livian
20.12.04, 17:38
Nie rozumiem, dlaczego kobieta, która ma dwoje dzieci i bardzo trudną
sytuację materialną, a za sobą cztery poronienia lub smierci wczesniakow
spowodowane wadami rozwojowymi, ciagle decyduje sie na kolejne ciaze, rodzi
kolejne chore dziecko, skazujac je na cierpienie i smierc, sama rozpacza do
granic mozliwosciz powodu tego, ze kolejny raz nie udalo jej sie urodzic
zdrowego dziecka, malzenstwo jej sie wali, maz nie wytrzymuje juz tego
wszystkiego, ona mowi, ze zycie jest straszne, ze nic jej juz nie ciesszy, ze
tylko cierpi, a przeciez ma dwoje zdrowych dzieci, czy nie mozna na tym
poprzestac, albo, jesli tak bardzo pragnie wiecej dzieci to zaadoptowac,
skoro ma trudnosci z urodzeniem zdrowego dziecka, a nie popadac w rozpacz z
powodu kolejnej smierci dziecka, zapominajac przy okazji, ze w domu czeka na
nia wspaniala dwojka pieknych zdrowych dzieciakow, ktore jej potrzebuja tak
samo, a moze bardziej niz ten chory wczesniaczek. Nie rozumiem, ze ktos tyle
razy igra z ogniem. Czy uwazacie, ze mamy prawo za wszelka cene starac sie o
dziecko? O KOLEJNE dziecko? Czy nie powinnismy w ktoryms momencie spasowac,
docenic to, co mamy, a nie ciagle szukac spelnienia jeszcze jednego swojego
marzenia? Prowadzac rownoczesnie kolejne dzieci na smierc, a siebie w kanał
rozpaczy i zalamania...