Nie wiem jak sobie z tym poradzić...

20.02.05, 17:24
Ech nie potrafię sobie poradzić z tęsknotą za nim... bardzo go kocham,
widujemy sie raz albo dwa razy w tygodniu, i spedzamy ze soba tylko pare
godzin, niestety nie mamy na to zadnego wplywu chociaz bardzo bysmy chcieli,
i tak pewnie bedzie jeszcze dluuuugo :( A to jest ponad moje sily, nie
potrafie funkcjonowac bez niego, placze przy kazdym rozstaniu, moze to nie
jest normalne, nigdy wczesniej tak nie mialam, nie wiem juz co robic :(
    • Gość: @@@@ Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 17:27
      kup sobie psa
      • alpepe Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzić... 20.02.05, 17:28
        albo kota. A najlepiej znadź sobie chłopaka gdzieś bliżej.
        • ginger87 Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzić... 20.02.05, 17:32
          zachwajacie dla siebie takie rady...
          • alpepe Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzić... 20.02.05, 17:34
            to forum publiczne, więc trzeba było nie pisac postów, to byś rad żadnyhc nie
            dostała. A na poważnie: płacz tak za każdym razem, najlepiej w czasie
            spotkania, to problem się szybko rozwiąże, bo facet ucieknie.
          • Gość: @@@@ Re:A czego ty oczekujesz??????... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 17:35
            że ci powiemy, że masz iść pod latarnie , ćzy zapakować sie mu do plecaka i z
            nim jechac. Jak masz problem to napisz do Przyjacółki, albo kup se wibrator.
    • Gość: virtuallady Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzić... IP: *.rev.vline.pl 20.02.05, 17:33
      Ciesz się, ze masz kogoś kogo kochasz aż tak bardzo.. :)
    • Gość: kobietka Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzić... IP: *.206.115.8.telsat.wroc.pl 20.02.05, 17:35
      zazdroszcze tak czestych spotkan... my sie widujemy raz w miesiacu, albo i
      rzadziej i musze sie tym zadowolic.... trzymaj sie
    • Gość: ajaja Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzić... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.02.05, 18:00
      tez przeżywałam takie chwile, o których ty piszesz. Problem polegał na tym, że
      widywalismy się prawie codziennie. Nadchodziła sesja i miałam poważny problem,
      bo nie mogłam dnia bez niego wytrzymać. Też płakałam, że a to nie ma czasu do
      mnie przyjechać, a to że trzeba się uczyć. Płakałam ze złości, że go nie widzę,
      że nie mogę dottknąć, pocałować. A rada? Nie wiem sama... mi już to przeszło,
      bo wiele między nami się stało. Moim zdaniem najlepiej byłoby gdybyś sobie
      wytłumaczyła, że tak po prostu musi być. Jeśli się kochacie nic przed wami nie
      ucieknie. Czasami czekanie jest błogosławieństwem. Wiesz, że masz na kogo i na
      co czekać! To piękne! NO I MUSISZ TROCHE MNIEJ PŁAKJAĆ< BO Z DOŚWIADCZENIA
      WIEM, ŻE FACET NIE LUBI JAK SIĘ PŁACZE. ONI PO PROSTU TEGO NIE ROZUMIEJĄ.
      Znajdz sobie coś do roboty, zainteresuj się czymś, spotkaj z kumplem lub
      przyjaciółką, im więcej rzeczy będzie cię zajmować, im więcej będzie się
      dookoła ciebie działo, tym czas szybciej ci zleci, do nastepnego spotkania. A
      zauważysz też, że oprócz NIEGO, jest też inny barwny świat, który czeka na to,
      żebyś go odkryła :) 3maj się!
      • Gość: ginger Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzić... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.05, 21:02
        dzieki za słowa otuchy :) dobrze,ze mam przyjaciół :) pozdrawiam
Pełna wersja