Warto byc dobrym do ludzi..?

IP: *.dip.t-dialin.net 11.02.05, 16:56
Niedawno spotkalam na ulicy kolezanke z podstawowki. Tak jak ja ma 25 lat ale
ma 2 dzieci i moznaby powiedziec, ze jej kariera sie skonczyla. Nie przyszlo
mi jednak do glowy abym jej miala prawic moraly czy narzekac na moj los.
Tymczasem ma dawna kolezanka z lawki, ta niegdys usmiechnieta psotnica,
obrzucila mnie nieprzyjemnymi spojrzeniami, po czym zaczela narzekac na swoje
zycie. Chwile tak pogadalysmy, powspominalysmy stare czasy itp.. W koncu
spytala mnie czy ja odwiedze i wpadne na kawe. Ok, czemu nie, popoludnia i
wieczory mialam wolne. Kupilam wiec troche slodyczy i upominki dla dzieci,
czerwone winko (uznalam, ze na babskie pogaduchy calkiem sie przyda) Ledwo
zdazylam usiasc na fotelu, Gosia pyta czy moge jej pozyczyc 100 zl.
Potrzebuje na leki dla dziecka a maz dostanie wyplate dopiero za tydzien.
Zrobilo mi sie niezrecznie. Powiedzialam: "sorry Gosia, nie lubie pozyczac
pieniedzy." Wtedy dostalam mala wiazanke: jestem egoistka, nie mam obowiazkow
ani dzieci, jestem wolny ptaszek, pewnie i tak cala kase wydaje na ciuchy i
bzdury a ona jest w tak ciezkiej sytuacji.. miala operacje, z mezem tez sie
nie uklada, ledwo wiaze koniec z koncem, maja mase dlugow, dzieci choruja a
tesciowie wciaz robia awantury. Poczulam sie niezrecznie. Spojrzala na
upominki, ktore przynioslam jakby chciala powiedziec: no prosze,
kilkadziesiat zlotych ot tak wydalas na bzdury, to i ta stowa cie nie zbawi.
Faktycznie, nie zbiednialabym jakbym jej te pieniadze pozyczyla. W tym
wypadku slowo "pozycz" znaczylo i tak tyle co "daj" bo bylo wiadomo, ze
niedlugo wyjade spowrotem do Niemiec i prawdopodobnie nie spotkamy sie przez
kolejne miesiace czy nawet lata. Ale to co mnie zasmucilo i wkurzylo to fakt,
ze prosila o te pieniadze jakby jej sie nalezaly. Nalezaly z racji jej
trudnej sytuacji zyciowej. Bo to ja smialo wydaje stowke na balety czy jezdze
na wycieczki. Bo to ja nie mam dzieci na utrzymaniu. No i tak pytam Was o
opinie. Co byscie na moim miejscu zrobily? Lepiej bylo dac ta stowe i miec
czyste sumienie i spokoj ducha czy trwac przy swoim i zastanawiac sie wiele
razy jak bylo lepiej postapic? Tymbardziej, ze mialam ochote jej powiedziec:
Ej, Goska, ja tez moglam sobie narobic stado dzieci i wziasc byle kogo za
meza a potem liczyc na laske innych. Przeciez jest zdrowa, mloda, ma rece
nogi glowe tak jak i ja. Czemu to ja mam czuc sie winna, ze powodzi mi sie
ciut lepiej? Ona tez mogla isc sie uczyc czy dac sobie czas. Moze ciaze to
byly wpadki ale czemu inni maja sie litowac nad czyjas glupota? Bo wg mnie to
tylko glupota jesli sie najpierw robi a potem mysli.
Dodam, ze podobnych sytuacji mialam kilka. Zawsze i tylko w Polsce. Juz nie
wspomne ile razy bylam proszona o zalatwienie komus pracy za granica. To nic,
ze ten ktos ma dwie lewe rece, zna tylko jezyk polski a i z wyksztalceniem
ciezko. To nic, ja dobra wrozka z krainy mlekiem i miodem plynacej mam
zalatwic prace i juz. Raz zalatwilam kuzynowi. Codziennie musialam robic za
tlumacza i po kilka razy dziennie dzwonic do jego szefa by sie mogli
porozumiec. W dodatku utrzymanie doroslego faceta przez 3 miesiace jest
naprawde klopotliwe i kosztowne. Ale chcialam pomoc i ok, moja wina. Teraz
tego juz wiecej nie zrobie bo mam swoje powody. Moze i jestem egoistka ale po
woli dochodze do wniosku, ze jesli ktos jest biedny i tylko narzeka, to jest
to glownie jego wina. I niech juz nikt mie nie mowi, ze to ta ciezka sytuacja
w Polsce, bezrobocie, wysokie ceny. Przeciez ja tez jestem z Polski. Ale
przez to podejscie ludzi ubozszych do tych ,ktorym sie ciut lepiej powodzi
juz dzis wiem, ze jak bedzie mnie kiedys stac na mercedesa, nie bede umiala
cieszyc sie tym co bede miec. Juz to zauwazylam jak zostalam zatruta ludzka
zawiscia i glupota. Bedac na wycieczce w Londynie zastanawialam sie czy
dobrze zrobilam, ze polecialam. Przeciez moglabym sie dorzucic mamie na
remont kuchni, babci na wegiel a paru ubogim dzieciom z sasiedztwa kupic
ksiazki i zabawki. Tak tak, spacerujac po muzeach zastanawialam sie, czy
dobrze robie..
    • lena_zet Re: dziewczyno 11.02.05, 16:59
      bo ludzie to świnie i tyle.Mysla, pracuje w Niemczech to kasy ma od cholery.Ale
      mało kto zdecydowałby się za pieniędzmi wyjechać.Dobrze zrobiłaś, że jej nie
      pozyczyłaś pieniędzy.Bez przesady, to jakiś darmozjad i tyle.
      • Gość: to tylko ja Re: dziewczyno IP: *.dip.t-dialin.net 11.02.05, 17:01
        kurde, temat niechcacy wyslalam dwa razy z jednego formularza :/ Calosc (i
        sporo pytan do Was) jest na drugim watku pod tym samym tytulem. Jesli moge
        prosic to wpisujcie tam Wasze wypowiedzi. dzieki :)
      • lena_zet Re: p.s. 11.02.05, 17:02
        moi rodzice mieszkają we Włoszech.Jak tylko przyjeżdżają to zaraz moją
        mamę "zaczepiają" takie właśnie koleżanki i sąsiadki.Ale moja mama to naiwna
        baba i zawsze da się ubłagać.Potem wyjeżdża i ja muszę przepędzać z domu
        darmozjadów.
      • Gość: Tomcio Takie teksty jakby szło o budzet MOn czy IP: 5.5R* / 193.188.105.* 15.02.05, 13:18
        innej agencji...........
      • Gość: kasia Re: dziewczyno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 23:25
        pewnie, ze dobrze. ludzie ktorym sie gorzej powodzi czesto mysla, ze ci bogatsi
        musza im pomoc. bo dlaczego oni maja a my nie!! i z takim glupim podejsciem
        tkwia w miejscu!!!
    • Gość: to tylko ja To wklejam tu poczatek postu IP: *.dip.t-dialin.net 11.02.05, 17:05
      Skoro juz tu Lena pisze, to ok, zostajemy tutaj :)

      I im wspolczuc? Mam na mysli konkretnie tych biednych doroslych zdawaloby
      myslacych ludzi, ktorym los sie nie uklada. Ale przeciez kazdy jest kowalem
      swego losu, chociaz po czesci. Dlaczego ostatnio moja ciut starsza ode mnie
      znajoma, ktora ma 3 dzieci i meczy sie z kiepskim mezem, kiepska sytuacja
      finansowa, skwitowala mnie "ty nie wiesz nic o zyciu, poczekaj az bedziesz
      miala dzieci". Czy musze faktycznie zrobic sobie dzieci a potem marudzic na
      moj kiepski los? Czy to taki polski sposob zdobywania akceptacji, szacunku,
      przyjazni? Czy musze byc w rownie kiepskiej sytuacji rodzinnej i finansowej
      aby mnie niektorzy ludzie potrafili uszanowac? Dlaczego przez niektore osoby
      obydwu plci jestem traktowana jak dzieciak, ktory nie ma zadnych trosk
      zyciowych i obowiazkow? Tylko dlatego, ze nie mam dzieci i meza? Studiuje, od
      paru lat utrzymuje sie calkiem sama. Jestem z dala od rodziny, wyruszylam w
      daleki swiat, kosztowalo mnie to duzo nerwow i odwagi. Dlaczego tylko
      niektorzy (glownie osoby bezdzietne) potrafia mnie w jakis sposob docenic czy
      poklepujac po plecach dac do zrozumienia, ze licza sie ze mna i moimi malymi
      osiagnieciami. Kiedy pojade w rodzinne strony, ciotki i sasiadki wciaz
      pytaja: a kiedy maz, a kiedy w koncu dzieci? Kiedy zaczne opowiadac o moich
      studiach, o tym jak spedzam czas, o moim miescie - urywaja i zmieniaja temat,
      wcale nie chca tego sluchac. Mam takie wrazenie, ze jak kiedys osiagne
      sukces, jakkolwiek maly by byl, ze bede zmuszona odciac sie od tego grona. A
      mam do nich sentyment. To ludzie ktorych znam od dziecka, chcialabym aby byli
      ze mnie dumni i trzymali kciuki. A spotykam sie z brakiem szacunku i
      humorystycznie zakamuflowanym lekcewazeniem.
      • lena_zet Re: To wklejam tu poczatek postu 11.02.05, 17:07
        to już napisałam, że ludzie to świnie.Kto ma cię klepać po ramieniu?znajomi z
        podstawówki, którym się nie powiodło?czy ty zwariowałaś?zazdroszczą wszystkiego
        i życzą ci źle-takie jest moje zdanie.
        • Gość: to tylko ja Re: To wklejam tu poczatek postu IP: *.dip.t-dialin.net 11.02.05, 17:20
          To klepanie po ramieniu to raczej odnosilo sie do rodziny. Ale z tego co ich
          obserwuje, to zauwaza we mnie doroslego myslacego czlowieka dopiero jak urodze
          dziecko. Moja siostra kiedys stwierdzila, ze kobieta dopiero gdy urodzi, staje
          sie dojrzala i pelnowartosciowa. A mnie na razie do macierzynstwa nie ciagnie.
          Poza tym nie stac mnie na dziecko. Zas zycie od wyplaty do wyplaty czy ciagle
          oszczedzanie na wszystkim i swiadomosc, ze mojemu dziecku nie moglabym zapewnic
          tego co bym chciala (a wszelkie kursy, edukacja, wycieczki slono kosztuja)
          sprawia, ze mysle teraz naprawde o stu innych rzeczach niz o malzenstwie i
          macierzynstwie.
          A moze bedzie latwiej jak zadowole rodzinke i znajomych, jesli zamieszkam w
          domku na wsi, wyjde za sasiada rolnika, splodzimy sobie pare bobasow i bedziemy
          wspolnie, po rodzinnemu przy wielkim rodzinnym stole i tak jak tradycja
          nakazuje, narzekac sobie na.. polskich politykow, pracodowacow, na dzien
          wczorajszy, jutrzejszy i rozpatrywac czy komuna byla gorsza czy jednak lepsza.
          Sielanka jak nic, nie wiem po co ide na przekor skoro moze byc taaaak pieknie,
          rodzinnie i harmonijnie :))))
          • Gość: Tomcio Warto bo w chwili próby darzą najlepsze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 20:40
            świadectwo lojalności kropka
            • Gość: to tylko ja Re: Warto bo w chwili próby darzą najlepsze IP: *.dip.t-dialin.net 12.02.05, 21:04
              No nie wiem czy warto.. :( Moze dla kilku tych najwazniejszych, przyjciol ale
              ogolnie to chyba nie.
          • Gość: G. Re: To wklejam tu poczatek postu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 01:20
            Świetnie opisałaś mentalność w tym kraju. Zawiść to główna cecha naszego
            kochanego narodu. Miałam wiele podobnych sytuacji do twoich. Też jestem
            starsza. Moja rada? Nie przyjeżdzaj tutaj bo ci tak w głowie namieszają że ją w
            końcu stracisz. Szkoda czasu i zdrowia.
          • Gość: Aśka do egoistek IP: *.zicom.pl / *.zicom.pl 22.02.05, 12:44
            Ja mam męża i dziecko, kończe studia i od niedawna pracuję.Jestem bardzo
            szczęśliwa. Posiadanie rodziny to nie tylko obowiązki, problemy i długi. Mając
            rodzinę też można wyjeżdżać, dobrze się bawić itp. Dziwi mnie Wasze
            szufladkowanie: rodzina to kłopoty, a brak dzieci to szczęście. Nie krytykuje
            Waszego wyboru, każdy żyje tak jak chce,dziwi mnie natomiast Wasze ograniczone
            myślenie na ten temat. A kłopoty? Różnie się ludzom w życiu układa, nie każdemu
            można pomagać, nie każdy też na tą pomoc zasługuje, ale uważajcie, bo "fortuna
            kołem się toczy" i może kiedyś ktoś na Was będzie patrzył z góry i mówił o Was
            darmozjady, lenie,....(czego absolutnie nikomu nie życze). Nie miała bym odwagi
            się tak krytycznie o innych wypowiadać, zwłaszcza o osobach w trudnej sytuacji,
            może niektóre sprawy warto przemyśleć zanim zacznie się paplać...
      • Gość: milosnik Niestety z przykrością przyznaje ci racje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.05, 23:19
        Też wyjechałem na zachód do Niemiec(obecnie urlop u rodziców w Polsce).Jednak ja
        dopiero zaczynam życie na zachodzie, ale już widzę co to znaczy przyjechać do
        Polski.Na szczęscie mam przyjaciół tutaj w Polsce, którym nie zależy tylko na
        tym, aby im pracę załatwić itd... Oni wiedzą, że życe jest trudne ciężki i to
        wszędzie. I myśle tak jak ty też mam takie rozterki. to by się przydało rodzicom
        kupić, albo to zrobić albo jeszcze co innego.Częśc jednak moich kolegów
        rozjechała się po różnych miastach do szkół, później może tam zostaną. I
        stwierdziłem, że nie ma co się oglądać za siebie. Jak ty mam wielki sentyment do
        Polski, znajomych. Jednak czasami nie lubię tutaj przyjeżdżać właśnie z
        podobnych powodów. Ja zaryzkowałem. Mnie pracę ktoś załatwił i to tylko na 3
        miesiące i to nie za darmo oczywiście.Na szczęscie udało się zostać dłużej na
        papierach. Więc masz racje. Moja przyszłość jest teraz nie pewna, szukam pracy,
        bo mój szef plajtuje.Nie jeszcze oficjalnie, ale to widać. Narazie tylko 2
        miesiące mam umowe później nie wiem, co to będzie. Ale nie chcę wracać do
        Polski.I nie masz się o nic obwiniać.Jak napisałaś "każdy jest kowalem własnego
        losu". Nie zawsze nam się układa jakbyśmy chcieli.Co do mnie pożyjemy zobaczymy.
        I oby tak dalej. mini222@interia.pl
    • Gość: ...? Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 00:09
      Jesteś zapatrzoną w siebie egoistką, 100 zł to niewielka kwota.
      Koleżanka prosiła Cię o pieniądze pierwszy raz w życiu i może rzeczywiście
      była w trudnej sytuacji.
      Domyślam się, że nie masz prawdziwych przyjaciół.
      • Gość: to tylko ja Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.dip.t-dialin.net 13.02.05, 15:31
        Owszem, pierwszy raz prosila mnie o pieniadze bo nie widzialysmy sie pare lat.
        Ale uwazam, ze wogole zaprosila mnie do siebie na te przyslowiowa kawe wlasnie
        po to aby wyludzic ode mnie kase. Na przyjzni raczej jej nie zalezalo. Wg mnie
        to bardzo niestosowne osobe spotkana po latach prosic zaraz o pieniadze. Ja bym
        tak nie umiala, uznalabym to za bardzo nietaktowne. A egoista jest kazdy w
        jakis tam sposob. A prawdziwym przyjaciolom (moge ich na palcach jednej reki
        wyliczyc) to moge i dziesieciokrotna sume pozyczyc. Chyba nie przeczytalas
        mojego postu albo ja juz sama nie wiem..
        • Gość: Klara Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.4web.pl 13.02.05, 15:43
          Gdyby koleżanka poprosiła Cię o pieniadze, to rzeczywiście , głupio byłoby
          odmówić, ale z tego, co piszesz, to nie poprosiła, ale zażądała, a potem
          obraziła sie, że jej tych pieniedzy nie dałaś...Daj spokój...Zresztą, kurde
          jakoś honotr nie pozwoliłby mi prosuic o pieniadze kogoś, kogo nie widziałam
          parę lat(choćby mi żołądek do krzyża przyrastał...)
          A co do dzieci...------> nic prostszego, nawet karaluchy kopulują na potegę i
          płodzą się jeden za drugim...To nie jest żadna filozofia miać w 5 lat , piątkę
          dzieci...ale żeby to o jakiejkolwiek dojrzałości świadczyło, śmiem wątpić...
      • Gość: beatrix.kiddo Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.man.polbox.pl 22.02.05, 10:35
        a czy Ty pozyczylbys / pozyczylabys pieniadze komus dawno nie widzianemu? z kim
        przypadkowo spotkales / las sie na ulicy? bo ja watpie. i nie za bardzo
        rozumiem co maja do tego przyjaciele (czy sie ich ma czy nie) - bo jak
        wywnioskowalam z glownego postu, to byla kolezanka. kolezanka. ale latwo jest
        kogos osadzac...
    • Gość: wiruska Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.devs.futuro.pl / *.devs.futuro.pl 13.02.05, 15:59
      Powiem Ci, tak samo bym zrobiła. Niewypada prosić o pieniądze osobę którą
      niewidzi się przez tyle czasu, zwłaszcza że nie jesteście żadnymi
      przyjaciółkami. Wielce nietaktowne były te jej uwagi dotyczące Twojego życia,
      a także forma w jakiej "prosiła" Cię o te pieniądze.

      Jednak uważam że zawsze warto pomagać ludziom którzy to docenią, gdyz jest to
      humanitarne. Są ludzie wartościowi i dobrzy ale nie potrafiący za bardzo sobie
      radzić w życiu i do takich nalezy zawsze ręke wyciągnąć. No i sa i tacy którzy
      uważają że wszsytko im sie nalezy, że wszyscy powinni im pomagać, ich
      obsługiwać.

      To chyba takie "polskie". Ostatnio mój wydawało mi sie, dobry kolega powiedział
      mi że co ja wiem o życiu skoro nie mam męża i dzieci. zamurowało mnie. Nie
      pomyślałabym że On może w takich kategoriach myśleć. Przykre.
      • Gość: Tomcio Warto IP: *.icpnet.pl 13.02.05, 16:09
        Chocby przez to ze fortuna kołem się toczy.
        Nie wiem po co ten wątek jest poruszany skoro
        mój przyjaciel jest gdzies samotny i
        musi wysilac swoją wyobraznie aby
        nie popac w rutyne.
        Z checią do niego bym się udał!
        Moze jest chory!
    • kol.3 Re: Warto byc dobrym do ludzi..? 13.02.05, 19:05
      Od dobroci do głupoty droga niedaleka. Niektórzy ludzie są tak głupio
      skonstruowani, że jak widzą człowieka w potrzebie to poczuwają się do obowiązku
      żeby pomóc. Tylko, że ten, któremu udzielili pomocy, na drugi dzień potrafi
      wbić im nóż w plecy, albo będzie uważał, że już zawsze mu się będzie ta pomoc
      należeć. Jak potrzebuje - to jest słodki i się łasi. A jak już wyciągnie to
      czego chciał, to przestaje być sympatyczny. Egoizm w rozsądnych dawkach jest
      niezbędny do przeżycia. Warto sobie zdać sprawę, że nie jesteście po to, żeby
      innym robić wygodę, bo staniecie sie służącymi cwaniaków i naciągaczy.
      • Gość: Seniorita To my Polacy :-) IP: *.dip.t-dialin.net 13.02.05, 19:36
        Nie masz pojecia, jak bardzo Cie rozumiem. Sama mieszkam kupe lat w Niemczech,
        utrzymuje sie sama, studiuje i pracuje. Kiedy jestem w PL moja pseudo-
        pzyjaciolka, ktorej starsi maja hotel i wypasiona chate, oczekuje ze to JA bede
        placic.... a to za obiad, a to cola, a to to i tamto.... Niby sa to sprawy
        groszowe, ale do cholery kim ja jestem??? Mi tez nikt nic nie daje, a to ze mam
        moze wiecej niz inni, zawdzieczam tylko i wylacznie sobie. A kolezanka
        darmozjad po studiach siedzi na garnuszku starszych i prosi i kazdy grosz.
        Znalazlam sobie nowe towarzystwo tu na miejscu i niezbyt ciagnie mnie juz do
        Polski. Mam sentyment i do tego kraju i do ludzi, ale jak jestem tam kilka dni,
        to nie chce mi sie wracac.
        Haha, a juz nie wspomne, ze niektorzy faceci tez ambicji nie maja i czekaja...
        ale to juz inny temat.
        Uwazam ze zrobilas BARDZO DOBRZE. Sama daje jakies pieniadze dzieciakom, co
        niby chca samochod popilnowac, choc juz tez widzialam, ze za rogiem tatus czeka
        na siano. Ale z jakiej racji mam sponsorowac jakas kolezanke, ktora dobrowolnie
        dokonala wyboru. Poza tym od tego ma meza - chyba nie sa to puste slowa
        skladane przed oltarzem?

        Pozdrawiam!
        • Gość: Lost Boy a moze to jest wieczna przygoda IP: *.icpnet.pl 13.02.05, 19:55
          Cóż czego kobieta pojąć nie może

          Neverending story!!!
        • Gość: to tylko ja Re: To my Polacy :-) IP: *.dip.t-dialin.net 15.02.05, 13:04
          Dzieki, podbudowalas mnie troche. I przyznam szczerze, ze w mojej rodzinie to
          juz sie tak przyjelo, ze ja place. Zakupy w supermarkecie czy rozne wyjscia. Po
          prostu pare razy sama im to zaproponowalam, zapraszalam rodzenstwo na kolacje
          itp.. a teraz traktuja to jak normalna rzecz pod sloncem i jakby im sie
          nalezalo. Przypomnialam sobie tez naszych sasiadow. Odwiedzalo ich polsko-
          szwedzkie malzenstwo ze Szwecji. Tez bylo oczywiste, ze tamci robia zakupy,
          przywoza prezenty, zapraszaja do knajp, restauracji, placa wejsciowki. Tamtym
          to widac nie przeszkadzalo. Ale postawa sasiadow byla niesamowita:
          wystarczajacym powodem aby tamci za wszystko placili, byl fakt, ze sa ze
          Szwecji i tam zarabiaja wiecej, zyja lepiej. To jest wlasnie polskie
          zasciankowe myslenie. :/
      • Gość: naiwna Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 23:39
        zgadzam się w pełni.miałam przyjaciółkę znałyśmy się od 10 lat ona zawsze
        biedna ,częściowo sierota jej matka alkocholiczka zmarła na marskość wątroby
        ojciec potwór nie zajmował się nią itp.nie chciał dawać pieniędzy,wierzyłam w
        to przez wiele lat pomimo żę sama mam tylko matkę która wyprówa sobie żyły żęby
        zapracować na swoje zachcianki,wię dzieliłam się wszystkim z tą biedną
        przyjaciółką co miałam zabierałam do kina ale w pewnym momencie ona przestała
        być wdzięczna a zaczęła tego oczekiwać wymagać stało się to dla niej oczywiste
        że ja płacę,ja sponsor zawsze płacę zawsze pożyczę zawsze dam.zaczęła zmieniać
        się powoli na moich oczach w totalną egoistkę,dorosłyśmy razem i nagle okazało
        się że najważniejszy jest sex ubrania i internet,i nagle okazało się też żę ona
        na to wszystko ma łącznie z 60 zł tygodniowo na długie różowe akrylowe
        paznokcie,oraz solarium i fitnes.Moja biedna przyjaciółka miała pieniążki
        pomimo że nie pracowała.I miała je zawsze a ja dałam się wykorzystywać przez 10
        lat,czemu ??????????bo mamusia nauczyła że trzeba się dzielić z innymi...ale
        inni nie doceniają ludzie wykorzystują innych biorą wszystko co się da w zamiąc
        podżucając śmierdzące gó...Bo po czasie okazało się żę ważne były tylko
        pieniądze i to co można było odemnie dostać,a nie ja.Okazało się żę pamięta o
        mnie tylko wtedy kiedy jestem jej do czegoś potrzebna.STARAM SIĘ NAUCZYĆ
        EGOIZMU MAM NADZIEJĘ ŻĘ KIEDYŚ ODUCZĘ SIĘ WSPÓŁCZUCIA I MYŚLENIA W PIERWSZEJ
        KOLEJNOŚCI O INNYCH A DOPIERO POTEM O SOBIE.
      • Gość: Katarzyna Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.spl.sas.com / 213.241.42.* 23.02.05, 13:46
        Kol.3, zagalopowałeś/łaś się. TO dobrze mieć poczucie odpowiedzialności za
        drugiego człowieka, czuć obowiązek pomocy potrzebującemu. Ale to wymaga:
        1. Kontroli (nie zawsze i wszędzie)
        2. Faktycznej pomocy (jałmużna pieniężna to nie jest pomoc, pomoc to jest wtedy
        gdy się komuś daje jeść, ubiera, daje pracę itp itd.)

        I mówię od razu iż wiem, że to jest niezwykle trudne i wcale tak 99% z nas nie
        robi. Bo i nie ma jak. Pieniędzmi to raczej warto wspomagać wyspecjalizowane
        instytucje. Na ulicy to żebrają na różne cele.

        Osobiście mogę się jedynie przyznać do karmienia głodnych z ulicy. Zaczepiali o
        pieniądze, pytałam na co chcę. Mowili ze głodni. Powiedziałam że sama kupię co
        będa chcieli zjeść. I kupiłam, nie ważne że nie za 2 zł, tylko za 10. Bo wtedy
        poczułam że choć bardzo bardzo to niewiele, to jednak to był dobry uczynek, a
        nie wyrzucone pieniądze. To taka dygrasja osobista.
        • Gość: x Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 20:30
          Katarzyno, wydaje mi się że lepiej dać żebrakowi na ulicy 2 zł. (to niewielkie
          ryzyko finansowe) niż wspomagać instytucje, które wymagają nowych dywanów,
          nowych palm itp. Poza tym nie zawsze trzeba się rzucać z pomocą i czuć się
          odpowiedzialnym za kogoś, kto zwykle sam nie poczuwa się do odpowiedzialności
          za siebie, ani za swoich bliskich, bo się w gruncie rzeczy tę osobę
          demoralizuje i zwalnia z myślenia. Nadmiar dobroci ( z naiwności) może
          rzeczywiście być wadą i przerodzić się w głupotę.
    • Gość: kamila Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 13.02.05, 20:38
      Mysle, ze warto, bo wierze ze za dobro spotyka nas dobro, ale w przypadku gdy
      stara kolezanka ze szkoly prosi cie o pieniadze to bym sie zastanowila. Moge
      pozyczyc, bratu, rodzinie najblizszej ale nie jakies kolezance, ktorej od lat
      nie widzialam. To ona sie zachowala glupio, ze cie poprosila, nie powinnas miec
      wyrzotow odmowic.

      Znam ta sytuacje , poniewaz moze jeszcze nie ja, ale moi rodzice ktorzy czegos
      sie dorobili, kosztem mnostwa wysilku, bo zaczynali od harowki, dlugo
      oszczedzali, odkladali i kiedy inni jezdzili na wakacje za granice czy kupowali
      co chcieli, oni wyjezdzali z nami nad jeziorko pod namiot, zeby dzieciom
      zapewnic jakies wakacje (z dla nas nie bylo znaczenia czy to ocean czy
      jeziorko, wazne ze mozna bylo poplywac i odpoczac), mama miala stare buty po
      siostrze, rozklekotane i wygladali biednie, ale za to teraz moga pozwolic sobie
      na wakacje za granica (ale wciaz jada samochodem, a nie leca samolotem i nie w
      hotelach) i inne drobiazgi. Raz mama dala pieniadze i zrobila paczke jednej
      dziewczynce, to mialo byc od Mikojala, anonimowo, ale ktos wydal, ze to mama
      kupila te rzeczy i od tamtej pory cale rodzentwo tej dziewczynki chopdzilo do
      nas do domu po kase na "kolacje", na kurtkei inne. Nawet przychodzili do mamy
      do pracy zebrac (do banku). Koszmar.

      Wiec jestem za: pmagac, anonimowo, mala pomoc, drobna ok, ale wieksza tylko
      rodzinie. 100 zl piechota nie chodzi i Ty musialas na to zapracowac. Mimo ze ci
      sie wydaje niewiele. Nie miej wyrzutow
      • Gość: Tomciaj Takie gadanie jakby szło o budzet MON IP: 5.5R* / 193.188.105.* 15.02.05, 13:35
        czy innej agencji.

    • boski.zawodowiec wiedz ze tez cie kochamy i jesteśmy z tobą 15.02.05, 13:46
      pozdrawiamy-Koło Samotnych Trzydziestek S.A.
    • magdzik5 Re: Warto byc dobrym do ludzi..? 15.02.05, 18:54
      Nie pozyczylabym. Nie dlatego zem chytra ale z powodu calej sytuacji jaka
      opisalas. Nieelegancko to rozegrala ta pannica. Poza tym nikt jej dzieciakow
      robic nie kazal. Niech za swoja dole ma pretensje TYLKO do siebie.
    • kokieteryjna Re: Warto byc dobrym do ludzi..? 15.02.05, 20:39
      Nie. Albo ty pieprzysz albo ciebie pieprza. No mercy. Owszem, mozesz byc
      poczciwym dobrym czlowieczkiem ale wtedy zawsze bedziesz bez znaczenia ->
      malutka bedziesz i nigdy niczego nie osiagniesz. Ci co rzadza swiatem to
      najgorsze zboje. Ci na dole to maluccy niewolnicy, manipulowani i oszukiwani z
      kazdej strony. Lepiej byc zlym niz dobrym, uwierz!
      • magdzik5 Re: Warto byc dobrym do ludzi..? 19.02.05, 00:59
        Dzieki :-(((((
      • magdzik5 Re: Warto byc dobrym do ludzi..? 19.02.05, 01:00
        Wiesz bez sensu to napisalas. Na pewno nie o taka dawke "super pozytywnej
        energii" autorce postu chodzilo. Eh... madrych inaczej nie brak jak widac.
        Dzieki na prawde.
    • Gość: nin Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.chello.pl 19.02.05, 16:33
      pytanie źle postawione. bo to nie tak, że jakbyś dała te 100 zł, to jesteś
      dobra, a nie dałaś - niedobra.
      ale sytuacja rzeczywiście niezręczna
      daję jednak głowę, że Twoja koleżanka nie ma takich rozterek jak Ty...
    • Gość: eeeee Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.server.ntli.net 21.02.05, 22:25
      > zawiscia i glupota. Bedac na wycieczce w Londynie zastanawialam sie czy
      > dobrze zrobilam, ze polecialam. Przeciez moglabym sie dorzucic mamie na
      > remont kuchni, babci na wegiel a paru ubogim dzieciom z sasiedztwa kupic
      > ksiazki i zabawki. Tak tak, spacerujac po muzeach zastanawialam sie, czy
      > dobrze robie..



      dzieki, ze poruszylas ten temat; mieszkam za granica i doskonale Cie rozumiem,
      gdyz sam staje przed podobnymi dylematami za kazdym razem, gdy ide do pubu,
      kupuje sobie jakies drogie ubrania czy jade na wycieczke zagraniczna;

      to glupie ale tej polskiej pepowiny nie da sie calkiem odciac i trudno jest mi
      juz udawac, ze nie zauwazam tych ciaglych roszczen od znajomych czy rodziny;
      niektorym rzeczywiscie nalezy sie pomoc jak chocby rodzinie, ktora przeciez
      inwestowala we mnie tyle lat; zreszta komu jesli nie rodzinie mialbym pomoc?
      jest tez kilku wspanialych przyjaciol dla ktorych zrobilbym wiele ale oni nie
      musza mnie o nic prosic, bo sam oferuje wlasna pomoc;

      Ty swojej znajomej i tak bardzo wiele ofiarowalas: swoja zyczliwosc i prezenty
      dla dzieci; jesli ktos tego nie potrafi docenic to nie zasluguje na to by byc
      naszym znajomym;

      pamietajmy, zeby cieszyc sie zyciem, bo mamy tylko jedno; nie jestesmy jakimis
      Mesjaszami i nie mamy obowiazku zbawiac swiata; od tego sa inni, ktorym taka
      rola odpowiada ale to juz zupelnie inna bajka;





      ---
      a w Nowej Hucie nadal bandytyzm
    • diabel.tasmanski Re: Warto byc dobrym do ludzi..? 21.02.05, 22:28
      nie.
      przeczytałem tylko tytuł reszte odpuszcam bo za długie
    • Gość: mo Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.koscielisko.sdi.tpnet.pl 22.02.05, 08:10
      Myslę ze to źle postawione pytanie.Sama się przekonałam że pomagając można sobie
      narobić kłopotów.Że ktos się przylepi do ciebie jak pijawka i uważa ze mu się to
      należy.Że potrafi stosować szantaż-"zobacz jaka jestem biedna a ty co?Masz
      fajnego męża, układa wam się jakoś,a ja nie mam jak zapłacić rachunku.."Mam
      miękkie serce i jak widzę jakąś krzywdę to chcę pomóc.Ale życie mnie nauczyło że
      nie wolno z pomocą przesadzać,szczególnie wobec takich"koleżanek".Liczy się też
      intuicja.Myślę ze miałaś powody żeby odmówić i jesteś asertywna i odważna.Każde
      wyjście było złe-bo jakbyś dała jej kasę czułabyś niesmak.A tak "koleżanka"
      wpędziła cie w poczucie winy..Z drugiej strony sama wiem że pomoc Prawdziwych
      Przyjaciół to coś cennego.I potrzeba oparcia w ludziach, którzy są obok,jak coś
      mi sie stanie z autem,mam kłopoty,czy chwilowo braknie mi kasy-ale nie dlatego
      że oni są bogatsi, tylko dlatego że po pierwsze wiedzą że oddam a następnym
      razem oni mogą na 100% liczyć na mnie.Trzeba umieć pomagać i wiedzieć komu.
      • Gość: Krecik78 Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.245.149.177.Dial1.Stamford1.Level3.net 24.02.05, 01:30
        Dokladnie sie z Toba zgodze... prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie...
        stara ale jakze prawdziwa sentencja... najlepszym wyjsciem jest pomaganie tym
        osobom, ktore wiesz, ze tej pomocy potrzebuja w danej chwili i nie beda jej
        naduzywac w przyszlosci...
        Najbardziej wartosciowa jest pomoc "duchowa" w trudnych momentach i to jest
        najwazniejsze, miec ludzi (i byc takim czlowiekiem) na ktorych mozna liczyc w
        kazdym momencie...
        A sytuacje nie tylko pozycz kasy (czytaj daj), popilnuj czyis tam dzieci,
        napraw komputer itd. trzeba traktowac z duza rezerwa... bo czlowiekowi jest
        glupio wziac pieniadze od znajomego za takie rzeczy, mimo ze czasem sie straci
        caly dzien... a pozniej jak da sie wejsc na glowe jest sie tym zlym, nieczulym
        itd. Ciezko jest powiedziec nie pozniej, jak juz ktos wykorzystuje Cie na
        maxa... i z regoly pozniej jest niezla wojna, wiec lepiej pomagac ale z umiarem
        a sytuacje potencjalnie niebezpieczne dusic w zarodku (a wiesz wpadlbys
        komputer naprawil, bo cos mi szwankuje, ja wiem ze to lubisz a ja nie bardzo
        mam czas, lub sie na tym nie znam- i nie chce sie poznac. Nie wiem jak mozna
        np. wyskoczyc np. do chlopa 27 letniego zeby popilnowal dzieci swojego
        ciotecznego rodzenstwa w niedziele, bo wiesz Ty i tak nie masz nic do roboty,
        nikogo nie znasz wpadlbys poogladal TV (dzieci, ktore notabene widzial 3 razy w
        zyciu), ludzie ktorzy zarabiaja znacznie wiecej ode mnie, w kraju w ktorym
        opieka nad dzieckiem jest swietnie rozwinieta-no tak jest zbawi go kilka $)
        Grzecznie odpowiedzialem, ze jestem zajety i niestety nie mam czasu...
        zaproponowalem ew. ze dzieciaki moga podwiezc do mnie i jak wroca z knajpy to
        je odbiora... niestety zrezygnowali bo "pozno wracaja" w morde a czy ja do
        pracy rano w poniedzialek to nie musze wstac ???

        Poprostu swiat jest pelen ludzi, ktorzy kombinuja jak tu zrobic sobie lepiej
        czyims kosztem (Polacy nie sa tutaj wyjatkiem). Uwazam ze warto byc dobrym dla
        ludzi, bo dzieki temu ma sie okazje poznac prawdziwych przyjaciol, ale trzeba
        tez uwazac komu i ile sie pomaga, zeby nie chodzic pozniej od jednego do
        drugiego pomagac i nie byc poprostu wykorzystywanym jako tania sila robocza czy
        zrodlo dodatkowej gotowki...
    • Gość: Anwara Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 09:29
      wiem jak to jest. Ja mam dość bogatych rodziców, ale sama nie lubię ciągle od
      nich wyciągać. Uczę się i jeszcze nie zarabiam własnych pieniędzy, a koleżanki
      myślą, że skoro rodzice mi kupili auto to ja teraz będę każdą podwozić do domu,
      zbaczając po 20 km z mojej drogi do domu. W ten sposób pośrednio wyciagają ode
      mnie kasę i to w dodatku nie moją, tylko moich rodziców. Ja sama staram się od
      nikogo nie pożyczać i nikomu nie pożyczać. Sama nie pożyczam, bo obawiam się,
      że zapomnę oddać, no i nikomu nie pozyczam, bo nie lubię się później dopominać
      o zwrot pieniędzy.
    • jagababba Re: Warto byc dobrym do ludzi..? 22.02.05, 10:08
      powiem tak: bardzo cie rozumiem. W sumie jestesmy w podobnej sytuacji, ja tez
      mieszkam za granica, tez sama sie utrzymuje, etc etc. Problemy i schody
      zaczynaja sie przy spotykaniu znajomych niewidzianych od lat, ktorzy raptem
      maja ci tyle do powiedzenia, szczegolnie to, ze potrzeba im kasy, kontaktow za
      granica...

      szkoda slow. Tylko to ja, nie przejmuj sie.
    • Gość: ADAM Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 10:50
      Znam ten typ ludzi...oj współczuję...
      Mnie też się to przytrafiło parę razy..chociaż mieszkam w Polsce...
      Bezczelność Polaków bywa bolesna..fakt.
      Dla LUDZI warto być dobrym...a to były zwykłe SĘPY...
      tak, wiem wychowano nas inaczej... współczujemy... pomagamy gdy możemy...
      ale mnie też denerwuje gdy WYMUSZA SIĘ na mnie pomoc...
      wszyscy wyciagają ręce po pieniądze, bo są bidule...
      i do tego jeszcze MIEJ CZŁOWIEKU WYRZUTY SUMIENIA bo masz pieniądze....
      ech , chore to wszystko...
      pozdrawiam...
    • Gość: Ania Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.05, 11:17
      Ktos przede mną napisał tu, że nie jestesmy mesjaszami i nie musimy zbawiać
      świata... Hm... Podobno większość Polaków to katolicy... Najwyraźniej te
      deklaracje nie oznaczają dla nich żadnego zobowiązania. Nic nie przekłada się
      na praktykę. Czy ktos pamięta kazanie na górze? To "Byłem głodny, a
      nakarmiliście mnie itd"? Słowa, a za słowami nic nie idzie...
      Zastanawia mnie również, że tak wiele osób wyznaje zasadę "nie pożyczam
      pieniędzy". W życiu bywa różnie. Ludzie sa w różnych sytuacjach. Może czasami
      warto nie być takim zadowolonym z siebie i własnych zasad egoistą?
      To tak ogólnie. bo w tej konkretnej sytuacji to uważam, że dziewczyna zachowała
      sie niestosownie. A te pretensje, że ktos ma lepiej od niej, to juz w ogóle
      oburzające. Chyba dobrze, że nie pożyczyłaś. Ktoś inny napisał tu wcześniej, że
      POMAGAC TRZEBA UMIEĆ. Tak jest, trzeba wiedzieć komu i kiedy.
      Natomiast co do poamgania w ogóle i pożyczania pieniędzy - mój Tata, człoweik
      majętny i jak to sie mówi "ustawiony", który do wszystkiego doszedł sam, bo
      dziadkowie niebogaci, powtarza zawsze "skoro mam więcej niż inni, to więcej sie
      ode mnie wymaga". "Nobless oblige" można tłumaczyć na tysiąc sposobów.
      • mika_forum Re: Warto byc dobrym do ludzi..? 22.02.05, 11:40
        Warto byc dobrym, jasne! Ale nie oznacza to dawania forsy obcej de facto babie!
        Co do nas to na wszelki wypadek nie obnosimy sie ze swymi dochodami (nie zeby
        nikomu nic nie dac, lecz aby nie wzbudzac zawisci).
        Warto byc dobrym na kazdym kroku (fajnie jest postanowic sobie np ze codziennie
        robimy cos dobrego): ale nie mylmy tego z robieniem z siebie jelenia.
        • Gość: hopik Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.05, 13:07
          warto być dobrym dla ludzi, ale twoja koleżanka to był zwyczajny sęp. ja też
          uważam ze ona cię zaprosila tylko po to, żeby wycyganic od ciebie kase.
          poczulabym sie urazona i "naciagnieta" bo oczywistym dla mnie jest ze bardziej
          pragnela twoich pieniedzy niz towarzystwa. i te prentesje! moze je miec tylk do
          siebie.
          nie pozwol, abys miala wyrzuty z tego powodu, ze wiedzie ci sie troche lepiej,
          to jest chore! to ze kumpeli jest zle nie oznacza ze ty jestes wyjatkowym
          szczesciarzem, to oznacza ze jej nie wyszlo i ma o to do calego swiata
          pretensje. trzymaj sie cieplutko. ja zrobilam tak, ze mam niewielki, ale
          comiesieczny przelew na wybrana przeze mnie organizacje chartytatywna i wiem ze
          te pieniadze beda dobrze spozytkowane. i nie daje pieniedzy obcym na ulicy.
    • Gość: Beata Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 14:48
      Uwazam droga Gosiu, ze postąpiłaś dobrze. Ja znalazłam się w podobnej sytuacji
      życiowej jak Twoja koleżanka. Potrzebowałam pieniędzy na sprzęt rehabilitacyjny
      dla dziecka ok 150 zł. Od swojej przyjacółki usłyszałam, że nie może mi
      pożyczyć. Prawde mówiąc było mi bardzo nie przyjemnie i okropnie sie na nią
      obraziłam. Teraz jestem jej niezmiernie wdzięczna, od tamtej sytuacji w domu
      mam zawsze tzw "żelazny pieniądz", który jest przeznaczany na nieprzewidziane
      okoliczności. Mam nadzieję,ze Twoja koleżanka też to zrozumie i przestanie się
      na Ciebie dąsać i nauczy się mądrze gospodarować pieniędzmi. Ty nie miej
      wyrzutów sumienia, kazdy jest kowalem swojego losu. Mądre jest powiedzenie "
      Jak umiesz liczyć to licz na siebie"
      • Gość: to tylko ja Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.dip.t-dialin.net 23.02.05, 21:49
        Jesli to byla Twoja przyjaciolka to mogla Ci pozyczyc te pieniadze. Mojej
        przyjaciolce, ktorej ufam i wiem, ze odda, ze jest w potrzebie to pozyczylabym
        bez gadania. Od tego tez sa przyjaciele aby pomoc w matni. A co do madego
        gospodarowania pieniedzmi, jej.. mam wrazenie ze wiekszosc ludzi, ktorzy
        narzekaja na ich brak, nie umieja wlasnie nimi gospodarowac ani odlozyc na tzw
        czarna godzine. Ja nie mam w domu super sprzetu hifi ani telewizora ale za to
        mam na koncie pare zaskorniakow w razie jakiejs pilnej potrzeby. Ale jesli ktos
        za ostatnie pieniadze kupuje jakis drogi sprzet a potem brakuje mu na lekarza,
        to nie wiem czy warto sie litowac.. To chyba glupota a nie krytyczna sytuacja.
    • Gość: Gosia Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 16:26
      ja ost bylam nad morzem z kolega ktory bardzo sie rozchorowal zajelam sie nim
      jak matka robilam zakupy herbatki owoce itd zeby wyzdrowial ocieralam mu pot z
      czola a on na konec wyjazdu powiedzial ze chociazby po tej mojej
      nadopiekunczosci widac ze mam jakis kompleks na swoim punkcie ze wszytsko biore
      na siebie i jaks ie cos zle dzieje to ja zaraz mysle ze to przeze mnie i
      zegdybym byla taka na co dzien to prze mieisac to by go zmeczylo :(wlasciwie
      wyszlo na to ze dostalam opie..za to ze bylam taka dobra:(nie oplaca sie byc
      dobrym za szybko!!!!tzreba najpierw dobrze poznac czlowieka i sprawdzic czy an
      to zasluguje:(
      • kinky5 Re: Warto byc dobrym do ludzi..? 22.02.05, 17:59
        wydaje mi sie ze warto byc dobrym dla ludzi.
        Owszem Twoja kolezanka zachowala sie nie fair ale wg. mnie warto sprobowac sie wczuc w jej los- bo
        mowiac ze ma 2 dzieci (raczej pejoratywnie) i meza niedacznika i ze ma 2 rece i nogi etc. etc
        zachowujesz sie na tym samym poziomie co ona- tworzysz schematy, stereotypy choc mowisz ze sama
        padasz ich ofiara (ludzie mysla ze jak mieszkam za granica to jestem bogata etc). Zastanow sie- moze
        ona faktycznie nie ma rozowo- moze siedzi w domu i nie pracuje bo np. opiekuje sie dziecmi. Czlowiek
        staje sie bardziej tolerancyjny i wyrozumialy gdy sam przeszedl podobna sytuacje- a moze warto
        wykorzystac Twoje doswiadczenie i podsunac jej kilka pomyslow?
        I jeszcze jedna sprawa- rowniez mieszkam za granica i tylko raz spotkalam sie z prosba o zalatwienie
        pracy. Powiedzialam ze nie mam kontaktow (co jest prawda) i tak sie skonczylo
        pozdrawiam serdecznie
      • Gość: rena Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.chem.kent.edu 22.02.05, 21:42
        Czy moglby sie Ktos jeszcze wypowiedziec na powyzszy post? Ostatnio rowniez
        dostalam podobny "op...". Dosatje mi sie tak od 4 miesiecy. Nie wiem sama, co
        robie zle. Im bardziej sie staram nie denerwowac ich, tym jesczez gorzej. Jak
        nic nie robie(co jest bardzo trudne dla mnie:(...), to dowiaduje sie, ze cos mi
        sie stalo i ze sie dziwnie zachowuje. Za kazdym razem zle...;) Tak wiec.... czy
        moze sie Ktos wypowiedziec? Jak Wy takie cos odbieracie?
    • Gość: Jasza Kto pomagac ludziom chce IP: 80.240.163.* 22.02.05, 17:46
      ...ten na próżno traci czas;D
    • Gość: mo Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.koscielisko.sdi.tpnet.pl 22.02.05, 18:16
      Wątek ok ale dlaczego słyszę teksty "ma te bachory, ma co chciała". Też mam
      dzieci i do mnie ludzie też się zgłaszają po pomoc...Co mają do tego
      dzieci???Można mieć dzieci i być w lepszej sytuacji od kogoś kto nie ma...Zdarza
      sie.
    • Gość: H. Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.acn.waw.pl 22.02.05, 19:42
      Pisze sie "wziąć" a nie "wziąŚĆ" oraz "można by" - OSOBNO, nie
      razem. "Dziennikarze"... :(
      • Gość: SV Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.kom / *.kom-net.pl 22.02.05, 23:46
        Dzieci mają pośrednio związek... przynajmniej w Polsce (w większości
        przypadków). Dbać o swoich, tak ja na to patrzę. Szlechectwo zobowiązuje?
        pewnie! z tym, że szlachciców jest niewielu, a to jak bardzo zobowiązuje można
        zauważyć przypatrując się historii Polski... to nasz cecha narodowa:(
    • Gość: asia Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.torun.mm.pl 23.02.05, 00:11
      zrobiłaś bardzo dobrze prześledzilam wszystkie odpowiedzi i pod wiekszoscią
      moge sie podpisac nic dodac nic ująć ja niestety w podobnej sytuacji postąpiłam
      inaczej-pożyczałam pieniądze znajomej która ma piecioro dzieci pracuje tylko
      jej mąż jako stolarz pożyczałam jej po sto-sto pięśdziesiąt złotych aż
      uzbieralo się kilka setek od dwóch lat nie mogę ich odzyskać nie mam żadnego
      dowodu że jej pożyczyłam uważam że warto być dobrym ale w tym przypadku byłam
      poprostu głupia
      • Gość: .................. Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: *.dialup.sprint-canada.net 23.02.05, 01:41
        Ja to bym z pewnoscia kazdej kolezance i koledze z podstawowki, z tej
        samej klasy pozyczyl lub dal po stowce, jezeli by ktoras z nich mnie
        o to poprosila i wcale by mnie nie musiala sie tlumaczyc dlaczego
        musi pozyczac i uzalac sie nad swoim losem. Co do drugiej czesci, tej o
        ktorej piszez ze zalatwialas prace za granica itd. tez mi nie sa te
        sprawy obce. Osobiscie tez zalatwialem i dla niektorych sam ja
        dawalem. Bywalo roznie, ale jednak wiekszosc niestety tego nie doceniala
        a w niektorych wypadkach czula sie jakoby pokrzywdzona, bo co to
        znaczy dla mnie "mala" suma kiedy dla nich byloby
        to.............pewnie majatkiem -bylem niedobry, skapy dla nich (to tak by
        bylo w ich wydaniu), pomimo iz placilem zazwyczaj wiecej niz uwazalem,
        niz zasluzyli, wiecej niz za taka sama prace srednio sie placi. Uwazam
        ze lepiej jest dawac niz brac. Nie obwiniaj swojej kolezanki za to, ze
        wyszla za maz, ze ma dzieci, ze ma zla sytuacje finansowa itp. Nie
        wiesz sama, co cie jutro moze spotkac. Nie badz tez na 100% pewna ze
        ktoregos dnia ty wlasnie nie znajdziesz sie w podobnejsytuacji do
        niej. I kto wie, czy ty kiedykolwiek wlasnie od niej nie bedziesz
        chciala pozyczyc stowke. Pewnie tego nie zrobisz, bo ci odwagi
        zbraknie. Wlasnie jak wyzej juz napisalem, kazdej kolezance bym
        pozyczyl/dal m.in. za odwage.
        • Gość: olla Re: Warto byc dobrym do ludzi..? IP: 195.116.246.* 23.02.05, 18:36
          to nie odwaga..to bezczelnosc i chec zagrania na czyims sumieniu..Mało wiesz o
          ludziach..
    • Gość: Major Helga do wszystkich narzekajacych na swoje zycie! IP: *.ino.tvknet.pl / *.ino.tvknet.pl 23.02.05, 01:58
      do wszystkich narzekajacych na swoje zycie mam tylko jedno zdanie do
      powiedzenia, a raczej do powtorzenia: kazy jest kowalem swojego losu! i to bylo
      by na tyle. nie mam pojecia dlaczego wszyscy sie uparli na ludzi pracujacych
      dalej i to wcale nie koniecznie za granica!? nie wiem co oni sobie wyobrazaja?
      ze co moze tam nie trzeba pracowac? nie trzeba pokonywac barier? ze tam podaja
      wszystko na talerzu? moj chlopak pracowal przez 2 i pol roku w wielkopolsce
      (jestesmy z kuj- pom) i to wystarczylo do gadania ze jak to on pewnie duzo nie
      zarabia i jak sie leni... gowno prawda!!!! zarabial nawet po 2, 2 ipol tys ale
      tego ze pracuje po 15 godzin, ze ma cale poobijane rece, ze w miesiacu
      przepracowal dwa a czasmi nawet tzry miesiace (jesli chodzi o wymiar godzin),
      ze spi na stojaco, ze nie jest z rodzina... tego nikt nie widzial! ale na boga!
      nikt nie kaze nikomu siedziec z dupa i biadolic! on wyjechal! i kazdy moze to
      zrobic... potrzeba tylko odwagii checi. moj chlopak nie bal sie pracy i nigdy
      nie siedziali nie marudzil. zawsze staral sie cos w zyciu osiagnac i zna droge
      do tego - praca, praca i jeszcze raz praca, a nie pierdzielenie o dupeie maryie
      i zazdroszczenie!

      jego kolega poznal dziewczyne i w ciagu kilku miesiecy doczekali sie dziecka,
      ozenili sie i sa szczesliwi.... a w zasadzie byli... tak bardzo im
      zazdroscilam! o matko wstyd sie przyznac ale tak bardzo o tym marzylam i
      najzwyczajniej zazdroscilam, dopoki doputy koes nie zaczal sie opie..c.
      teraz zonie pokazuje ze on sie nie nadaje do zycia w rodzinie? ze nie potrafi
      zarobic na rodzine ktora sam zalozyl? teraz? na glowe noralnie upadl. brakuje
      juz mi slow...dorosly czlowiek a powie ze o nie pojdzie robic tego czy tamtego
      bo.... wstyd!!!!

      inny z kolei znajomy, jak slubowal to az mi serce pekalo! boze jak ja
      wspolczulam tej dziewczynie! z takim typem... przeciez on nie odniesie po sobie
      talerza do kuchni... tak myslalam, i okazalo sie ze jestem w bledzie! chlopak
      wzial sie za siebie i to porzadnie. postanowil wyjechac za praca i sporobowac
      przynajmniej pokazac zonie ze chce, ze probuje, ze kocha... jestem z niego
      bardzo duma! nie poddaje sie mimo ze tez nie ma lekko. podziwiam go i cenie!
      maja dwojke wspanialych dzieci i sa szczesliwi...

      na podstawie tych dwoch, tylko dwoch przypadkow widac ze jak ktos chce to
      potrafi, ze nie trzeba wspolczuc biednym z wyboru... po prostu nie nalezy im
      sie to! kiedys byl taki odcinek rozow w toku (tvn) o bezrobotnych- usmialam sie
      do lez! kto dzisiaj pracuje po 8 godzin za dwa tys zl? kto? no moze tylko
      politycy :D i urzedasy... na taka prace czekaja narzekajacy... tylko na taka!
      wstyd!

      mam jeszcze tylko jedna prosbe do marudzacych: zanim cokolwiek powiecie
      ugryzcie sie w jezyk! sprawdzcie dlaczego ktos jest, tam gdzie jest, dlaczego,
      co i jak i nie mowcie bezpodstawiie ze nic nie robi a pieniadze same mu sie do
      kieszeni pchaja! bo najczesciej za tym idzie ciezka praca i wiele wyrzeczen! to
      by lylo na tyle...

      ps. serdeczne pozdro dla autorki i myslacych podobnie ;)
      • Gość: .................. Re: do wszystkich narzekajacych na swoje zycie! IP: *.dialup.sprint-canada.net 23.02.05, 02:18
        Zgodze sie z tym, ze podstawa nasza jest niestety praca, ale nie
        przesadzaj z tym zbytnio. Znam ludzi ktorzy nic (no prawie nic nie
        robia) a pieniedzy i posiadlosci maja tyle ile niektorym w glowie by
        sie nie pomiescilo. Swiat jest mocno niesprawiedliwy pod tym wzgledem.
        Ja tam sie przynajmniej staram wszystkich rozumiec. Skoro tacy madrzy
        jestescie, to dlaczego zarabiacie po 2000tys. a nie np. po 10000? Bogaci
        (ci z duza kasa) i tak patrza na was jak nieudacznikow, jak na
        biedakow.
        • Gość: Gość Re: do wszystkich narzekajacych na swoje zycie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 10:13
          Dobrze zrobiłaś że nie dałaś jej tych pieniędzy,a co do załatwiania pracy to
          też załatwiłam paru osobą za granicą.Pracują do dzisiejszego dnia.Nic z tego
          nie miałam tylko kupe problemów i teraz wiem że nie warto bo i tak tego nie
          docenią a jeszcze tyłek obrobią.pozdrawiam.
Pełna wersja