Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dziecko?

20.12.04, 17:38
Nie rozumiem, dlaczego kobieta, która ma dwoje dzieci i bardzo trudną
sytuację materialną, a za sobą cztery poronienia lub smierci wczesniakow
spowodowane wadami rozwojowymi, ciagle decyduje sie na kolejne ciaze, rodzi
kolejne chore dziecko, skazujac je na cierpienie i smierc, sama rozpacza do
granic mozliwosciz powodu tego, ze kolejny raz nie udalo jej sie urodzic
zdrowego dziecka, malzenstwo jej sie wali, maz nie wytrzymuje juz tego
wszystkiego, ona mowi, ze zycie jest straszne, ze nic jej juz nie ciesszy, ze
tylko cierpi, a przeciez ma dwoje zdrowych dzieci, czy nie mozna na tym
poprzestac, albo, jesli tak bardzo pragnie wiecej dzieci to zaadoptowac,
skoro ma trudnosci z urodzeniem zdrowego dziecka, a nie popadac w rozpacz z
powodu kolejnej smierci dziecka, zapominajac przy okazji, ze w domu czeka na
nia wspaniala dwojka pieknych zdrowych dzieciakow, ktore jej potrzebuja tak
samo, a moze bardziej niz ten chory wczesniaczek. Nie rozumiem, ze ktos tyle
razy igra z ogniem. Czy uwazacie, ze mamy prawo za wszelka cene starac sie o
dziecko? O KOLEJNE dziecko? Czy nie powinnismy w ktoryms momencie spasowac,
docenic to, co mamy, a nie ciagle szukac spelnienia jeszcze jednego swojego
marzenia? Prowadzac rownoczesnie kolejne dzieci na smierc, a siebie w kanał
rozpaczy i zalamania...

    • lena_zienkiewicz Re: coś w tym jest napewno 20.12.04, 17:43
      moja mama bardzo chciała mieć dwójkę dzieci.Byłam pierwszym dzieckiem.Walczyłam
      ze śmiercią,ale nie będę o tym pisać.W każdym razie nikt nie wierzył w to, że
      będę żyła.Pięć lat później przysła na świat moja siostra, która zmarła po
      czterech dniach życia.Moja mama próbowała jeszcze dwa razy, ale miała problemy
      z donoszeniem ciąży.Najwidoczniej nie było jej dane mieć dzieci, a mnie to
      chyba wypłakali i wybłagali :)
      • livian Re: coś w tym jest napewno 20.12.04, 17:49
        Ale Ciebie mieli jedną, a tutaj mówimy o DWÓJCE zdrowych dzieci i kolejnych
        PIęCIU ciążach bez happy endu. Do iluż razy można próbowac starac się o TRZECIE
        dziecko? Nie wspominając już o dramatycznej sytuacji materialnej tej rodziny...
        • lena_zienkiewicz Re: coś w tym jest napewno 20.12.04, 17:53
          a skąd wiesz ile by nas było, gdyby każda kolejna ciążą była donoszona? Nie no,
          żartuję.Myślę, że jest to wybór każdego człowieka i nie ma co próbować
          ingerować.Ja jestem przeciwnikiem gromadki dzieci + biedy.Dość w tym temacie
          już wypowiedziałam się na forum.Uważaj, bo zaraz cię zlinczują, że pieniądze
          nie są najważaniejsze do wychowania dzieci!Że w gromadce raźniej, lepiej się
          dzieci chowają itp.Zobaczysz.
          • livian Re: coś w tym jest napewno 20.12.04, 18:12
            lena_zienkiewicz napisała:

            > a skąd wiesz ile by nas było, gdyby każda kolejna ciążą była donoszona?

            Gdyby były donoszone, to niech by byo i ośmioro, jeśli są w stanie wychować i
            kochać.
            Ale o to wlasnie chodzi, ze nie były donoszone, kobieta każde poronienie
            przeżywa koszmarnie, ale z drugiej strony nie daje za wygraną, ciągle zachodzi
            w kolejne ciąze, obecnie urodziła śmiertelnie chore dziecko, które cierpi, nie
            ma szans na życie, a ta kobieta cierpi jeszcze bardziej, że taki los ją
            spotkał. Ale przecież sama się na to decyduje zachodząc kolejny raz w ciąze tak
            bardzo zagrożone. Tylko ja zastanawiam się, czy ma prawo tak sobie igrac z
            zyciem tych dzieci. Zamiast dziękować Bogu na kolanach, ze ma dwoje zdrowych
            dzieci i skoncentrować swą uwagę na wychowaniu ich, skoro widać, ze ma jakieś
            poważne problemy z urodzeniem trzeciego zdrowego dziecka.


            >
            >.Myślę, że jest to wybór każdego człowieka i nie ma co próbować
            > ingerować.


            Nie ingeruję. Rzucenie tematu na forum to nie jest ingerencja. Czy się mylę?
            Nawet jeśli mam na ten temat swoje zdanie i na forum je wyrażam. A jej samej, w
            tej chwili, kiedy wiem, ze jest na skraju rozpaczy nie smialabym powiedziec o
            tym ani slowa. Wiem, ze i tak wystarczajaco cierpi, nie potrzebne są jej
            moje "mądrosci".

            > Uważaj, bo zaraz cię zlinczują, że pieniądze
            > nie są najważaniejsze do wychowania dzieci!

            Ależ nie mówię, że są najwazniejsze, wspominam o nich na ostatnim miejscu.
            Najważniejsze tu jest dla mnie to, że dwójka zdrowych dzieci pozostaje w
            cieniu, bo mama ciągle cierpi i więcej czasu spedza w szpitalu niż w domu. A
            mogłoby byc inaczej. Wydaje mi się, że dwie, no, trzy nieudane ciąże w tej
            sytuacji byłbym dla mnie całkowicie wystarczające, by przekonac się, że mam byc
            dobra matką dla dwójki dzieci, nie więcej. Nie odważyłabym się więcej
            ryzykować.

            > Że w gromadce raźniej, lepiej się
            > dzieci chowają

            Również się z tym zgadzam, ale to nie jest nasze bezwzgledne prawo miec
            gromadkę dzieci, tylko dar. Nie dla kazdego. Jak nie jest darowany, to nie
            starałbabym się za wszelka cene wydzierac go od losu - bo i tak okazuje się to
            bezskuteczne, a w skutkach tragiczne i fatalne. Trzeba do tych spraw miec
            trochę pokory.
        • maretina Re: coś w tym jest napewno 20.12.04, 17:56
          moze te niepowodzenia rozbudzily wieksze pragnienie kolejnego potomka?
          dla mnie ta kawestia jest zbyt intymna zeby na forum w dosc plytkich dyskusjach
          oceniac ta kobiete.
          kazdy ma swoj prog wytrzymalosci, kazdy sam decyduje, kiedy ma sobie powiedziec
          dosc w takich sytuacjach.
          to sprawa tej pani i jej meza. drazni mnie tu poruszony problem KASY.jakby
          najlepszym argumentem za tym, by dac sobie na spokoj byly cyferki na koncie.
          jedni zyja skromnie i sie ciesza, drudzy maja dobry poziom zycia i ciagle
          stekaja, ze jest im zle. regul nie ma.
          zatem jesli ta kobieta pragnie dziecka to nic mi do tego.
          • livian Re: coś w tym jest napewno 20.12.04, 18:21
            To, Maretino zapytam Cię tak: Wiem, ze mam taki konflikt z moim meżem, że
            wszystkie dzieci, które urodze mają tylko ok 10% szans na to, ze bedą zdrowe.
            90% to prawdopodobieństwo urodzenia dziecka z wadami genetycznymi i
            rozwojowymi. Czy to, ze pragnę dzieci daje mi prawo rodzić ich dowolną ilosć i
            skazywac moje dzieci na bycie upośledzonymi, na śmierc w okolicach max 25. roku
            życia, na całe życie cierpień, terapii, mających na celu jedynie uczynienie ich
            życia bardziej znośnym lub nieco dłuższym? Tylko dlatego, ze ja pragnę dzieci i
            liczę po cichu, że może akurat trafię na te 10%? A jak nie trafię to też bedę
            kochać? Ja uwazam, ze nie mam prawa w tej sytuacji decydować się na dziecko,
            niezależne od tego jak bardzo bedę go pragnęła i kochała. Inną sprawą jest,
            jeśli zajdę w ciąze nieplanowana, albo planowaną, ale nie zdajac sobie zprawy z
            tego, ze mam ten konflikt. Ale mając tą świadomosć, nie mam juz prawa mieć
            dziecka. Tak to widzę.
            Jakie jest Twoje zdanie?

            Co do kasy - obowiązkiem rodziców jest również zapewnienie godnego bytu
            dzieciom i nie wiem dlaczego jest to temat drażniący. Nie bedąc w stanie
            związac końca z końcem również, moim zdaniem, małżeństwo nie powinno decydowac
            się na dziecko.
            • maretina Re: coś w tym jest napewno 20.12.04, 19:03
              1) nie znam takiej wady genetycznej , ktora dawalaby tylko 10% szans na zdrowe
              dziecko. nawet te ciezsze wady kariotypu rodzicow daja ok 60-80 % szans na
              zdrowa ciaze i dziecko.
              rodzac dzieci nie skazujesz ich na smierc, mozesz wykonac badania prenatalne i
              wtedy, kiedy waday plodu sa ciezkie i nieodwracalne ( a takie sa wady letalne)
              prawo pozwala na usuniecie ciazy...
              ale o czym tu gadamy?
              masz wyniki badan tej pary? znasz przyczyne medyczna lub inna tych wypadkow?
              po ktores tam nie wiem skad wiesz czy urodzisz zdrowe czy chore dziecko.
              zazdroszcze Ci jasnowidzenia. moze kase na tym zarabiaj? jestes lepsza niz
              genetycy i aprat usg razem wzieci.
              nie rozumiem Twojego watku. mamy tu publicznie zlinczowac te pare? po co
              wchodzisz w ich zycie z butami?
              • niedzwiedzica_sousie Re: coś w tym jest napewno 21.12.04, 10:34
                np. hemofilia - masz tylko 25% szans na urodzenie zdrowego dziecka
    • Gość: xy2 Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi IP: *.61.134.57.generic-hostname.arrownet.dk 20.12.04, 18:02
      kobieta ktora ma trudna sytuacje materialna 2 dzieci i kilka poronien nie sadze
      zeby starala sie o kolejne dziecko. jej ciaze sa z pewnoscia niechciane a taka
      osoba jest raczej ograniczona umyslowo
      • livian Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 20.12.04, 18:24
        Zapewniam Cię, że ona nie jest ograniczona umysłowo. Jest inteligentną
        wykształconą kobietą.
        • Gość: xy2 Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi IP: *.61.134.57.generic-hostname.arrownet.dk 20.12.04, 18:29
          "Nie rozumiem, dlaczego kobieta, która ma dwoje dzieci i bardzo trudną
          sytuację materialną, a za sobą cztery poronienia lub smierci wczesniakow
          spowodowane wadami rozwojowymi, ciagle decyduje sie na kolejne ciaze, rodzi
          kolejne chore dziecko, skazujac je na cierpienie i smierc, sama rozpacza do
          granic mozliwosciz powodu tego, ze kolejny raz nie udalo jej sie urodzic
          zdrowego dziecka, malzenstwo jej sie wali, maz nie wytrzymuje juz tego
          wszystkiego, ona mowi, ze zycie jest straszne, ze nic jej juz nie ciesszy, ze
          tylko cierpi, a przeciez ma dwoje zdrowych dzieci, czy nie mozna na tym
          poprzestac, albo, jesli tak bardzo pragnie wiecej dzieci to zaadoptowac,
          skoro ma trudnosci z urodzeniem zdrowego dziecka, a nie popadac w rozpacz z
          powodu kolejnej smierci dziecka, zapominajac przy okazji, ze w domu czeka na
          nia wspaniala dwojka pieknych zdrowych dzieciakow, ktore jej potrzebuja tak
          samo, a moze bardziej niz ten chory wczesniaczek. Nie rozumiem, ze ktos tyle
          razy igra z ogniem. Czy uwazacie, ze mamy prawo za wszelka cene starac sie o
          dziecko? O KOLEJNE dziecko"
          Zapewniam Cię, że ona nie jest ograniczona umysłowo. Jest inteligentną
          > wykształconą kobietą.

          sama sobie zaprzeczasz, alæ to nie moja sprawa
    • florencja29 Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 09:31
      dla mnie to egoizm i igranie z losem. A także nieumiejętność cieszenia się tym
      co się ma i nieumiejętność godzenia się z życiem, z tym co ono niesie. Chodzi
      mi o to, że czasmi w życiu zdarzają się różne stytuacje i niestety często
      musimy się z tym godzić. Czy tego chcemy czy nie. I chyba tej pani brak pokory.
    • six_a Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 09:46
      Wydaje mi się, że ta pani powinna się udać do psychologa, bo wygląda na to, że
      trzecie dziecko ma być lekiem na całe zło (walące się małżeństwo, wieczne
      niezadowolenie i niechęć do zajmowania się starszymi dziećmi) - inaczej trudno
      mi to wszystko posklejać w całość.
    • niedzwiedzica_sousie Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 10:37
      w obliczu przepełnionych sierocińców powinna zaadoptować dziecko, jeśli tak
      bardzo go pragnie i tyle
      jeden z lekarzy na polnej ma w domu już 3 dzieci-roślin, które jego żona
      urodziła w jakichś koszmarnie wczesnych miesiącach ciąży i on je za wszelką
      cenę ratował. to ich sprawa, ale trochę mnie to przeraża ......
      • maretina Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 10:41
        niedzwiedzica_sousie napisała:

        > w obliczu przepełnionych sierocińców powinna zaadoptować dziecko, jeśli tak
        > bardzo go pragnie i tyle

        jesli jedyna pobudka do adopcji jest brak wlasnego potomstwa to paranoja.
        dziecko z domu dziecka nie jest rzecza, zeby spelniac zachcianki doroslych
        ludzi. adopcja to cos wiecej, to bezinteresowna milosc, a nie zapchajdziura w
        sercach tych, ktorzy nie moga miec dziecka.
        argument "adoptuj, bo domy dziecka sa pelne" uwazam za zenujacy i ponizej
        wszelkiej godnosci.
        >
        • niedzwiedzica_sousie Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 10:49
          jaka zapchaj dziura??????jaka rzecz??????? mój post wywodzi się z dokładnie
          przeciwnego założenia: każde dziecko jest takie samo i tak samo godne miłości,
          z moich genów czy obcych. uważam, że skoro na świecie są samotne, niechciane
          dzieci, to należy kochać je a nie robić nowe.
          rozumiem też jednakże, że są ludzie, którzy myślą inaczej, ale gdyby wybór był
          wyłącznie mój, na pewno adoptowałabym dziecko zamiast rodzić
          • reniatoja Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 10:52
            Niedzwiedzico, czy masz dziecko? Adoptowane?
            • niedzwiedzica_sousie Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 10:55
              nie mam, ale chciałabym w przyszłości. a co?
              • maretina Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 10:56
                niedzwiedzica_sousie napisała:

                > nie mam, ale chciałabym w przyszłości. a co?
                to nie znczy, ze wszyscy musza chciec niedziwedzico. tylko tyle i az tyle.
                • niedzwiedzica_sousie Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 11:00
                  maretino, nie ostrz sobie na mnie pazurków! :)))

                  jak rozumiesz ten cytat z mojego postu: "rozumiem też jednakże, że są ludzie,
                  którzy myślą inaczej" hę?:))

                  mój mąż też chce mieć swoje własne, tzn. nasze własne. dlatego staram się zajść
                  w ciąże. ale myślę, że jak już to jedno będzie, to następne zgodzi się
                  zaadoptować. jeśli nie to trudno, nic na siłę.
                  • maretina Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 11:01
                    nie ostrze, naprawde.
                    wasz wybor mi nic do niego. wazne zeby Wam bylo dobrze.
                    • niedzwiedzica_sousie Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 11:09
                      no wiesz, zarzuciłaś mi żenujący brak godności i parę innych felerów :)
                      ale ok, koniec tematu, jak dla mnie
          • maretina Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 10:55
            ok moze zle sie zrozumialysmy.
            w kazdym razie nie uwazam za rozsadny argument fakt, ze ta para musi adoptowac
            dziecko, bo ma za soba poronienia a domy dziecka sa pelne.
            to nie wina tej pary, ze domy dziecka sa przepelnione dziecmi. ani ta kobieta
            ani jej partner nie przyczynili sie do tego. to zaden grzech starac sie o SWOJE
            dziecko.
            ile wy dzieci adoptowaliscie, ze tak latwo o tym piszecie? jesli nie to
            dlaczego nie? jesli nie to dlaczego innym ta przyjemnosc na sile wciskacie?
            to zbyt intymna spraa, zeby tak "doradzac". to nie fair.
            • niedzwiedzica_sousie Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 10:58
              ja tam nikomu nic nie doradzam, przedstawiam tylko swój punkt widzenia.
              nie powiedziałam też, że to grzech lub cokolwiek innego starać się o własne
              dziecko.
              • reniatoja Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 11:01
                niedzwiedzica_sousie napisała:

                > ja tam nikomu nic nie doradzam, przedstawiam tylko swój punkt widzenia.
                > nie powiedziałam też, że to grzech lub cokolwiek innego starać się o własne
                > dziecko.

                No niezupełnie. NApisałas, że skoro są na świecie dzieci w domach dziecka, to
                nie należy rodzić nowych, tylko adoptować te, które są.

                NAprawdę nie zamierzasz nigdy zajsc w ciążę i urodzic dziecka, tylko od razu
                będziesz starac sie o adopcję? Podziwiam...
                • niedzwiedzica_sousie Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 11:03
                  napisałam, to co napisałam, bo ja tak uważam, to jest mój punkt widzenia świata.
                  nikomu nie wciskam mojej prawdy, tylko ją publicznie ujawniam :)

                  staram się obecnie zajść w ciążę, bo mój mąż ma inny pogląd na tę sprawę - chce
                  mieć nasze dziecko. ja wolałabym od razu adoptować.
                  • reniatoja Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 11:06
                    niedzwiedzica_sousie napisała:

                    > ja wolałabym od razu adoptować.
                    >
                    pozostaję w podziwie.
                    • niedzwiedzica_sousie Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 11:11
                      no cóż, dziękuję, ale dla mnie to absolutnie naturalne a nie coś
                      nadzwyczajnego, godnego podziwu
                      • reniatoja Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 11:14
                        niedzwiedzica_sousie napisała:

                        > no cóż, dziękuję, ale dla mnie to absolutnie naturalne a nie coś
                        > nadzwyczajnego, godnego podziwu

                        A dla mnie heroizm. To znaczy, gdybym zdecydowala sie na adopcje, to uznalabym,
                        ze byl to z mojej strony czyn heroiczny. Mam bariery, ktorych nie potrafie, a
                        moze tez nie chce przekroczyc. Chcialabym miec drugie dziecko, ale wiem, ze
                        jesli mi sie to nie uda, to nie bede nigdy starala sie o adopcje. Nie umialabym
                        ta kochac dziecka, ktore nie jest moje, jak kocham swoja coreczke. A robić
                        roznice miedzy dziecmi? Coz to bylaby wtedy za milosc. chyba... Bo w sumie tyle
                        sie znamy ile nas sprawdzono, wiec moze byloby zupelnie inaczej, nie wiem.
                        • niedzwiedzica_sousie Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 11:17

                          a skąd wiesz, że byś nie potrafiła?
                          • reniatoja Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 11:25
                            skąd wiem, no cóż. Do mojego dziecka mam słabośc m. in. właśnie dlatego, że to
                            krew z mojej krwi, kość z mojej kości, to dla mnie niesamowite, że chodzi po
                            swiecie stworzonko, które wykarmiłam własną piersią, które było w moim wnętrzu,
                            ze mnie wyszło, ze kogos takiego właśnie ja urodziłam, czasem nie moge w to
                            uwierzyc. Jestem z tego cholernie dumna, ze takie fajne dziecko urodziłam :)

                            Ale jak mówię - tyle się znamy ile nas sprawdzono, wiec może byłoby zupełnie
                            inaczej i oszalałabym tak samo na punkcie adoptowanego, nie wiem, wydaje mi
                            sie, że nie, ale moze się mylę. No trudno mi to tak w dwóch słowach ująć. Przed
                            adopcją miałabym mnóstwo innych oporów, nie tylko to, że nie kochałaym
                            wystarczająco mocno tego dziecka , to tylko czubek góry lodowej. Krótko mówiąc -
                            adopcja to nie dla mnie.
                            • niedzwiedzica_sousie Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 12:01
                              he he, mnie też bardzo dziwi, ten cud narodzin. jestem ja, jest sobie mój mąż i
                              nagle, dzięki nam, powstanie nowy człowiek. wszysktich innych w życiu-
                              spotykasz a tego jednego - produkujesz :))))

                              dobrze, że masz taką głęboką świadomość swojej osobowości i możliwych reakcji.
                  • maretina Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 11:12
                    niedzwiedzica_sousie napisała:
                    ja wolałabym od razu adoptować.
                    domy dziecka w polsce sa pelne to jedno a drugie, ze prawo adopcyjne jest tak
                    skonstruowane, ze tylko nieliczni moga pozwolic obie na adopcje. dziwne to ale
                    niestety prawdziwe. moja kolezanka jest mezatka od ponad 3 lat. nie moze
                    adoptoac bo: mieszka w kawalerce, musza buc minimum 2 pokoje
                    za maly staz malzenski ( czas dziala na jej niekorzysc, bo ona chce male
                    dziecko adoptowac, a prawo mowi, ze miedzy rodzicami a dzieckiem nie mooze byc
                    zbyt duzej roznicy wieku. np. para ktora ma 40 lat nie dostanie niemowlaka,
                    tylko moze liczyc na dziecki okolo 10 lat. tymczasem rodzie chcieliby
                    wychowywac dziecko od malego. nie kazdy bedzie potrafil od razu wsoczyc w skoe
                    matki i ojca 10 latka!)
                    to dwie najwazniejsze przeszkody mojej znajomej....
                    inna kolezanke starajaca sie o adopcje panie z opieki spolecznej SLEDZILY
                    zbierajac wywiad.jej mama widziala je pod smietnikiem bloku corki jak pani
                    ogladala samochod, ktorym kolezanka jezdzi.
                    • niedzwiedzica_sousie Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 11:14
                      a czemu cię to dziwi, że przyszli rodzice są sprawdzani? tym lepiej dla dziecka!
                      • maretina Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 11:19
                        niedzwiedzica_sousie napisała:

                        > a czemu cię to dziwi, że przyszli rodzice są sprawdzani? tym lepiej dla
                        dziecka
                        pewnie ze ok, ze sie ich sprawdza... ale sa pewne granice. co ma samochod do
                        tego czy bedzie sie dobrym rodzicem?
                        nie widze zwiazku.
                        moj sasiad ma nissana i ciagle slysze jak krzyczy na swoje dzieci. moja
                        przyjaciolja ma malucha i jest super matka.
                        • niedzwiedzica_sousie Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 11:24
                          samochód nie, ale kawalerka tak
                          • maretina Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 11:39
                            niedzwiedzica_sousie napisała:

                            > samochód nie, ale kawalerka tak
                            >

                            to dlaczego rodzice dzieci bilogicznych nawet nie musza miec wlasnego
                            mieszkania? moga nie miec pracy, zadnych dochodow, zadnych perspektyw?
                            ale jak chcesz byc matka adopcyjna to musisz miec grube tysiace i duza chate i
                            dobry samochod.
                            • niedzwiedzica_sousie Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 12:00
                              nie padnij tylko po tym co teraz przeczytasz, ale ja uważam, że biologiczni
                              rodzice też powinni mieć pewne ograniczenia w produkcji dzieci.....
                              wiem, że to utopia, ale właśnie skoro rodzice adopcyjni są tak skrupulatnie
                              dobierani, to jest to niekonsekwencja społeczeństwa, że rodzice biologiczni,
                              tak jak napisałaś, mogą robić wszystko co chcą.

                              a grube tysiące i duża chata to przesada! :)
                              • maretina Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 12:01
                                nie padlam:)
                                • niedzwiedzica_sousie Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 12:02
                                  uff :))
                                  ale miałam przyszykowany ręcznik do wachlowania, jakby co :))
    • Gość: xy2 Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi IP: *.61.134.57.generic-hostname.arrownet.dk 21.12.04, 10:43
      konczac watek powiem ze to wypucha Boskiego Zawodowca:))))))))))))))))
    • reniatoja Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 10:51
      Czy bedąc nosicielem HIV, cy hemofilii, czy bedąc w innym konflikcie np
      serologicznym, który daje powiedzmy ok 50% albo mniej szans na urodzenie
      zdrowego dziecka, mamy prawo ryzykować i zachodzić w ciążę w nadziei, że się
      uda? Albo kiedy są marne szanse na donoszenie ciąży i ogromne
      prawdopodobieństwo poronienia - czy mamy moralne prawo w takich sytuacjach
      płodzić dzieci i po porsut mieć nadzieję, że się uda? Pytam, bo nie wiem sama
      co myśleć, a nie żeby kogokolwiak tu oceniać. Jak uważacie?
      • niedzwiedzica_sousie Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 11:01
        no, to jest dylemat na poziomie oceny moralnej eutanazji lub klonowania...
        każdy będzie miał swoje zdanie i nie ma jednej prawdy.
      • triss_merigold6 Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 11:03
        Nie wiem. Historia tej rodziny została opisana w katowickim dodatku do GW.
        Gdzieś w ostatnim akapicie znalazła się informacja, że rodzina P. ma dwójkę
        dzieci w wieku szkolnym. Matka dwojki zdrowych, czwórki niedonoszonych dzieci i
        chłopczyka z Zespołem Edwardsa (poważna wada genetyczna) pisuje na jednym z
        forów. Cierpi potwornie, wspomina dzieci, które nie przeżyły, modli się o zycie
        najmłodszego.
        Z jednej strony ogromnie jej współczuję a z drugiej... dlaczego mając dwoje
        dzieci i kolejne nieudane próby urodzenia zdrowego dziecka nie przestaje?
        Szpitale, leczenia, nadzieja, cierpienie jej i męża, najmłodsze skazane na
        szybką śmierć - to musi się jakoś odbijać na dzieciach już będących na świecie.

        Nie rozumiem, nie potrafię ocenić, nie mam takiej perspektywy. Nie potrafimy
        się pogodzić z tym, że niekiedy biologia jest nieubłagana i niektórzy nie mogą
        mieć dzieci mimo, że bardzo chcą?
        • Gość: rea Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi IP: *.net 21.12.04, 11:22
          Nie chciałabym być tym dzieckiem w wieku szkolnym.
    • magic00 Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 21.12.04, 11:29
      Podobno należy próbować aż do skutku, być wytrwałym w dążeniu do celu i bla,
      bla. Tylko w pewnym momencie może się okazać, że to nie kolejna próba
      osiągniecia celu, tylko bezsensowne walenie głową w mur.
      Odnisłam wrażenie, że ta uparta chęć posiadania następnego dziecka graniczy z
      obsesją. Rozumiem, gdy ktoś wyłazi ze skóry by mieć chociaż to jedno upragnione
      dziecko, ale ona już ma dzieci, została w końcu matką. Nie mogę stwierdzić, czy
      ma prawo tak robić, być może ta obsesja jest silniejsza od niej, nie wszyscy
      potrafią byc silni. Myślę jednak, że nic dobrego nie wyniknie z zachodzenia w
      kolejne nieudane ciąże, jeśli nie potrafi się cieszyć tymi dziećmi, które już
      są, nastepne i następne i jeszcze następne nie uleczą jej udręczonej duszy.
      Współczuję, ta kobieta znalazła się w jakiejś mrocznej matni.
      • stella25b Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi 22.12.04, 09:01
        Przeczytalam cala te dyskusje i nie mam skrupolow zeby powiedziec takiej
        kobiecie STOP, zastanow sie co robisz, nie widzisz, ze burtalnie zabawiasz sie
        zyciem swoich dzieci i igrasz ze swoim; przy okazji zaniedbujac reszte rodziny.

        Sama jestem matka 2 dzieciakow. Drugie to wczesniak, przyszlo na swiat w 28
        tygodniu ciazy. Pamietam, ze nie moglam pogodzic sie z mysla, ze moje dziecko
        lezac w inkubtorze tak cierpi zamiast byc szczesliwe jeszcze w moim brzuchu.
        Dlugo obwinialam siebie za ten wczesny porod. Po jakims czasie wszystko wrocilo
        do normy, jestesmy szczesliwa rodzina, nasz drugi syn rozwija sie doskonale.
        Jednak cos pozostalo z tej traumy. Nie chce miec wiecej dzieci. Zawsze marzylam
        o 3 dzieciakow. Mamy tez ku temu warunki, zadnych problemow finansowych, duzy
        dom i caly "wor" milosci ktorym obdarzylibysmy nastepne dziecko....ale ja nie
        chce. Gdyz boje sie, ze nastepna ciaza moglaby sie skonczyc podobnie jak druga.
        Nie chce narazc mojego dziecka na bol i cierpienie i walke o zycie. Rezygnuje
        swiadomie z tego kolejnego maciezynstwa gdyz zdaje sobie sprawe, ze moje
        dziecko to nie tylko krolik doswiadczalny czy realizacja moich marzen to
        przeciez czlowiek. Mowie otwarcie, ze jesli kiedykolwiek zdecydowalabym sie na
        kolejne dziecko to w gre wchodzilaby tylko adopcja.
    • Gość: a Re: Cz mam prawo za wszelka cene starac sie o dzi IP: *.LKSnet.org / *.internetdsl.tpnet.pl 26.12.04, 20:56
      ahahaha
    • daimona a może jest uzależniona od bycia w ciąży? 26.12.04, 23:11
      i dlatego zaniedbuje 2 starszych?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja