elejna
16.01.05, 23:28
Otóż nie powiedziałam mojemu narzeczonemu a aktualnie juz męzowi o brakach w
wykształceniu (skonczyłam liceum zaoczne bez matury)Postąpiłam w ten własnie
sposob, gdyz obawiałam sie ze mowiąc mu prawde strace w jego oczach. On od
zawsze uwazał mnie za kobietę nie tylko madrą zyciowo ale rowniez
inteligentną ba! ambitną ,bałam sie ze wiedząc iz mam tak marne wykształcenie
cos sie zmieni w postrzeganiu mojej osoby (a ja zawsze chciałam byc
postrzegana idealnie)I tak oto stworzylam sobie osobiste piekiełko męczarnie
ciagłymi wyzutami sumienia , obawami ze kiedys prawda w nieoczekiwany sposob
wyjdzie na jaw a wowczas ja wyjde na najgorsza idiotke swiata i juz nie
spojrze mojemu mezczyznie w oczy.Wiekszosc znajomych wie o moich
edukacyjnych porazkach a facet z ktorym postanowlam spedzic zycie nie ma
pojęcia!Ta sytuacja mnie dobija tyle ze nie umiem juz z niej wybrnąc i nie
zdobede sie na powiedzenie mu prawdy, załuje jak cholera powinnam byc
szczera, no coz jest juz za pozno:((((((