Obecnosc faceta przy porodzie

IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 31.01.05, 11:31
Czy sadzicie ze mezczyzna powinien byc obecny podczas porodu? Z jednej strony
to fajne ze widzi przyjscie na swiat swojego potomka, a z drugiej strony taki
widok czasem sprawia ze facet albo mdleje, albo go to po prostu brzydzi, bo
porod niestety do zbyt estetycznych nie nalezy. Jaka jest Wasza opinia?
    • lena_zet Re: Obecnosc faceta przy porodzie 31.01.05, 11:32
      to decyzja faceta, a nie nasza.
    • Gość: Martynika Re: Obecnosc faceta przy porodzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.05, 11:33
      Nie bierz go za żadne skarby , wiiem co pisze .
      • Gość: mysz Re: Obecnosc faceta przy porodzie IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 31.01.05, 11:39
        no ale dlaczego? prosze o uzasadnienie
        • Gość: Dorota Re: Obecnosc faceta przy porodzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 12:05
          To zależy od faceta, jeśli sam wyraża chęć uczestniczenia w porodzie a Ty masz
          takie samo życzenie-to nie widzę przeszkód. Mój nie-mąż sprawdził się
          doskonale, dzięki jego obecności było mi łatwiej, czułam się bezpieczniej i
          bardziej komfortowo. Zdecydowanie polecam.
          • Gość: mamade Re: Obecnosc faceta przy porodzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.05, 12:42
            maż mój chciał bardzo, ja też - bardzo mi jego obenosc pomogła, czułam sie
            bezpiecznie, on bardzo emocjonalnie przeżył narodziny córki, powiedział ,ze
            było to jego"najmocniejsze" przeżycie. Ale teraz 9 m-cy po porodzie
            stwierdzam,ze to był chyba błąd- inaczej traktuje moje ciało, które notabene
            wróciło już do formy, praktycznie ZERO zaonteresowania sexem z jego strony.Coś
            się zmieniło. I pomimo ,iż twierdzi ,że to nie przez uczestnictwo przy
            porodzie- ja wiem swoje. Przestałam go pociągać. Nawet w ciąży było lepiej ze
            wspóżyciem, niż teraz.
            Dlatego nigdy nie wiadomo jak meżczyzna zareaguje.
            • Gość: Ewa Re: Obecnosc faceta przy porodzie IP: 193.111.233.* 31.01.05, 12:57
              ja nie rodzilam dzieci, ale mojego faceta przy mnie przy porodzie nie bedzie
              dwoch moich kolegow po ogladaniu narodzin swoich dzieci stracilo
              zainteresowanie swoimi kobietami
              • Gość: anluma Re: Obecnosc faceta przy porodzie IP: *.man.bydgoszcz.pl 31.01.05, 13:11
                jestem facetem, byłem przy porodach dwójki moich synów ( na pierwszego nie zdążyłem). Jeśli oni stracili zainteresowanie swoimi kobietami, to nie z powodu porodu, to tylko pretekst. Straciliby i tak, tylko powód byłby inny.
                Pozdrawiam
                • Gość: Justyna Re: Obecnosc faceta przy porodzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 13:16
                  Zgadazam się w całkowice chociaż nie jestem facetem!!!!Jeśli mój mąż straciłby zainteresowanie mną to znaczy,że nie był wart tego żeby mieć z nim dzieci.Dziecko nie jest tylko kobiety...
                  • Gość: Max Re: Obecnosc faceta przy porodzie IP: *.mad.east.verizon.net 31.01.05, 14:45
                    >Zgadazam się w całkowice chociaż nie jestem facetem!!!!Jeśli mój mąż straciłby
                    >zainteresowanie mną to znaczy,że
                    >nie był wart tego żeby mieć z nim dzieci.Dziecko nie jest tylko kobiety...

                    Bez przesady "nie byl warty". Sam bylem przy porodzie moich dzici i wcale tego
                    nie zaluje. Nic sie tez nie zmienilo w naszym wspolyciu ale zupelnie rozumie ze
                    dla niektorych moze sie to skonczyc brakiem ochoty na seks. Kazdy reaguje
                    innaczej i nikt nie reaguje swiadomie tak ze stwierdzenie ze "nie byl warty"
                    jest niestosowne.
                    Ja radze wszystkim zeby nie zmuszac faceta. Jesli sam chce to ok ale jak sie
                    wacha to niema co ryzykowac bo dla bardziej wrazliwego, lub nie swiadomego co
                    go czeka, porod jest makabrycznym hororem!
                • Gość: Ewa Re: Obecnosc faceta przy porodzie IP: 193.111.233.* 31.01.05, 13:19
                  to moi bliscy koledzy, dla obydwu ogladanie porodu bylo koszmarem i z tego
                  powodu stracili zainteresowanie swoimi kobietami. Obydwaj sa wiernymi mezami,
                  nie szukaja innych kobiet.
                  • Gość: iica Re: Obecnosc faceta przy porodzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 13:30
                    A mi się wydaje, że "utrata zainteresowania" ma swoje żródło w tym, jak traktuje
                    się seks i kobiety. Jeżeli dla faceta ważna jest bliskość emocjonalna (również w
                    seksie), a nie tylko fajne doznania, to jest w stanie zaakceptować poród, tak
                    samo jak to, że żona może czasem być zmęczona, nieumalowana, przytyć itp. Jeżeli
                    widzą w żonie tylko niezłą laskę do łóżka, to nic dziwnego, że przy porodzie
                    iluzja pryska.
                    • default Re: Obecnosc faceta przy porodzie 31.01.05, 13:59
                      To co napisałaś to raczej takie "myślenie życzeniowe" niż jakakolwiek
                      rzeczywistość. Nikt nie jest w stanie przewidzieć jak wpłynie na niego takie
                      przeżycie i dotychczasowe podejście do żony i seksu z nią nie ma tu nic do
                      rzeczy. W życiu nie zgodziłabym się na obecność męża przy porodzie, może w
                      pierwszej fazie, żeby mnie podtrzymał na duchu, ale jak by się zaczęło - won!
                      Mnie wystarczyło zobaczyć minę mojego faceta kiedy odbierałam psi poród,
                      zdecydowanie była to mina nietęga.
                      Pieprzenie o tym, że powinien, że to też jego dziecko, że nie ma prawa się
                      brzydzić czy wzdragać to sobie można w buty włożyć. To nie jest apetyczny widok
                      i większość facetów (chyba że są lekarzami) osłabnie od tego. Kobieta sama nie
                      widzi tej całej imprezy, a faceta zmusza? To może niech pójdzie obejrzeć sobie
                      poród np. swojej siostry (żeby wesprzeć biedaczkę moralnie) i potem niech się
                      zastanowi czy warto takie obrazki fundować swojemu facetowi. I w imię czego.
    • niedzwiedzica_sousie Re: Obecnosc faceta przy porodzie 31.01.05, 14:00
      mój wyrobiony pogląd na sprawę przedstawia się następująco:
      jeden minus, jeden plus i jeden obowiązek względem faceta jako człowieka :)
      1. dla własnego dobra lepiej byłoby nie brać tam ze sobą faceta. co tu dużo
      mówić, poród jest zjawiskiem skrajnie mało estetycznym i nie ma co winić faceta
      i w ogóle nikogo za to, że tego nie wytrzyma psychicznie. ja też bym nie
      chciała oglądać niczyjego porodu!!!! reakcja obrzydzenia może nastąpić
      automatycznie i nic tu nie ma do rzeczy kwestia dojrzałości do rodzicielstwa
      2. mąż na porodówce bardzo się przydaje po to, żeby robić wrażenie, ustawiać
      personel, żeby żadna pielęgniarka nie walnęła ci chamskim tekstem (co zdarza
      się nagminnie), żeby lekarz nie powiedział, że jeszcze pół godzinki wytrzyma bo
      on ogląda mecz itd. po prostu kobieta leży i kwiczy, więc ktoś musi zadbać o
      sprawy organizacyjne. ale ja w tym celu planuję zatrudnić matkę lub teściową,
      jesli tylko będzie to możliwe.
      3. dla niektórych facetów oglądanie narodzin własnego dziecka to wieeeelkie,
      piękne przeżycie i nie można (moim zdaniem) tak po prostu z góry, mu tego
      odmówić. to nie fair.
      konklużyn:
      ja go raczej wezmę ale z zastrzeżeniem umowy, że gdyby cała akcja mu się nie
      podobała, to ma spieprzać gdzie go oczy poniosą.
      • pietrek666 Never !!! 31.01.05, 14:03
        Od razu wybieram wyjście nr II i spieprzam do poczekalni :DDD
      • Gość: Max Re: Obecnosc faceta przy porodzie IP: *.mad.east.verizon.net 31.01.05, 14:49
        Niedzwiedzica ma racje!
        Dodam jeszcze ze mozna byc przy samym porodzi i nie koniecznie trzeba sie na to
        wszystko gapic. Mozna stac przy boku zony, trzymac ja za reke zeby wiedziala ze
        jestes przy niej, i wcale nie trzeba bawic sie w lekarza ktory przez lupe gapi
        sie na te dziwaczne zjawisko ktorym jest sam porod.

        pzdr
Pełna wersja