Samotna i wymagająca, to za dużo?

05.02.05, 21:41
Właśnie...wcale nie pytam dlaczegojestem sama,bo dokładnie znam powód!
Niestety nie wystarcza mi chłopak poznany w dyskotece,który ma pstro w głowie
i chyba jedyną jego zaletą jest to,że lubi się bawić! To nie są wysokie
wymagania...choć na pewno dla niektórych mężczyzn tak, pewnie niektórzy
powiedzą, że zadzieram nos i"nie jestem wystarczająco miła". Nie biorę tego
co dają, tylko szukam KOGOŚ, kto da mi coś więcej niż tylko swój wygląd...a
ja będę mogła dać jemu wszystko to co mam. Nie wiem co się stało,ale facetów
w wieku powiedzmy studenckim z którymi można porozmawiać, pójść na spacer do
parku, zakochać się,po prostu nie ma!Przynajmniej w moim otoczeniu...GDZIE
SIĘ PODZIALIŚCIE?:)
Dziewczyny podzielcie się swoimi wrażeniami!:)
Pozdrawiam
    • Gość: Agnieszka Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.2city.net 05.02.05, 21:58
      z jakiego wojewodztwa jestes?chcialabym cie poznac ,mam ten sam problem
    • Gość: sabna Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.range81-156.btcentralplus.com 05.02.05, 22:04
      Ja troche tylko ponad wiek studencki wyroslam i powiem ze znam i spotkalam
      wielu, wielu, inteligentnych, madrych, fajnych chlopakow. Z ktorymi mozna bylo
      sie niezle napic i o literaturze porozmawiac. Wrazliwych, chodzacych na
      wystawy, czasami do teatru (serio). Wiekszzosc z nich znalazlo juz dziewczyny
      niektorzy nadal szukaja. Studiowalam w Katowicach ale na pewno tach jak oni
      jest tez duzo w innych miastach.
    • Gość: Agnieszka Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.2city.net 05.02.05, 22:05
      ja niestety nie poznalam na imprezach sa lovelasy
    • saint_madeleine Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? 05.02.05, 22:19
      Mieszkam w Białymstoku, co oczywiście jest bez znaczenia, bo wydaje mi się, że
      właśnie taka jest średnia krajowa-pusto w główce :( Ja też znam wielu
      interesujących panów-są żonaci,mają dziewczyny,albo nie przypadli mi do gustu
      ogólnie...chciałabym znaleźć jakiś złoty środek,w końcu mężczyzna nie musi być
      piękny,wystarczy jeśli o siebie dba.Kurczę,ale z tym też jest kiepsko...takie
      smutne,że aż śmieszne...:)
      Pozdrawiam wszystkie samotnice!
      • lishekbazy Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? 06.02.05, 22:51
        No i taka fajoska dziewczyna jest sama? koniec świata. Pozdro, bazyliszek z Wawy
    • Gość: Agnieszka Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.2city.net 05.02.05, 22:32
      mysle ze powinnas sie wiecej usmiechac i nie szukac idealnej osoby,taki na
      imprezie kiedys tez sie zakocha nie ma mocnych moze wlasnie w tobie
    • facecja Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? 05.02.05, 22:37
      a może poszukać wśród studentów innych kierunków? na niektórych - mniej
      popularnych, znajdzie się paru interesujących, z pasją, którzy urzekną Cię
      swoimi opowieściami o filozofii albo o budowie ucha środkowego - zależy co kto
      lubi.

      głupio to brzmi, ale ja poważnie mówię ;)
    • saint_madeleine Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? 05.02.05, 22:50
      No tak...być poszukującą a szukać to chyba dwie różne sprawy...No więc ja
      jestem poszukująca ale nie szukam-nie robię jakiś zdecydowanych przedsięwzięć
      co do znalezienia księcia...po prostu rozglądam się, dużo wychodzę...ale widzę
      tylko skrajości-albo jakieś drechy z flukiem do pasa, albo wycackani modele
      (pewnie i tak geje :)A propos uśmiechu-dużo się uśmiecham :) choć często
      ironicznie...Ciekawe gdzie przebywają tacy amatorzy środkowego ucha...?
    • Gość: Agnieszka Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.2city.net 05.02.05, 23:17
      pamietaj kidey kogos rozkochasz jest twoj mozesz go zmienic ale faceci
      rzeczywiscie tacy sa bo nie wiedza czy sa na topie czy nie
      • libri1 Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? 06.02.05, 05:33
        Czego ty sie spodziewasz po chlopakach w wieku dwudziestu paru lat? Materialu
        na meza?
        W tym wieku to ty powinnas probowac i spotykac sie z roznymi ,zeby pozniej miec
        porownanie ,a ty sie wzielas za szukanie meza. WYluzuj oni troche dorosna
        wyszaleja i wtedy sytuacja bedzie klarowna ,ktory na meza sie nadaje,a ktory
        nie. PO cholere ci w tak mlodym wieku jakis powazny zwiazek? Baw sie tak jak
        oni to na starosc bedziesz miala co wspominac.
        • malamagdusia jezeli spelniasz wymagania mojego brata 06.02.05, 08:24
          znasz angielski na bdb
          jest dość wysoka i ladna
          to mu sie spodobasz
          i moze rozpoczniesz zycie
          ktore sie Tobie spodoba:)
          PA
    • saint_madeleine Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? 06.02.05, 10:29
      Ależ ja nie szukam męża...nie chodzi mi o zakładanie rodziny, tylko o fajnego
      chłopaka, który będzie razem ze mna szalał :) Bo ja już zdążyłam to zrobić
      będąc sama...a teraz z chęcią przeżyłabym coś więcej niż imprezę!
      Pozdrawiam
    • Gość: takijeden Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 14:58
      Ja też znam powód. Gubimy się w masie. Jestem przekonany, że nie zbuduję żadnego
      trwałego (czyt. innego niż dyskotekowo-imprezowego), bo zwyczajnie nie mam
      kiedy. Praca, jedne studia się kończą, inne zaczynają. Skazany jestem na
      "krótkie znajomości" z pannami, dla których Bosch i Zannussi to marki sprzętu
      AGD. Już się z tym pogodziłem.
      • katmoso Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? 06.02.05, 15:15
        Skazany jestem na
        > "krótkie znajomości" z pannami, dla których Bosch i Zannussi to marki sprzętu
        > AGD. Już się z tym pogodziłem.
        i dlatego,że sie pogodziłeś inne dziewczyny musza zakładać taki wątek... swoją
        drogą dziewczynom trudniej się pogodzić z tym ze skazane są na przelotne
        znajomości z facetami, którzy myślą, że modne ciuchy i wypasiony samochód to
        wszystko, co pociaga młodą kobietę.
        • Gość: takijeden Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 15:28
          Nie moja wina, że na kobietach, które spotykam wrażenie robi stosowna wizytówka,
          a zamiłowanie do np. Gombrowicza ledwo tolerują.

          PS W odniesieniu do Twojej sygnaturki :)
          "Nie sposób podjąć próby zdefiniowania bytu, nie popdając w taki oto absurd: nie
          da się niczego zdefiniować, nie rozpoczynając od <<jest to>>. Aby więc
          zdefiniować byt, trzeba by powiedzieć <<jest>> i tym samym słowo defioniowane
          zastosować w definiensie." Blaise Pascal
    • dr.rocco Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? 06.02.05, 15:30
      To szukaj dalej kogos ciekawego , moze kiedys znajdziesz :)
      A moze zawsze bedziesz sama........bo moze nikt ci sie nie spodoba , no i
      nie wiadomo , czy ty tez sie podobasz , i nie tylko fizycznie.....
      • saint_madeleine Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? 06.02.05, 15:40
        Na pewno...nawet Marylin Monroe nie każdemu się podobała :)
        • Gość: takijeden Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 15:56
          Święta racja: Marylin Manson już mi się bardziej podoba ;)
          • saint_madeleine Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? 06.02.05, 17:13
            Moja babcia zawsze mówi(nie koniecznie w stosunku do mnie ;))), że każda stwora
            znajdzie swojego amatora :) zgadzam się z tym. Czasem widzę pary,zupełnie do
            siebie nie pasujące "poziomem urody", czasem są podobnie piękni, czasem oboje
            niezbyt...ale już sama nie wiem,jak to się dzieje,że właśnie te urodziwsze,są
            najczęściej same...ech!:) (nie ma jak wysoka samoocena :)))
            Pozdrawiam
            • Gość: takijeden Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 17:38
              > że właśnie te urodziwsze,są najczęściej same

              Mam banalnie przeciwstawne spostrzeżenia.

              Saint Germaine
    • lena.es Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? 06.02.05, 19:19
      Wiesz, moje zrozumienie dla Ciebie w tym wypadku jest dosłowne. Kiedy przeczytałam Twoje pierwsze zdania, miałam oczy jak spodki, bo to są DOSŁOWNIE moje słowa. To jest DOKŁADNIE ten sam powód samotności. I to są IDENTYCZNE spostrzeżenia. Czasem zadaje te głupie pytania w style: "czy ze mną jest coś nie tak?!" Coraz częściej nie mam odpowiedzi...Ja już nie wiem co robić. Ale nie użalam się nad sobą, broń Boże...tylko moja cierpliwość już jest na granicy wytrzymałości:)
      pozdrawiam gorąco
      • Gość: takijeden Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 19:25
        nadzieja - "być postrzelonym przypadkową kulą w biegu na rogu ulicy" A. Camus
      • Gość: .................. Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.dialup.sprint-canada.net 06.02.05, 19:26
        To co w koncu jest nie tak? Zyjemy na tej samej ziemi, w tym
        samym kraju, miescie.........nawet uczymy sie na tych samych uczelniach,
        kierunki te same.........a jednak roznice mamy tak wielkie.
      • Gość: sabna Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.range81-156.btcentralplus.com 06.02.05, 23:13
        A ja na prawde tego nie rozumiem. W liceum, na studiach i pozniej spotkałam
        wielu na prawde wspaniałych facetów, którzy imponowali mi pod wieloma
        wzgledami. Nie byly to typy imprezowiczów, mało który miał kase na kluby itd,
        na pewno nie byli płytcy. Mozna bylo z nimi porozmawiac na wszystkie tematy,
        zmuszali do myslenia i wiele moglismy sie od siebie nawzajem nauczyc. Zaznaczam
        ze nasze stosunki byly czysto "przyjacielskie". Wszystkich tych facetow a bylo
        ich ok 10 czy 15 zaliczam do grupy bardzo wartosciowych ludzi i jestem pewna ze
        wielu z nich daleko w zyciu zajdzie. Bo po rostu byli madrzy i zainteresowani
        swoim własnym rozwojem, a nie na szybka kariere.
        Nie wierze ze jestem taka szczesciara i akurat ja spotkalam tych wartosciowych,
        fajnych, niektorych nawet przystoinych facetów, a cała reszta to tylko zadufani
        w sobie karierowicze albo szpanerzy szukajacy towaru na jedna noc.
        Pozdrawiam,
    • Gość: nebbia Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.ircpl.net / *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.05, 23:01
      trzeba sie rozglądać wokół siebie, bardzo, bardzo uważnie ;) czasem ktoś
      bardzo ważny jest tuż obok. Poza tym w twoim mieście są fajni faceci ;)
    • saint_madeleine Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? 07.02.05, 01:07
      Nie jestem odosobniona w swoich poglądach,chociaż na pewno są podane w pewnym
      uproszczeniu.Wiele kobiet boryka się z takim samym problemem.Wydaje mi się,że
      mężczyźni w ostatnich latach-czyli ojcowie obecnych 20-kilkulatków,przeżyli
      kryzys pewnych wartości.Na pewno zmiana ustroju spowodowała, że z zarabiających
      na dom mężów i ojców stali się nieudacznikami(w oczach swoich żon i dzieci) i
      niestety mit o tym,że trzeba być bogatym,pięknym i najlepiej jeszcze nie
      okazywać uczuć jest receptą na szczęście dla synów wielu z nich.Być może jest
      to zbyt głęboka analiza,albo zbyt płytka...Tylko kiedy widzę te "barbarzyńskie
      hordy" :) w autobusach, na ulicach, na imprezach:agresywnych,ogolonych na zero
      młodzieńców,którzy bluźnią jak zawodowi więźniowie...Wtedy zastanawiam,się
      gdzie się podziali Ci NORMALNI,mądrzy,opiekuńczy i wartościowi faceci?Nie na
      imprezach(przychodzą już zajęci,lub wolni j.w), na ulicy też niestety nikt nie
      ma tyle odwagi,żeby usta otworzyć(oprócz tych z hord:),w kinie...w teatrze
      (pary,pary,pary).Niestety...PRZ YPADEK...to swatka w XXI wieku...żeby tak
      zechciał spojrzeć łaskawie na mnie swym okiem :))))
      ŻAŁOSNE!
      Pozdrawiam wszystkie samotnice! :)
      • Gość: .................. Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.dialup.sprint-canada.net 07.02.05, 01:20
        A ja ciebie nierozumiem dlaczego wlasnie tylko mezczyzn (ojcow obecnych
        20 latkow) obwiniasz za stan taki a nie inny chlopakow? Czyzby
        kobiety mialy "czyste" rece? Czyzby tylko ojcowie wychowywali swoich
        synow -taki wyciagam wniosek z twojej wypowiedzi. Zmiana ustroju o
        jakiej wspominasz dotyczyla nie tylko tatusiow, ale mamusie taksamo.
        Nie tylko tatusiowie zarabiali (dzisiaj ponoc przestali), mamusie
        rowniez. Wydaje sie, ze nie chcesz pamietac niektorych spraw. Pamietaj,
        ze ci "nieudacznicy" potrafili jednak dac ogolnie dobre wyksztalcenie
        swym dzieciom (pewnie ty tez do tej grupy nalezysz) i nie tylko.
        Bedziesz miala swoje, a moze juz masz, zobaczysz z czasem co z nich
        wyrosnie. Rodzicow 20 latkow raczej zostaw w spokoju.
        • saint_madeleine Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? 07.02.05, 01:38
          Nie nazwałam ich nieudacznikami, byli tak nazywani przez swoje żony.Czyli
          prosty wniosek,że kobiety i mężczyźni nie poradzili sobie z
          rzeczywistością.Oczywiście nie wszyscy,tylko ta większość widoczna na
          ulicach.Obwiniam rodziców,którzy w czasie przerw dostaw prądu :)robili dzieci
          (rocznik 82,83) a niestety dzieci nie wychowają się same...więc kogo mam
          winić,jeśli nie rodziców?
          • Gość: .................. Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.dialup.sprint-canada.net 07.02.05, 01:58
            No dobrze. Robili dzieci kiedy nie bylo pradu, ale wychowywali je
            kiedy juz prad byl. Dawniej robili i wychowywali bez pradu, ale
            jakos wyrastali z nich ludzie. Moze to wlasnie wina bardziej obecnego
            systemu w ktorym sie te dzieci wychowaly niz ich rodzicow?! To
            wlasnie system stworzyl "nieudacznikow". Mozna tez stanac po drugiej
            stronie i twierdzic, ze nieudacznicy stworzyli taki "nieodpowiedni
            system, lub nie potrafili sie dopasowac do niego. W kazdym badz razie
            chodzi tutaj juz o osoby dorosle, ktore sa poza opieka rodzicow,
            odpowiedzialni za siebie i swoje czyny. Rodzicow moze trzeba zostawic
            w spokoju. A jak jest czy bywa z dziecmi tych udacznikow? Czy ci
            swieci sa?
            • saint_madeleine Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? 07.02.05, 10:41
              Gość portalu: .................. napisał(a):

              > No dobrze. Robili dzieci kiedy nie bylo pradu, ale wychowywali je
              > kiedy juz prad byl.

              -tak,ale chyba niektórzy pogubili się w świecie kapitalizmu i stwierdzili,że
              kolorowy telewizor z więcej niż jednym programem,to błogosławieństwo i
              niezastąpiona pomoc wychowawcza...

              > Dawniej robili i wychowywali bez pradu, ale
              jakos wyrastali z nich ludzie.

              -ale "kiedyś" nie można było zgubić się w rzeczywistości,bo wszyscy nosili
              takie same ubrania,jedli to samo,nikt nie miał paszportu...

              > Moze to wlasnie wina bardziej obecnego
              systemu w ktorym sie te dzieci wychowaly niz ich rodzicow?!

              -jak już mówiłam,dzieci nie wychowują się same...a najłatwiej zwalić winę
              na "system", tylko gdzie się podziała rola odpowiedzialnego rodzica
              tłumaczącego dziecku świat?

              >To wlasnie system stworzyl "nieudacznikow". Mozna tez stanac po drugiej
              > stronie i twierdzic, ze nieudacznicy stworzyli taki "nieodpowiedni
              > system, lub nie potrafili sie dopasowac do niego.

              -Nieudacznicy byli zawsze i wszędzie,nie nam oceniać kto nim jest a kto nie.Nie
              chodzi tu ani o zamożność ani o umiejętność kombinowania.Przede wszystkim o
              to,że dziecko w pewnym momencie lat 80-tych stało się naturalnym dodatkiem do
              rodziców,każdych bez wyjątku...a chyba tak być nie powinno,skoro niektórzy z
              nich gdy "państwo nie da" sami nie znajdą sobie pracy,lub po prostu nie stworzy
              jej sobie sami dla siebie...I jeszcze to nostalgiczne westchnienie..."KIEDYŚ TO
              BYŁY CZASY" Co tacy rodzuce mogą przekazać dziecku?że "najśmieszniejszym"
              serialem jest "Świat wg.Kiepskich" a relaksem picie piwa przed TV?

              > W kazdym badz razie chodzi tutaj juz o osoby dorosle, ktore sa
              poza opieka rodzicow,
              > odpowiedzialni za siebie i swoje czyny. Rodzicow moze trzeba zostawic
              > w spokoju. A jak jest czy bywa z dziecmi tych udacznikow? Czy ci
              > swieci sa?

              -Nikt nie jest święty,ale każdy jest odpowiedzialny za swoją rodzinę,niestety
              jak to ktoś mądry powiedział-dobrze wychowane dziecko to wyrok na 18 lat a
              źle...na całe życie!Gdzie możemy doszukiwać się przyczyn takiej powszechności
              chamstwa i znieczulicy wśród młodych ludzi?Czy to nie rodzice mają za zadanie
              wprowadzić dzieci w świat i przekazać im swoje,pomóc wykształcić w nich ich
              wartości?

              pozdrawiam
              • Gość: .................. Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.dialup.sprint-canada.net 07.02.05, 21:21
                Najlatwiej jest wytknac palcem i obwinic rodzicow za zle wychowanie
                dziecka. Na dziecko do 18 lat obecnie ma wplyw nie tylko ojciec i matka,
                ale duzo innych czynnikow, lacznie z komputerem ktorego ty i ja
                korzystamy. Telewizja i to co w niej pokazuja tez ma ogromny wplyw.
                Dziecko duzo czasu spedza w szkole, a tam jest bozkiem, ktorego na kolana
                za nieposluszenstwo dzisiaj postawic nie mozna, bo nauczycielka straci
                prace za takie cos. "Panstwo nie da". Naiwnie piszesz. Panstwo nigdy
                nikomu nie dawalo i nie da. To sa twoje i moje pieniadze rozdawane
                czasem, ale nigdy panstwowe, bo panstwowi urzednicy i ludzie rzadzacy
                zyja tez z twoich i moich pieniedzy. Tak wiec, ktos te pieniadze do
                tej kasy panstwowej wkladal i dzisiaj tez musi wkladac. Tych ktorych
                nazywasz dzisiaj nieudacznikami, oni w swoim czasie wlasnie wplacali
                pieniadze do kasy panstwowej (panstwo poprostu zabieralo swoja dzialke od
                ich zarobkow), ale nie brali z niej nic spowrotem. Ci "nieudacznicy"
                nie byli az tacy zli sami w sobie i w wychowywaniu swoich dzieci
                taksamo. Moze nie wiesz lub nie chcesz pamietac, ale ci nieudacznicy
                mieli w swojej krwi zeby kobiecie kwiaty przynosic, ustepowac miejsce
                w komunikacji miejskiej, calowac jej rece itd. Ich synkowie musieli
                to ogladac i widziec to na codzien. Jakos dzisiaj nie chca nasladowac
                swoich ojcow. Moze ty mi powiesz dlaczego? Czy to tez wina rodzicow?
                Jezeli ty nie masz o czym rozmawiac z mlodymi chlopakami, to win
                tylko i wylacznie siebie za to. Edukowana, inteligentna osoba zawsze
                znajdzie temat do rozmowy jezeli bedzie chciala. Moze to z toba nie chca
                zbytnio rozmawiac z pewnych powodow (np. zarozumialosci czy pychy), a
                tobie sie wydaje ze oni nie maja nic do powiedzenia? Tak tez moze byc.
                Pomysl nad tym taksamo. Co do zarobkow i miejsc pracy (o tym tez
                wspominasz), to tez nie wiesz co gadasz. Ludzie koniec z koncem wiaza,
                a ty mowisz o robieniu miejsc pracy dla siebie samego i kogos tez?
                Biedny o chlebie mysli a nie o fortunie. Klasa robotnicza jest
                dzisiaj na lasce bogatych (zawsze byla, a dzisiaj szczegolnie), ktorzy
                niesprawiedliwie dziela kapital i tworza z racji tegoz kapitalu miejsca
                pracy w biednej Azji, nawet dla nieletnich dzieci, pozostawiajac w
                zapomnieniu "nieudacznikow", ktorych pragnieniem bylo i wciaz pozostaje
                by GODNIE zyc i godnie tez wychowywac swoje potomstwo. To pieniadze i
                otwieranie geby na nie stawia wielu na 4 (zamozne) lapy lub ich
                niedostatek dla wiekszosci ludzi tam tez sprowadza.
                • saint_madeleine Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? 07.02.05, 22:00
                  Chyba się nie porozumiemy...Ja mówię o tym,że to nie system...nie nazywam
                  nieudacznikiem...ale Ty wkładasz w moje usta nie moje zdania!!!Wydaje mi się,że
                  nie przyznanie mi racji co do roli jaką rodzice mają w życiu dziecka,jest
                  bezensem.Kłócisz się i emocjonujesz a co gorsze obrażasz mnie zupełnie
                  pozbawionymi sensu INWEKTYWAMI.Czy to,że nie mam mężczyzny oznacza, że nie
                  rozmawiam z NIKIM,czy to znaczy,że jestem jakaś wybrakowana,głupia a na pewno
                  zadufana w sobie i pyszna!?Tak,pewnie jest,bo ośmielam się tłumaczyć swój
                  światopogląd takim osobom jak Ty,które obrażają innych...
                  Nie wiem czy słyszałeś o transformatywnym intelektualiście,polecam lekturę na
                  ten temat i coś jeszcze o roli rodzica i nauczyciela w świecie
                  postmodernizmu.Pewnie pedagodzy również "nie mają racji i zadzierają nosa"
                  chcąc od rodziców i nauczycieli wydobyć jak najwiecej zaangażowania w
                  kształtowanie dzieci. Ale ok,skoro uważasz,że faceci kupujący raz do roku(ew.2
                  razy) goździki i rajstopy swoim żonom,wykształcili w pokoleniu dzisiejszych 20-
                  kilku latków poczucie odpowiedzialności,to chyba nie widzisz problemu albo nie
                  chcesz go widzieć.
                  Zapomniałeś jeszcze powiedzieć,że wódki się dużo piło i w ogóle...Komuno wróć!
                  :)))
                  Pozdrawiam z głową zadartą tak wysoko i z dumą tak niezmierzoną,że chyba zaraz
                  pęknę,nie zważając na sprawy maluczkich....
                  LITOŚCI!
                  • Gość: .................. Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.dialup.sprint-canada.net 08.02.05, 00:13
                    Ja nigdzie nie mowie ze rodzice nie odgrywaja roli w wychowaniu
                    dziecka -tez nie wkladaj mi w usta nieprawdy. Pisalem ze poza
                    rodzicami inne czynniki maja wielki wplyw na rozwoj psychiczny dzieci.
                    Twoj post i wypowiedzi poprostu swiadcza nienajlepiej o tobie. Raz
                    piszesz ze rodzice w latach 80 kiedy pradu nie bylo robili w tym
                    czasie dzieci, czyli obecnych twoich rowiesnikow. Przeciez ciebie tez
                    bez pradu (smiechu warte, ale...) ktos w tym samym czasie zmajstrowal.
                    Zmiana systemu dotyczyla rowniez twoich rodzicow i ciebie taksamo.
                    Powiedz mi jak to sie stalo, ze WSZYSCY sa "niedorobieni" (bo
                    porozmawiac z nimi nie ma oczym, wyjsc na spacer nie mozna, zachowac
                    sie nie potrafia itd) a tylko ty jestes taka wspaniala, wyrozumiala i
                    WYMAGAJACA z tego wlasnie powodu WYZSZOSCI. Smiechu warte. Obwiniasz
                    innych. Popatrz najpierw na siebie. Osobiscie musze ci powiedziec,
                    jezeli ja bym nie mial o czym z ludzmi rozmawiac, to tylko siebie za
                    to bym winil, nie ich, ze nie doroslem jeszcze zeby z nimi
                    rozmawiac. Jezeli ludzie nie chcieliby ze mna rozmawiac, to tez bym
                    sie zastanawial - dlaczego. Normalnie, normalni ludzie rozmawiaja ze soba
                    i sie nawet usmiechaja przy rozmowie, wiec .......... Mozna z twojego
                    postu wyciagnac taki wniosek, (idiotyczny zreszta) ze w Polsce
                    dziewczyny ktore rozmawiaja z chlopakami i sie dobrze przy tym czuja
                    sa malo co warte, bo w koncu rozmawiaja z niegodnymi rozmowy
                    chlopakami, z ktorymi nie ma o czym rozmawiac. Rozmawiaja wiec twoje
                    kolezanki o NICZYM. Wartosciowych chlopakow dzisiaj nie ma -twoja esencja
                    pisania. GDZIE SIE PODZIALISCIE?! O ironio.........
                    • saint_madeleine Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? 08.02.05, 00:58
                      Jak już mówiłam,nie dogadamy się a to chyba przez różnicę pokoleniową.Nie
                      słuchasz mnie,ja nie atakuję!Ja się zastanawiam!Nie będę tłumaczyć się poraz
                      któryś z tego co piszę...
                      • Gość: .................. Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.dialup.sprint-canada.net 08.02.05, 01:35
                        No to dobrze sie przynajmniej sie zastanawiasz. Masz szanse dojsc do
                        konkretnych wnioskow i unikniecia swego problemu niekomunikacji. Mnie
                        zarzucasz roznice pokoleniowa(tak naprawde nie mam problemu porozumiewac
                        sie z zadnym pokoleniem). A czy zastanawialas sie dlaczego nie masz o
                        czym rozmawiac i nie mozesz sie porozumiec z ROWIESNIKAMI? Tez problem
                        pokoleniowy? Zastanawiaj sie...jestes na dobrej drodze. Niestety, ale
                        musze ci przyznac racje-do porozumienia to my raczej nie dojdziemy.
                        Dziekuje za rozmowe. Pozdrawiam
      • Gość: daisy Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.dip.t-dialin.net 07.02.05, 22:48
        Wiesz, mialam podobny "problem" co Ty. Rozgladalam sie wokolo i widzialam
        facetow, ktorzy nijak odpowiadali moim wymaganiom. A poprzeczke zawsze
        stawialam wysoko. W koncu jestem bardzo atrakcyjna, ambitna, wyksztalcona, znam
        2 jezyki obce, gram na pianinie, mam bogate skomplikowane wnetrze, jestem
        idealistka-romantyczka itp.. - i niech to brzmi jak "samochwala w kacie stala"
        ale ja wiedzialam, ze byle kim zadowolic sie nie chce. Nie chce aby moje zycie
        bylo takie szare, monotonne, wieczory spedzane przed tv. A juz po paru rozmowah
        i randkach wiedzialam i czulam, ze ten czy tamten nie dadza mi tego czego
        szukam. I wiesz co, wyjechalam za granice na studia. Tu tez mialam mase
        adoratorow, ale caaaalkiem innej jakosci. Spotkalam moja milosc, mojego
        ksiecia.. tak madrego i dobrego czlowieka, ze jak rano budze sie przy nim, mam
        ochote go calowac po nogach i rekach. Nasza milosc trwa i codziennosc z nim
        jest piekna. Nic tak Cie nie orzezwi i nie doda sil zyciowych, jak wyjazd w
        inne otoczenie, srodowisko. Polecalabym zagraniczne srodowiska studenckie ;)
        Pozdrawiam i trzymam kciuki.
    • Gość: kosiarka mzoe sie wreszcie zdecyduj? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.05, 12:02
      piszesz albo jako facet, albo jako kobieta. albo spadaj na forum dla malolatow.
      • istna Re: mzoe sie wreszcie zdecyduj? 07.02.05, 12:06
        Z internetem nigdy nic nie wiadomo, ale to raczej tamten z tej zażartował.
        I oczywiście znowu mogę się mylić, ale podejrzewam, że zrobił to, poniewaz nie
        spełnia oczekiwań saint madleine, w związku z czym uważa je za głupie:)
    • saint_madeleine Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? 07.02.05, 13:16
      Chyba każdy rozsądny stwierdzi,że jakiś pajac robi sobie żarty,więc na co mam
      się decydować?Stać na straży głupoty innych ludzi?
      Wybacz!
      Pozdrawiam
      • Gość: kosiarka Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.05, 13:36
        myslalam, ze bylo na odwrot. przepraszam.
    • saint_madeleine Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? 07.02.05, 14:17
      "Samotny i wymagający, to za dużo?
      Autor: Gość: Bendżi IP: *.internetdsl.tpnet.pl
      Data: 07.02.2005 09:18" czyli dziś rano nie miał co robić w pracy lub w szkole
      i stwierdził,że zrobi żart.
      No to hahaha!:)
      • Gość: Bendżi Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.05, 17:31
        nie obrazaj mnie kobieto!!! moj problem jest powazniejszy!
    • Gość: ? Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: 204.52.187.* 07.02.05, 17:02
      Dlaczego jesteśmy same, skoro jesteśmy takie wspaniałe? Coś wiemy o kiepskim
      malarzu i zramolałym rezyserze. To czyni nas lepszymi...
    • Gość: aaa tam Re: Samotna i wymagająca, to za dużo? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.05, 17:17
      Sa, tylko najwidoczniej zle szukasz... Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja