izia_kwiatkowska
24.01.05, 21:19
Zastanawiam sie dlaczego zdradzie nasze spoleczenstwo nadalo tak wysoka
range. Wiele osob pisze na tym forum, ze zdrady nie umialoby wybaczyc, ze
bylby to koniec zwiazku, ze po zdradzie nie mozna juz zaufac na nowo itd.
Dlaczego wlasnie zdrada jest taka wazna i decydujaca? Dlaczego nie lenistwo,
nie niedotrzymywanie obietnic, nie kradziez, nie wylgarnosc, czesto polaczona
z brakiem szacunku, nie brak porozumienia, nie wygasniecie namietnosci, lecz
wlasnie zdrada jest tym, co moze przesadzic o losach waszego zwiazku? Ja
uwazam, ze zdrada to taki sam wystepek jak kazdy inny. Czasem wieksze
przewinienie (staly dlugi romans - wtedy raczej nie ma szans na ratowanie
zwiazku, zwlaszcza, jesli wchodzi w gre milosc na boku, a nie tylko seks)
czasem bzdet niewart roztrzasania (np jednorazowy numerek na delegacji).
Zdarzami sie spozniac notorycznie na spotkania z moim ukochanym i uwazam, ze
jest to znacznie gorsze przewinienie niz to, ze on kiedys w czasach
seksualnej posuchy ulegl urokowi wdziekow pieknej dziewczyny i sie z nia
przespal. Tym wieksze jest moje przewinienie, ze moj partner jest mega
punktualny i spoznianie sie uwazaza totalny brak szacunku dla jego osoby. Ale
on mnie z tego powodu nie porzuca, bo mnie kocha i potrafi mi to wybaczyc.
Dlaczego dla Was zdrada to cos tak waznego? Wazniejszego niz wszystko?
Wyjasnijcie mi to. W innych kulturach nawet ludziom nie przychodzi do glowy,
ze przespanie sie z inna kobieta to takie nieszczescie, zeby przez nie
konczyc budowany latami zwiazek.