Gość: Eviva!
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
11.01.05, 16:55
Problem dotyczy mojego męża... Tzn. według niego to jest mój problem, bo on
jakos nie widzi żadnego problemu.
Od jakiegoś czasu zdarza się, że rano budzi nas sms od sekretarki z jego
pracy, żeby kupił mleko do kawy bo... sie skończylo. Mąż chodzi do pracy na
godz.8, a wiekszość pracownikow między innymi też ona na godz.7. Nie
robiłabym problemu, gdyby zdarzyło sie to raz, dwa razy, ale to zaczyna sie
robic nagminne. I wkurza mnie to, ze budzi mnie telefonem. Mam malutkie
dziecko, nie wstaje na razie do pracy i jakos nie mam ochoty budzic sie 7.10,
bo... mleka gdzies zabraklo!
Co byscie zrobily na moim miejscu? Mąż jak grochem o ścianę!! A mnie krew
zalewa!