terezka26
20.02.05, 12:01
kaaaaatastrofa! zepsuł mi sobotni wieczór. Na fotce przystojny facet. W
rzeczywistości standardowy, może być rzekłabym.
Najpierw musiałam za nim biec bo nie reagował na zwracanie mu uwagi ze za
szybko idzie. W knajpce spojrzał w menu i zaczął narzekać że w domu zrobiłby
sobie obiad za 6,5zł a tu musi za 13. Zamówił pierogi ruskie. Do picia nic.
Oszczędny.
A potem najgorsze.
Wytrzymałam tylko godzinę. Zrobił mi wykład, że za głośno mówię, że raczej
się nie nadaje na jego żone, bo on jest zdania, że to coś czuć sie powinno
już od pierwszj minuty. I był na mnie zły!!! Że to nie ja! I że dalej musi
szukać! Potem powiedział, ze ma psychiczne problemy ze sobą. Dodał że mam
grube kości w nadgarstku (???). Zwiałam gdzie pieprz rosnie. NIGDY WIĘCEJ
IDIOTÓW!