Czy kiedyś mi się uda...

27.12.04, 12:10
...miec rodzinę
czy macie czasami takie myśli?
odkąd kończyłam 18 lat nigdy nie byłam sama - zawsze w związku
jeden trwał 8 lat, teraz jestem z kimś innym.
niby wszystko ok, spędziliśmy prawie całe święta razem, rozumiemy się, chcemy
być razem
ale
jakoś nie wierze,że kiedykolwiek będe miała pełną, szczęsliwa rodzine


    • lena_zienkiewicz Re: kotku 27.12.04, 12:22
      no coś ty!!!Będziesz miała szczęśliwą rodzinę, kochającego męża i dzieci <czy
      dziecko, jak tam chcesz>.Święta to czas refleksji i czasem dziwne myśli
      człowieka nachodzą :) Będzie dobrze, zobaczysz!
      • kotekkk Re: kotku 27.12.04, 12:28
        : ))
        dzięki

        to własnie chciałam usłyszec.

        zastanawiałam sie czy jeżeli ktoś zupełnie nie ma wzorców ( w swoich rodzicach)
        ptrafi stworzyc coś z niczego...
        czasami dopada mnie myśl, że nie potrafię
        • lena_zienkiewicz Re: kotku 27.12.04, 14:11
          oczywiście, że wzorce w postaci rodziców nie są konieczne do funkcjonowania na
          tym świecie, czego jestem "żywym" przykładem :)
          Potrafisz kotku, pamiętaj, że dopóki mamy siłę walczyć to zawsze jest nadzieją,
          że wszystko do czego dążymy jest tuż, tuż....
          Życzę ci powodzenia, w które musisz wierzyć.
    • aureliana Re: Czy kiedyś mi się uda... 27.12.04, 12:32
      a wieszk, kotku ja ciebie rozumiem.
      co prawda najdluzej bylam z kims 3,5 roku.. teraz jestem prawie rok..
      ale mimo to NIE WYOBRAZAM sobie, ze moglabym z kims byc, jak np. moi rodzice,
      25lat.. nie nudzic sie, miec ochote na flirtowanie, cieszyc sie, ze jestem z
      ta a nie inna osoba..i nie wynika to z 'niewyszalenia sie', bo tego o mnie nie
      mozna powiedziec.
      mam wrazenie, jakbym nie byla stworzona do zwiazkow..
      jakby zwiazek mial sens tylko na poczatku, kiedy sie poznajemy, kiedy wszystko
      iskrzy jeszcze...
      faktycznie, sweita to czas czasem dziwnych refleksji..
      • kotekkk Re: Czy kiedyś mi się uda... 27.12.04, 12:38
        ja juz się wyszlałam ;)

        to niezupełnie o to chodzi...
        patrze naprzykład na moich znajomych , któży rozmnazają się jak grzyby po
        deszczu
        i czasem jest mi smutno

        mój M. jeszcze nie myśli o ślubie - czuje się zbyt młody???
        a ja nigdy nie miałam rodziny- tylko taką popieprzoną sytuacje jak mało kto
        i boje się, że nigdy jej nie będę miala...

        czasem z zazdrością myśle o kobiętach którym facet oświadcza się na 3v randce...
        ja nie wzbudzam takich uczuc niestety...
      • Gość: paula Re: Czy kiedyś mi się uda... IP: *.uwoj.wroc.pl 27.12.04, 12:57
        A ja juz myślałam, że ze mna jest coś nie tak. Że wszyscy marzą o spokojnym
        życiu z kochającym partnerem, o rodzinie, o dzieciach. A ja nie potrafię żyć w
        takiej uczuciowej stagnacji. Jestem z chłopakiem juz 6 lat, niby wszystko jest
        ok. ale nie potrafię oprzeć się flirtom i malutkim romansikom. Uwielbiam to
        uczucie niepewności na początku, coraz śmielszych smsów, maili w ciągu dnia. I
        emocji, które temu towarzyszą. Potem zaczyna mnie to nudzić i znwou przez jakiś
        czas jestem spokojna. Nie wiem jak to będzie dalej, przecież nie mogę się tak
        bawić całe życie?!!
        • kotekkk Re: Czy kiedyś mi się uda... 27.12.04, 12:59
          no własnie ja o czymś taki marze...
          i wcale nie mam ochoty na jakieś skoki w bok( przynajmniej tak mi się wydaje)
          • Gość: Paula Re: Czy kiedyś mi się uda... IP: *.uwoj.wroc.pl 27.12.04, 14:39
            Zazdroszczę Ci. Przynajmniej wiesz czego chcesz.
    • Gość: realista Jak odnaleźć tęczowego Kota ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.04, 13:33
      Nasz Kotek klapnięty ciut smucił na necie,
      Ludzie się dziwili:
      Czegóż Kotku chcecie?

      "Miłości i szczęścia przez swój żywot cały."
      wypłakał Koteczek i się zrobił mały....

      Dlaczego tak sądzisz?
      "Wiary mi brakuje
      niby wszystko w porządku, lecz coś nie tak - czuję."

      No co Ty głuptasie.Teraz moda taka,
      że lepiej być solo niż z kimś spedzać lata.
      Z nieudanych związków nie bierz przykładu
      Jesteś Kotek duży - nie będzie wykładu.

      A smutek? Nadzieja że do jutra minie.
      By Kotek weselszy ja rzeknę jedynie:
      Trza znaleźć w sobie siłę by do celu dążyć.
      A co zrobi Koteczek tego nie mnie sądzić...
      • kotekkk Re: Jak odnaleźć tęczowego Kota ? 27.12.04, 13:47
        realista?
        raczej - poeta

        ale cóż dziekuje
        i przyjme za dobrą monetę...
        • kotekkk Re: Jak odnaleźć tęczowego Kota ? 27.12.04, 13:48
          przeczytałam jeszcze raz
          naprawdę ładne...

          :))))
    • six_a Re: Czy kiedyś mi się uda... 27.12.04, 13:48
      nie czaruj się negatywnie tylko pozytywnie :)
    • Gość: aaa tam Re: Czy kiedyś mi się uda... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.04, 13:51
      Co jest Twoja rysa na szkle??
      • kotekkk Re: Czy kiedyś mi się uda... 27.12.04, 13:56
        przyznam:
        nie znam tej piosenki..
        domyślam się,że chcesz spytac co jest nie tak?
        dlaczego czuje,że coś idzie nie w tym kierunku co powinno? :

        1.moi rówieśnicy( może to kiepski argument)prawie w 100% mają rodziny
        2. ja rodziny nigdy nie miałam i boje się, że moga być " zaprogramowana" na
        porażkę w tym względzie...
        3. po prostu czuje ,że coś jest nie tak...
        • Gość: aaa tam Re: Czy kiedyś mi się uda... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.04, 13:57
          to dlaczego to ciagniesz??
          • kotekkk Re: Czy kiedyś mi się uda... 27.12.04, 13:59
            ale co?
            życie, związek, rozmowe??
            • Gość: aaa tam Re: Czy kiedyś mi się uda... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.04, 13:59
              zwiazek
              • kotekkk Re: Czy kiedyś mi się uda... 27.12.04, 14:04
                nie wyobrażam sobie rozstania
                nie chce na publicznym forum pisac o uczuciach...
                chce z nim byc

                w każdym związku miałam wrażenie , ze to jest bez przyszłości
                myśle, ze problem może być we mnie
                chociaż, może nie mam racji
                może to facet powinien sprawić żebym zaczęła wierzyć
                • Gość: aaa tam Re: Czy kiedyś mi się uda... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.04, 14:07
                  to po co napisalas pierwszy post jesli nie chcialas pisac o uczuciach?? to
                  oczywiste ze wczesniej czy pozniej rozmowa dojdzie do tego watku. Sorry ale
                  moim zdaniem sama nie wiesz czego chcesz. Samotnosc by Cie
                  troche "spionizowala" - sorry za szczerosc.
                  • kotekkk Re: Czy kiedyś mi się uda... 27.12.04, 14:11
                    nie szkodzi
                    fakt, nigdy zbyt długo nie byłam sama , w zasadzie nigdy
                    ale to nie znaczy, że nie byłam samotna

                    chyba wiem czego chce
                    i czuje, że tego nie dostaje...
                    a pytanie dlaczego jestem w tym związku jest bardzo dobre
                    ale łatwiej odejś gdy się nie kocha
                    w przeciwnym wypadku dużo trudniej.
                    pozdrawiam

                    • Gość: anka Re: Czy kiedyś mi się uda... IP: 217.153.156.* 27.12.04, 14:28
                      Wiesz, ja też kiedyś tak myślałam...
                      Jestem przez naprawdę nieudane małżeństwo rodziców, jak to mówią, "obciążona",
                      zawsze trudno mi było zarówno samej (żadko), jak i w stałym związku.Ciągle
                      czegoś było mało, ciągle źle, wydawało mi się, ze nikt nie może mnie zrozumieć,
                      ciągle powracały myśli, że ja się nie nadaję na żonę, matkę, że znajdę męża
                      podobnego do mojego ojca itd., w każdym doszukiwałam się zła, po to żeby móc
                      odejść.Czasami wydawało mi się, że nie potrafię kochać...
                      Z biegiem czasu trochę się zmieniło.Odcięłam radykalnie pępowinę, mam męża,
                      który, choć czasami nieporadnie, to stara się mnie zrozumieć,i choć czasami
                      zastanawiam się, czy tak powinien wyglądać związek, to chyba mogę powiedzieć,
                      że jestem szczęśliwa.Staram się docenić, to co mam, pracuję nad tym, zeby nie
                      powielić błędu mojej matki, uczę się kochać tak naprawdę...

                      Głowa do góry, to pewnie chwilowe załamanie, z czasem przejdzie..Na pewno ci
                      się uda,musisz w to wierzyć, bo wydaje mi się, ze to własnie brak poczucia
                      własnej wartości sprawia, ze niektórym "skazanym" nie wychodzi...

                      • kotekkk Re: Czy kiedyś mi się uda... 27.12.04, 14:35
                        też myśle, że sama sie " skazuje" ma takie myśli
                        ale to nie znaczy, że problem jest wydumany, wyssany z palca
                        ze nie istnieje

                        dzisaj już nie będę miec dostępu do komputera
                        więc ew. do jutra!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja