czy pokazywac jak cierpię?

04.06.02, 08:04
Cześć Wszystkim.
Zerwał ze mna facet, ale myśle, że jest szansa na powrót. Utrzymujemy kontakty
przyjacielskie. Nie wiem jednak, czy pokazywać mu jak cierpię, czy udawać że
jest ok., czy udawać, że mnie juz nie obchodzi, jako facet, czy może lepiej
żeby wiedział, ze może do mnie wrócić.
Dzwoni do mnie czasami, albo pisze i pyta jak sie czuję. Czy mówić, ze ok. ,
czy może powiedzieć, że czuje sie fatalnie???
jakie zachowanie ew. mogłoby spowodować, że dostrzegłby co stracił i chciał
wrócić? pomóżcie proszę.
pozdrawiam
jolka
    • lastka Re: czy pokazywac jak cierpię? 04.06.02, 08:17
      jolka75 napisał(a):

      > Cześć Wszystkim.
      > Zerwał ze mna facet, ale myśle, że jest szansa na powrót. Utrzymujemy kontakty
      > przyjacielskie. Nie wiem jednak, czy pokazywać mu jak cierpię, czy udawać że
      > jest ok., czy udawać, że mnie juz nie obchodzi, jako facet, czy może lepiej
      > żeby wiedział, ze może do mnie wrócić.
      > Dzwoni do mnie czasami, albo pisze i pyta jak sie czuję. Czy mówić, ze ok. ,
      > czy może powiedzieć, że czuje sie fatalnie???
      > jakie zachowanie ew. mogłoby spowodować, że dostrzegłby co stracił i chciał
      > wrócić? pomóżcie proszę.
      > pozdrawiam
      > jolka


      W żadnym razie nie pokazywać jak się cierpi!!! Sama byłam kiedyś w takiej
      sytuacji, więc... bardzo szybko poznałam nowego faceta który (wiem że to
      wstrętne) był mi potrzebny tylko po to żeby wzbudzić zazdrość w moim ukochanym.
      Ten biedny chłopak nie był niczego świadomy, jak byliśmy sami zachowywałam się
      paskudnie, ale wystarczyło że na widoku pojawiał się ktoś ze znajomych od razu
      przytulałam się do niego szliśmy za rączkę tak jakbyśmy się uwielbiali. Aż w
      końcu doszło to do mnojego lubego, potem kilka razy sam nas zobaczył oczywiście
      objętych moja mama pomogła mi w tym bardzo, bo jak mój były do mnie przyszedł
      (mnie nie było w domu) to zaczęła mu opowiadać że takiiej szczęśliwej i
      zakochanej mnie nigdy nie widziała i wtedy...on zmiękł zaczął opowiadać mojej
      mamie jak bardzo mnie kocha, jak się pomylił i takie tam. Zakończenie było takie,
      że w końcu wróciliśmy do siebie i jesteśmy razem już kilka latek.
      Powodzenia trzymaj się i nie pokazuj jaka jesteś załamana. Choż uśmiechnięta i
      opowiadaj na lewo i prawo nie wtajemniczając wspólnych znajomych w to jak jest
      naprawdę.
      • jolka75 Re: czy pokazywac jak cierpię? 04.06.02, 08:32
        myślałam o tym, ale nie wiem, czy to dobry pomyśł. On mówi, ze zależy mu na
        tym, bym była szczęśliwa, tak więc jak się dowie, ze tak jest, to być moze
        sobie odpuści...
        Wiem, ze teraz on też cierpi, i ze nie jest mu lekko, mówi tez ze potrzebuje
        kontaktu ze mną, dlatego czasami dzwoni
        • lastka Re: czy pokazywac jak cierpię? 04.06.02, 08:35
          jolka75 napisał(a):

          > myślałam o tym, ale nie wiem, czy to dobry pomyśł. On mówi, ze zależy mu na
          > tym, bym była szczęśliwa, tak więc jak się dowie, ze tak jest, to być moze
          > sobie odpuści...
          > Wiem, ze teraz on też cierpi, i ze nie jest mu lekko, mówi tez ze potrzebuje
          > kontaktu ze mną, dlatego czasami dzwoni

          No to ja już nie wiem o co tu chodzi, to jest jakieś poranione chyba że on jest
          żonaty? Moje zdanie jest takie jeżeli dwoje ludzi się kocha to robią wszystko
          żeby być razem anie żeby pocierpieć trochę to się rozstają. Eeeech życie...

          • jolka75 Re: czy pokazywac jak cierpię? 04.06.02, 08:39
            żonaty nie jest, ale jest coś co trudno mu zaakceptować. To moje dziecko. I
            tak: nie chodzi o mnie, ale o moją sytację
            • lastka Re: czy pokazywac jak cierpię? 04.06.02, 08:44
              jolka75 napisał(a):

              > żonaty nie jest, ale jest coś co trudno mu zaakceptować. To moje dziecko. I
              > tak: nie chodzi o mnie, ale o moją sytację

              To wiesz co daj sobie spokój z takim facetem który widzi problem w twoim dziecku,
              facet chyba nie dorósł. Mój ojczym zaakceptował moją mamę i mnie bo mamę pokochał
              bardzo. Dał mi swoje nazwisko i jestem naprawdę szczęśliwa! Jeżeli ktoś naprawdę
              kocha nie widzi przeszkód! Ja do swojego ojczyma mówię tato, chociaż miałam już
              13 lat jak wzięli ślub. Zyczę i tobie tego samego ,żebyś poznała odpowiedzialnego
              faceta który będzie kochał Ciebie i Twoje dziecko.

              • jolka75 Re: czy pokazywac jak cierpię? 04.06.02, 08:46
                wielkie dzięki, chyba masz racje.
                • matrek Re: czy pokazywac jak cierpię? 04.06.02, 08:53
                  Jolka, czy Ty to na prawdę Ty ?
                  Jeżeli to Ty, to wiesz o czym mówię, a jeżeli nie Ty, to przepraszam.
                  • jolka75 Re: czy pokazywac jak cierpię? 04.06.02, 08:57
                    nie rozumiem. Matrek my sie raczej nie znamy. Czytam to forum ale piszę
                    pierwszy raz
                    • matrek Re: czy pokazywac jak cierpię? 04.06.02, 09:01
                      Być może jola, ale zareagowaem bo znam kogoś, kto ma na prawdę identyczną
                      sytuację z tą jaką Ty zarysowalaś.
                      • jolka75 Re: czy pokazywac jak cierpię? 04.06.02, 09:13
                        a myślałam, ze tylko ja spotkałam takiego dupka
      • matrek Re: czy pokazywac jak cierpię? 04.06.02, 08:51
        lastka napisał(a):
        >
        >
        > W żadnym razie nie pokazywać jak się cierpi!!! Sama byłam kiedyś w takiej
        > sytuacji, więc... bardzo szybko poznałam nowego faceta który (wiem że to
        > wstrętne) był mi potrzebny tylko po to żeby wzbudzić zazdrość w moim ukochanym.
        >
        > Ten biedny chłopak nie był niczego świadomy, jak byliśmy sami zachowywałam się
        > paskudnie, ale wystarczyło że na widoku pojawiał się ktoś ze znajomych od razu
        > przytulałam się do niego szliśmy za rączkę tak jakbyśmy się uwielbiali. Aż w
        > końcu doszło to do mnojego lubego, potem kilka razy sam nas zobaczył oczywiście
        >
        > objętych moja mama pomogła mi w tym bardzo, bo jak mój były do mnie przyszedł
        > (mnie nie było w domu) to zaczęła mu opowiadać że takiiej szczęśliwej i
        > zakochanej mnie nigdy nie widziała i wtedy...on zmiękł zaczął opowiadać mojej
        > mamie jak bardzo mnie kocha, jak się pomylił i takie tam. Zakończenie było taki
        > e,
        > że w końcu wróciliśmy do siebie i jesteśmy razem już kilka latek.
        > Powodzenia trzymaj się i nie pokazuj jaka jesteś załamana. Choż uśmiechnięta i
        > opowiadaj na lewo i prawo nie wtajemniczając wspólnych znajomych w to jak jest
        > naprawdę.

        Lastka, nie podejrzewalem Cię o taką perfidię ! :))
        No wiesz, taka sympatyczna dziewczynka, a tu takie wstretne wyrachowanie ... :)
        • lastka Re: Matruś!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.06.02, 08:58
          Jak się cieszę!!!!
          Ale ta perfidła wynikała z tego że baaaaaaaaaardzo go kocham. A w miłości jak
          na wojnie wszystkie chwyty dozwolone! cmoooooooooooooooook
          • matrek Re: Matruś!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.06.02, 09:00
            lastka napisał(a):

            > Jak się cieszę!!!!
            > Ale ta perfidła wynikała z tego że baaaaaaaaaardzo go kocham. A w miłości jak
            > na wojnie wszystkie chwyty dozwolone! cmoooooooooooooooook

            Ale wobec wroga, wobec wroga kochanie, a nie wobec bogu ducha winnych
            niewiniątek :)))
            Wiotam cię kochanie i cmok, cmok ;)
            • lastka Re: Matruś!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.06.02, 09:08
              matrek napisał(a):

              > lastka napisał(a):
              >
              > > Jak się cieszę!!!!
              > > Ale ta perfidła wynikała z tego że baaaaaaaaaardzo go kocham. A w miłości
              > jak
              > > na wojnie wszystkie chwyty dozwolone! cmoooooooooooooooook
              >
              > Ale wobec wroga, wobec wroga kochanie, a nie wobec bogu ducha winnych
              > niewiniątek :)))
              > Wiotam cię kochanie i cmok, cmok ;)


              Ale to był tylko jeden raziczek ja tak zrobiłam i więcej to się nie powtórzy
              obiecuję!
              ;o)))))
              • matrek Re: Lasteczka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.06.02, 09:26
                lastka napisał(a):

                > Ale to był tylko jeden raziczek ja tak zrobiłam i więcej to się nie powtórzy
                > obiecuję!
                > ;o)))))

                Okazja czyni złodzieja ;))
                • lastka Re: Lasteczka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.06.02, 09:30
                  Oj Matruś już ty mi nie wmówisz że ty taki święty i nie wykorzystywałeś kobiet
                  nie, nie...
                  • matrek Re: Lasteczka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.06.02, 09:31
                    lastka napisał(a):

                    > Oj Matruś już ty mi nie wmówisz że ty taki święty i nie wykorzystywałeś kobiet
                    > nie, nie...

                    No pewnie, przecież wiesz coś o tym, prawda ? ;))
                    • lastka Re: Lasteczka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.06.02, 09:34
                      No właśnie, już ja wiem jacy są faceci!!!!!!!
                      Ale ty Matruś jesteś inny prawdą?
    • kini Re: czy pokazywac jak cierpię? 04.06.02, 09:31
      Nie pokazuj!!! Będziesz tylko wzbudzała w nim litość lub, co gorsza, on
      pomyśli, że chcesz go właśnie na tę litość złapać. Tak więc uszy do góry,
      uśmiech na wyrost, świetnie się bawisz bez niego!
      PS. Tylko nie przesadź w drugą stronę. Opowiadanie byłemu facetowi, jakie to ma
      się teraz wzięcie, jest ośmieszające.
    • lalka74 Re: czy pokazywac jak cierpię? 04.06.02, 10:24
      Bądź po prostu sobą i nie prowadź żadnych gierek, oczywiście nie wieszaj mu się
      z płaczem na szyji ale też nie bądź za bardzo serdeczna - on musi wiedzieć, że
      zrobił źle i że Cię zranił.
      • kini Re: czy pokazywac jak cierpię? 04.06.02, 10:29
        lalka74 napisał(a):

        > Bądź po prostu sobą i nie prowadź żadnych gierek, oczywiście nie wieszaj mu się
        >
        > z płaczem na szyji ale też nie bądź za bardzo serdeczna - on musi wiedzieć, że
        > zrobił źle i że Cię zranił.

        Zaraz, zaraz... Dlaczego źle zrobił???
        • lalka74 Re: czy pokazywac jak cierpię? 04.06.02, 10:57
          Bo jak facet zrywa z dziewczyną to robi źle.
          • kini Re: czy pokazywac jak cierpię? 04.06.02, 11:00
            lalka74 napisał(a):

            > Bo jak facet zrywa z dziewczyną to robi źle.

            Dobry żart. ;)
    • muszek0 Re: czy pokazywac jak cierpię? 04.06.02, 11:01
      typowe gmatwanie sobie życia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja