zakompleksionych kogucików. Niestety.
      • Gość: onomatopeja do seksocholiczki i reszty też IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.12.04, 19:52
        Seksocholiczka, duzo przeszlas, ale myslenie ze nie zasluigujesz na szacunek
        jest idiotyczne!! Zaslugujesz w 100%! Tamci cie nie szanowali bo jak to
        powiedzialas to byla chora milosc, moze nie umieli, no i pewnie mieli problemy
        z soba.
        Zaslugujesz na szacunek i moze w koncu zwroci ci sie to co wycierpaialas.

        Co do przypadku o ktorym mowie- jest on bezbadziejny, wspolne zamieszkanie albo
        slub cywilny nie wchodza w gre ze wzgledow tak zwanych moralnych.
        A od tego faceta powiinno sie uciekac bo to psychol. Ale kazdy robi to co chce.
        Ale serce mi sie kraja jak widze w co sie ludzie pakuja na wlasne zyczenie....
        • Gość: I M A T Re: do seksocholiczki i reszty też IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.04, 20:11
          Ja też w życiu postępuje moralnie, w zgodzie ze sobą.
          Mówisz że ślub cywilny to nie moralne a ona przecież chce go poślubić.To co
          weźmie i kościelny i cywilny. I będzie znim związana i nawet jak będzie bił to
          ona z nim będzie. A to że on ją bije to moralne? Już niedługo ona straci wiare
          w siebie, w swoją wartość. A jak się ożeni i on ją będzie tak bił i poniżał to
          ona przestanie wierzyć w uczucie, związek i ślub. Nie ułoży sobie tak łatwo
          życia na nowo.
          On ją bije dlatego ona sama musi przejrzeć na oczy a nie inni za nią. Oni się
          za krótko znają, dlatego nie powinna wychodzić za mąż. A powinna spotykać się
          jescze przez rok tak szybko ona na te oczy nie przejrzy. Zam to z autopsji.
    • Gość: Stefan KOBIETY TO K.!!!! IP: *.chello.pl 11.12.04, 20:09
      Moja odeszła do takiego, co ją poniża, traktuje jak przedmiot, otwarcie i
      szczerze mówi że wykorzysta i rzuci. I co? Ja niby jestem dobry, starałem się o
      nią przez parę lat, a on ją zdobył w 2 tygodnie. I ona nadal mi mówi, że to był
      błąd, że mnie kocha. A niech spie.., ku.. jedna!
      • Gość: onomatopeja ... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.12.04, 20:17
        IMAT calkowicie sie z Toba zgadzam. Oni sie juz troche znaja, kilka latek.
        I niestety jak sie pobiora to juz koniec - bedzie tylko jeszcze gorzej a ona
        nigdy go nie zostawi bo slub koscielny to dla mich swietosc.
        To co on jej robi to nie ma nic wspolnego z moralnoscia. Ale niestety tak to
        czasem jest, ze ci najbardziej obnoszacy sie ze swoim niby katolicyzmem w zyciu
        postepuja zupelnie na odwrot.
        Nic sie nie da zrobic. To jej wybor
        Ale i tak bardzo smutno na to patrzec.
        • Gość: I M A T Re:małżeństwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.04, 20:42
          jest zwieńczeniem związku, jego innym etapem. Nie jest jakimś zakończeniem czy
          potwierdzeniem dożywotniego kochania. I zdziwiłam się, ze oni znaja się KILKA
          latek!
          Jak to poniżanie i bicie trwa kilka latek - 2, 3, 4 lata tzn że albo boją się
          być sami. Chyba on się boi. I dlatego żeni się z dziewczyną, która go kocha
          czyli innymi słowy mówiąc chętną. Która go chce.Ale jego krytyka w stosunku do
          niej jasno pokazuje, że jemu marzy się inna. Inaczej nie poprawiał by tej
          obecnej. Chyba on uważa, że nie mieć zony w takim wieku to ujma na jego osobie
          i wartości.
          On jest katolikiem ja też i znam wielu takich ludzi ale umieja kochać. Ich
          związki trwaja juz 7 lat itp a nie mieszkali ze sobą wczesniej. A mimo to
          bardzo się znają, rozumieją i kochają.
          W jakim oni są wieku?
          • Gość: onomatopoja Re:małżeństwo IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.12.04, 21:37
            Sprostowanie: on jej nie bije! Boimy sie tylko ze po slubie zacznie. Aczkolwiek
            nie wiadomo czy tak bedzie.
            Mlodzi, po 25-tce.

            Pewnie ze nie trzaba mieszkac ze soba przed slubem a katolicyzm w niczym nie
            przeszakadza, wrecz przeciwnie.
            Gorzej tylko jak sie lata do kosciola co piec minut a swojea dziwczyne traktuje
            podle i sprawia ze czuje sie nic nie warta. O to mi chodzi i to mi nie pasuje.
            Ale nic to, jesli ona nie przejrzy na oczy to nic sie nie da zrobic.
            • Gość: I M A T Re:małżeństwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.04, 21:45
              Przepraszam- za nadinterpretacje że on ją bije.
              Hmm... mają po 25 lat dla jednych to dużo dla innych nie. Każdy dojrzewa
              inaczej do pewnych etapów w życiu. Oby w zgodzie ze sobą a nie pod presją że
              inni mają a ja nie chodzi o żony, mężow.
              Bicie boli ale słowa również. W sumie psychiczne znęcanie jest gorsze od
              fizycznego. On jest jedynakiem?
              A on się przyznaje ze jest wobec niej za bardzo krytyczny? czy on nie zauważa
              tego ze ja poniża?
              • Gość: onomatopeja Re:małżeństwo IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.12.04, 22:33
                To jest czlowiek chyba ze strasznymi kompleksami.
                Nie wiem dlaczego ja niszczy slowami i traktowaniem.
                Nie wiem.
    • Gość: Joanna Re: Czy kobiety są ślepe??? IP: 217.153.156.* 11.12.04, 23:13
      Mam koleżankę, a w zasadzie dawną przyjaciółkę (od roku mamy kontakt nijaki).
      Jaj zwązek z facetem był od początku straszny. Wybuchy zazdrości, karanie
      za przeszłość (za dawqne miłośći, wywoływanie poczucia winy, gdy ta udawała się
      an spotkanie ze mną - jednyą bliską sobie osobą).
      Starałam się pomóc, uzmysłowić. Zostałam uznana za wroga.
      Z nią nie mam kontaku od bardzo dawna. Moja najbliższa osoba (oprócz mojego
      męzczyzny) nie odzywa się do mnnie. Jest od kilku miesięcy mężatką (po roku
      wzięła ślub, w tym pierwsze 6 miesięcy spędziła na ciągłych kłótnicah,
      wypominaniach).
      Nie mamy ze sobą kontaku. Ona nie ma swoich znajomych, zainterowań. Straszne,
      ale pomóc nie mogę. Głupopta wypływa z jej zachownaia.
      Pozostaje nmi tylko Załować

    • Gość: Fema Re: Czy kobiety są ślepe??? IP: *.b.pppool.de 12.12.04, 10:18
      Te kobiety nie sa glupie ani slepe. Kieruje nimi niskie poczucie wlasnej
      wartosci. Taka kobieta zgodzi sie na wszystko, na ponizanie, prace ponad sily,
      zrade meza zeby tylko czuc sie potrzebna, miec kogos, nalezec do kogos. Taka
      kobieta powtarza sobie: powinnam sie cieszyc, ze w ogole ktos mnie zechcial,
      lepszy taki maz niz pijak itd.
      Przyczyn nalezy szukac w rodzinie tej kobiety, jak byla traktowana w domu,
      jakie byly relacje miedzy rodzicami. Najlepszym wyjsciem jest psychoterapia ale
      wiem, ze nikly procent takich kobiet tam trafia.Bo najpierw trzeba sobie
      uswiadomic problem.
    • Gość: she Re: Czy kobiety są ślepe??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 14:35
      Strasznie to smutne, co czytam. Smutne i jak sadze, powszechne. Kazdy z nas
      chyba zna podobna sytuacje chocby ze slyszenia. Faktycznie, w przyrodzie sporo
      mamy takich kobiet ze szmatlawym charakterem. Niska samoocena,jak ktos napisal.
      One bezwiednie nawiguja w kierunku ludzi ktorzy je upokarzaja, bija, krytykuja
      itd. i takie zachowania interpretuja jako milosc. W najgorszym przypadku
      trafiaja na psychopatow i potem mamy tragedie w "Uwadze". Osobom obserwujacym
      jest ciezko na to patrzec, a tlumaczen takie kobiety sluchac nie chca.

      Jestem zwolennikiem teorii, ze czlowiek goni za przyjemnoscia. Moze te kobiety
      maja cos pokrecone w mozgu i to co normalnym ludziom sprawia bol, je cieszy.
      Poza tym podbite oko jest pretekstem aby zrobic z siebie gwiazde klatki/ulicy i
      glosno skarzyc sie na swoj los - jest jakas namiastka slawy. Te co cierpia w
      milczeniu, w skrytosci ducha podziwiaja same siebie, jakie to one biedne,
      szlachetne, takie dobre itd. Gloryfikacja cierpienia, dowartosciowywanie sie
      tym ze ktos mnie leje i wyzywa, a ja taka meczennica...No coz, jak ktos jest
      przegrany na innych frontach, to nadrabia na froncie meczenskim. Jest to
      zalosne. Co wiecej, niektore z tych meczennic potrafia tak sprytnie zakrecic
      swoim przesladowca, aby mu stworzyc jak najwiecej okazji do dreczenia. Ofiara
      prowokuje - cos w tym jest. No bo o to jej chodzi zeby ja dreczyl i ZA TO go
      kocha. Obawiam sie ze to wrodzone i nieuleczalne, jak, nie przymierzajac,
      homoseksualizm. Chyba ze naukowcy wymysla jakis psychotrop dla zeszmaconych. Na
      razie o takim nie slyszalam.
      Czemu jest tyle takich kobiet ? No coz, kobiety sa hodowcami facetow a faceci
      selekcjonerami kobiet. Zawsze byl popyt na takie stworzenia, zatem wiecej ich
      przetrwalo na przestrzeni dziejow. To jak z burdelami: nie bylo by prostytutek,
      gdyby nie bylo na nie zapotrzebowania.
      • Gość: Fema Re: Czy kobiety są ślepe??? IP: *.b.pppool.de 12.12.04, 17:49
        w pierwszej czesci piszesz, ze to smutne. W drugiej zas wyrazasz sie o takich
        kobietach z pogarda, nazywajac je "stworzeniami", "gwiazdami klatki
        schodowej".... Smutne jest to, ze nie potrafisz im wspolczuc. Latwo jest kogos
        oceniac, mowic, ze ktos ma pokrecone w mozgu. Dla tych kobiet to tragedia.Miej
        wiecej wspolczucia i ciesz sie, ze Ciebie to nie dotyczy.
        • sagis Re: Czy kobiety są ślepe??? 12.12.04, 18:07
          Gość portalu: Fema napisał(a):

          Smutne jest to, ze nie potrafisz im wspolczuc. Latwo jest kogos
          > oceniac, mowic, ze ktos ma pokrecone w mozgu. Dla tych kobiet to tragedia.
          Miej wiecej wspolczucia i ciesz sie, ze Ciebie to nie dotyczy.
          --------

          Swięte słowa.
          Więcej tolerancji dla innych. Szczególnie, że one same nie są temu winne.
          Nie potrafią wyznaczyć granicy w dawaniu miłości. Czy to jest przestępstwo?
          • alpepe Re: Czy kobiety są ślepe??? 12.12.04, 18:13
            Tak, to przestępstwo, bo najbardziej masz kochać bliźniego jak siebie samego!
            Jak siebie nie kochasz, to innego też tak naprawdę kochać nie potrafisz
            • sagis Re: Czy kobiety są ślepe??? 12.12.04, 18:19
              Pokrętnie to tłumaczysz:-)A, nie wiesz dlaczego tak jest.
              Przestępstwem jest to, że one nie potrafią o siebie zadbać.
              A, jakbyś czyniła w imię tego przykazania, to też byś kochała takie kobiety:-)
              Przynajmniej miałabyś trochę tolerancji dla innych.
              • alpepe Re: Czy kobiety są ślepe??? 12.12.04, 18:23
                przeczytałaś mój wcześniejszy post o znajomej z mężem damskim bokserem? NIe? To
                jeszcze przeczytaj, gdybym takiej kobiety nie znała, to moze miałabym więcej
                tolerancji.
                • sagis Re: Czy kobiety są ślepe??? 12.12.04, 18:37
                  To nie znaczy, że wszystko wiesz o niej:-)
                  Każdy ma prawo do tego, aby robić tak, jak czuje.
                  Czy Ty zawsze dobrze czynisz?
                  Prawdziwy przyjaciel wie o nas wszystko i wciąż nas kocha. Nie musi myśleć tak,
                  jak my:-)Każdy jest inny i ma inne doświadczenia. Z dzieciństwa i późniejsze.
                  Nawet rodzeństwo wychowane w tych samych warunkach różni się od siebie:-)
                  • alpepe Re: Czy kobiety są ślepe??? 12.12.04, 19:13
                    wiem o niej akurat tyle, żebym przestała jej współczuć. Pół biedy, gdyby nie
                    miała z nim dzieci, ale mają dwie małe coreczki. Znajomy jest typowym męskim
                    szowinistą. Rozmawiałam ze znajomą tyle razy, skarżyła mi się, ale na moje
                    spostrzeżenia, że przecież ona poradzi sobie bez niego, że ma przecież
                    dziewczynki, po co mają być wychowywane w przeświadczeniu, że są nic nie warte,
                    ona mi mówiła, że własciwie to nie tak łatwo by jej było odejść itp. A facet
                    nawet złamał jej nos!!! Kobieta jest młoda, atrakcyjna, inteligentna, MA WŁASNY
                    BIZNES, więc i niezależna i puszczała mi takie głodne kawałki.
                    • sagis Re: Czy kobiety są ślepe??? 13.12.04, 09:18
                      Jeśli chodzi o dzieci, to one pewnie najbardziej tutaj cierpią. Nawet jeśli ich
                      ojciec na nich samych nie znęca się psychicznie i fizycznie, to widzą jak matka
                      ich cierpi.
                      Nie chcę tutaj oceniać kogoś. Najtrudniej jakąś koleżankę, przyjaciółkę. Nigdy
                      też im nie mówię, co mają zrobić. Jedynie słucham ich i jak przychodzi
                      odpowiedni moment, to same wiedzą co zrobić. Już wcześniej słyszę to u nich.
                      Ale, jeśli wchodzi w grę dobro dzieci, a widziałabym, że dzieje się im krzywda,
                      to starałabym się wpłynąć na zmianę tej sytuacji.


                      Ciebie też rozumiem, jeśli tyle nasłuchałaś się, a widzisz, że nie możesz jej
                      pomóc.
                      Pozdrawiam.
            • Gość: Fema Re: Czy kobiety są ślepe??? IP: *.b.pppool.de 12.12.04, 18:23
              Tak ale pokochac siebie jest niezwykle trudno jezeli ma sie niskie poczucie
              wlasnej wartosci. Nie kazdy jest zadowolony z siebie, nie kazdy mial normalna
              rodzine i zdrowe w niej relacje. Ludzka psychika to nie klocki Lego gdzie
              wszystko do siebie pasuje.
            • glonik Re: Czy kobiety są ślepe??? 12.12.04, 19:30
              alpepe napisał:

              > Tak, to przestępstwo, bo najbardziej masz kochać bliźniego jak siebie samego!
              > Jak siebie nie kochasz, to innego też tak naprawdę kochać nie potrafisz

              I to są święte słowa. Moja pracowa koleżanka miała koleżankę, której mąż pił,
              po napiciu się, bił, oczywiście do tego przemoc psychiczna. Ponieważ mówiła o
              tym przy mnie, chcąc nie chcąc słuchałam. Ta pani była - i jest - osoba bardzo
              wierzącą, działajacą przy kościele. To dla poznania sytuacji. Ja jestem
              niewierząca, a do instytucji Koscioła mam wiele zastrzeżeń. Wtrąciłam się do
              rozmowy, kiedy usłyszałam, ze szanowny małżonek ma zyczenie sypiać ze swoją
              córką, wtedy 11-12 lat. Nie wytrzymałam i sie wtrąciłam, bo mi to cholernie
              brzydko wyglądało. Z żoną nie śpi, bo ta, po dostaniu w pysk nie ma na to
              ochoty, to co? Córka ma żonę zastąpić????? To powiedziałam i dodałam, żeby
              udała się do któregoś z księży z jej parafii, aczkolwiek tak naprawdę nie
              liczyłam na pozytywny efekt. I wyobraź sobie, że nie dość ze ksiądz zacytował
              to o tej miłości, to jeszcze barzdo wyraźnie powiedział: "Nie wolno dać się
              poniżać, upokarzać, bo dbanie o własne dobro i zdrowie, jest OBOWIĄZKEM, bo
              poddanie się takim torturom, to grzech. Niemal jak samobójstwo, bo niedbanie o
              ciało i duszę, które dostała od Boga.
              Pomógl jej znaleźć dom dla kobiet w takiej sytuacji - "piękne" jest to, że w
              Polsce ofiara wyprowadza sie z domu, a kat zostaje - i powiedział, że rozwód w
              jej przypadku jest konieczny, ze względu na dobro jej samej i ich dzieci.
              Oprócz córki ma jeszcze dwóch starszych synów.
              To jest JEDENY mi znany przypadek, kiedy ksiądz doradził rozwód. Są
              rozwiedzeni. Mąż został wyeksmitowany nakazem sądu, ale ślub kościelny jest. I
              kobieta została pouczona, że dopóki mąż żyje, musi - żeby być w zgodzie z
              Kosciołem - żyć samotnie. Za cenę spokoju i wsparcie zgodziła się na to,
              zresztą, jak sama przyznała, facetów ma dośc na baaaaaaardzo długo.

              Ale jak widać jest wyjście i wsparcie nawet dla wierzących, tylko potrzebni są
              mądrzy ludzie i własna determinacja.
          • Gość: she Re: Czy kobiety są ślepe??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 19:54
            Nie sa winne w tym sensie ze nie mialy wplywu na urodzenie sie z taka a nie
            inna osobowoscia. Autodestrukcyjna. Ale powinny sobie probowac uswiadomic do
            czego prowadzi ich postawa. Albo przynajmniej niech nie rodza dzieci. Tyle ze
            pewnie w ramach bezgranicznego dawania milosci a raczej wiadomej czesci ciala,
            bedzie tych dzieci sporo i potem powyrastaja z nich kolejne ofiary i damscy
            bokserzy. Gdy w gre wchodzi dobro dzieci, a slepa zakochana pozwala je
            krzywdzic, to jest przestepstwo. Jesli lezie za facetem, ktory od poczatku
            przejawia cechy niepokojace, to juz jest poczatek przestepstwa.
        • Gość: she Re: Czy kobiety są ślepe??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 19:43
          Otoz kolezanko droga, mnie to dotyczy jak najbardziej osobiscie i dlatego
          zabralam glos. Mam pecha gdyz dwie najblizsze mi (w sensie pokrewienstwa)
          osobniczki w mojej rodzinie to wlasnie takie nadmiernie kochajace idiotki.
          Kochajace jak je facet gnoji, of course. Kochajace bardziej, niz wlasne
          dzieci/wnuki. Takie kobiety maja naprawde dobrze pokrecone w glowach, a ze
          swoim postepowaniem wyrzadzaja niewyobrazalna KRZYWDE swoim bliskim, totez im
          nie wspolczuje i nimi gardze. Przeciez same wybieraja sobie takich partnerow,
          no wiec ? Kurcze, ile jest na tych forach postow od facetow ktorzy pisza ze
          kobiety nie interesuja sie nimi bo sa nudni, za spokojni, za dobrzy itd. Z
          mojej kolezanki sie naigrywa cala rodzina, bo sobie znalazla chlopaka
          spokojnego i niepijacego. To nie facet, wg nich (ale to ludzie ze wsi...)
          Najwyrazniej statystyczna kobieta woli nienudnego co nia rzuci o sciane od
          czasu do czasu.
          Przed momentem po raz n-ty na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat
          probowalismy, rodzinnie i zbiorowo wbic do glowy jednej z naszych idiotek -
          milosniczek ciezkiego uderzenia, ze powinny nieco zmienic swoja zeszmacona
          postawe. Ale obawiam sie, ze to jak groch o sciane. One juz tak maja. Moze
          faktycznie im ta watroba gnije ?
          Kobiety, opamietajcie sie. I na Boga, nie robcie z siebie cierpietnic milosci.
          A przynajmniej nie cudzym kosztem i bez pozniejszych pretensji do calego
          swiata. Cierpienie zostawmy slepym. Cze bez chlopa nie da sie zyc ?
    • lensko Dzieki za ten watek 13.12.04, 10:30
      choc jestem dopiero w polowie
      madre rzeczy piszecie, widze teraz obiektywnie sytuacje, z ktorej wls\asnie
      usiluje sie wygrzebac, przesylam link kolezance...
      DZIEKI
Inne wątki na temat:
Pełna wersja