tak trodno jest skończyć...

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.01.05, 16:52
kolejny raz podejmuje probe zerwania z moim chlopakiem ..jestesmy razem 4lat,
a wciagu tego miesiaca juz kilka razy powiedzialam slowo ZRYWAM ... mam tak
zmacone uczucia, ze nie wiem czy juz go kocham
widze same jego wady ... dzis byla kolejna klotnia, a ja kolejny raz
powiedzialam,ze zrywam ..on juz sie nawet tymi slowami nie przejmuje i w to
nie wierzy ....
wiem,ze nie am ludzi bez wad, ale jego cechy i poglady sparwiaja,ze mam
wszystkiego dosc i ze nie widze przyszlosci
jestem taka slaba :(((
kiedy mnie przytula i rozwiazujemy problem wychodzi to jak duza jest moja
wina w tym wszystkim
ale ...
juz sama nie wiem, czy ja trafilam na takiego potwora czy .... czy
zwariowalam :((
    • Gość: kasia Re: tak trodno jest skończyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 18:33
      kurcze! wiesz co?!mialam to samo!ja wlasnie odpoczywam po takim zwiazku!
      bylam "zamknieta w zlotej klatce" takze 4 lata.tez zrywalam kilkaset razy! az
      ktoregos razu sie udalo i wiesz co?! jestem szczesliwa..........

      byl chorobliwie zazdrosny!

      powodzenia
      • Gość: facet miałas ale co innego IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.01.05, 00:00
        to co ona opisuje to nie jest zlota klatka...
    • Gość: kidd0 Re: tak trodno jest skończyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 19:19
      ja też miałam to samo - 3-letni toksyczny związek, na dodatek facet dużo
      starszy. Zrywałam mnóstwo razy, ale odejść było ciężko (on mi w pewnym sensie
      nie dawał:/) poza tym były i dobre chwile, które mąciły moją pewność co do
      słuszności mojej decyzji...:( W końcu udało mi się odejść - wymagało to
      zdecydowania i samozapracia.. Więc jeśli zdecydowałaś się zakończyć ten
      związek, to radzę Ci - spróbuj wytrzymać w swoim postanowieniu, bądź twarda. To
      trzeba po prostu zdecydowanie przeciąć.. inaczej będziesz tak kręcić się w
      jednym miejscu i marnować życie.. Ja wydostałam się z bagna (właśnie mija rok;)
      i wreszcie jestem szczęśliwa :) czego i tobie życzę
    • druga_strona Re: tak trodno jest skończyć... 11.01.05, 19:25
      Bo tak to z wami dziewczyny jest. Ktoś pokazuje wam środkowy palec a wy
      myślicie, że daje pomocną dłoń. Znajdź sobie inny obiekt westchnień.
      • Gość: morelka Re: tak trodno jest skończyć... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.01.05, 19:32
        po pierwsze to dziekuje wam za pomocne slowa...
        po drugie "druga strono" nie jest latwo po 4 latach znaleźć sobie inny obiekt
        westchnien > taki zwiazek to jzu nie zabawa
        nagorsze jest to,ze boje sie ze strace zyciowa milosc, najwieksz skarb ...
        a z drugiej strony zaczynam go za wszystko nienawidzic...
        chce byc twarda,,,, sprobuje :(
        • druga_strona Re: tak trodno jest skończyć... 11.01.05, 19:39
          >chce byc twarda,,,, sprobuje :(
          Zuch dziewczyna :-) Właśnie zrobiłaś pierwszy krok - powiedziałaś „NIE”
          A związek, w którym zaczynasz odczuwać nienawiść, złość – no raczej nie ma
          większego sensu. Przeprosi Cię gościu za wszystkie błędy i za 2 no 3 miesiące
          będzie robić tak samo.
          • Gość: facet trodno jest myslec kolezko IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.01.05, 23:59
            kolego co ty pierxxxxxx??przeciez nie wiesz co sie dzieje złego w ich zwiazku!
            przeprosi ale bedzie robił tak samo - sorry ale widac nawet nie doczyałe jej
            pierwszego maial bo z niego nie wynika zeby ON JA pzrepraszał a potem robił to
            samo - ONA pisała ze po rozwiazaniu problemu ona uswiadamia sobie ze było w tym
            duzo jej winy! zwiazek w ktorym odczuwa złosc nie ma wiekszego sensu - to mam
            dla ciebie wiadmosc kolezko - czeka cie szczesliwe starokawalerstwo bo nie ma
            zwazkow w ktorch nie odczuwa sie złosci! wiec lepiej daruj nam swoej
            przemyslenia godne 14 latka
      • midorii do szanownego druga_strona 11.01.05, 19:34
        druga_strona napisał:

        > Bo tak to z wami dziewczyny jest. Ktoś pokazuje wam środkowy palec a wy
        > myślicie, że daje pomocną dłoń. Znajdź sobie inny obiekt westchnień.
        >

        zapewne znajdzie odpowiedniego dla siebie mezczyzne...

        we wszyskich postach piszesz krytykujac innych lub zadajesz pytania,,napisz
        moze cos ze swoich doswiadczen nie tylko ile masz lat i ze naszczescie nie masz
        dzieci....co w historii watku uznajesz za pokazanie "srodkowego palca"?
        pozdrawiam
        • Gość: on30 Re: do szanownego druga_strona IP: 83.238.200.* 11.01.05, 19:53
          ja bylem w tzw toksycznym zwiazku z kobieta 2 twarzach.trwalo to 3 lata.jedna
          grupa 1 rok.wlasnie to byla taka zamknieta klatka szczegolnie dla mnie.zaczalem
          widziec coraz mniej znajomych,chodzic na imprezy.ale po jakims roku moze 1,5
          zaczalem sie chwiac lekko ale jednak.w koncu po 2 latach byla kwestia byc czy
          nie.ja mialem dosyc moze nie tak strasznie ale ogladalem sie za innymi laskami
          coraz mnie docenialem ta z ktora bylem.ona tez mowila o .....przerwie.potem
          okazalo sie ze nastepny rok to bylo coraz wieksze pieklo.ja mialem dosyc
          rozbilem sie psychicznie,chcialem odjesc ona nie dawala mi ciagle tel,ciagle ja
          widzialem w grupie.potem okazlao sie ze zaczela krecic z innym na boku.ale mimo
          setek pytan czy masz cos do niego to zawsze bylo ze to jej kolega.doszlo do
          tego ze sie wszystko wydalo i do tego ze ja znienawidzilem za falsz,klamstwo,to
          ze chcialem odejsc i zrujnowala mi mase mlodego zycia wiedzac ze chce do innego
          ze nie dala mi odejsc dajac nadzieje ze jest ok.a najgorsze ze zniszczyla cos
          we mnie i dzis ciezko mi ufac kobietom,nie ma juz takiego uczucia ze zaufam
          bezgranicznie ,mam non stop otwarte oczy....moge jej tylko za
          to "podziekowac".ale jak moglo byc inaczej jak mailem z 1 rok pranie mozgu
          dzis sam nie wiem co bylo prawda a co nie
        • druga_strona Re: do szanownego druga_strona 11.01.05, 20:01
          >we wszyskich postach piszesz krytykujac

          To wczytuj się dokładnie w moje posty. Zobaczysz, że moje krytyczne wypowiedzi
          z reguły mają na celu pobudzić do myślenia. Faktycznie sa uszczypliwe. Jeśli
          się wczytasz dokładnie w moje posty zobaczysz coś więcej niż krytykę.


          >napisz moze cos ze swoich doswiadczen nie tylko ile masz lat i ze naszczescie
          nie >masz dzieci

          Moje doświadczenia nie są istotne dla przebiegu dyskusji. Ale jeśli masz aż tak
          wielka ochotę mnie poznać - piszę jako zalogowany i możesz mi wysłać wiadomość
          poza forum. Odpowiem, obiecuję

          >co w historii watku uznajesz za pokazanie "srodkowego palca"?

          Właśnie to
          „kiedy mnie przytula i rozwiazujemy problem wychodzi to jak duza jest moja
          wina w tym wszystkim”
          zwalanie winy na drugą osobę i obracanie sprawy w ...... drugą stronę :-)

          Pozdrawiam
          • Gość: facet Re: do druga_strona IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.01.05, 00:09
            1)nie wiem jak piszesz w innych watkach. w tym twoje ypowiedzi owszem pobudziły
            ale do smiechu
            2)niech pisze poza forum?te, młody nie krepuj sie odrazu zapros ja na wspolne
            ogladanie znaczkow...
            3)a skad bystrzaku wiesz ze on zwala wine na nia?rozumiem ze sherlocku ze juz
            wiesz ze to ona ma zawsze racje a ten wyjatkowo podły dran jej facet na nia
            zwala cala wine...a ona głupia blondynka daje to sobie wmowic...nie wiem kogo
            bardziej tym obrazasz - ja sugerujac ze daje sobie wmawiac takie bzdury czy nas
            probujac nam te farmazony wmowic...
            4)mam prosbe - idz sobie "pobudzic" na tym poziomie kogos innego, dobra?

            • druga_strona Re: do druga_strona 12.01.05, 07:56
              O fajnie – nagonka na drugą_strone
              >1)nie wiem jak piszesz w innych watkach. w tym twoje ypowiedzi owszem
              pobudziły
              >ale do smiechu

              Cieszę się, że pobudziłem Cię do śmiechu – może lepiej Ci się spało?

              >zapros ja na wspolne ogladanie znaczkow

              Znaczki mi ukradli, zostały jedynie pocztówki.

              3)a skad bystrzaku wiesz ze on zwala wine na nia?rozumiem ze sherlocku ze juz
              wiesz ze to ona ma zawsze racje a ten wyjatkowo podły dran

              Nieobecni nie mają racji. A Ty przyjacielu skąd wiesz, że tak właśnie nie
              jest???

              >4)mam prosbe - idz sobie "pobudzic" na tym poziomie kogos innego, dobra?
              Prośba odrzucona. Forum jest publiczne. No może gdybyś zrobił na forum
              petycje, to się zastanowię

              > za porade "Musisz rozważyć wszystkie za i przeciw." Komitet Noblowski w
              >uznaniu wiekopomnego znaczenia ww. sentecji postanowił zrobic dla ciebie

              Super, ktoś nareszcie mnie docenił.

              A teraz słuchaj przyjacielu. Myślę, że jesteś jedną z tych sfrustrowanych, po
              której sobie pojechałem. Jak się zalogujesz to chętnie będę prowadzić z tobą
              więcej takich bezsensownych dyskusji.
          • sagis Re: do szanownego druga_strona i Morelki 12.01.05, 08:44
            druga_strona napisał:

            „kiedy mnie przytula i rozwiazujemy problem wychodzi to jak duza jest mo
            > ja
            > wina w tym wszystkim”
            > zwalanie winy na drugą osobę i obracanie sprawy w ...... drugą stronę :-)
            ----------

            Czytając post Morelki też tak to zobaczyłam. Ona chce odejść i niby razem
            rozwiązują problem. On jej tak w głowie poprzewraca, aż ona myśli, że to jest
            jej duża wina. Manipulant jeden.
            Na czyimś poczuciu winy nikt nie zbuduje zdrowego związku.
            Jedną radą jest, jeśli chcesz skończyć ten związek, to po prostu ostro przetnij
            to i koniec. Nie wdawaj się w żadne z nim dyskusje. Odetnij się od niego.
            Musisz być silna i zdecydowana w tym co chcesz. Inaczej on będzie Tobą tak
            kręcił, że sama nie będziesz wiedziała, czego chcesz i będziesz taka bezsilna,
            aby coś zmienić.
    • katmoso Re: tak trodno jest skończyć... 11.01.05, 20:41
      skończyć jest faktycznie trudno, ale pomyśl jak trudno dalej to ciągnąć. i
      wybierz!!! mi się udało!
      • Gość: morelka Re: tak trodno jest skończyć... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.01.05, 20:51
        powiem wam .... jak tak bardzo się boje
        :-((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
        • druga_strona Re: tak trodno jest skończyć... 11.01.05, 20:55
          A z czego wynika ten strach????
          • Gość: Ida Re: tak trodno jest skończyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 21:10
            Mam podobnie i nie wiem co zrobić.Też się boję ,bo oprócz chwil kiedy czuję sie
            strasznie są też chwile dobre. Problem polega na tym ze chyba go kocham , a on
            kochac nie potrafi.Zależy mu na mnie ,ale to wszytko jest takie "zimne" i
            wykalkulowane.To o n decyduje kiedy sie spotkamy , a kiedy nie.Ja potrzebuje
            spotkan codziennie , a jemu wystarczy pare razy w tygodniu .I ciagle czuje ,że
            robi mi łaskę , kiedy zgadza sie na "dodatkowe spotkania". Byłabym świnią gdybym
            nie dostrzegala dobrych rzeczy ,które robi względem mnie , ale mimo tego
            częściej czuję się nieszczęśliwa niż szczęśliwa.Wiem ,ze ma duzo zajęć , więcej
            ode mnie ,ale mu zalezy to przecież...Ja oddałabym mu cały swój czas.Może go
            krzywdzę , ale naprawdę czasami chce mi się plakać!!!!
            • sagis Re: tak trodno jest skończyć... 12.01.05, 08:57
              Gość portalu: Ida napisał(a):
              ------------
              Nie krzywdzisz jego. On świetnie sobie daje radę. Dostaje co chce, a dla
              utrzymania Ciebie daje odrobinkę od siebie. Klasyczny przykład dawcy i biorcy.
              Daleko nie zajedziesz, a on znajdzie sobie inną. Ty jesteś dawcą. Dobrze, ale
              musisz też wiedzieć czego od niego chcesz i jeśli on nie daje Ci tego, to
              lepiej daj sobie spokój. Będzie coraz gorzej. A, Ty nie jesteś szczęśliwa.
              Tylko, jak jesteś blisko niego wydaje Ci się, że tak. Ale, to nie jest
              szczęście, jeśli tak to czujesz.
          • Gość: morelka Re: tak trodno jest skończyć... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.01.05, 21:24
            ten moj starch jest taki banalny, a z drugiej strony tworzy przepasc ...
            boje sie samotnosci najbardziej, mam glupie mysli,ze nikogo juz nigdy nie
            znajde nikogo nie pokocham, w ciagu tych 4 lat odrzucilam tylu ludzi, ktorzy
            chcieli mi dac cieple uczucia, moja przyjaciolka wyjechala na stale ... nie mam
            problemow z nawiazywaniem kontaktow..ale mimo wszystko sie boje
            nie wyobrazam sobie zycia bez niego
            boje sie ,ze moze wina lezy tez po mojej stronie i odrzucajac to uczucie
            odrzuce wielka milosc

            boje sie i decyzji na tak i na nie...
            • druga_strona Re: tak trodno jest skończyć... 11.01.05, 21:42
              Moim zdaniem powinnaś bać się właśnie braku decyzji. Musisz rozważyć wszystkie
              za i przeciw. Jeśli uważasz, że wypalasz się w tym związku, to nie ma on
              większego sensu. Jeśli teraz On tak sobie cwaniakuje, że wszystko to Twoja
              wina i on sam tego nie kończy, to za rok będziesz traciła zmysły w tym
              związku.
              Mówisz o wielkiej miłości. Skąd wiesz, że to właśnie ta? To twój pierwszy
              poważny związek?
              • Gość: morelka Re: tak trodno jest skończyć... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.01.05, 21:48
                tak ....
                nie opotrafie sobie wyobrazic innego faceta obok ...
                wiesz ...moja rodzina tez przestaje go lubic i to dla mnie najwiekszy
                sygnal ....

                teraz postanawiam to zakonczyc, a przy nim ..miekne ...
                • druga_strona Re: tak trodno jest skończyć... 11.01.05, 21:58

                  • Gość: morelka Re: tak trodno jest skończyć... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.01.05, 22:00
                    dzieki za ...wszystko
                    • Gość: facet Re: tak trodno jest skończyć... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.01.05, 00:17
                      morelka,nie daj sobie niczego wmowic. jesli moge cos poradzic to spedz troche
                      czasu z gdzies gdzie bedziesz mogła psychicznie wypoczac.i wtedy masz szanse
                      spokojnie zrozumiec co do niego czujesz i potem podjac decyzje
                      • sagis Re: tak trodno jest skończyć... 12.01.05, 08:51
                        Gość portalu: facet napisał(a):

                        > morelka,nie daj sobie niczego wmowic. jesli moge cos poradzic to spedz troche
                        > czasu z gdzies gdzie bedziesz mogła psychicznie wypoczac.i wtedy masz szanse
                        > spokojnie zrozumiec co do niego czujesz i potem podjac decyzje


                        Tylko, jeśli ona przy nim tak źle czuje się, to znaczy, że jest to toksyczny
                        związek. Osoba manipulowana często nie zdaje sobie sprawy, że ktoś nią
                        manipuluje. Dlatego on jest taki skuteczny. Gdyby było inaczej już nie byłaby z
                        nim. Miałaby siły odejść od niego. Po prostu byłaby zdecydowana i zrobiłaby to.
                        A, z jej słów wynika, że nie chce być z nim, ale też boi się zostać sama.
                        A, jak będzie z dala od niego, to przy swoim strachu zostania samej, bez
                        jakiegoś faceta zapragnie wrócić do niego i znowu wszystko będzie od nowa.
                        Musi to radykalnie uciąć.
              • Gość: facet GRATULACJE IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.01.05, 00:15
                za porade "Musisz rozważyć wszystkie za i przeciw." Komitet Noblowski w
                uznaniu wiekopomnego znaczenia ww. sentecji postanowił zrobic dla ciebie
                wyjatek i juz dzis przyznac ci Nagrode - dwa bilety do dysneylandu, dla ciebie
                i prawnego opiekuna...
            • sagis Re: tak trodno jest skończyć... 12.01.05, 09:10
              Gość portalu: morelka napisał(a):
              -----
              Ty jego nie kochasz. On w Twojej głowie tak namieszał, że Tobie wydaje się, że
              tak. A Ty po prostu, boisz się samotności. Czy chcesz tak dalej męczyć się z
              nim?
              Zobacz, ile Ciebie to kosztuje. Samej będzie Ci lepiej. Nabierzesz sił, a potem
              spotkasz lepszego, który będzie Ciebie kochał. Trzeba z jednym skończyć, aby
              spotkać drugiego, lepszego.

              A, z tym Twoim poczuciem winy to jest klasyczny przykład toksycznego związku.
              Ty jesteś od niego uzależniona, od jego obecności. Tak samo myślą kobiety,
              które są z alkoholikami, albo są bite. Tam też jest wina przerzucana na nie.
              One tkwią w takim związku i poddają się temu, bo myślą, że to jest ich wina.
              Myślą, że to one coś źle zrobiły i dlatego on taki jest. A, taki ich w to sam
              wpędza. One temu poddają się, aż do jakieś granicy. Jeśli bardzo jest kobieta
              zależna i nie może uwolnić się to może skończyć się to dla niej jakąś chorobą.
              Albo, w skrajnych przypadkach i gorzej.

              Nic nie jest bez skutku dla nas. Takie złe emocje odbijają się na naszym
              zdrowiu.
              Ten Twój też zobaczył, że Ty dajesz nabrać się na to poczucie wina i robi Ci
              tak.
    • midorii do autorki 11.01.05, 23:13
      wiem,ze4 lata powoduja samoistne odizolowanie sie od zycia towarzyskiego..swiat
      bycia razem pochlania w95%nasz czas..po zerwaniu bedzie Ci
      ciezko,,przyzwyczajenie to druga natura człowieka..bedziesz myslec co on
      robi,jak by na to czy na tamto zareagowal ale wiesz mi ,ze nie mozna samemu
      sobie pozwalac na bycie w czyms co stwarza bol psychiczny jak i
      fizyczny..trzeba nauczyc sie byc szczesliwa samej ..bycie singlem przynajmniej
      na pewien czas..wroc do znajomych zagospodaruj sobie czas tak zebys nie miala
      jak o nim myslec,,jak w zwiazku sa problemy to trzeba do ich rozwiazywania
      dwojga sama milosc nie wystarcza chec porozumienia i dopasowania jest moim
      zdaniem priorytetem ..jesli jest ci zle to powiedz dowidzenia i zamknij ten
      rozdzial w ksiedze swego zycia......
      dasz rade!! jestes silniejsza niz myslisz i jeszcze jedno ponoc nikt nas nie
      umie tak oszukac ja my sami....

      pozdrawiam serdecznie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja