Rozwod z mojej winy i alimenty na meza.

08.01.05, 20:06
W skrocie wyglada to tak: zostawilam meza i wystapilam o rozwod. Maz nie
chcial sie zgodzic i robil cyrki, wywlekal intymne sprawy w sadzie. Chcialam
jak najszybciej zakonczyc sprawe rozwodowa bez prania brudow, wiec popelnilam
blad i nie walczylam, teraz odczuwam tego konsekwencje. Orzeczono rozwod z
mojej winy, mimo, ze maz do konca sie na niego nie zgadzal. Po pewnym czasie
pomyslalam, ze oprzytomnial, pogodzil sie, ze nie bedziemy razem juz nigdy i
pol roku pozniej sie z nim skontaktowalam. Chcialam sie dowiedziec, co
slychac, jak zyje - w koncu troche razem przezylismy i nie jest mi
czlowiekiem zupelnie obojetnym. Od nowa zaczal podchody, chcial sie spotkac,
zaczelismy pisac do siebie maile - jak starzy znajomi. Kiedy sie dowiedzial,
ze mam kogos i nie wrocimy do siebie na pewno juz nigdy, zmienil ton. Podal
mnie o alimenty. Zasadzono mi 250 zl. Placilam 4 miesiace. Teraz zaszlam w
ciaze i zaczynaja sie nowe wydatki. Na razie na lekarza (prywatne wizyty), a
potem wiadomo, ze bedzie ich coraz wiecej. Czy jesli teraz wyjde za maz i
zrezygnuje z pracy, moj maz bedzie musial placic na mojego eksmeza? Z bylym
mezem nie mam dzieci.
    • Gość: Jacek Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. IP: *.datalink.cn 08.01.05, 20:23
      Oczywiście że bedziesz musiała płacić. prawo alimentacyjne dziala w dwie
      strony. Jezeli mąż były odowodni że w wyniku twojego odejscia znacznie sie
      obniiżył poziom jego zycia, to MA PRAWO zażadać od ciebie alimentów. Na jak
      długo??? Przepisy to precyzują, ale teraz niechce mi sie nawet przytaczać ci
      ustaw. Dlaczego? Bo jestes taka szmatą, że powinnas płaciic mu dozywotnio.
      SERIO.
      • lomasinahimana Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. 08.01.05, 20:32
        Nie wiesz kim jestem, kim jest moj maz, dlaczego nie walczylam, ani dlaczego
        odeszlam od niego. Gdyby byl taki superfacet, nie zostawilabym go. A Ty sie
        licz ze slowami. Alimentow juz zazadal i dostal je, a Ty nie masz podstaw by
        mnie obrazac! Moje pytanie brzmi: czy jesli po urodzemiu dziecka zostane w
        domu, moj maz bedzie musial placic na mojego bylego meza?
        • alpepe Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. 08.01.05, 20:34
          nic prostszego, musisz mieć z nowym partnerem rozdzielność majątkową i twój
          były ci naskoczy, jeśli nie będziesz sama miała dochodów!
          • lomasinahimana Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. 08.01.05, 20:45
            Czyli bez rozdzielczosci, moj przyszly maz bedzie musial placic na mojego
            bylego? Ja bym placila i place na mojego eks, ale nie chce, by utrzymywal go
            moj obecny partner, bo niby z jakiej racji? A czy jest mozliwosc by w przypadku
            rozdzielcosci wplacal na moje konto pewna sume pieniedzy, tak bym mogla
            dowolnie z niego korzystac i moj maz sie o to nie przyczepil, oczywiscie?
            Troche mi sie nie usmiecha byc na lasce i nielasce meza. W przypadku byle
            klotni moze w kazdej chwili wykorzystac przeciwko mnie moje uzaleznienie
            finansowe jako 'argument'. Ustalilismy z partnerem, ze przez conajmniej trzy
            lata po urodzeniu dziecka zostane z nim w domu. Przy jego zarobkach jest to dla
            nas jak najbardziej mozliwe, jesli dodatkowo nie bedziemy musieli oddawac
            czesci kasy na eksmeza nieroba.
            • alpepe Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. 08.01.05, 20:54
              rozdzielczość to monitora. Brak rozdzielnosci majątkowej oznacza, że masz
              niejako dochody, więc część kasy może spokojnie iść na alimenta. Cóż sama
              skręciłaś na siebie bicz, nawet w tym związku. Nie wiem, jak to z tym kontem,
              ale jak komornik wie, gdzie trzymasz kasę, to może na niej położyć łapę, więc
              zbyt długo to przelewanie na ciebie pieniędzy się może nie udać.
              Rozważ też wynajęcie detektywa, który zbierze dowody, ze twojemu mężowi nie
              dzieje się krzywda i pomyśl nad wnioskiem o obniżenie alimentów. A najlepiej
              iść do prawnika.
              • Gość: Jacek Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. IP: *.datalink.cn 08.01.05, 22:12
                Alepe. I jeszcze coś. Jezeli na płacenie alimentów dla byłego ex ona zrobi
                sobie rozdzielność majatkowa z nowym partnerem, to ukreci na siebie solidny bat.

                Dlaczego? Bo jak przestanie sie jej układać z tym nowym,co jest całkowicie
                mozliwe,to ona zostanie na przysłowiowym lodzie, bo:
                1). bedzie na niej wisiał dłud wobec państwa,za alimenty dla męza
                2). niebedzie zadnego prawa do majatku obecnego partnera

                A jakie to daje skutki prawne??

                Ano takie, że gdyby jej sie nie ułorzyło z tym drugim,w przypadku rozstania Sąd
                najprawdopodobniej dla dobra dziecka orzekłby aby ono pozostało przy ojcu.
                Dlaczego? Bo ojciec jest w stanie zapewnic mu zycie na odpowiednim poziomie, a
                matka NIE.

                A teraz wezmy inny wariant. Siedzie w domu i nie idzie do pracy.

                Po pewnym czasie gdy przestanie działac chemia w ich zwiazku, stanie problem
                pieniedzy, a ona bez swoich własnych skazana jest w praktyce na łaske nowego
                partnera.

                Jednym słowem, ukreciła sobie głupia laska bicz na sama siebie!!! I dobrze jej
                tak!!! Nie wierność nie popłaca.
                • lomasinahimana Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. 08.01.05, 22:20
                  Wiesz co, nie mam zamiaru sie tlumaczyc przed toba, dlaczego odeszlam. z twoich
                  postow bije nieuzasadniona nienawisc do mejej osoby. Twoim zdaniem powinnam sie
                  meczyc przy nim cale zycie. Nie pozwole jednak zarzucac sobie czegos, czego
                  nigdy nie zrobilam. Nie bylam nie wierna wobec meza, bo nigdy go nie
                  zdradzilam! Odeszlam, bo mialam powody i przestalam kochac, ale na pewno nie z
                  powodu zdrady!!!
                • alpepe Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. 08.01.05, 22:23
                  przecież napisałam, ze sama skręciła bicz na siebie też w drugim związku, nie
                  musisz za mna powtarzać, ledwo się znamy a już jestem Twoim guru? ;)
                  I co za dług wobec państwa? To, że komornik nie dostanie swojej działki, nie
                  oznacza jeszcze długu wobec państwa, nie przeczytałeś mojego postu???
          • Gość: Jacek Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. IP: *.datalink.cn 08.01.05, 21:54
            Mylisz sie alepe. Rozdzielnośc majątkowa jej na dłuzszą metę nie pomoże.
            Dlaczego? ano, jeżeli ona nie bedzie mogła płacic alimentów męzowi, to za nia
            zrobi to państwo polskie. Oczywiscie kazda złotówka wypłacana przez państwo
            BEDZIE JEJ długiem.

            I gdy w koncu kiedys pójdzie do jakiejs pracy, a bedzie musiała iśc jeżeli chce
            miec np. emeryturę, to państwo upomni sie o pieniadze.
            Tak że nie ucieknie od obowiazku alimentacyjnego, tak samo jak niedadza rady
            uciec niepłacacy na dzieci tatusiowie.

            Prawda jest tez taka, że obowiazek alimentacyjny wobec byłego męza traci
            waznośc po pewnym czasie, i pod pewnymi warunkami.

            Jakim czasie i jakimi warunkami? Tego jej niepowiem, choc oczywiscie wiem.
            Nie zasługuje na pomoc,za to co zrobiła temu niewinnemu człowiekowi !!!!
            • alpepe Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. 08.01.05, 21:58
              ty się mylisz, bo nie ma już funduszu alimentacyjnego, a komornik nie może
              zająć więcej niż połowy pensji, poza tym można na kogoś otworzyć działalność
              gospodarczą i zarabiać tam pensję minimalną a resztę otrzymywać jako zwrot z
              delegacji, bo to nie podlega zajęciu komorniczemu.
              Pozdrawiam
              • Gość: Jacek Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. IP: *.datalink.cn 08.01.05, 22:23
                Alepe. Czy ty myslisz że ludzie pracujacy w prawie sa idiotami, że ,,łykna,,
                takie sztuczki, o delegacji, fikcyjnej działalności itd.....

                W obecnym systemie prawnym Sąd moze wezwać taa osobe do złorzenia oswiadzczenia
                pod przysiegą. Oczywiście może skłamać. Ale jezeli jej udowodnia kłamstwo, to
                Sąd biorąc pod uwagę tzw: zewnetrzne znamiona zamożności poprostu przywali jej
                i jej obecnemu partnerowi kare np 5000 zł.

                Dlaczego takze jej obecnemu partnerowi? ano dlatego ze prowadza wspólne
                gospodarstwo domowe na zasadzie konkubinatu ( jezeli niemaja ślubu).

                Miom zdaniem sprawę te można załatwic polubownie przy minimalnym nakładzie
                srodków, ale ja nie powiem ci jak, choc oczywiście wiem.
                A niepowiem jej BO BARDZO SKRZYWDZIŁA PIERWSZEGO MĘŻA.
                • alpepe Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. 08.01.05, 22:29
                  myślę, że ludzie takie sztuczki łykną o delegacji, a czemu fikcyjna
                  działalność? Jak najbardziej prawdziwa.
                  Sąd może wezwać tę osobę, ba, bliska mi osoba musiała się tłumaczyć ile ma par
                  skarpetek. I co? I nic, bo FORMALNIE zaborowi komorniczemu nie podlegają ani
                  rzeczy osobiste ani narzędzia pracy. Ale jak tu udowodnić kłamstwo, jeśli ta
                  dziewczyna nic FORMALNIE nie ma???
                  A jeśli jest rozdzielność majątkowa, to facet i komornik mogą im nakukać! I nie
                  mów, że nie. W konkubinacie zresztą też, bo dziś ten, jutro inny, to przecież
                  to mają do siebie konkubinaty, czyż nie?
                  • lomasinahimana Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. 08.01.05, 22:41
                    A jeszcze jedno pytanie. Mam mozliwosc zalatwic mojemu eks prace w Londynie -
                    calkiem dobrze platna, ale on sie nie zgadza, w naszym miescie tez sie cos
                    znajdzie. Jest teraz bezrobotny. Czy da sie udowodnic przed sadem w sprawie o
                    obnizenie alimentow, ze ma mozliwosc pracy, ale jej sie nie podejmuje liczac na
                    alimenty ode mnie? Czy to cos da? On jest absolutnie zdrowy, tylko totalnie
                    leniwy. Kiedy od niego odeszlam, od razu poszedl do pracy i probowal pokazac
                    jak bardzo sie zmienil i jak wiele moze, jesli tylko do niego wroce. Gdy
                    dowiedzial sie o moim partnerze, a nastepnie o ciazy i stracil wszelka
                    nadzieje, ze znow stane sie dla niego dojna krowa, sprzataczka, kucharka,
                    kochanka i praczka, momentalnie 'stracil' prace i wystapil o alimenty.
                    • alpepe Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. 08.01.05, 22:45
                      no, ja tam prawnikiem nie jestem, musiałabyś spytać, albo na jakimś innym
                      forum, albo wyłożyć kasę na prawnika. Sądzę, że to może mieć swoja wartość
                      przed sądem, ale dajże zarobić specjaliście, byle nie Jackowi.
                      A jak masz możliwość, to może i mnie byś podała namiary na tę dobrą pracę? Tak
                      pytam, na wypadek, gdybyś dysponowała dobrym sercem ;)
                      • lomasinahimana Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. 08.01.05, 22:50
                        :))) Dzieki Ci bardzo. Jesli jestes budowlancem :)) to moge Ci zalatwic prace
                        od reki ;)
                        • alpepe Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. 08.01.05, 22:53
                          A dla germanisty niczego nie masz? Fabryka, knajpa, te sprawy? Mąż szuka czegoś
                          mniej ambitnego, niz robi w Polsce, ale chcielibyśmy wyjechać, bo chcemy
                          lepszej przyszłości dla dziecka :)
                          No, nic, poydrawiam i pamietaj, że są różne sztuczki kruczki :)
                          • lomasinahimana Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. 08.01.05, 22:58
                            No, niestety, mamy znajomosci i mozliwosci jedynie w branzy budowlanej.
                            Germanista w Londynie? Moze sie przekwalifikowac ;). Teraz podobno szukaja
                            rusycystow ;)
                            • alpepe Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. 08.01.05, 23:01
                              no, pewnie nikt się nie pozna :)
                  • Gość: Jacek Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. IP: *.datalink.cn 08.01.05, 22:53
                    Alepe. Jeżeli ona bedzie taka głupia ze sobie zrobi rozdzielnośc majatkowa z
                    tym nowym partnerem , to poprostu wystawia do wiatru swoje i jej dziecka
                    interesy na wypadek gdyby i ten zwiazek sie jej nieudał !!!

                    Alepe. W ostateczności moze walic byłego meza.Ale niech głupia laska zadba o
                    interes prawny swojego dzecka !!! Przeciez czeka ją 20 - 25 letnia inwestycja
                    w to dziecko.

                    A co zrobi głupia laska jak jej obecny favcio zamieni ją na nowszy model ???
                    Co zrobi??? Przeciez ona potencjalnie moze stracic prawa do wychowywania tego
                    dziecka !!!
                    Czy ty alepe tego nie rozumiesz??? nawet na męza alimenty niesa wieczne. Musi
                    głupia laska swoje odcierpieć, bo takie jest prawo.
                    Ale potem uwolni się, i zacznie budowac nowy zwiazek bez obciązen.
                    • alpepe Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. 08.01.05, 22:57
                      A Ty wciąż nie nauczyłeś się rozumieć słowa pisanego. Przecież ona wie, co
                      oznacza bycie na łasce partnera, a pryznajmniej sie domysla, ze nie musi być
                      tak różówo. Poza tym doczytała sobie na pewno o prawie do wychowywania dziecka
                      z Twoich postów. Doczytała tez, że może wydatek na detektywa i prawnika jej się
                      bardziej opłaci, niż łożenie na męża. Kogo Ty pouczasz?
                      • Gość: Jacek Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. IP: *.datalink.cn 08.01.05, 23:05
                        Alepe. Dlamnie to ona moze robić co chce. Za swoje błedy to na bedzie ponosiła
                        odpowiedzialność, nie ja i nie Ty alepe.

                        Wiec niech robi co chce. Wiecej w tej sprawie niewypowiadam sie.
                        • alpepe Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. 08.01.05, 23:07
                          alpepe, Jacku, chyba nie chciałeś mnie obrazić.
            • Gość: Beti do Jacka IP: *.hcg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.05, 22:02
              Solidarnosc meska:))))
              A znasz tego faceta ze go tak bronisz?
              Nie mieli dzieci wiec jak juz sie nie kocha to po co byc razem?
              To dopiero by bylo niefer.
            • daimona a skąd wiesz że taki niewinny? 08.01.05, 22:09
              zresztą, skoro nie mają dzieci, to po co u licha w ogóle mają płacić sobie (w
              tym przypadku ona jemu) alimenty???
              • alpepe Re: a skąd wiesz że taki niewinny? 08.01.05, 22:12
                no, moja droga, to zaleta małżeństwa :)
              • lomasinahimana Re: a skąd wiesz że taki niewinny? 08.01.05, 22:13
                Bo pogorszyła się znacznie jego sytuacja materialna po rozwodzie, a rozwod byl
                z mojej winy.
                • daimona yhm... dzięki, dobrze wiedzieć 08.01.05, 22:38
                  czyli skoro - jak napisałaś nizej - był na Twoim utrzymaniu (bo, jak rozumiem,
                  pracy sobie nie umiał/nie chciał znaleźć), to teraz jeszcze musisz darmozjada
                  utrzymywać? Rozumiem, gdyby, jak byliście małżeństwem, chociażby zajmował sie
                  domem... ;> Jak dla mnie, paranoja.
                  Ale dzięki za uświadomienie.
                  I powodzenia zyczę w nowym życiu, mam nadzieję, ze znajdziesz dobre rozwiązanie.
      • Gość: wiertarka [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 12:44
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: facet dlacego własciwie sie rozwiodłaś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 21:20
      Dlacego własciwie sie rozwiodłaś
      Przeczytałem ten wątek i mam wrażenie że dla kasy obecnego męza. Oczywiście to
      tylko moje wrazenie.
      • lomasinahimana Re: dlacego własciwie sie rozwiodłaś 08.01.05, 21:58
        Wcale nie sa to jakies gigantyczne pieniadze. Mieszkamy w zwykłym bloku na
        zwyklym osiedlu, jezdzimy fiatem, a w wakacje pod namiot nad polskie jeziora,
        albo w bieszczady. Rozwiodlam sie wielu powodow, choc przede wszystkim dlatego,
        ze moj maz po slubie stal sie wygodny, byl praktycznie na moim utrzymaniu, a ja
        naiwna jeszcze mu obiadki gotowalam i skarpetki pralam, koszule prasowalam... z
        milosci. Pewnego dnia obudzialm sie rano, zobaczylam burdel w pokoju,
        porozwalane brudne ciuchy meza gdzie sie da i zanim zaczelam je sprzatac,
        stwierdzilam (co ja tu k... robie??, gdzie ja wlasciwie oczy mialam??), ze go
        nie kocham i mam go serdecznie dosc. Odeszlam nagle, bez zapowiedzi. Spakowalam
        sie i wyprowadzilam tego samego dnia do siostry, ktorej zmarl maz na raka i
        byla bardzo samotna od tamtego czasu. Nie chcialam ratowac wlasnego malzenstwa
        i odrzucalam wszelkie propozycje naprawy zwiazku, z ktorymi wychodzil moj maz,
        dlatego rozwod byl z mojej winy. To poranne przejrzenie na oczy to tylko jedna
        z wielu przyczyn, sa tez inne, o ktorych za bardzo nie chce pisac i nie
        chcialam tez o nich mowic w sadzie. Dlatego wyszlo na korzysc meza.
        • lomasinahimana Re: dlacego własciwie sie rozwiodłaś 08.01.05, 22:00
          Acha, mojego obecnego partnera poznalam PO rozwodzie, a slub dopiero planujemy.
        • facet.jeden Re: dlacego własciwie sie rozwiodłaś 08.01.05, 22:02
          Dzieki to wyjaśnie sprawe. fakt nie da sie ciągnąć takiego związku.

          dziekuje że odpowiedziałaś i ze powstrzymalaś sie od wyswisk pod moim adresem .
          Pytałem bo tak to wynikało z treści wątku.
          • lomasinahimana Re: dlacego własciwie sie rozwiodłaś 08.01.05, 22:06
            Nie mam w zwyczaju wyzywac ludzi.
            • Gość: Dag Re: dlacego własciwie / lomasinahimana/ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.05, 23:36
              Sądze że nie dasz rady wszystkim udowodnic że związek był bez sensu choc ja
              osobiście ci wierzę a nie mam takich doświadczeń.Zawsze jest tak że punkt
              widzenia zależy od punktu siedzenia.Choc zdarzaja sie kulturalne osoby ktore po
              przeczytaniu lub wysłuchaniu osoby zanim coś powiedzą lub napisza beda sie
              zastanawiac nad problemem.W tym naszym głupim narodzie jest tak ze jesli ktos
              napisze że się rozwiódł mam na myśli teraz nas kobiety to od razu pojawiaja sie
              słowa jak tu wyżej pozwól że zacytuję "szmata" itd itd.Pan Jacek sądzę ze jest
              po doświadczeniach i próbuje w taki sposób rozładować emocje na osobie w sumie
              być może niczemu nie winnej,a jesli nawet to pytam kto go upoważnił do
              ubliżania.Moze nie wypowiadac sie ale używanie słow w stosunku do właścicielki
              wątku jest chamstwem.Ale co można się spodziewać po prostym chłopie wystarczy
              poczytac jak sie wypowiada i wszystko się wie.
              • lomasinahimana Re: dlacego własciwie / lomasinahimana/ 08.01.05, 23:49
                Lomasinahimana to taki zlepek dwóch imion: Lomasi - piekny kwiat, Nahimana -
                mistyczna :)) Tak mnie nazywał kiedyś jeden chłopak i mi sie przypomnialo, gdy
                wymyslalam ten nick, na zlosc wszystkie 'normalne' byly zajete :))

                Dzieki za powstrzymanie sie od osadzania. Jesli chodzi o pana specjaliste od
                szmat, tez sadze, ze to facet po przejsciach i probuje dac upust swoim
                negatywnym emocjom wyzywajac sie na mnie. Trudno. Boli cos takiego, ale
                postaram sie nie przejmowac, stres nie jest mi teraz zbytnio wskazany.
                • Gość: Dag Re: dlacego własciwie / lomasinahimana/ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.05, 23:57
                  Nawt przez myśl mi nie przeszło aby cię osądzać.Nie przejmuj sie bo ilu
                  formurowiczów tyle odpowiedzi i co rusz to kazda inna mniej lub bardziej
                  złośliwa.A co najgorsze to niektore nic nie wnosza wrecz przeciwnie zwiększaja
                  stres.A tobie nie o to chodzi.
    • ola1973 Re: Rozwod z mojej winy i alimenty na meza. 09.01.05, 08:30
      Jacku! zamiast obrazac kobiety,ktore prosza tu o rade poddaj sie terapi dla
      zdradzonych mezszczyzn!Bo nikt nie pisze tu po to ,zeby ktos wyzywal go od
      szmat itp.Wydaje mi sie,ze te kobiety nie sa winne zdrady jaka cie spotkala.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja