Jak poradzić sobie z samotnością?

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.02.05, 21:06
Witam!
Mam 21 lat i czuję się bardzo samotna :(
Z "zewnątrz" niby wszystko wygląda ok: studiuję, mam mnóstwo znajomych, wiele
zainteresowań, które rozwijam. Na codzień jestem wesoła, uśmiechnięta,
towarzyska. Często wychodzę z domu, spotykam się z ludźmi... Ktoś mógłby
powiedzieć "czego ona jeszcze chce od życia?"...
"Wewnątrz" mnie natomiast sprawa wygląda zupełnie inaczej, czuję się bardzo
samotna, niespełniona. Chodzi tu oczywiście o brak drugiej połówki. Zawsze
marzyłam o wielkiej miłości, chciałam być kochana (kto by tego nie
chciał...). Byłam jednak zamknięta w sobie, nieśmiała... Chorowałam na
depresję, leczyłam się u psychiatry oraz u psychologa... Miałam nieudaną
próbę samobójczą, pół przez roku uczęszczałam na terapię, zarówno grupową jak
i indywidualną. Zmieniłam swoje zycie, wyzbyłam się kompleksów, nabrałam
pewności siebie, zdobyłam wielu przyjaciół... Jestem dumna z tego, co już
osiągnęłam, ale ciągle brakuje mi tego najważniejszego - uczucia, że ktoś
mnie kocha, ze ktos o mnie myśli, że ktoś się o mnie troszczy, że komuś się
podobam. Nadal marzę o wielkiej milości, ale wiem, że jest to mało realne.
Chciałabym natomiast poznać kogoś, z kim mogłabym sie związac i byc moze
stworzyć udany, partnerski związek. Często wychodze z inicjatywa, gdy ktos mi
sie podoba, ale zawsze dostaje kosza. Juz nie wiem, co ze mna jest nie tak.
Coraz częściej mam doła i coraz częsciej nie mam ochoty na dalsze zycze. Mimo
to po kolejnych porazkach wstaję i probuję dalej walczyc o swoje szczęście.
Czuję natomiast, że mam na to coraz mniej sił, czuję się coraz gorzej...
Nadal uśmiecham sie wsrod ludzi i udaję, ze wszystko jest ok, ale czuję się
coraz gorzej. Zaczełam nawet myśleć, ze moje niepowodzenia wynikają z mojego
wyglądu. Patrzę jednak w lustro codziennie od 21 lat i widzę w nim ładną
twarz, zgrabne, zadbane ciało... Coraz częsciej jednak myślę sobie, że ludzie
(mężczyźni) uważają inaczej, ze nie patrzą na mnie jak na atrakcyjną kobietę,
tylko koleżankę do pogadania. Czasem czuję się mało atrakcyjna, niespełniona
jako kobieta :( To bardzo boli i nie umiem sobie z tym poradzić! Proszę o
jakąś radę, może o jakieś miłe słowo, ponieważ jestem w dołku i nie umiem
wyzbyć się negatywnych myśli... Niedawno zauroczyłam się kimś, mam wrażenie
ze ta druga osoba jest mną zainteresowana, ale boje sie, ze tak tylko mi sie
wydaje i jak zwykle zostane odrzucona :(
Pozdrawiam, dziękuję wszystkim, ktorzy przeczytali moją wypowiedź!
    • Gość: samotna Re: Jak poradzić sobie z samotnością? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.02.05, 21:09
      Acha, przepraszam za literówki...
    • dublin2 Re: Jak poradzić sobie z samotnością? 08.02.05, 21:12
      Wiesz czego Ci brak? Tylko pewnosci siebie. Jestes inteligentna, WRAZLIWA, piekna.
      Nie mysl o tym, ktory Ci sie podoba - Pewnie da mi kosza, na pewno mu sie nie spodobam...
      Mysl - Jestem wyjatkowa (bo jestes, w tych czasach taka skromna, delikatna osobka to
      rzadkosc), nie wychodz za szybko z inicjatywa, obserwuj, rozmawiaj. Stanie sie samo. I nie
      mysl tez, ze juz pora. Ja czekalam tak jak Ty. Zajelo mi to wiele lat. Moja milosc spotkalam
      przed 30 tka.Warto bylo sie pomeczyc i "marudzic" tak jak Ty teraz :) j
      • Gość: no nie mogę Re: Jak poradzić sobie z samotnością? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 22:31
        nie podniecaj się babo z dublina. Jak piękna, co ty o niej wiesz???? Sama
        napisała inaczej ale ty juz wiesz lepiej. Widać, że samotna ma już w miarę
        normalne podejście do samej siebie to będziesz w nią pakować że jest jeb...
        księżniczką / i już nikogo nie zechce....
        • dublin2 Re: Jak poradzić sobie z samotnością? 08.02.05, 22:42
          Oj zabolal Cie ten moj mily ton :)
        • Gość: samotna Re: Jak poradzić sobie z samotnością? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.02.05, 12:14
          "Gość portalu: no nie mogę napisał(a):

          > nie podniecaj się babo z dublina. Jak piękna, co ty o niej wiesz???? Sama
          > napisała inaczej ale ty juz wiesz lepiej. Widać, że samotna ma już w miarę
          > normalne podejście do samej siebie to będziesz w nią pakować że jest jeb...
          > księżniczką / i już nikogo nie zechce...."

          Heh.... no masz racje - nic o mnie nie wiecie... Ale bądź pewnien/na, że nie
          czuję się jak żadna księżniczka... i nie mam zbyt dużych wymagań w stosunku do
          mężczyzn i bynajmniej nie jestem wybredna...
      • Gość: samotna Re: Jak poradzić sobie z samotnością? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.02.05, 12:11
        dublin2 - dziękuję za miłe słowa... Co do jednego, to na pewno masz rację -
        jestem wrażliwa! Może nawet zbyt wrażliwa :( Co do moich kontaktów z
        mężczyznami, to nie jest tak, że ja podrywam każdego, który mi się podoba... To
        raczej wygląda w ten sposób, że poznaję kogoś, kto po pewnym czasie (po wielu
        spotkaniach, rozmowach...) zaczyna mi się podobać, nie tylko fizycznie, po
        prostu coś mnie w takim człowieku urzeka. No i pojawia sie zauroczenie...
        Staram się wtedy dać mu jakieś "znaki", czasem troszkę kokietować,
        zainteresować go sobą. Wszystko delikatnie i z umiarem... Tak, jak wypada
        kobiecie. No i zdarzyło się kilka takich sytuacji, że dostałam kosza :( Dlatego
        z kolejną próbą jest mi coraz trudniej uwierzyć we własne siły. Jakiś czas temu
        poznałam kogoś, w kim się zauroczyłam, osoba ta ma wszystko, czego szukam u
        mężczyzny. Nie wiem co z tego wyjdzie, walczę, ale boję się ze i tym razem
        zostane odtrącona... :( Pozdrawiam!
    • xxx80 jesteś nieśmiała 08.02.05, 21:30
      Też byłem. Może dalej jestem. Tyle, że facetowi jest łatwiej.
      • Gość: Madziucha Re: jesteś nieśmiała IP: *.telia.com 08.02.05, 22:17
        Mam podobne mysli jak ty jestesmy prawie rowiesnicami. Nie marze o wielkiej
        wyidealizowanej milosci, chcilabym miec fajnego i kochanego chlopaka , jednak
        podobnie jak ty nie mam szczescia. Problem nie tkwi w wygladzie, nie mam na co
        narzekac, ale raczej w charakterze. Ja tez jestem malo pewna siebie, bardzo
        chcialbym podchodzic do zycia inaczej. Wszystko mi sie uda, ten facet bedzie
        moj ale u mnie jest dokladnie odwrotnie. Napewno znow mi sie nie uda, wole
        sobie nie robic z tym chlopakiem nadziei bo znow mnie oleje.Chcialbym nauczyc
        sie patrzec na zycie z optymizmem i nauczyc sie pewnosci siebie(jezeli da sie
        nauczyc).
        Tez mam czsto dolki z powodu braku chlopaka, nawet staram sie za duzo o yum
        nie mowic bo narzekajace i zdolowane osoby odstaraszaja znajomych.Wlasciwie to
        niewiem co zrobic w takiej sytuacji? Podobnie jak ty tez mam depresje, nigdy
        nie bylam u psychologa ale teraz doroslam do tego zeby pojsc i
        porozmawiac.Proby samobojczej nie mialam ale mialam bardzo dlugo mysli
        samobojcze i starszne poczucie beznadziejnosci po rozczarowaniu milosnym, to
        bylo jakis czas temu ale do tej pory wracaja mi rozne mysli. Mysle ze to nie
        jest normalne do konca i powinnam porozmawiac ze specjalista.
        • xxx80 Re: jesteś nieśmiała 09.02.05, 18:32
          Heh, jestem facetem ( 25 lat na karku).
          Najłatwiej będzie Ci poszukać sobie jakiegos interesującego zajęcia. Gdy nie
          będziesz myślała o upolowaniu faceta na pewno jakiś się pojawi.
          • sagis Re: jesteś wrażliwa i nieśmiała. 10.02.05, 10:28
            xxx80 napisał:

            > Heh, jestem facetem ( 25 lat na karku).
            > Najłatwiej będzie Ci poszukać sobie jakiegos interesującego zajęcia. Gdy nie
            > będziesz myślała o upolowaniu faceta na pewno jakiś się pojawi.
            -------------

            To jest świetna rada. Jesteś jeszcze bardzo młoda i masz dużo czasu. Najlepszą
            receptą jest przestać o tym myśleć, że jesteś sama i zacząć korzystać, jak
            najlepiej z życia. Ucz się i rozwijaj. Baw się dobrze ze znajomymi i
            przyjaciółmi, a przyjdzie moment, że spotkasz tego jedynego i najlepszego
            mężczyznę, który pokocha Ciebie.
            Dzięki temu, że jakby zaczniesz inwestować w siebie, to nabierzesz pewności
            siebie i będzie Ci łatwiej. A, to też będzie Twoją siłą w życiu. Zadne
            przeciwności Ciebie nie złamią. Musisz sama wzmocnić się, a nie szukać oparcia
            w kimś innymi. Jeśli jego nie będzie później przy Tobie, to znowu załamiesz się.
            A, w życiu różnie bywa. Raz ktoś jest przy nas, a raz jego nie ma.
    • Gość: zenon gajowniczek Re: Jak poradzić sobie z samotnością? IP: 80.53.160.* 09.02.05, 15:48
      Ja na Pani miejscu to znalazł bym sobie jakies hobby czy zamiłowanie i przestac
      sie tym zamartwiac ze sie jest samotnym nie ma co sobie zawracac głowę płcia
      przeciwną robic swoje i cześc
      życze powodzenia
    • Gość: Tomcio Ciekawe IP: *.block.alestra.net.mx 09.02.05, 17:21
      Znasz angielski na bdb?

      • Gość: samotna Re: Ciekawe IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.02.05, 19:23
        agnielski na db, natomiast niemiecki i francuski na bdb :P
        • Gość: Tomcio szkoda!!! IP: *.block.alestra.net.mx 10.02.05, 10:10
    • nelka Młodzieży ! ale wy macie teraz problemy, ratunku ! 09.02.05, 20:08
      Niedługo to już jak w zerówce dziewczyna nie bedzie miała chłopaka i nie wiem
      czego jeszcze to będzie się czuła samotna, bidulka.
      a dlaczego nie masz dużych wymagań ??????
      co? może być tępy, brutalny i mogą mu cuchnąć nogi ?????
      a właśnie szukaj takiego, który Ci sie podoba, a nie byle by tylko portki nosił,
      a 21 lat to piękny wiek, i ten na stałe to jeszcze zdąży ci sie 100 razy
      znudzić, na razie ciesz się wolnością i niezależnością.
      I nie wypisuj takich głupot, lepiej idź sobie do kina, albo w inne fajne
      miejsce, bo ja widzę, że tobie się po prostu nudzi, i wymyślasz.
      • Gość: samotna Re: Młodzieży ! ale wy macie teraz problemy, ratu IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.02.05, 20:39
        nelka - myślę, że źle mnie zrozumiałaś!
        Napisałam, że nie mam za dużych wymagań, ponieważ nie marzę o księciu z bajki,
        który przyjedzie po mnie na białym koniu... Jestem raczej realistką, a faceci,
        którzy mi się podobają nie są ani tępi, ani brudni, ani nie śmierdzą im nogi
        (chociaż tego ostatniego nie sprawdzałam...hehehe...). A czy to dziwne, że
        potrzebuję kogoś bliskiego? Kogoś, z kim można się spotkać, porozmawiać,
        spędzić wspólnie czas, poprzytulać się itd. Mimo moich 21lat czuję się dojrzała
        emocjonalnie, czuję się KOBIETĄ, która potrzebuje mężczyzny (i nie chodzi tu o
        sex, chociaż o to też w pewnym sensie...). No i dołuje mnie fakt, że nie wiem,
        jak to jest byc uwodzoną, podrywaną... Jak mnie ktoś adoruje, to jest to
        zazwyczaj pijany, obleśny typ w klubie, który patrzy się wyłącznie na mój biust
        i interesuje go, aby się ze mną przespać... Za takie znajomości dziękuję...
        Pozdrawiam!
        P.S. Nie nudzę się... zazwyczaj mam co robić... Niestety - rozchorowałam się i
        w takiej sytuacji pozostaje mi siedzenie w domu. A czy to źle, że chcę
        zastanowić się nad istotą moich problemów i być może spróbować je rozwiązać????
        • sagis Re: Młodzieży ! ale wy macie teraz problemy, ratu 10.02.05, 10:33
          To jest normalny problem młodzieżowy, że myśli się i szuka się tej drugiej
          osoby. Właśnie wtedy intensywniej, bo później już umiemy żyć samemu.
          Chyba Nelko, zapomniałaś już jak to jest?:-)

          Dojrzałość polega na tym, że sami sobą możemy zaopiekować się i umiemy żyć
          samemu. Nie potrzebujemy ciągle czyjegoś wsparcia.
        • nelka Niestety, wciąż uważam, że Twój .... 10.02.05, 20:45
          problem jest wymyślony, jaki to poza tym problem w wieku 21 lat ????
          a poza tym nawet z kimś możesz być samotna, nawet bardzo samotna.
          Ja wyszłam za mąż w wieku 24 lat, i byłam długo baaaardzo samotna, dopóki od
          niego nie odeszłam.
          A uwodzenie, itd, pełnię kobiecości poczułam w wieku 30 lat.
          Czułam się wtedy fantastycznie, i widziałam, że ludzie oglądają sie za mną nie
          z powodu mojej oszałamiającej urody, tylko tego blasku jaki ode mnie bił.
          Tak więc uważam, że w Twoim wieku to jeszcze nie jest problem.
          Problem np. będziesz miała jak np. urodzisz chore dziecko, sama będziesz chora,
          coś w tym stylu, ale to co sobie wmawiasz dziewczyno.
          Masz piękny wiek i wiele czasu przed sobą, na wszystko.
          • sagis Nelko,Twój problem polega na tym,że Ty widzisz 11.02.05, 08:09
            tylko swój problem. Widocznie przez ten Twój egoizm byłaś samotna w Twoim
            małżeństwie i przez niego rozbiło się ono. Ten Twój kochanek też był tylko dla
            Twojej zachcianki i tak samo egoistycznie jego potraktowałaś.
            Nie żal mi Ciebie, bo takich ludzi nie można żałować. Oni sami są sobie winni,
            a szukają winy w innych.
            • sagis Re: Nelko,Twój problem polega na tym,że Ty widzis 11.02.05, 08:15
              Tak samo egoistycznie, jak Ty Samotną, potraktowała Cię Zażenowana. Wiele tutaj
              osób pojawia się dla swojego egoizmu. Aby, przynajmniej tutaj znaleźć to, czego
              nie mogą w pełni znaleźć w rzeczywistości. Nikt nie ma obowiązku poświęcać Wam
              wszystkiego. Dla Was świat kręci się tylko wokół Was samych i nie chcecie
              zrozumieć innych ludzi i ich uszanować.
              Nie będę wymieniać więcej Tobie tutaj podobnych ludzi, bo oni sami wiedzą o
              kogo chodzi:-)
              • nelka Dzięki za darmową (domową) psychoanalizę, ale ... 11.02.05, 09:42
                kto Ci takich głupot naopowiadał, że ja mam jakiś problem i że się żalę????
                Ja się tylko dzielę swoim bogatym doświadczeniem, a co do zadowolenia z siebie
                i szczęścia, to tu na tym forum trudno Ci będzie znaleźć osobę bardziej
                zadowoloną z życia (duchowego i materialnego), spełnioną, nastawioną
                optymistycznie i szczęśliwą ode mnie.
                Idę o zakład !!!
                No, może chciałabym mieć więcej dzieci, ale kto wie, kto wie ....
                • Gość: samotna Re: Dzięki za darmową (domową) psychoanalizę, ale IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.02.05, 13:27
                  Po co te sprzeczki bez powodu wg mnie...
                  Nelka - rozumiem Twoje podejście, ale mimo wszystko mam nieco odmienne zdanie
                  niż Ty... To jest otwarte forum - dla wszystkich i spodziewałam się różnych
                  odpowiedzi na mój post... Każdy z nas jest inny... Nigdy nie wiemy w 100% co
                  czuje druga osoba, dla jednego tragedią jest choroba, a dla innego brak
                  miłości. Poza tym każdy ma inny system wartości i każdy inaczej odczuwa te same
                  rzeczy. Miałam w swoim życiu wiele problemów. Pisałam już o depresji, próbie
                  samobójczej... Na szczęście poradziłam sobie z tym i teraz żyję normalnie...
                  Nie uważam, że brak kogoś bliskiego to największe nieszczęście, jakie może się
                  komuś przytrafić. Wiem, że są nieuleczalne choroby, że jest wiele złego na tym
                  ziemskim padole... Wiem, że zawsze może być gorzej, ale wiem też, że myśląc w
                  ten sposób do niczego w życiu nie dojdę. Jestem raczej optymistką i wierzę, że
                  ode mnie zależy znaczna część mojego życia... Tylko, że muszę walczyć o swoje
                  szczęście! A dla mnie szczęście to przede wszystkim MIŁOŚĆ... I nie mam tu na
                  myśli "miłości od pierwszego wejrzenia"... Myślę, że prawdziwa miłość między
                  kobietą a mężczyzną (inaczej jest w przypadku relacji np. "matka - dziecko"...)
                  pojawia się z czasem, na miłość tą trzeba zapracować i musi byc to wysiłek
                  obydwu ze stron. Dlatego też bardzo boli mnie, że nie mam tego, co jest dla
                  mnie najwazniejsze :( W ostatnich dniach nabrałam jednak nowych sił, troszkę
                  inaczej niż dotychczas spojrzałam na siebie, na swiat i postanowiłam nie
                  poddawac się! Wierzę, że jeszcze spotkam na swej drodze kogoś, kto wart będzie
                  tych nieprzespanych, przepłakanych nocy.

                  Pozdrawiam i przepraszam, że moja wypowiedź jest tak chaotyczna... Po prostu
                  mam w głowie mnóstwo myśli i jakoś ciężko mi je w tym momencie sensownie
                  poukładać.
                  • nelka Widzę wreszcie odrobinkę optymizmu, tak trzymaj .. 11.02.05, 14:59
                    bo na świecie tylu samotnych facetów, którzy marzą o tym samym co i Ty.
                    Tak jest naprawde, to nie żarty.
                    I na pewno się odnajdziecie. I jak to będzie właśnie ten,
                    to wcale nie będziesz musiała jakoś ciężko nad nim pracować, zabiegać, starać
                    się i nie wiadomo co wyprawiać, bo się okaże, że wszystko jest łatwe,
                    prawie samo przychodzi, i bliskośc, intymność, uczucia.
                    Nawet leżenie na kanapie przed TV będzie fajne.
                    I nie trzeba o nic walczyć, płakać, analizować, co zrobił, co powiedział,
                    dręczyc się.
                    Na pewno na to zasługujesz, i to do Ciebie przyjdzie, tylko głowa do góry, i
                    nie wymyślaj sama problemów, których na prawde jeszcze nie masz.
    • Gość: słodziutki82 Re: Jak poradzić sobie z samotnością? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 11:35
      Rozumie Cie bardzo dobrze, mam 23 lata i jak wracam po pracy do swoich czterech
      ścian lub przychodzi weekend i akurat nie spotykam sie ze znajomymi i jestem
      sam w domu to też dopada mnie depresja i ciężkie chwile. Zadaje sobie
      pytanie "tego kwiatu półświatu a ja nie moge odnaleść tego jedynego kwiatuszka"
      który by wypełnił moją dusze. Może nie jestem przystojny? zbyt nieśmiały, lub
      zadużo myśle i nie potrafie zdobyć się na odrobine szczerości w wyznaniu
      uczucia. Podobnie jak ty dziewczyny widzą wemnie bardziej kolege niż
      potencjalnego "chłopaka" nie wiem z czego to wynika.. ale zawsze gdy wstaje
      poranek i patrze sobie w niebo to myśle że i kiedyś domnie uśmiechnie sie jakiś
      kwiatek na polu i rozświetli jasnymi promieniami moją dusze. Wierze że spotkam
      ją na basenie, na uczelni, na przystanku MPK, w pubie, u znajomych na imprezie,
      spacerku nad Odrą, w pociągu lub gdzie kolwiek i tylko to nadal trzyma mnie
      przy zdrowych zmysłach.........
      Z twego opisu wnioskuje że jesteś fajną dziewczyną walczącą ze swoimi
      problemami z którymi cięzko się walczy i tzreba mieć dobry charakter bo to nie
      ból zęba że się wyrywa i po problemie, to długo trwały proces. Niedługo bedzie
      wiosna wokół będą krążyły feromony, zapach kwiatów, śpiew ptaków, ponki na
      drzewach, długie dni, przypadkowe spojrzenie w tłumie i moze coś zaiskrzy a
      twoje życie w net sie odmieni.
      pozdrawiam
      • Gość: madziucha Re: Jak poradzić sobie z samotnością? IP: *.telia.com 10.02.05, 18:28
        Oby do nas wszystkich narazie samotnych usmiechnelo sie szczescie...mam nadzieje
        • Gość: samotna Re: Jak poradzić sobie z samotnością? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.02.05, 13:32
          słodziutki, madziucha - cieszę się, na są na tym świecie tacy wrażliwi ludzie,
          dla których uczucia są wazne! Czasem mam wrażenie, że większość pędzi za
          pieniądzem, że zdobyć fortunę, odnieść sukces zawodowy to dla nich
          najważniejszy cel w życiu. Wtedy to uczucia schodzą na dalszy plan :(
          Pozdrawiam i życzę szczęścia :)
    • Gość: kosiara kto nie widzi nieszczescia innych... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 15:01
      ..ten zawsze bedzie nieszczesliwy.
      proponuje mniej myslec o sobie, a swiadczy o tym, jak bardzo jestes
      skoncentrowana na wlasnej osobie, twoj dlllllllugi post.
Pełna wersja