Odwieczne wojny z matką

09.01.05, 20:49
Jest mi bardzo przykro,gdy widzę jak wspaniały kontakt mają moje przyjaciółki
ze swoimi matkami.Ja niestety nigdy takiego nie miałam i już straciłam wiarę
że kiedykolwiek to nadejdzie.Ona traktuje mnie jak wroga i wciąż ze mną
walczy.Najgorzej jest od momentu,gdy mój ojciec się wyprowadził.Mama mówi,że
nie może na mnie patrzyć bo tak bardzo go przypominam.Rozmowa nic tu nie
pomaga,gdyż ona jest zamknięta w sobie i niedostępna.Mieszkamy razem,ale ona
potrafi miesiącami,ba nawet tygodniami nie odzywać się do mnie.Potrzebuję
pomocy,bo psychicznie tego dłużej nie wytrzymam.Co robić?Ratunku!
    • alpepe Re: Odwieczne wojny z matką 09.01.05, 20:50
      Dobrze widzę? Masz dwadzieścia pięć lat. Czemu nie spróbujesz się wyprowadzić?
      A jak było wcześniej, kieduy opuścił was ojciec?
    • carmen79 Re: Odwieczne wojny z matką 09.01.05, 21:06
      Teraz jest najgorzej.Do tego mama przechodzi menopauzę.A ja aktualnie jestem w
      separacji z moim przyjacielem.Mogę w każdej chwili do niego wrócić,ale nie chcę
      tego robić tylko dlatego,bo się źle w domu układa.Jest wiele spraw,które muszę
      jeszcze przemyśleć i nabrać pewności,że chcę faktycznie z nim być.
      • lena_zet Re: współczuję 10.01.05, 00:00
        szkoda, że nie jesteś niezależna :/
    • Gość: Ania O co sie klocicie? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.01.05, 00:55
      Menopauza nie ma tu nic do rzeczy. Czy wzielas strone ojca jak nastapil
      konflikt miedzy rodzicami? Nie wyobrazam sobie zyc z kims pod jednym dachem i
      gniewac sie , nie mowiac juz nie odzywc sie dluzej niz 2 dni.A o co wojujecie
      czy wojowalyscie w przeszlosci?????
    • lenka.1 Re: Odwieczne wojny z matką 10.01.05, 10:18
      Powinnaś się wyprowadzić i zerwać z mamą bliską więź. Przynajmniej na jakiś
      czas. Musisz zacząć żyć własnym życiem a i mama musi sobie sama dawać radę. Nie
      jesteś jej mężem tylko córką. To przykre ale zdrowe. To jak odcięcie
      psychicznej pępowiny. Po jakimś czasie Wasze kontakty się ustabilizują. I znowu
      może będziecie ze sobą blisko, choć są niestety ludzie "tokstyczni", którzy
      zatruwają innym życie i Twoja mama może do takich należeć. Oddzielenie się od
      niej da Ci szansę, że będziesz inna jak ona...

      Inna sprawa, że Twoja mama wymaga pomocy psychologa.
    • carmen79 Re: Odwieczne wojny z matką 10.01.05, 18:44
      Problem polega na tym,że ona sama jest psychologiem i pracuje w szpitalu
      psychiatrycznym.
      Nigdy nie trzymałam strony ojca,a jeżeli już-zachowywałam to dla siebie.
      Jestem fizycznie bardzo do taty podobna i podobne do niego poglądy jak i pewne
      cechy jego charakteru.
      Pozdrawiam!
      • Gość: anka Re: Odwieczne wojny z matką IP: *.toya.net.pl 10.01.05, 18:52
        Uważam tak jak Lenka
        Powinnaś się wyprowadzić (łatwo mówić, trudno zrobić), odciąć pępowinę, a ułożą
        wam się stosunki.
        Ja ze swoją też wiodłam boje w szkole średniej, bywało ciężko do czasu aż
        poszłam na studia do innego miasta, gdzie teraz mieszkam. I nasze stosunki są
        super. Teraz mogę napisać, że mama jest dla mnie najlepszą przyjaciólką, kiedys
        w życiu bym tak nie pomyślała. Po prostu niektóre osoby nie mogą życ razem pod
        jednym dachem, a na odległosc jest im dobrze razem.
        Trzymaj się!

        Ja mam szefową w menopauzie - koszmar nie z tej ziemi!!
      • alpepe Re: Odwieczne wojny z matką 10.01.05, 19:54
        wyprowadź się, zanim matka Cię zniszczy.
      • Gość: donia Re: Odwieczne wojny z matką IP: *.icpnet.pl 11.01.05, 19:51
        Może warto skontaktować się ze znajomymi lekarzami, którzy pracują z Twoją mamą.
        Może ona powinna być poddana leczeniu? Czy sprawdza się jako psycholog - w
        pracy? Może dręczy też swoich pacjentów?
        Nie miej wyrzutów sumienia i uwolnij się od NIEJ za wszelką cenę!!!!
      • Gość: sam Re: Odwieczne wojny z matką IP: *.arcor-ip.net 11.01.05, 20:53
        to. ze matka jest psychologiem, o niczym nie swiadczy na jej korzysc.
        Sa tak zwane matki toksyczne i od nich trzeba sie odseparowac za wszelka cene.
        Moja matka na przyklad przed dwu laty, iz po moim urodzeniu ulozyla mnie w
        kwiatach, by ojciec ( podobno ja zdradzal wtedy) który wróci z obozu sportowego
        pomyslal, ze umarlem. Musze tu dodac iz matka ma teraz 81 lat ja 55. Powiedzcie
        mi po jaka cholere mi ona teraz to powiedziala. Moja rodzina nie ma od dwu lat
        dostepu do matki, ja sie z tym pogodzilem ale mija zona chciala jeszcze raz
        spróbowac. Moja siostra faworyzowana w dziecinstwie, teraz calkowicie
        zawladnela matka. Siostra byla chorobliwie zazdrosna o kazdy mój sukces. Ja sie
        pogodzilem z sytuacja, modle sie za matke i siostre a nawet za zgode miedzy mna
        a siostra. Ta zgoda jednak musialaby kosztowac mnóstwo pieniedzy, gdyz mimo
        tego. iz przed 13 laty splacilem siostre za polowe domu a przed trzema laty dom
        rozbudowalem i wyremontowalem, po sprzedazy mojej dzialki, dzis siostra
        zazdrosna chce znowu pieniedzy. Worek i glupota bez dna.
    • rachela180 Re: Odwieczne wojny z matką 10.01.05, 18:47
      Ja miała podobnie - matka dominująca, ale nieczuła i niespecjalnie mną
      zachwycona. Jestem b. podobna do ojca (rozwiedli się gdy mialam rok).

      Jedyne wyjście - wyprowadzić się i uniezależnić. Inaczej zwariujesz.
      • satine_168 Re: Odwieczne wojny z matką 10.01.05, 20:14
        Ja mam dokladnie tak samo:((nie dosc ze moaj matka jest okropna despotka,ma
        syndrom "dyrektora" i wszystkim chce rozkazywac...to jeszcze po prostu nie moze
        mnie zniesc..wlaciwie odkad doroslam i zaczelam miec wlasne zdanie:(a najgorsze
        jest to ze moja siostra jest identyczna jak ona-fizycznie i z charakteru i
        jakos sie dogaduja..a ja jestm podobna bardzo do ojca..ktory nas w ogole nie
        chcial..czesto czuje ze ona mnie nienawidzi...ja dojezdzam ze studiow ale chce
        znalezc mieszkanie...ale z 2 strony..zostawic ja sama...najbardziej sie boje
        tego..ze bede taka jak ona..i chyba dlatego tak sie boje trwalszych
        zwiazkow..zeby komus stworzyc takie pieklo jak ona mi :(??
        • rachela180 Re: Odwieczne wojny z matką 10.01.05, 21:51
          Satine, znam ten ból, ale wierz mi - nie zostawiasz jej samej, skoro ma Twoją
          siostrę :P poza tym nie bój się że sie do niej upodobnisz, przecież masz wlasne
          zdanie i jesteś niezależną istotą, prawda? Przeszłam to samo :) i żyję po
          swojemu z chłopem, którego rodzina nienawidziła :) a teraz toleruje :))))
        • Gość: Nemesis Re: Odwieczne wojny z matką IP: *.238.88.91.adsl.inetia.pl 12.01.05, 00:15
          Kochani jestem z Wami. Dzis mój pierwszy dzień terapii do niedawna nie
          wierzyłam że jej potrzebuję. Moja matka przywiazała mnie do siebie jak
          niewolnicę narzucając sposób bycia, myślenia, kochania. Tortuty psychiczne
          skrzywiły mnie do tego stopnia, że nawet po wyprowadzce przenosze jej wieczne
          niezadowolenie na tych, których kocham. Dla niej i przez nią wróciłam do domu,
          do niej, bo czułam się zawsze winna za jej samotność, zgryzotę i życie pełne
          niezadowolenia. Przez ten krok straciłam ukochanego mężczyznę, który tej
          toksyczności nie wytrzymał. Jestem taka jak ona, na dnie. I sama. A tu trzeba
          żyć. Bez niego, jego miłości i dłoni. Z poczuciem pułapki życiowej. Poświeciłam
          miłość dla matki. To jakis paradoks. I nigdy sobie tego nie wybaczę. Teraz
          musze poświecić ta chorą niewolnicza miłość zeby ratować siebie i budować
          siebie od nowa. Znów uciekam od niej, ale to już moja ostatnia ucieczka. Będzie
          trudno zaczynać wszystko od nowa ale warto. Robie to dla siebie. Tobie też to
          radzę. Trzymajcie za mnie kciuki. Chce być kiedyś dobrą matką.
    • carmen79 Re: Odwieczne wojny z matką 10.01.05, 21:47
      Miałam spokój przez ok.5 lat,gdy mieszkałam z moim przyjacielem i w domu
      bywałam naprawdę rzadko.Dzwoniłam często,a ona-szczerze-ani razu.Nawet gdy
      miałam urodziny.Naprawdę bardzo się starałam,ale brak mi już sił.Ona nie robi
      żadnych kroków w tym kierunku,aby nasze stosunki uległy polepszeniu.Zawsze to
      ja musiałam ją za wszystko przepraszać.Dosyć tego!
      Mój ,powiedzmy,ex-przyjaciel nie miał niestety nawet okazji bliżej jej poznać.
      Po tylu wspólnie spędzonych latach!!!Zawsze starała się mnie przy nim ośmieszyć
      i twierdziła,że z taką nieudacznicą jak ja daleko nie zajdzie.Było mi okropnie
      wstyd!
      Przykre,że w takiej chwili brakuje ojca.
      No cóż...
      Dniami i nocami zastanawiam się,czy dobrze zrobię,wracając do -ex.Nadal
      jesteśmy przyjaciółmi,ale mamy inne priorytety w życiu i to nas dzieli.Miałam
      nadzieję na wsparcie ze strony mamy,ale niestety-grubo się pomyliłam.Pozdrawiam!
      • Gość: camina Re: Odwieczne wojny z matką IP: *.toya.net.pl 10.01.05, 22:53
        No to troche się skomplikowało...
        Z moją mama było trudno, ale zawsze o mnie pamiętała, martiwła się tylko nie za
        bardzo umiała to okazać. I nigdy nie potraktowała mnie jak tak jak ciebie
        traktuje.
      • Gość: zoe Re: Odwieczne wojny z matką IP: 217.153.143.* 12.01.05, 10:45
        dla mnie twoja matka jest chora psychicznie bo nikt normalny tak by nie
        pogrążał własnego dziecka. może ona widzi twoją uległość i dlatego pozwala
        sobie na takie straszne zagrania i potworny chłód. mim zdaniem ona powina się
        leczyć a ty jak najszybciej powinnaś też pójść na konsultację do psychologa i
        nauczyć się radzić sobie z takimi zachowaniami ze strony mamy. ona sieje
        spustoszenie w twojej psychice, a przecież ty też kiedyś będziesz mamą i
        bedziesz chciała mieć normalną rodzinę - skąd masz brac wzorce??!! nie sądzę
        żeby rozmowa z mamą coś dała, więc ratuj się sama - musisz nabrać emocjonalnego
        dystansu do niej bo ta kboeita cię zniszczy psychicznie! proponuję ci terapię u
        psychologa - poważnie, bo musisz się pozbierać i normalnie żyć. trzymam kciuki!
    • Gość: ja Re: Odwieczne wojny z matką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 23:34
      wiem o czym mówisz. Miałam podobnie. Umarła. Nigdy miłego nic nie powiedziała o
      mnie. Nigdy wsparcia. Żadnej pomocy. Wieczna wojna o wszystko. Uciekłam. Nie
      było mnie kilkanaście lat. Ale inni zawsze sie postarali żeby powtórzyć to co
      powiedziała. To tak zawsze bolało.
      Pomogło mi w końcu, gdy wraz s terapeutą, rozpracowałam cały JEJ życiorys. Od
      początku. Czyli: w jakiej sytuacji byli jej rodzice kiedy się urodziła, co
      stało się później (wojna), powojenne układy w PRL, przymusowe małżeństwo, bo to
      gwarancja na utrzymanie, niechęć do ojca przeniesiona na mnie, odcięcie
      emocjonalne na skutek przeżyć... Chyba to pojęłam i nawet zrobiło mi się jej
      żal. Zaplątana mała dziewczynka bez rozumu.:(
      A teraz? Ot co, taki los. Jeden ma tak a inny inaczej. Co poradzisz? Trzeba do
      przodu, bo i jaki wybór?
      Postaraj się dowiedzieć przez co ona przeszla i to przeanalizuj w kontekscie
      ówczesnych warunków, mentalności, stereotypów. Mnie pomogło spojrzeć na nią
      inaczej i nie cierpieć już tak. Spróbujesz?
    • Gość: ja Re: Odwieczne wojny z matką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 23:37
      i jeszcze jedno Sróbuj dostać książkę, Biegnąca z wilkami (Clarissa Pinkola
      Estes) i przeczytaj. Bardzo wzmacnia.
      I :)
      • satine_168 Re: Odwieczne wojny z matką 11.01.05, 21:52
        mam ksiazke..nigdy po nia jeszcze nie siegnelam...z tym ze siostra tez studiuje
        i to dalej niz ja :(a co do zyciorysu-to oczywiste-ona nas obu nienawidzi za to
        ze stanowimy jej kleske zyciowa-ile razy powtarzala ze zrujnowalysmy jej
        wszystkie plany:(obwinia nas za wszytsko(bo jestesmy blizniaczkami)a mnie za
        podobienstwo szczegoonie...za to ze wpadla..a to cholernie boli jak sie
        slyszy"szkoda ze was po urodzeniu w rzece nie utopilam"..i trzeba zaznaczyc ze
        jest lekarzem,wyksztalcona,co niedziela w kosciele..ja widzac ta hipokryzje
        przestalam tam chodzic...dzieki niej wpedzilam sie w ogromne
        kompleksy ..wyszlam z nich ale niska samoocene czuje do dzis..bo probuje
        zwalczyc anoreksje:( Łzy mi leca piszac:matka zniszczyla mi zycie..bo ja ją
        przeciez kocham..
        • alpepe Re: Odwieczne wojny z matką 11.01.05, 21:56
          nie umiem Cię pocieszyć, tylko wirtualnie przytulam. Ja byłam chciana, ale też
          miałam przejścia.
          Pozdrawiam, sama we łzach
        • maria55 Re: Odwieczne wojny z matką 11.01.05, 22:36
          Słuchaj, choć nie bardzo umiem okazywać czułość i bardzo się boję, że ożyją
          moje własne wspomnienia chcę ci pomóc, bo myślę, że rozumiem twój ból i
          desperację w poradzeniu sobie z nim. Może spróbujemy coś razem uradzić jak
          można cię ochronić przed trwałymi skutkami tego NIEZASŁUŻONEGO, nie z twojej
          winy traktowania, jakie cię spotyka.
          Chcesz rozmawiać? Gdzie jesteś? Napisz na maria55@gazeta.pl
          ja
        • Gość: donia Re: Odwieczne wojny z matką IP: *.icpnet.pl 11.01.05, 23:18
          a ile jest kobiet na świecie, które nie mogą mieć dzieci? Dlaczego te, które
          dzieci urodzą przestają je w tym momencie kochać i przygotowują im piekło
          rodzinne na ziemi?
          • alpepe Re: Odwieczne wojny z matką 11.01.05, 23:20
            Dlaczego? Może miłośc macierzyńska wcale nie jest zapisana w genach?
            • Gość: ja Re: Odwieczne wojny z matką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 10:44
              o, też latami zastanawiałam sie jak to jest. Wszyscy o matczynej miłości a u
              mnie w domu niszczący, ryczący potwór. Mój wniosek? Stereotypy!!! Ma organy,
              więc rodzi. Urodziła, więc kocha. Ileż to razy słyszałm: no jak to, przecież to
              twoja matka, ona cie kocha! I ze mnie usiłowali robić jakąś popapraną bo
              przecież matka kocha więc ja nieudana...
              Mamy, my ludzie, taką wadę skrótowego postrzegania otoczenia lub drugiego
              człowieka poprzez zasłyszane, nie sprawdzone przez siebie, "prawdy". Nie lubimy
              sie zastanawiać czy dochodzić do prawdy. I tak, między innymi, wierzymy że
              jeśli kobieta urodzi dziecko to je kocha. Nic bardziej mylnego. Wiele kobiet
              rodzi swoje dzieci bo wierzy że są one gwarancją jakości przyszłego życia. Bo
              facet będzie zobowiązany je utrzymać, bo społeczeństwo nie wytknie palcem, bo
              tak trzeba. Chodzą i się chwalą: MAM dziecko! Niewiele to ma wspólnego z
              miłością. Wiele z nich nigdy jej nie zaznała, nie wie co to jest, więc jak ma
              ją okazać swojemu dziecku? Dopóki to bobas to jest fajnie ale potem zaczynają
              się schody > czytaj forum..
    • Gość: Wrocławianka Re: Odwieczne wojny z matką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 22:17
      Oczywiście, że możesz mieć rację w sprawie menopauzy matki! Ten, kto mówi, że
      to nie ma nic do rzeczy, nie musiał żyć pod jednym dachem z kobietą , która
      trudno przechodzi przekwitanie.
      Powiem o swoim doświadczeniu : moja matka przechodziła menopauzę wcześnie,
      długo (przez kilka lat) i w czasach kryzysu, kiedy przepisanych hormonów nie
      można było nigdzie dostać. Więc nigdy ich nie brała (A czy twoja je bierze ?)
      Życie w domu graniczyło z piekłem. Dziś, gdy to wspominam, widzę że zupełnie
      nad sobą nie panowała. Mieszała wszystkich z błotem, wyżywała się na mnie, a
      jej wybuchy mogła spowodować byle błahostka.
      Mimo tego, że jest to jakieś dla niej wytłumaczenie, to nie umiem tego
      zapomnieć, mam ogromny żal o steki wyzwisk pod moim adresem i atmosferę, z
      której chciałam tylko uciec. Więc nie uważam wcale, że powinnaś to swojej matce
      łatwo wybaczać.
      Po latach powiedziała mi, że jej menopauzie towarzyszyły też np.stany lękowe -
      nie umiała wejść do sklepu pełnego ludzi (wtedy były wyłącznie takie :), bała
      się tłumu, jak człowiek chory psychicznie. Zresztą objawy bywają rozliczne.

      Chcę tylko dodać, że wszystkie te objawy ustąpiły. Teraz moja mama nigdy się
      już w ten sposób nie zachowuje, choć patrzę na nią jak na człowieka ułomnego i
      widzę wiele wad. Ale zazwyczaj jest uśmiechnięta, pogodzona z losem.
      Już dawno odeszłam z domu, mieszkam sama. Mama pomogła mi finansowo. Stosunki
      nasze są dobre. Zapewniam cię, że w przyszłości to może nastąpić.

      Jedna z czytelniczek, wspomniała o terapii, dzięki której zrozumiała ciężkie
      życie i dzieciństwo swojej matki. Zgadzam się z nią, ale co z twoim ciężkim
      życiem ?!
      Na szczęście terapia może zająć się tobą, tym że jesteś wartościową osobą i
      zasługujesz na coś więcej niż agresja matki (milczenie jest bierną agresją, -bo
      jest karą :) , że nie jesteś w żaden sposób winna temu co się dzieje i co się
      stało, ponieważ byłaś dzieckiem.
      Aha i jeszcze jedno: nieodpowiedni mężczyzna jest równie złym wyjściem...
      Niewiele mogę tobie poradzić poza tym, żebyś szukała ratunku w terapii.
      Naprawdę może ona wzmocnić na tyle, że słowa matki nie będą w stanie cię
      dotknąć. Ponieważ one tak naprawdę nie dotyczą ciebie. Dotyczą jej bólu i
      złości po stracie męża.
      Pozdrawiam.
      • ggkk Re: Odwieczne wojny z matką 11.01.05, 23:03
        Ja rozumiem , że w okresie menopauzy nerwy wyłażą na wierzch. Moja matka też
        przez kilka lat przechodziła menopauze i znosiła ją fatalnie,Nie raz w emocjach
        z byle bzdury robiła grandę.Ale emocje to jedno -rozumu się się nie traci.Mimo
        tego że ja jestem butna i się nie "szczypałam" z nią nigdy, i w efekcie gorzej
        jej napyskowałam , to zawsze ona przychodziłą i mnie przepraszała.Musisz się
        odciąć, Daj sobie spokój z analizami itd, bo tylko się zadręćzysz. Jak matka
        nie kocha dziecka to jej tej miłosci i czułości nie nauczysz teoriami.Moja jest
        prostą niewykształconą kobietą , ale w głowie mi się nie mieści żeby nam
        wypominala że przypominamy jej ojca ( szkoda gadac co to za typ) albo ze
        zmarnowalismy jej życie. A musze powiedziec że słodko z nami nie miala. Nie raz
        lały się jej łzy.Ja to zawsze mówię na te "panie psycholog" - że lepszych
        psychologów to znajdę u siebie na wsi pod sklepem,Zresztą wystarczy poczytać to
        co pisze się na forach-ludzie udzielają innym rad , wskazówek i nieraz bardzo
        zgrabnie ładnie, trafnie. Taka teoretyczna "poprawnosć". Ale własna
        wewnętrzna "natura" to co innego. Nie wiem czy uda mi sie przekazać to co mam
        na myśli. Ale mysle ze wielu ma takie odczucie , że dany czlowiek jest z natury
        zły , egoistczny , zazdrosny ( przy dłuzszym poznaniu te cechy demaskują się) i
        stara się na siłe być poprawny. Tzn ma swiadomosc tych złych cech i własnie
        sili się żeby być miły , uczynny itp.
      • babeth Re: gdzie szukać terapeuty 12.01.05, 09:21
        Dzień dobry,

        Czy ktoś z uczestników forum mógłby polecić dobrego terapeutę- mogę dojeżdzać
        do Katowic, ewentualnie do Krakowa.
        Moja bardzo toksyczna więź z Mamą bierze się w dużej mierze z nałogu mojego
        Taty.
        Za pomoc z góry dziękuję i pozdrawiam wszystkich obecnych.
    • Gość: HeavySmoker Re: Odwieczne wojny z matką IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.01.05, 22:48
      Jak spiewa najlepszy wokalista wśród najgorszych polskich neurochirurgów "To co sie dzieje naprawde nie istnieje" i wie co śpiewa. Wszystko co teraz jest pochodna tego co kiedyś, szczególnie w dzieciństwie. Twoje relacje z matka, ojcem, facetem. Moja sugestia niesmiala :na poczatek od popstrony : "Magnolia" do obejrzenia, pozniej powazniej : "Miłosna Obsesja" Elżbiety Święcickiej Macavoy do przeczytania (koniecznie) i .....psychoterapia która otworzy ci oczy przez 25 lat szeroko zamknięte. Zeby nie bylo : jestem facetem, mam 26 lat i znam to wsio z aupopsji. Pozdrawiam zycze sukcesow w nowym zyciu jesli zechcesz je zaczac choc i mnie czaasem lazi po glowie takie znamienne zdanko wypowiedziane przez Cyphera jednego z bohaterow matrixa (nie bede naswietlal sprawy): why why i didn't take the blue pill?
      HeavySmoker na Heavym odwyku
      • Gość: HeavySmoker Re: Odwieczne wojny z matką IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.01.05, 22:54
        A wlasnie moja matka jest rowniez psychologiem, a ojca stracilem majac 6 lat.
        Jesli chcesz pogadac potrzebujesz pogadac z kims kto mial i w jakims sensie ma dalej podobny problem i stara sie go rozwiazac sluze mailem hedonista25@o2.pl
        Pozdrawiam
        HeavySmoker
    • Gość: carmen79 Re: Odwieczne wojny z matką IP: *.lubin.dialog.net.pl 11.01.05, 22:53
      Ja też Cię Satine wirtualnie przytulam.I również stanęły mi łzy w oczach..Coś
      mi się przypomniało.Historia podobna do Twojej.Moja mama powiedziała,że gdy
      zaszła ze mną w ciążę,powinnabyła ją usunąć.Na szczęście już tak bardzo nie
      przejmuję się każdym słowem,które od niej usłyszę.Sama wylądowałabym u niej w
      szpitalu.I już dawno wyzbyłam się kompleksów,co znacznie ułatwia mi życie.
      Lecz niestety nie potrafię tak jak Ty (pomimo tylu wyrządzonych krzywd)
      powiedzieć,że ją kocham.
      Odnośnie jej pracy.Nikt nie miał tam nigdy wobec niej żadnych zastrzeżeń-wręcz
      przeciwnie-jest ponoć wzorowym pracownikiem(nagrody,dyplomy itp.)
      Tymczasem to już czwarty tydzień ciszy w domu.To chore.
      Za tydzień wyjeżdżam.Może uda się mi i mojemu przyjacielowi znaleźć jakieś
      wspólne rozwiązania.
      Bardzo dziękuję za to,że podzieliliście się ze mną Waszym losem, za
      zainteresowanie i wsparcie.To co teraz robię to ucieczka od problemu,ale
      wiem,że- przynajmniej na razie -jakiekolwiek rozmowy są wykluczone.Pozdrawiam
      Was gorąco!
      • Gość: małgośka Re: Odwieczne wojny z matką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 09:57
        Carmen, a czemu Ty nie możesz mieszkać sama, albo z jakąś fajną koleżanką,
        tylko musisz być przez kogoś "uwiązana"? A to mama, a to były chłopak... Po co
        wracać do czegoś, co Ci tak naprawdę nie odpowiada? To Twoje zycie i nikt
        oprócz Ciebie się o nie nie zatroszczy! Życzę Ci bliskich ludzi wokół Ciebie i
        dużo wsparcia... Pozdrawiam serdecznie. M.
    • Gość: leslie Re: Odwieczne wojny z matką IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.01.05, 07:58
      od evil people trzeba sie trzymać z daleka - zdaje się że musisz wytrzymac
      jeszcze pare lat do czasu gdy osiagniesz samodzielnośc, a potem wystarczy na
      święta życzenia złożyć
      • Gość: dina Re: Odwieczne wojny z matką IP: *.bielsko.dialog.net.pl 12.01.05, 11:12
        Wy tez kiedys bedziecie matkami wtedy zrozumiecie lepiej swoje matki i moze im
        wybaczycie tylko że matek może juz nie byc na tym swiecie.Do porozumienia mozna
        dojśc przez zrozumienie drugiej strony i miłości do człowieka.
        • Gość: ja Re: Odwieczne wojny z matką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 14:02
          Wiesz dina, mówisz tak jak mówiła moja matka. Że muszę zrozumieć i wybaczyć.
          Tak. W końcu zrozumiałam. Ale najpierw musiałam zrozumieć, że nie jestem takim
          śmieciem jak to moja własna matka mi mówiła dzień w dzień pomiatając mną. A to
          zajęło bardzo, bardzo dużo czasu. By przebić się przez ten ból. Teraz
          psychologia jest bardziej rozwinięta więc skorzystajcie z tej nauki. Może
          poszukajcie dobrego przewodnika. I moja rada: idźcie wśród ludzi, do szkół, na
          uniwersytety, w świat, dowiedzcie się, jakie macie prawa, domagajcie się ich a
          przede wszystkim poznajcie i przeanalizujcie siebie samego, tak do samego
          środka, dowiedzcie się, jakimi jesteście naprawdę, co wy sami o sobie wiecie
          omijając to, co ktokolwiek inny wam o was powiedział, bo to jest najważniejsze,
          jak sami siebie będziecie traktować i nigdy, nigdy nie powtarzajcie tych
          raniących opinii swoich matek pod swoim adresem, ani na głos ani w sobie! Za
          łatwo w nie uwierzyć a one przecież były mówione tylko w wyniku jej choroby.
          Unikajcie ludzi zimnych, oceniających i agresywnych bo do takich będzie was
          ciągnąć. Musicie po prostu być swoją własną matką i wyedukować się sami. Nie ma
          wyjścia. Powodzenia! :)
    • Gość: Carmen79 Re: Odwieczne wojny z matką IP: *.lubin.dialog.net.pl 12.01.05, 15:27
      Dziękuję Wam moi drodzy z całego serca za wsparcie!
      Odp.m.in. do Małgośki
      Po 5 latach pobytu zagranicą wróciłam tu.Moi znajomi rozjechali się po
      świecie,lub pozakładali rodziny i te kontakty z nimi wyglądają już zupełnie
      inaczej niż kiedyś.
      Także nie mam tu raczej z kim zamieszkać.Nie mogę też sama czegoś wynająć,bo
      nie wiem na jak długo wystarczą moje oszczędności.Tam z kolei wysokość moich
      zarobków nie pozwalała mi na usamodzielnienie się.Właściwie wszystko
      pochłaniała szkoła,do tego wydatki domowe i koniec.Koło się zamyka.Jednak
      wydaje mi się,że muszę tam wrócić.Wierzę w to,że wszystko jakoś się ułoży.
      Bardzo Was pozdrawiam!A tym ,którzy mają podobny problem życzę dużo siły i
      wiary w siebie.
      Carmen.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja