ramyus
10.01.05, 05:41
Zastanawiaja mnie dwie sprawy:
1. Skad bierze sie - irracjonalne moim zdaniem - przekonanie tak wielu osob,
ze osoba zdradzajaca chce poinformowac o tym swojego partera, czy parterke o
fakcie zdrady, aby przerzucic na druga osobe ciezar wyrzutow sumienia.
Moim zdaniem, w wiekszosci przypadkow, ostatnim czego pragnie wiarolomca jest
dojscie informacji o zdradzie do wiadomosci osoby zdradzonej i zrobi wszystko
co tylko mozliwe, aby temu zapobiec (na zasadzie, zlapia Cie za roke, powiedz
ze to nie Twoja). W olbrzymiej wiekszosci przypadkow, zdrajca, czy zdrajczyni
jest zadowolona z faktu zdrady i o ile nie spotkaja jej jakies negatywne
konsekwencje zdrady, rzadko kiedy jej zaluje, nie wykluczajac oczywiscie
przypadkow szczegolnych.
2. Pytanie drugie, dotyczy osob zdradzonych. Dlaczego, z jakiego powodu tak
wiele osob nie chcialoby dowiedziec sie o dokonanej przez partnera, czy
partnerke zdradzie ? Wolicie zyc w nieswiadomosci oszukiwania Was przez
najblizsza - przynajmniej w zalozeniu - osobe na swiecie ?