Najbardziej zaskakujące randki w ciemno

IP: 217.99.1.* 23.05.02, 23:41
Było to na początku lutego. Jakiegoś dnia weszłam do internetu koło 2:00, ale
naprawdę na chwilkę, miałam tylko sprawdzić pocztę :) Oczywiście na tym się nie
skończyło. Ktoś do mnie napisał na gg i to w sposób, który po prostu odrzuca
mnie na kilometr: "Cześć, masz może swoje zdjęcie?" Jak ja tego nie cierpię,
ale nie będę się teraz nad tym rozwodzić. Myślałam, że na mojej
odpowiedzi "cześć i pa pa" się skończy, ale nie. Na osobę, która tak by mnie
irytowała, dawno nie trafiłam. A co ja wariatka zrobiłam? Umówiłam się z nim na
następny dzień do kina, a nawet mi się nie podobał. Co mnie napadło?
Wytłumaczenie: naprawdę chciałam zobaczyć film "Inni" :) Przyznaję jednak, że z
panem A. pisało się całkiem fajnie, bo wszystko nie przebiegało według tego
nudnego schematu: cześć, cześć, gdzie mieszkasz, jaka dzielnica, ile masz lat,
co robisz, jak wyglądasz, czym się interesujesz, sraty-taty, tere-fere, itp,
itd. Mieliśmy się spotkać pod SGH obok bankomatu o 17:00. A on powiedział (i tu
popełnił błąd), ile będzie na mnie czekał. No i ja oczywiście się spóźniłam.
Byłam tam 5 minut po czasie (dodając już to jego czekanie),a jego nie było.
Dziwnym zbiegiem okoliczności spotkałam swoją dobrą koleżankę, z którą sobie
pogadałam, a ona zaraz uciekła, żeby mi nie przeszkadzać (jakby było w czym,
facet przecież zwiał) :) Czekałam, żeby do mnie zadzwonił i mnie opieprzył, bo
to mi obiecał wcześniej, jak nie przyjdę :) No i się doczekałam :) Okazało się,
że on dzwonił do mnie wcześniej, ale gapa, źle przepisał mój numer, zadzwonił
do innej dziewczyny, wkurzył się, że go okłamałam i podałam mu zły numer, a
następnie nie czekając tyle ile obiecał poszedł sobie zły na mnie :) Pojechał
do domu, tam zjadł obiad i sprawdził, że to on pomylił numery i zadzwonił do
mnie jeszcze raz :) Więc umówiliśmy się znowu, tym razem w Centrum, na
przystanku tramwajowym. Siedziałam na tym przystanku i czekałam na pana A.,
powiedział, że to ja mam go rozpoznać. Dobrze. No i wpadł, ja na niego patrzę,
a on patrzy wszędzie, tylko nie na mnie (a na przystanku jestem tylko ja). To
co ja się będę wydurniać :) Siedzę sobie nadal spokojnie, patrzę na niego i się
głupio uśmiecham, a on:"To ty???" "To ja" Pojechaliśmy tramwajem do kina, w
kolejce do kasy pytam się, czy każdy płaci za siebie. "Tak, bo jakbyś się nie
spóźniła to bym za ciebie zapłacił, a tak..." :) W sumie bardzo dobrze, jakoś
nie lubię, gdy ktoś za mnie płaci. Potem poszliśmy do sklepu, bo pan A. musiał
kupić sobie orzeszki, które bardzo lubi. A niewiele rzeczy lubi, według niego
świat jest zły, jest na nim bardzo dużo złego, on jest tutaj, żeby edukować
ludzi (w tym mnie - sam to powiedział i to całkiem poważnie). Pan A. nie lubi
umawiać się w Centrum, nie lubi jeździć tramwajami, ale to i tak lepsze niż
autobusy (on - "Wiesz dlaczego?" ja - "Pewnie ze względu na środowisko" on -
"Bardzo dobrze" - plus dla mnie :)), nie lubi, jak światło na przejściu dla
pieszych robi się czerwone, nie lubi reklam przed filmem (typu McDonald,
Redbull - tą za karę puścili mu 2 razy), wszystkie opakowania z orzeszkami
sprawdzał, czy nie zawierają jakichś sztucznych, niezdrowych składników,
zapomniałam dodać, że pan A. jest weganem. Do orzeszków dokupił sobie wielki
sok marchwiowy w szklanej butelce 0.75 l. :) A po filmie poszliśmy do pubu na
piwo, bo były tam czerwone kanapy, które pan A. bardzo lubi. Niestety były
zarezerwowane i siedzieliśmy na krzesełkach :)
Jak wyglądał? Hmm... wyższy ode mnie, tak ok. 1.78m, chudy, ciemne włosy, szaro-
niebieskie oczy, nie wygląda na te swoje 23 lata, tylko na jakieś 18, chodzi
bardzo energicznie, macha rękami, jak rozmawia to nie patrzy się oczy tylko na
wszystko dookoła (co mnie denerwuje).
Oczywiście to była nasza pierwsza i ostatnia randka :)

Po tym wszystkim stwierdziłam "nigdy więcej randek w ciemno" :) Po powrocie do
domu opowiedziałam wszystko rodzince, mieli niezły ubaw. Mama stwierdziła, że
jestem wariatka i że mogłam przecież iść do kina z nią. A ja wszystkim
tłumaczyłam, że niedawno przeczytałam, że ludzie powinni się czasem spotykać z
osobami o całkiem odmiennych poglądach, innych od nas samych. O tak - to było
spotkanie całkiem inne :)
A tak przy okazji moja siostra umówiła się kiedyś z 21-letnim chłopakiem, a on
na spotkanie przyszedł z siostrą :)))
    • tuli_pan Re: Najbardziej zaskakujące randki w ciemno 24.05.02, 08:11
      mi jakos wszystkie randki w ciemno sie udaja, sam nawet nie wiem dlaczego..a bylo
      ich przynajmniej 6
      • Gość: Melba Amelia i Tulipan IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.02, 08:31
        Może y spotkaliscie się ze sobą?:) Amelia, spłakałam się przy smiechu, czytajac
        o twojej randce. Strasznie chciałabym przeczytać wersję pana A. Może był
        zachwycony? Pozdrawiam
    • Gość: majka Re: Najbardziej zaskakujące randki w ciemno IP: 62.233.135.* 24.05.02, 08:59
      Ja mam lepsze wspomnienia :) Zaczepił mnie na gg jakis chłopak i zaczeliśmy
      rozmawiać. Trwało to około 2 tygodni. W tym czasie mimo, że nawet nie
      wiedziałam jak wygląda (nie wymieniliśmy sie zdjęciami) czułam że coraz
      bardziej go lubię i uwielbiam z nim rozmawiać... Postanowiliśmy sie spotkać,
      randka zupełnie w ciemno wypadła fantastycznie.... Minęło półtora roku,
      niedługo sie pobieramy :)
      • lastka Re:No to teraz ja wam opowiem. 24.05.02, 09:41
        To było 12 lat temu miałm wtedy 15 latek i pstro w głowie. Siedziałam sobie w
        domu wieczorem kiedy nagle ktoś zapukał do mych drzwi. Więc wyszłam a tu stoi
        jakiś chłopak i mówi mi że chce ze mną porozmawiąc. Pierwszy raz widzę faceta
        na oczy, nie dość że przyszedł mi do domu chce ze mną porozmawiać to jeszcze z
        grubej rury wali mi tu, że on chce się ze mną umówić!!! Ok. umówiłam się z nim
        raz drugi trzeci okazał się całkiem milym facetem no i wyobrażcie sobie że
        byliśmy razem 4,5 roku ale potem jakoś to się rozwiało no i tak wyszło. Teraz
        jak ktoś mi mowi do kogoś, że facet sam do ciebie nie przyjdzie ja twierdzę, że
        jednak przyjdzie.
      • marcel11 Re: Najbardziej zaskakujące randki w ciemno 24.05.02, 09:56
        Cóż za optymistyczny finał znajomości nawiązanej w internrcie:-)Na tle moich
        doświadczeń to wygląda bardzo nieprawdopodobnie:-)Moje randki to pasmo
        groteskowych ,komicznych nieporozumień i niepowodzeń.Na ogół już po kwadransie
        oboje wiedzieliśmy,że nic z tego nie wyniknie,więc tylko ze względów
        kurtuazyjnych i grzecznościowych podtrzymywaliśmy obojętną rozmowę.Przy
        pożegnaniu zaś cynicznie,bo z pełną świadomością fałszu tych deklaracji,
        obiecywaliśmy sobie kontynuację znajomości, nawiązanie kontaktu w najbliższym
        czasie:-)Także podzielam sceptycyzm założycielki wątku ,co do skuteczności
        internetu jako medium umozliwiającego nawiązywanie jakichś trwalszych
        znajomości damsko-męskich.Przesterzeń wirtualna jest bardzo iluzoryczna i
        zwodnicza,osobowośc rozmówcy trudno uchwytna ,jego oblicze językowe na ogół
        zbyt uładzone i upozowane w tak abstrakcyjnych warunkach komunikacyjnych,nie
        mówiąc już o nieadekwatności fotografii do ogólnych wrażeń wizualnych ,jakie
        wynosimy z obcowania z żywym człowiekiem:-)Jednym słowem lepiej chyba poznawać
        się w normalnych okolicznościach,gdzie nie jestesmy skazani na cząstkowość i
        namiastkowośc obrazu drugiego człowieka.Niemniej bardzo gratuluję Majce
        powodzenia :-)
        • Gość: majka Re: Najbardziej zaskakujące randki w ciemno IP: 62.233.135.* 24.05.02, 10:17
          marcel11 napisał(a):

          > Cóż za optymistyczny finał znajomości nawiązanej w internrcie:-)Na tle moich
          > doświadczeń to wygląda bardzo nieprawdopodobnie:-)Moje randki to pasmo
          > groteskowych ,komicznych nieporozumień i niepowodzeń.Na ogół już po kwadransie
          > oboje wiedzieliśmy,że nic z tego nie wyniknie,więc tylko ze względów
          > kurtuazyjnych i grzecznościowych podtrzymywaliśmy obojętną rozmowę.Przy
          > pożegnaniu zaś cynicznie,bo z pełną świadomością fałszu tych deklaracji,
          > obiecywaliśmy sobie kontynuację znajomości, nawiązanie kontaktu w najbliższym
          > czasie:-)Także podzielam sceptycyzm założycielki wątku ,co do skuteczności
          > internetu jako medium umozliwiającego nawiązywanie jakichś trwalszych
          > znajomości damsko-męskich.Przesterzeń wirtualna jest bardzo iluzoryczna i
          > zwodnicza,osobowośc rozmówcy trudno uchwytna ,jego oblicze językowe na ogół
          > zbyt uładzone i upozowane w tak abstrakcyjnych warunkach komunikacyjnych,nie
          > mówiąc już o nieadekwatności fotografii do ogólnych wrażeń wizualnych ,jakie
          > wynosimy z obcowania z żywym człowiekiem:-)Jednym słowem lepiej chyba poznawać
          > się w normalnych okolicznościach,gdzie nie jestesmy skazani na cząstkowość i
          > namiastkowośc obrazu drugiego człowieka.Niemniej bardzo gratuluję Majce
          > powodzenia :-)


          Dzięki:) Wygląda na to, że miałam dużo szczęścia, albo tak miało być... Z reguły
          nie wierzę w takei bzdury jak przeznaczenie, czy miłosć od pierwszego wejrzenia,
          ale czy ona faktycznie nie istenieje? No bo jak wytłumaczyć fakt, że po dwóch
          tygodniach rozmów, i jednym spotkaniu wciąż chcieliśmy więcej i więcej :) A Tobei
          marcel życzę wiecej wytrwałości... jak widzisz nie każda internetowa znajomość
          kończy sie fiaskiem... i w naszym środowisku nie jestesmy jednyną internetową
          para :)
        • amelia_ Re: Najbardziej zaskakujące randki w ciemno 24.05.02, 19:30
          hihihi, wyszło na to, że jestem zagorzałą przeciwniczką randek w ciemno :)
          A tak oczywiście nie jest, ten sceptycyzm był tylko chwilowy i spodowany akurat
          Tym panem :) Do tej pory spotykałam się w ten sposób kilka razy i zawsze bardzo
          miło spędzałam czas. Na tą randkę też nie narzekam, było interesująco, a
          przynajmniej śmiesznie :)
    • b_a_c_h_a Re: A teraz ja 24.05.02, 10:39
      • lastka Re: A teraz ja 24.05.02, 10:53
        Ale ci się randka trafiła o kurcze Bacha!
        • b_a_c_h_a Re: A teraz ja 24.05.02, 10:57
          moze to nie byla opowiesc o randce ale o PRZYJAZNI

          bo randki to byly wszystkie do d...y
          totalna klapa :)
      • Gość: majka Re: A teraz ja IP: 62.233.135.* 24.05.02, 10:57
        b_a_c_h_a napisał(a):



        No to żeś się rozpisała, ze ho ho :)))
        • b_a_c_h_a Re: A teraz ja 24.05.02, 11:01
          ok. nastepne posty beda krotsze :)
          • b_a_c_h_a Re: A teraz ja 24.05.02, 11:02
            he he he he
            sorki
            dopiero teraz zauwazylam, ale juz mi sie nie chce pisac
        • malamyszka dolacze sie- randka dojrzalszej ale niedojrzalej 24.05.02, 12:08
          To bylo jakies 2 lata temu, siedzialam wtedy w zimowej Szwecji, szaro buro ,
          tylko wykitowac mozna bylo. Zeby nie dostac od tego swira duzo spedzalam w
          internetowych kawiarenkach i tak od zartu do zartu, jeden koles stal mi sie
          calkiem bliski, juz sie umawialismy o ktorej bedziemy w sieci. Jak kolejny raz
          wpadlam w depreche. Postanowilismy sie spotkac. napic sie dobrego polskiego
          piwka, powyglupiac sie, slowem odreagowac. No, w pewien lutowy dzien ja
          plynalam z Malmö a On jechal cala noc samochodem z W-wy. Czekal na mnie pod
          terminalem w Swinoujsciu. Chwalil sie w tym internecie ze taki najbrzydszy nie
          jest itd itd ale chociac nie bylo istotne jak wyglada, w koncu znalam go, to
          jednak bynajmníej sie nie rozczarowalam. Troche w pierwszej chwili zmieszal
          sie, ale kawa plus ciacha tachane przeze mnie przelamaly bariere. On po drodze
          zarezerwowal hotel dla Nas, a ja wypatrzylam stadnine koni. Wzielismy sobie
          lekcje jazdy. Tez mielismy mnostwo zabawy przy tym .potem wloczylismy sie po
          lakach, po Szczecinie. I gadalismy wyglupialismy sie i dawalismy sobie to
          czego potrzeba samotnym, cieplo bez zobowiazan.I weekend na luzie. To zrozumie
          tylko osoba ktora jest sama. Jak sie jest samemu to seks nie stanowi problemu
          problemem jest przytulic sie do kogos, poczuc sie bezpiecznie w ramionach. I
          czas plynal jak glupi...Ostatniego dnia jak szaleni jechalismy zebym zdazyla na
          prom, odplynal. Spedzilismy jeden wiecej dzien wloczac sie po plazy i
          nadmorskich miejscowosciach.
          Mialam wtedy 30 lat bylam wolna rozwodka a On byl wolnym facetem troche przed
          30. I ciesze sie ze stac mnie bylo na taka odrobine szalenstwa ktora powoduje
          ze czlowiek czuje ze zyje. Dzis mam meza i wiec randki w ciemno przepadly ;-
          ).I juz ciepla nie potrzebuje.
          • tuli_pan Re: dolacze sie- randka dojrzalszej ale niedojrzalej 25.05.02, 08:17
            malamyszka napisał(a):

            > To bylo jakies 2 lata temu, siedzialam wtedy w zimowej Szwecji, szaro buro ,
            > tylko wykitowac mozna bylo. Zeby nie dostac od tego swira duzo spedzalam w
            > internetowych kawiarenkach i tak od zartu do zartu, jeden koles stal mi sie
            > calkiem bliski, juz sie umawialismy o ktorej bedziemy w sieci. Jak kolejny raz
            > wpadlam w depreche. Postanowilismy sie spotkac. napic sie dobrego polskiego
            > piwka, powyglupiac sie, slowem odreagowac. No, w pewien lutowy dzien ja
            > plynalam z Malmö a On jechal cala noc samochodem z W-wy. Czekal na mnie pod
            > terminalem w Swinoujsciu. Chwalil sie w tym internecie ze taki najbrzydszy nie
            > jest itd itd ale chociac nie bylo istotne jak wyglada, w koncu znalam go, to
            > jednak bynajmníej sie nie rozczarowalam. Troche w pierwszej chwili zmieszal
            > sie, ale kawa plus ciacha tachane przeze mnie przelamaly bariere. On po drodze
            > zarezerwowal hotel dla Nas, a ja wypatrzylam stadnine koni. Wzielismy sobie
            > lekcje jazdy. Tez mielismy mnostwo zabawy przy tym .potem wloczylismy sie po
            > lakach, po Szczecinie. I gadalismy wyglupialismy sie i dawalismy sobie to
            > czego potrzeba samotnym, cieplo bez zobowiazan.I weekend na luzie. To zrozumie
            > tylko osoba ktora jest sama. Jak sie jest samemu to seks nie stanowi problemu
            > problemem jest przytulic sie do kogos, poczuc sie bezpiecznie w ramionach. I
            > czas plynal jak glupi...Ostatniego dnia jak szaleni jechalismy zebym zdazyla na
            >
            > prom, odplynal. Spedzilismy jeden wiecej dzien wloczac sie po plazy i
            > nadmorskich miejscowosciach.
            > Mialam wtedy 30 lat bylam wolna rozwodka a On byl wolnym facetem troche przed
            > 30. I ciesze sie ze stac mnie bylo na taka odrobine szalenstwa ktora powoduje
            > ze czlowiek czuje ze zyje. Dzis mam meza i wiec randki w ciemno przepadly ;-
            > ).I juz ciepla nie potrzebuje.


            to jest post ktory spodobal mi sie najbardziej, od kiedy jestem na tym forum
            (ponad 7 miesiecy), a gdy napisalas ze mialas wtedy jeszcze 30
            latek....fantastycznie, od tej chwili jestes moja ulubienica na tym forum,
            pozdrawiam, zyczylbym sobie wiecej kobiet z takim podejsciem do zycia
      • b_a_c_h_a Re: udalo mi sie odzyskac :))) 24.05.02, 11:04
        To bylo dawno temu. Czesto "chatowalam". Nie wpisywalam durnych nickow tylko
        takie na podstawie, ktorego facet nie wywnioskuje, ze pojde z nim od razu do
        lozka.
        Mialam tez swoje zasady. Robilam testy. Sama je wymyslilam. Otoz na czym
        polegaly? Kiedy rozmowa na dany temat sie nie kleila nie wymyslalam nowych
        tematow. Nie zadawalam pytan. Czekalam az on zrobi to pierwszy. Liczylam na
        jego blyskotliwosc.
        Poznalam takiego jednego. Chatowanie zmienilismy na maile (wtedy nie bylo
        jeszcze GG). Pisalismy, dzwonilismy. Az sie spotkalismy. Dzielilo i nadal
        dzieli nas 400 km.
        Kilkanascie razy spotkalismy sie. Ale - nie pomyslcie sobie o mnie/nas zle - on
        mial dziewczyne, ja chlopaka. Nie szukalam nowego faceta. Nie
        chcialam "wymienic" starego. Bylo nam naprawde fajnie.
        Do tej pory jest moim przyjacielem. Pomagamy sobie w trudnych chwilach.
        Nadal utrzymujemy znajomosc choc od tego "pierwszego razu" minelo juz 3 lata.

        W necie mozna spotkac naprawde madrych, wartosciowych ludzi.
        • Gość: majka Re: udalo mi sie odzyskac :))) IP: 62.233.135.* 24.05.02, 11:11
          b_a_c_h_a napisał(a):

          > To bylo dawno temu. Czesto "chatowalam". Nie wpisywalam durnych nickow tylko
          > takie na podstawie, ktorego facet nie wywnioskuje, ze pojde z nim od razu do
          > lozka.
          > Mialam tez swoje zasady. Robilam testy. Sama je wymyslilam. Otoz na czym
          > polegaly? Kiedy rozmowa na dany temat sie nie kleila nie wymyslalam nowych
          > tematow. Nie zadawalam pytan. Czekalam az on zrobi to pierwszy. Liczylam na
          > jego blyskotliwosc.
          > Poznalam takiego jednego. Chatowanie zmienilismy na maile (wtedy nie bylo
          > jeszcze GG). Pisalismy, dzwonilismy. Az sie spotkalismy. Dzielilo i nadal
          > dzieli nas 400 km.
          > Kilkanascie razy spotkalismy sie. Ale - nie pomyslcie sobie o mnie/nas zle - on
          >
          > mial dziewczyne, ja chlopaka. Nie szukalam nowego faceta. Nie
          > chcialam "wymienic" starego. Bylo nam naprawde fajnie.
          > Do tej pory jest moim przyjacielem. Pomagamy sobie w trudnych chwilach.
          > Nadal utrzymujemy znajomosc choc od tego "pierwszego razu" minelo juz 3 lata.
          >
          > W necie mozna spotkac naprawde madrych, wartosciowych ludzi.

          No teraz to co innego :)
          Swoją drogą tez ciekawa historia i chwiali się Wam, że nadal się kontaktujecie :)
    • wierna1 Re: W ciemnym korytarzu, 24.05.02, 11:53
      ...nocą, w domu wczasowym "Perełka" w drodze do koedukacyjnej ubikacji
      walneliśmy się czołami. To była niezapominana randka w ciemno.
    • chlodny_ Re: Najbardziej zaskakujące randki w ciemno 24.05.02, 23:27
      Poznalismy sie ponad 4 mc temu - znalazlem jej profil na jednym z portali,
      wyslalem maila odpowiedziala, odpisalem, i tak pisalismy do siebie listy. Z
      poczatku co tydzien, pozniej co pare dni w koncu co dziennie. Po 2 mc
      poprosilem od nr GG. Pare dni pozniej udalo mi sie zlapac ja na sieci, zupelny
      przypadek przegadalismy pare godzin. Od tego czasu wpadalismy na siebie na
      sieci co 2 - 3 dni i czesto rozmawialismy po pare godzin. Po niecalych 2 mc i
      30 godzinach na gg zaproponowala wymiane fotek, wiec wymienilismy sie zdjeciami
      i gadalismy dalej na necie. Po 2 tyg. i kolejnych dlugich godzinach podala mi
      swoj nr tel. Przez tydzien czy 2 wyslalismy > 100 sms'ow - od przeszlo mc
      naciskala i naciskala, no i w koncu przelamalem sie i zadzwonilem raz, drugi i
      trzeci... umowilismy sie, spotkalismy, heh i coz moge wiecej powiedziec - chyba
      sie nie wykazalem, coz kazdemu moze sie zdarzyc po weekendzie spedzonym na
      uczelni a nocy na imprezie - w kazdym badz razie po dosc stresujacej pt/sob/nie
      nie mialem juz sily na cokolwiek i zasypialem na stojaco...i chyba dalem ciala,
      potocznie rzecz ujmujac. Nie wiem co bedzie dalej, teoretycznie jest wszystko
      ok, ona chce podtrzymac znajomosc, ale mam przeczucie, ze jest inaczej, a moze
      sie myle ...nie wiem, tak czy siak wszystko rozstrzygnie sie w najblizszym
      czasie...

      zeby jakos podsumowac - najprzyjemniejsze jest chyba to uczucie, ktore powoli
      narasta gdzies tam w glebi, prawie zupelnie tak jak w realu z ta jednak
      roznica, ze trudno sie do konca zaangazowac, co mimo wszystko ma swoje zalety -
      heh, flirt bez zadnych konsekwencji i skutkow ubocznych ;-)
      • tuli_pan Re: Najbardziej zaskakujące randki w ciemno 25.05.02, 08:22
        chlodny_ napisał(a):

        > Poznalismy sie ponad 4 mc temu - znalazlem jej profil na jednym z portali,
        > wyslalem maila odpowiedziala, odpisalem, i tak pisalismy do siebie listy. Z
        > poczatku co tydzien, pozniej co pare dni w koncu co dziennie. Po 2 mc
        > poprosilem od nr GG. Pare dni pozniej udalo mi sie zlapac ja na sieci, zupelny
        > przypadek przegadalismy pare godzin. Od tego czasu wpadalismy na siebie na
        > sieci co 2 - 3 dni i czesto rozmawialismy po pare godzin. Po niecalych 2 mc i
        > 30 godzinach na gg zaproponowala wymiane fotek, wiec wymienilismy sie zdjeciami
        >
        > i gadalismy dalej na necie. Po 2 tyg. i kolejnych dlugich godzinach podala mi
        > swoj nr tel. Przez tydzien czy 2 wyslalismy > 100 sms'ow - od przeszlo mc
        > naciskala i naciskala, no i w koncu przelamalem sie i zadzwonilem raz, drugi i
        > trzeci... umowilismy sie, spotkalismy, heh i coz moge wiecej powiedziec - chyba
        >
        > sie nie wykazalem, coz kazdemu moze sie zdarzyc po weekendzie spedzonym na
        > uczelni a nocy na imprezie - w kazdym badz razie po dosc stresujacej pt/sob/nie
        >
        > nie mialem juz sily na cokolwiek i zasypialem na stojaco...i chyba dalem ciala,
        >
        > potocznie rzecz ujmujac. Nie wiem co bedzie dalej, teoretycznie jest wszystko
        > ok, ona chce podtrzymac znajomosc, ale mam przeczucie, ze jest inaczej, a moze
        > sie myle ...nie wiem, tak czy siak wszystko rozstrzygnie sie w najblizszym
        > czasie...
        >
        > zeby jakos podsumowac - najprzyjemniejsze jest chyba to uczucie, ktore powoli
        > narasta gdzies tam w glebi, prawie zupelnie tak jak w realu z ta jednak
        > roznica, ze trudno sie do konca zaangazowac, co mimo wszystko ma swoje zalety -
        >
        > heh, flirt bez zadnych konsekwencji i skutkow ubocznych ;-)

        wiec jesli ona chce to po co nabierac jakis podejrzen (stroje madrale, ale sam
        bym tak myslal jak ty :) ), chyba ze to jakas desperatka
        • chlodny_ Re: Najbardziej zaskakujące randki w ciemno 25.05.02, 15:29
          heh, podejrzenia to moze zbyt dobitne slowo, ale wydaje mi sie, ze nasze
          relacje nieco sie ochlodzily, w ostatniej chwili przelozyla nasze 2 spotkanie,
          no i nie ma juz dziesiatkow sms - zreszta nawet sie na mnie obruszyla ze
          dokrecam srubke.....nie wiem, moze jest to po prostu dalszy ciag gry, a ja o
          tym jeszcze nie wiem.....
    • amelita Re: Najbardziej zaskakujące randki w ciemno 25.05.02, 17:57
      Nie wiem czy to byla najbardziej zaskakujaca randka, w koncu znalismy sie z netu od miesiaca. Problem polegal na tym ze dzielilo nas okolo 5000km tzn ja mieszkalam w USA a on w Niemczech. Pewnego razu on napisal ze przyleci do NYC i jezeli chce mozemy sie spotkac. Chcialam. Spotkalismy sie mimo ze termin byl 1 kwiecien :-))spedzilismy cudowny tydzien ale kazde z nas musialo wracac do swojego zycia - domu i pracy. Bylo nam ciezko bo wiedzielismy ze jestesmy dwoma polowkami pomaranczy. Nie warto wiec bylo tracic czasu. Zamknelam swoje sprawy i przylecialam do Niemiec. Teraz jestesmy juz razem, jako malzenstwo.
    • amelia_ Re: Najbardziej zaskakujące randki w ciemno 26.05.02, 01:34
      a jeszcze sobie przypomniałam o mojej pierwszej randce w ciemno :) Było to
      kilka lat temu i umówiły nas nasze młodsze o rok siostry, a że my się nie
      sprzeciwialiśmy to jakoś doszło do tego spotkania :)
      Poszliśmy na lodowisko. Nie jestem mistrzynią jazdy figurowej, ale jakoś na
      lodzie potrafię się utrzymać, a nawet trochę pojeździć :) Tym razem było
      inaczej, weszliśmy na ten lód, a ja nic. Co się ruszę to się rozjeżdżam. Boże,
      co się dzieje? Czemu ten lód taki śliski? Byłam naprawdę przerażona i starałam
      wcale się nie ruszać. Po jakichś 5 minutach mój randkowicz spojrzał na mnie
      fachowym okiem i zapytał: "A czy ty zdjęłaś ochraniacze?" :) A ja ich
      oczywiście nie zdjęłam i chciałam jeździć w tych plastikach po lodzie :) Jejku,
      jak mi wtedy było głupio, bo w ogóle nie mogłam powstrzymać śmiechu :)
      Potem jeżdżenie na lodzie się skończyło i jego tata miał mnie odwieźć do domu.
      Tata przyjechał, On otworzył drzwi, więc ja się usadowiłam na przednim
      siedzeniu, ładnie powiedziałam "dobry wieczór" i się dziwię, dlaczego On nie
      wsiada. A On stoi obok mnie, dziwnie na mnie patrzy i mówi: "Wiesz to jest
      samochód jednodrzwiowy i ty musisz wysiąść" :)
      No i siedziałam z tyłu, a On z przodu. Rozpoczęliśmy podróż do mojego domu, a
      że ja się wtedy niedawno przeprowadziłam to nie wiedziałam zbytnio jak tam
      trafić. Prawie wyjechaliśmy z miasta w poszukiwaniu mojego domu, w końcu się
      zatrzymaliśmy, i jakoś z planem Warszawy dotarłam do domu. Jak to wszystko
      potem opowiedziałam rodzince to siostra ze śmiechu położyła się na podłodze.
      Nigdy więcej jej potem nie widziałam w takim stanie :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja