Wyrodna córka - czy się wtrącać?

IP: *.chello.pl 27.12.04, 16:56
Moja daleka znajoma ( przed laty chodziłysmy razem do szkoły), regularnie
znęca się nad starym, schorowanym ojcem. Mieszka ( razem z bardzo liczną
rodziną) w mieszkaniu starszego pana, systematycznie zabiera mu nędzną rentę.
Ani ona ani jej mąż nie kwapią się, aby podjąć pracę ( po prostu praca
poniżej kilku tysięcy na ręke im nie odpowiada - wola pasozytować i wegetować
niż przyjąć ofertę poniżej kwalifikacji).
Sytuację rodzinna znam z relacji poszkodowanego - upadł głodny na maskę
mojego samochodu. Ze znajomą rozmawiać nie będę, mam natomiast ochotę
zawiadomić opiekę społeczną, obawiam się jednak, że mój dobry uczynek będzie
ukarany ogromną stratą czasu, chodzeniem po sądach itp. Z drugiej jednak
strony tyle się słyszy o znieczulicy. ............. Co robić. Poradźcie!
    • padre_di_merda Re: Wyrodna córka - czy się wtrącać? 27.12.04, 17:11
      Według mnie nie powinnaś się martwić takimi sprawami jak ciąganie po
      sądach.Wydaje mi się że taka sprawa natychmiast powinna zostać zgłoszona do
      zajmujących się tym organów.No bo sama pomyśl jak by to role się odwróciły i ty
      była byś na miejscu tego staruszka"Wyciągnij pomocną dłoń do biedaka i nie
      chodziło mi tutaj o żadne pieniądze",Zgłoś to do opieki społecznej oni się już
      tą sprawą należycie zajmą.A ty b edziesz mogła spać z czystym sumieniem.
    • Gość: ktoś Re: Wyrodna córka - czy się wtrącać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.04, 18:25
      Niestety kobieto na tym forum na tak poważne sprawy nik ci nie odpowie.
      Tutaj piszą same umysłowo niedorozwinięte,których największym problemem jest czy
      obciągać z połykiem czy bez oraz te z przerostem ambicji,które oczekiwały od
      świata wiele,lecz życie zweryfikowało ich plany.
      najlepszym dowodem na to co pisze jest fak prawie całkowitego braku odpowiedzi.
      kobiety na forum kobieta po prostu nie rozumieją twojego problemu albo wydaje
      się im że po skończonym doktoracie twoje pytanie wydaje im sie niegodne odpowiedzi
      • Gość: Fema Re: Wyrodna córka - czy się wtrącać? IP: *.pool.mediaWays.net 28.12.04, 10:12
        masz problem koles?????
      • sagis Re: Wyrodna córka - czy się wtrącać? 28.12.04, 11:01
        Gość portalu: ktoś napisał(a):
        -----
        Czyżbyś czuł, że nikt na Ciebie nie zwraca uwagi i na Twoje problemy?
        Może masz taki problem, że nawet najwięksi specjaliści nie mogą Ci pomóc.
        Jeszcze:-)
        I co? Znaczy, że są głupi, czy może to Ty masz taki problem?

        Czy wszyscy muszą się wszystkimi zajmować, czy to jest jakiś obowiązek na tym
        forum? Czy na wszystkich tutaj, ludzie mają zwracać uwagę, kto tego chce?

        Czy wszyscy muszą na mnie zwracać uwagę? Nie:-)
      • sagis Re: do Ktosia 28.12.04, 11:21
        Zastanów się, czy chciałbyś, aby ktoś z Twoich znajomych Twoje sprawy tutaj
        rozstrząsał na forum, bo komuś wydaje się, że w Twojej rodzinie coś złego
        dzieje się. I za namową, bez konsultacji z dwiema strona i w ogóle ich
        znajomości, do opieki społecznej i innych organów sprawa zostanie podana.

        Może on jest chory, albo jako starszy człowiek po prostu zasłabł. Nie musi to
        od razu znaczyć, że umiera z głodu.
        Nie chcę być niesprawiedliwa, ale kobiety często dramatyzują.
        Coś im nie podoba się i po swojemu to interpretują.
        Bo, ktoś nie pracuje, a ktoś inny ich utrzymuje. Dla mnie to może nawet w tym
        sedno leżeć. Może oni faktycznie nie mogą znaleźć pracy. Wiele jest teraz
        małżeństw w takiej sytuacji. A, może na czarno coś robią.
        Ona może jedynie rozmawiać z tym starszym człowiekiem. To jest jego sprawa.
        To on ich wg.niej utrzymuje i on też wie, jak naprawdę to wygląda.
        • sagis Re: do Ktosia 28.12.04, 11:35
          Napisała, że to on jej niby powiedział. Ale, kto normalnie tak przygodnej
          osobie opowie całą prawdę o swojej rodzinie. Dawna znajoma, to mało:-)
          Tylko między nimi jest ta prawda. Każdy wybiela się i swoją rodzinę.
          Nie przeczę też, że starszy człowiek nie dojada, ale prawda leży pośrodku.
          Wiele ludzi w podobnej sytuacji nic nikomu nie powie. Mają dużo dumy i często
          zbyt dużo.
    • Gość: magnessmeg Re: Wyrodna córka - czy się wtrącać? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.04, 18:47
      Nad niczy sie nie zastanawiaj ani się nie martw. Zgłos to jak najszybciej, bo
      pewnego dnia może się okazać, ze już za późno i bedziesz mieć wyrzuty do końca
      zycia. Nie bądź obojetna jak inni..
      • Gość: justyna Re: Wyrodna córka - czy się wtrącać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.04, 18:59
        Ja poszłabym do opoeki społecznej i dowiedziała się co oni mogą zrobić w tej sprawie. Nie wiadomo czy sam staruszek chciałby,aby ktoś interweniował, różnie ludzie podchodzą do takich spraw i swoich dzieci. Zgadzam się,że lepiej spróbować coś zrobić niż patrzeć obojętnie...
    • coitus_a_tergo Re: Wyrodna córka - czy się wtrącać? 27.12.04, 19:06
      Skad wiesz ze poczciwy dziadunio powiedzial Ci prawde, cala prawde i tylko prawde?
      • Gość: Ewala Re: Wyrodna córka - czy się wtrącać? IP: *.chello.pl 27.12.04, 19:15
        Pewności nie mam, mam jednak oczy, które widziały zabiedzonego, chorego
        człowieka, który mieszka z rodziną. Każda normalna ( nie patologiczna) rodzina
        niedopuściłaby do tego, żeby człowiek padał z głodu na ulicy ( to widziałam).
        Nikt przyzwoity , dzieląc mieszkanie, z niepełnosprawnym człowiekiem, nie
        wypuszczałby go samego z domu ( to też widziałam).
        Pewności nie mam czy usłyszałam 100% prawdę, jednak jeśli tylko połowa jest
        zgodna ze stanem faktycznym - to nie daje mi to spokoju.
        Poradżcie jaka jest procedura? Do kogo to zgosić? Jakie są konsekwencje takich
        czynów.
        • kotekkk Re: Wyrodna córka - czy się wtrącać? 28.12.04, 10:47
          napewno nie poniesiesz żadnych negatywnych kosekwencji powiadamiając opiekę
          społeczną.To jest instytucja która ma obowiązek tym się zając.
          Nie powinnas sie zbyt długo zastanawiac bo może w koncu wykończą tego staruszka!
          No chyba , że żal ci tej twojej koleżanki...
        • sagis Re: Wyrodna córka - czy się wtrącać? 28.12.04, 11:09
          A, skąd wiesz, że on z głodu padł na maskę?
          Często ludzie lubią dramatyzować. Nie wszystko wygląda tak, jak myślimy z
          pozoru.

          Jeśli uważasz, że powinnaś coś zrobić, to zgłoś to do opieki społecznej. Oni i
          tak zbadają najpierw, czy faktycznie coś złego dzieje się jemu.
          Z drugiej strony rodzinne sprawy to "tabu". Czy on przyzna się, że jest coś nie
          tak? Oni na pewno nic nie powiedzą.
          To są trudne i delikatne sprawy i jeśli nie ma ewidentnie widocznego czegoś, to
          ciężko to rozpatrzyć.
          • Gość: kobie_ta Re: Wyrodna córka - czy się wtrącać? IP: *.cwd.waw.pl / 195.164.254.* 28.12.04, 11:34
            a może porozmawiaj jeszcze z tym starszym panem i spróbuj bardziej się
            zorientować jak wygląda sytuacja i może zasugeruj mu, że możesz to zgłosić do
            opieki...a co jeśli ten pan sobie tego nie życzy? czy też należy to zgłościć?
            myślę, że jeśli faktycznie znęcają się nad nim, to chyba jednak tak...
            trudna sprawa...
    • Gość: Ewala Re: Wyrodna córka - czy się wtrącać? IP: *.chello.pl 29.12.04, 22:05
      A jednak skontaktowałam się z pomocą społeczną! Panie były baaaaaaaaaaaaaardzo
      niezadowolone, ale musiały przyjąć zgłoszenie.
      • sagis Re: Wyrodna córka - czy się wtrącać? 30.12.04, 09:34
        Oczywiście musiały przyjąć to zgłoszenie. Pomyślałaś, jak możesz teraz temu
        panu narobić w rodzinie. To są dorośli ludzie. Opieka społeczna nie ma
        możliwości tutaj wielkich ingerencji. Zrobią wywiad i tyle.
        A, tamci mogą być bardziej wrogo nastawieni do tego starszego człowieka.
        Trzeba było najpierw rozmawiać z nim samym.
      • maretina Ewo, dobrze zrobilas!/nt 30.12.04, 09:35

    • maretina dlaczego warto zglaszac? 30.12.04, 09:52
      moj maz( pracuje w pogotowiu ratunkowym) latem byl wzywany przez prokuratora.
      sprawa dotyczyla smierci jdnej z pacjentek, u ktorej byl z wizyta. dolegliwosci
      nie byly szczegolne, starsza pani, ot starosc i zwiazane z nia uciazliwosci sie
      odezwaly.kilka dni potem pani zmarla w szpitalu. tam tez po jej smierci lekarze
      zauwazli since w czesci szyjnej kregoslupa. to bylo wskazanie do sekcji.podczas
      tej sekcji wyszlo na jaw, ze te obrazenia mogly sie przyczynic do smierci.
      kilka kregow szyjnych bylo peknietych. prokurator pytal meza czy zauwazyl since
      z tylu szyi. nie zauwazyl. pacjentka zglosila jedynie dolegliwosci, ktorych nie
      sposob bylo polaczyc z takim urazem. na pytania czy sie nie przewrocila
      nigdzie, czy nic poza brzuchem nie dolega mowila "nie". klamala.w trakcie
      sledztwa wyszlo na jaw, ze synek tej pani od lat ja pral, zabieral emeryture
      itd... ona kochala go tak bardzo, ze nikomu nie zglosila tego. czasem chlipala
      sasiadom.... gdyby tamci sasiedzi opowiedzieli o tym odpowiednim organom....
      moze by zyla?
      • sagis Tylko Maretinko, najpierw trzeba porozmawiać z zai 30.12.04, 10:32
        nteresowaną osobą. Dlaczego, panie z opieki mogłybyć tak zniechęcone? Bo, wiele
        jest zgłoszeń nieprawdziwych. Ludzie często pochopnie wyciągają wnioski, a też
        robią sobie na złość.
        Ten starszy człowiek, też mógł mieć cel w tym, aby nagadać na swoją rodzinę.
        Ulżył sobie w czymś.
        Jeśli tak zrobił, to też teraz pokarze jego to:-)

        Dlaczego tyle karetek niepotrzebnie wyjeżdża do zgłoszeń?
Pełna wersja