Gość: black.eyed
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.01.05, 22:56
Czy tylko ja tak mam, że facet który mi się spodoba nie musi być modelowo
przystojny? Nie chodzi o to, że jestem z kimś w związku i uczucie jest
ważniejsze od wyglądu, ale czasami zawieszę oko na kimś, kto raczej Brada
Pitta nie przypomina. W sumie często zdarza mi się, że podobają mi się faceci
oryginalni, mający w sobie to "coś" a nie przystojniacy. Nie mówię o
pryszczatch, szczerbatych 150 cm w kapeluszu, ale o facetach odbiegających od
standardowego ideału piękna. Czy ktoś też tak ma, bo moje koleżanki nie
podzielają tej opinii i może jestem sama? A czy są tacy mężczyźni, którzy w
podobny sposób patrzą na kobiety?