ania_t_33
18.02.05, 12:18
Hej dziewczyny i nie tylko ;)Powiedzcie mi co o ty sadzicie , czy ja
przesadzam czy ktos inny. Opowiem wam jak to było : byłam wieczorem u
kolezanki , było tam troche jej znajomych słabo mi znanych.Towarzystwo w
wieku po 30tce , po studiach itp. Gospodyni otworzyłą wino - czerwone ,
wytrawne średnia marka za ok 30-40 zł. i rozlała do kieliszków. Jedna z jej
koleznaek skosztowała , zobaczyła ze wytawne i ... o zgrozo wyjała z torebki
słodzik i posłodziła wino !!!!! Mi szczeka opadła ! az na podłoge. Ja wyszłam
z szoku zapytałąm jej co robi - a ona na to ze nie lubi wytawnego tylko
słodkie wina wiec poslodziła. Tłumaczyłam jej ze jak chce słodkie to tez
jest , mozna otworzyć. A przede wszyskim ze jak sie posłodzi wytrawne to nie
uzyska sie słodkiego - to nie na tym polega. Ze w ten sposób niszczy cały
efekt czyjejs pracy , doboru smaku itp. Juz nawet posłodzić cukrem to byłaby
profanacja a słodzikiem smierdzcym chemią to juz szczyt .A z mi brakło słów.
Na to ona z morda , ze jak takie lubi to sobie bedzie słodzic , ze sie
czepaim , że przesadzam. Ze mi sie w głowie przewraca , ze jestem taka ą i ę.
Zaraz do tego przyłączył sie jej facet , jak taki szczekajcy kundelek. I nie
moze mi to wyjsc z głowy. Uwazam za miałam racje , przeciez to profanacja ,
zwkaszca dla wina gdzie tak starannie dobiera sie bukiet , smak. Bo jakis
inny alkohol lub drink to jeszcze moze ( choc tez bym tak nie zrobiła ) Ale
wino?!!! Powiedzcie same - co o tym myslicie