co jest rodzina... a co nia nie jest

IP: 209.226.65.* 06.06.02, 21:08
watek o homoseksualistach adoptujacych dzieci zrobil sie juz dlugi okropnie
a na jego koncu jest rowniez niezbyt krotki post opisujacy, co wedlug jego
autorki jest, a co nie jest rodzina.
tradycyjnie rzecz ujmujac - mama, tata, dzieci to rodzina. wszelkie inne
konfiguracje - podobno nie.
mysle sobie, ze to kompletnie nie przystaje do rzeczywistosci.
pomijam juz sama kwestie homoseksualistow adoptujacych dzieci, bo to raczej
przyszlosc w wiekszosci przypadkow a mnie tu bardziej interesuje
terazniejszosc.
to chyba zreszta nigdy nie przystawalo do rzeczywistosci, bo kobiety wychodzily
za maz wczesnie za starych mezczyzn, ci umierali, te kobiety znow wychodzily za
maz by czesto same umrzec w pologu, trafialy sie wojny i zarazy - uklady
wewnatrzrodzinne zmienialy sie i komplikowaly - nihil novi sub sole.
co dla was jest rodzina?
jaki uklad formalny spelnia wedlug was warunki bycia rodzina?
a dlaczego jakis uklad nie mialby byc rodzina?
pytam, bo mnie osobiscie wystarcza gdy co najmniej dwie osoby okresla siebie
jako rodzine. skoro tak czuja to fajnie - ja bede ich tak traktowac.
ale moze to tylko ja tak to widze?
    • piega97 Re: co jest rodzina... a co nia nie jest 06.06.02, 21:31
      Ja + 2 dzieci,to chyba tez rodzina? No moze taka wybrakowana.:-(((((((((
    • Go艣膰: jendza Re: co jest rodzina... a co nia nie jest IP: *.abo.wanadoo.fr 06.06.02, 21:44
      wywolales/as mnie do tablicy.
      Tym razem tylko krotka uwaga.
      Nie twierdze, ze np. matka i dziecko to nie rodzina.
      Funkcjonuje nawet w jezyku okreslenie 'rodzina niepelna'.
      Obok innego: 'rodzina patologiczna'. A w takiej wybitnie trudno.
      Zwlaszcza dzieciom...
      Czy dwoje homoseksualistow tworzy rodzine?
      Co to jest 'rodzina' Twoim zdaniem? Co decyduje o jej istocie?
    • bernacha Re: co jest rodzina... a co nia nie jest 06.06.02, 21:46
      Go艣膰 portalu: dodo napisa艂(a):

      > watek o homoseksualistach adoptujacych dzieci zrobil sie juz dlugi okropnie
      > a na jego koncu jest rowniez niezbyt krotki post opisujacy, co wedlug jego
      > autorki jest, a co nie jest rodzina.
      > tradycyjnie rzecz ujmujac - mama, tata, dzieci to rodzina. wszelkie inne
      > konfiguracje - podobno nie.

      Zerknij do slownika etymologicznego, co kryje sie pod haslem "rodzina", a rozjasni cie sie troche w
      glowie.

      > mysle sobie, ze to kompletnie nie przystaje do rzeczywistosci.

      Tak, bo dzisiaj homo w dobie AIDS tez nazywaja sie rodzina, ale nazwac sie rodzina, a byc nia to dwie
      rozne sprawy.

      > pomijam juz sama kwestie homoseksualistow adoptujacych dzieci, bo to raczej
      > przyszlosc w wiekszosci przypadkow a mnie tu bardziej interesuje
      > terazniejszosc.
      > to chyba zreszta nigdy nie przystawalo do rzeczywistosci, bo kobiety wychodzily
      >
      > za maz wczesnie za starych mezczyzn, ci umierali, te kobiety znow wychodzily za
      >
      > maz by czesto same umrzec w pologu, trafialy sie wojny i zarazy - uklady
      > wewnatrzrodzinne zmienialy sie i komplikowaly - nihil novi sub sole.
      > co dla was jest rodzina?
      > jaki uklad formalny spelnia wedlug was warunki bycia rodzina?
      > a dlaczego jakis uklad nie mialby byc rodzina?
      > pytam, bo mnie osobiscie wystarcza gdy co najmniej dwie osoby okresla siebie
      > jako rodzine. skoro tak czuja to fajnie - ja bede ich tak traktowac.
      > ale moze to tylko ja tak to widze?

      Rodzina to malzonkowie (kobieta + mezczyzna) + dzieci
      • Go艣膰: sagan Re: co jest rodzina... a co nia nie jest IP: *.desy.de 07.06.02, 09:12
        bernacha napisa艂(a):

        > Go艣膰 portalu: dodo napisa艂(a):

        > > post opisujacy, co wedlug jego autorki jest, a co
        > > nie jest rodzina. tradycyjnie rzecz ujmujac - mama,
        > > tata, dzieci to rodzina. wszelkie inne konfiguracje
        > > - podobno nie.
        >
        > Zerknij do slownika etymologicznego, co kryje sie pod
        > haslem "rodzina", a rozja sni cie sie troche w
        > glowie.

        ale czy definicja to wszystko??? czy definicja mowi nam,
        co jest a co nie jest rodzina?? ona tylko mowi, co jest w
        danym spoleczenstwie TU i TERAZ uwazane za rodzine. to
        pare slow na papierze! czy mozna odebrac ludziom prawo
        BYCIA rodzina, bo DEFINICJA im nie pozwala??? definicja
        rzadzi nami??? czy my tworzymy definicje?
        poza tym definicja nie musi byc prawdziwa! ona tylko cos
        nazywa - nazwe mozna zmienic, jak rowniez tresc
        definicji!!

        > > mysle sobie, ze to kompletnie nie przystaje do
        > > rzeczywistosci.
        >
        > Tak, bo dzisiaj homo w dobie AIDS tez nazywaja sie
        > rodzina, ale nazwac sie rodzina, a byc nia to dwie
        > rozne sprawy.

        dokladnie!!! zdanie powyzej nadalas "swiety" status
        nazywaniem sie rodzina [definicja], a teraz mowisz, ze
        wazne jest BYCIE rodzina! tez tak uwazam, chyba tylko
        zupelnie sie roznimy w mysleniu, co decyduje o byciu
        rodzina!
        wg mnie - jest rodzina grupa, ktora wyraza chec bycia
        rodzina, chce dzielic troski, smutki i radosci. czuje sie
        ze soba zwiazana uczuciowo i sama siebie nazywa rodzina!
        czesc z moich krewnych prawie w ogole nie znam [z
        roznych, nie zawsze losowych powodow] i tylko ironicznie
        nazywam ich rodzina. natiomiast szwagier mojej mamy, choc
        "obca krew" jest osoba, ktora ZAWSZE nazwe rodzina!

        nie mozna ludziom odbierac prawa do nazwania siebie
        rodzina! moze tak byc, ze wg prawa w danym panstwie nia
        nie sa, ale czy prawo ma prawo ingertowac w tak intymna
        swere, jak rodzina? a jesli w innym kraju oni sa rodzina,
        bo takie jest prawo, to sa nia czy nie???

        >
        > > pomijam juz sama kwestie homoseksualistow
        adoptujacych dzieci, bo to racze
        > j
        > > przyszlosc w wiekszosci przypadkow a mnie tu bardziej
        interesuje
        > > terazniejszosc.
        > > to chyba zreszta nigdy nie przystawalo do
        rzeczywistosci, bo kobiety wycho
        > dzily
        > >
        > > za maz wczesnie za starych mezczyzn, ci umierali, te
        kobiety znow wychodzi
        > ly za
        > >
        > > maz by czesto same umrzec w pologu, trafialy sie
        wojny i zarazy - uklady
        > > wewnatrzrodzinne zmienialy sie i komplikowaly - nihil
        novi sub sole.
        > > co dla was jest rodzina?
        > > jaki uklad formalny spelnia wedlug was warunki bycia
        rodzina?
        > > a dlaczego jakis uklad nie mialby byc rodzina?
        > > pytam, bo mnie osobiscie wystarcza gdy co najmniej
        dwie osoby okresla sieb
        > ie
        > > jako rodzine. skoro tak czuja to fajnie - ja bede ich
        tak traktowac.
        > > ale moze to tylko ja tak to widze?
        >
        > Rodzina to malzonkowie (kobieta + mezczyzna) + dzieci

      • debra Re: co jest rodzina... a co nia nie jest 07.06.02, 14:36
        bernacha napisa艂(a):

        > Rodzina to malzonkowie (kobieta + mezczyzna) + dzieci

        Czy w takim razie, wed艂ug Ciebie, ma艂偶e艅stwo nie maj膮ce dzieci nie jest rodzin膮?
        • bernacha Re: co jest rodzina... a co nia nie jest 07.06.02, 16:17
          debra napisa艂(a):

          > bernacha napisa艂(a):
          >
          > > Rodzina to malzonkowie (kobieta + mezczyzna) + dzieci
          >
          > Czy w takim razie, wed艂ug Ciebie, ma艂偶e艅stwo nie maj膮ce dzieci nie jest rodzin膮
          > ?

          Tak, to nie rodzina, "tylko" malzenstwo. Rodzina stanie sie dopiero wtedy, gdy pojawi sie w niej dziecko.
    • Go艣膰: Melba Re: co jest rodzina... a co nia nie jest IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.02, 22:03
      Teoretycznie rodzin膮 jest ma艂偶e艅stwo ludzi dwojga p艂ci, niekoniecznie
      posiadaj膮ce dzieci. Takie s膮 definicje - wiem, bo ry艂am to po nocach:).
      Dla mnie? Ja ju偶 mam rodzin臋, a 偶e na razie malutka (dwuosobowa) i nie艣lubna?
      Rodzin膮 s膮 Ci, kt贸rzy tak si臋 wzajemnie wobec siebie czuj膮 - definicja w艂asna,
      ale jak偶e piekna, prawda ?:)
      • Go艣膰: dodo Re: co jest rodzina... a co nia nie jest IP: *.sympatico.ca 06.06.02, 23:13
        Go艣膰 portalu: Melba napisa艂(a):

        > Teoretycznie rodzin膮 jest ma艂偶e艅stwo ludzi dwojga p艂ci, niekoniecznie
        > posiadaj膮ce dzieci. Takie s膮 definicje - wiem, bo ry艂am to po nocach:).
        > Dla mnie? Ja ju偶 mam rodzin臋, a 偶e na razie malutka (dwuosobowa) i nie艣lubna?
        > Rodzin膮 s膮 Ci, kt贸rzy tak si臋 wzajemnie wobec siebie czuj膮 - definicja w艂asna,
        > ale jak偶e piekna, prawda ?:)

        definicje slownikowe z natury swojej nie oddaja calej zlozonosci zycia
        tak wiec wole "definicje wlasna" pani melby :-)
        • Go艣膰: renia Re: co jest rodzina... a co nia nie jest IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 07.06.02, 00:04
          Tak mnie to sklonilo do zastanowienia. Wlasciwie co to jest rodzina to wiadomo,
          chyba nikt nie kwestionuje ze rodzina jest nie tylko malzenstow plus dzieci,
          rodzina jest tez brat, ciotka, dziadek i kuzyn itd. Czy szwagier to rodzina?
          Czy dzieci szwagierki z pierwszego malzenstwa (niespokrewnione z nami) to tez
          rodzina, czy rzeczywiscie dwoje ludzi niespokrewnionych, nie bedacych w
          malzenstwie, staje sie rodzina w momencie wzajemnnego oswiadczenia sobie tego?
          Byc moze, nie chce oceniac, niechaj i tak bedzie, jedno jest pewne:
          Homoseksualisci nie powinni w moim przekonaniu miec dzieci i oni sami, ci,
          ktorzy maja zdrowy rozsadek, sa przeciwko temu pomyslowi. Nie czytalam watku o
          homoseksualistach, ale takie mam zdanie i 2 homoseksualisci plus adoptowane
          dziecko to dla mnie nie rodzina tylko glupota i egoizm do kwadratu.
      • bernacha Re: co jest rodzina... a co nia nie jest 07.06.02, 08:57
        Go艣膰 portalu: Melba napisa艂(a):

        > Teoretycznie rodzin膮 jest ma艂偶e艅stwo ludzi dwojga p艂ci, niekoniecznie
        > posiadaj膮ce dzieci. Takie s膮 definicje - wiem, bo ry艂am to po nocach:).
        > Dla mnie? Ja ju偶 mam rodzin臋, a 偶e na razie malutka (dwuosobowa) i nie艣lubna?
        > Rodzin膮 s膮 Ci, kt贸rzy tak si臋 wzajemnie wobec siebie czuj膮 - definicja w艂asna,
        > ale jak偶e piekna, prawda ?:)

        A jak nic nie czuja, tylko sa ze soba bo sie szanuja, i dla wspolnego wychowania dzeci, to juz nie
        rodzina??
        • Go艣膰: Melba Re: co jest rodzina... a co nia nie jest IP: *.chello.pl 07.06.02, 14:14
          Pewnie rodzina, ale biedniutka i marniutka :(
    • the_man Re: co jest rodzina... a co nia nie jest 07.06.02, 01:00
      Rodzina to oczywi艣cie:
      1. m臋偶czyzna - g艂owa rodziny, dba o byt ca艂ego stad艂a
      2. kobieta - zajmuje si臋 wychowaniem dzieci i prowadzeniem domu
      3. syn - kontynuator rodu
      4. inne dzieci (w tym r贸wnie偶 c贸rki)

      Dalsza rodzina to:
      1. ojciec i matka (dziedek i babcia)
      2. bracia i siostry (w贸jkowie i ciotki)
      3. te艣膰 i te艣ciowa
      4. barcia i siostry rodzic贸w
      5. je艣li jeszcze 偶yj膮 - pradziadkowie

      Zadne takie tam, samotna matka, itp. bie jes rodzin膮 tylko patologi膮, kt贸ra
      powinna by膰 pot臋piana przez normalnych ludzi. Co do peda艂贸w - niech sobie
      adoptuj膮, co to kogo obchodzi, b臋dzie kogo wskazywa膰 palcami
      • Go艣膰: renia the man?????????????????????????????????????? IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 07.06.02, 02:44
        the_man napisa艂(a):


        >
        > Zadne takie tam, samotna matka, itp. bie jes rodzin膮 tylko patologi膮, kt贸ra
        > powinna by膰 pot臋piana przez normalnych ludzi.

        O ile do pewnego stopnia bylam sklonna zgodzic sie z tym co piszesz w watku o
        milosci na sprzedaz, (zalosna jest przede wsystkim forma tamtej wypowiedzi, tresc
        zawiera duzo prawdy), o tyle w tym momencie stracilam do Ciebie wszelki szacunek.
        Czymze wg Ciebie jest zatem ta patologia w postaci samotnej matki z dziecmi,
        nizaleznie od tego jak do tego doszlo, ze jest ona samotna? Przyczyn moze byc
        tyle ile samotnych matek. Smiesz tych ludzi pozbawiac prawa do nazywania sie
        rodzina????? W tej chwili stanowie rodzine w mysl tego co piszesz, bo jest i
        ojciec i matka i syn i reszta dzieci, w tym corki. Czy w sytuacji gdybym
        owdowiala przestaniemy byc wg Ciebie rodzina?????? Czy w sytuacji rozwodu tez
        przestane stanowic ze swoimi dziecmi rodzine? Czy tam, gdzie nie ma syna nie
        mozna mowic o rodzinie bo to przeciez patologia? Kim Ty jestes? A wlasciwie za
        kogo sie uwazasz, a nie kim jestes the man? Bo kim jestes to latwo sie domyslic
        czytajac Twoje posty.

        >Co do peda艂贸w - niech sobie
        > adoptuj膮, co to kogo obchodzi, b臋dzie kogo wskazywa膰 palcami

        Tak, prostacy i ludzie zakompleksieni potrzebuja miec wokol siebie kogos, kogo
        moga uznac za gorszego od siebie (jakim prawem - zapytam), kogo beda sobie
        wytykac palcami, to podnosi im te ich zalosnie niska samoocene. Nie dziwie sie
        zatem, ze potrzebujesz wytykac kogos palcem zeby poczuc sie we wlasnych oczach
        lepszy. Zal, litosc bierze nad takimi jak Ty.

        P.S. Pisze Ty, Twoje, Ciebie wielka litera, bo zal mi Ciebie, moze w ten sposob
        choc troche pomoge Ci poczuc sie waznym, pelnowartosciowym czlowiekiem - mimo
        wszystko. Rozumiem, ze w zyciu Ci nie wyszlo, rozumiem, ze jest Ci zle, biednie i
        samotnie, ze nie potrafisz sobie z tym wszystkim poradzic, ze Cie to przerasta,
        ale uwierz mi, przyjdzie i dla Ciebie lepszy czas.... Papatki, spij dobrze smutny
        the man, Jezus Cie kocha, a niejednemu jest jeszcze gorzej niz Tobie na tym
        okrutnym swiecie pelnym silnych przystojnych facetow i pieknych zamoznych kobiet.
        Ale to tylko z pozoru tak wyglada, widzisz to wszystko tylko dlatego, ze sam masz
        te a ni inne problemy, ze sam o tych wlasnie przymiotach marzysz. Tak naprawde
        ludzi takich jak Ty - Ubogich materialnie duchowo i umyslowo, zmarznietych i
        glodnych, brzydkich i wysmianych, nieudacznikow i pseudointeligent贸w jest masa,
        po prostu masa, trzymaj sie, nie jestes sam taki nieudany.
        • the_man Re: the man?????????????????????????????????????? 07.06.02, 13:17
          Go艣膰 portalu: renia napisa艂(a):

          > the_man napisa艂(a):
          >
          >
          > >
          > > Zadne takie tam, samotna matka, itp. bie jes rodzin膮 tylko patologi膮, kt贸r
          > a
          > > powinna by膰 pot臋piana przez normalnych ludzi.
          >
          > O ile do pewnego stopnia bylam sklonna zgodzic sie z tym co piszesz w watku o
          > milosci na sprzedaz, (zalosna jest przede wsystkim forma tamtej wypowiedzi, tre
          > sc
          > zawiera duzo prawdy), o tyle w tym momencie stracilam do Ciebie wszelki szacune
          > k.
          > Czymze wg Ciebie jest zatem ta patologia w postaci samotnej matki z dziecmi,
          > nizaleznie od tego jak do tego doszlo, ze jest ona samotna? Przyczyn moze byc
          > tyle ile samotnych matek. Smiesz tych ludzi pozbawiac prawa do nazywania sie
          > rodzina????? W tej chwili stanowie rodzine w mysl tego co piszesz, bo jest i
          > ojciec i matka i syn i reszta dzieci, w tym corki. Czy w sytuacji gdybym
          > owdowiala przestaniemy byc wg Ciebie rodzina?????? Czy w sytuacji rozwodu tez
          > przestane stanowic ze swoimi dziecmi rodzine? Czy tam, gdzie nie ma syna nie
          > mozna mowic o rodzinie bo to przeciez patologia? Kim Ty jestes? A wlasciwie za
          > kogo sie uwazasz, a nie kim jestes the man? Bo kim jestes to latwo sie domyslic
          Wdow膮 powinien kto艣 si臋 zaopiekowa膰, np. starszy brat, ociec lub te艣膰, napisa艂em
          偶e rodzina to r贸wnie偶 najbli藕si krewni (rodzice, rodze艅stwo), je艣li idzie o
          rozw贸dki to kij im w oko, jak nie umia艂y utrzyma膰 swojego ma艂偶e艅stwa niech sie
          teraz martwi膮.
          Widz臋, 偶e jeste艣prawdziwa kobieta, a nie 偶adna feministka dlatego my艣l臋, 偶e
          powinna艣 to zrozumie膰:)))
          > czytajac Twoje posty.
          >
          > >Co do peda艂贸w - niech sobie
          > > adoptuj膮, co to kogo obchodzi, b臋dzie kogo wskazywa膰 palcami
          >
          > Tak, prostacy i ludzie zakompleksieni potrzebuja miec wokol siebie kogos, kogo
          > moga uznac za gorszego od siebie (jakim prawem - zapytam), kogo beda sobie
          > wytykac palcami, to podnosi im te ich zalosnie niska samoocene. Nie dziwie sie
          > zatem, ze potrzebujesz wytykac kogos palcem zeby poczuc sie we wlasnych oczach
          > lepszy. Zal, litosc bierze nad takimi jak Ty.
          >
          > P.S. Pisze Ty, Twoje, Ciebie wielka litera, bo zal mi Ciebie, moze w ten sposob
          >
          > choc troche pomoge Ci poczuc sie waznym, pelnowartosciowym czlowiekiem - mimo
          > wszystko. Rozumiem, ze w zyciu Ci nie wyszlo, rozumiem, ze jest Ci zle, biednie
          > i
          > samotnie, ze nie potrafisz sobie z tym wszystkim poradzic, ze Cie to przerasta,
          >
          > ale uwierz mi, przyjdzie i dla Ciebie lepszy czas.... Papatki, spij dobrze smut
          > ny
          > the man, Jezus Cie kocha, a niejednemu jest jeszcze gorzej niz Tobie na tym
          > okrutnym swiecie pelnym silnych przystojnych facetow i pieknych zamoznych kobie
          > t.
          > Ale to tylko z pozoru tak wyglada, widzisz to wszystko tylko dlatego, ze sam ma
          > sz
          > te a ni inne problemy, ze sam o tych wlasnie przymiotach marzysz. Tak naprawde
          > ludzi takich jak Ty - Ubogich materialnie duchowo i umyslowo, zmarznietych i
          > glodnych, brzydkich i wysmianych, nieudacznikow i pseudointeligent贸w jest masa,
          >
          > po prostu masa, trzymaj sie, nie jestes sam taki nieudany.

          • Go艣膰: renia Re: the man?????????????????????????????????????? IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 07.06.02, 13:22
            the_man napisa艂(a):

            > Wdow膮 powinien kto艣 si臋 zaopiekowa膰, np. starszy brat, ociec lub te艣膰, napisa艂e
            > m
            > 偶e rodzina to r贸wnie偶 najbli藕si krewni (rodzice, rodze艅stwo), je艣li idzie o
            > rozw贸dki to kij im w oko, jak nie umia艂y utrzyma膰 swojego ma艂偶e艅stwa niech sie
            > teraz martwi膮.
            > Widz臋, 偶e jeste艣prawdziwa kobieta, a nie 偶adna feministka dlatego my艣l臋, 偶e
            > powinna艣 to zrozumie膰:)))


            Co sie dzieje z nami w sytuacji, gdy jestem juz bez brata, tesc stary i sam
            potrzebuje opieki, a moj tata odszedl do wiecznosci wczesniej niz zdazyl sie
            zaopiekowac corka wdowa? Po prostu nie ma zadnych facetow, ktorzy sie moga mna
            zaopiekowac i musze zyc z rennty i wlasnych dochodow. Przestajemy byc ja i
            czworka moich dzieci rodzina i nalezy nas tepic bo stanowimy patologie, tak?

            P.S. Twoje zdanie na temat mojej kobiecosci mnie nie interesuje.
            • the_man Re: the man?????????????????????????????????????? 07.06.02, 13:31
              Go艣膰 portalu: renia napisa艂(a):

              > the_man napisa艂(a):
              >
              > > Wdow膮 powinien kto艣 si臋 zaopiekowa膰, np. starszy brat, ociec lub te艣膰, nap
              > isa艂e
              > > m
              > > 偶e rodzina to r贸wnie偶 najbli藕si krewni (rodzice, rodze艅stwo), je艣li idzie
              > o
              > > rozw贸dki to kij im w oko, jak nie umia艂y utrzyma膰 swojego ma艂偶e艅stwa niech
              > sie
              > > teraz martwi膮.
              > > Widz臋, 偶e jeste艣prawdziwa kobieta, a nie 偶adna feministka dlatego my艣l臋, 偶
              > e
              > > powinna艣 to zrozumie膰:)))
              >
              >
              > Co sie dzieje z nami w sytuacji, gdy jestem juz bez brata, tesc stary i sam
              > potrzebuje opieki, a moj tata odszedl do wiecznosci wczesniej niz zdazyl sie
              > zaopiekowac corka wdowa? Po prostu nie ma zadnych facetow, ktorzy sie moga mna
              > zaopiekowac i musze zyc z rennty i wlasnych dochodow. Przestajemy byc ja i
              > czworka moich dzieci rodzina i nalezy nas tepic bo stanowimy patologie, tak?
              >
              > P.S. Twoje zdanie na temat mojej kobiecosci mnie nie interesuje.

              Dzieci zawsze mo偶na odda膰 do adopcji, albo znale藕膰 dla nich rodzin臋 zast臋pcz膮,
              偶eby mia艂y jednak namiatke rodziny, a samotna kobieta mo偶e przecie偶 zarabia膰 na
              siebie wykonuj膮c podrz臋dne prace, z reszt膮 m臋偶czyzna powinien wykupi膰 dopowiednie
              ubezpieczenie na wypadek swojej 艣mierci, 偶eby wdowa po nim mia艂a z czego 偶y膰.
              • kurtyzana Re: the man?????????????????????????????????????? 07.06.02, 18:36
                the_man napisa艂(a):

                > Go艣膰 portalu: renia napisa艂(a):
                >
                > > the_man napisa艂(a):
                > >
                > > > Wdow膮 powinien kto艣 si臋 zaopiekowa膰, np. starszy brat, ociec lub te艣膰
                > , nap
                > > isa艂e
                > > > m
                > > > 偶e rodzina to r贸wnie偶 najbli藕si krewni (rodzice, rodze艅stwo), je艣li i
                > dzie
                > > o
                > > > rozw贸dki to kij im w oko, jak nie umia艂y utrzyma膰 swojego ma艂偶e艅stwa
                > niech
                > > sie
                > > > teraz martwi膮.
                > > > Widz臋, 偶e jeste艣prawdziwa kobieta, a nie 偶adna feministka dlatego my艣
                > l臋, 偶
                > > e
                > > > powinna艣 to zrozumie膰:)))
                > >
                > >
                > > Co sie dzieje z nami w sytuacji, gdy jestem juz bez brata, tesc stary i sa
                > m
                > > potrzebuje opieki, a moj tata odszedl do wiecznosci wczesniej niz zdazyl s
                > ie
                > > zaopiekowac corka wdowa? Po prostu nie ma zadnych facetow, ktorzy sie moga
                > mna
                > > zaopiekowac i musze zyc z rennty i wlasnych dochodow. Przestajemy byc ja i
                >
                > > czworka moich dzieci rodzina i nalezy nas tepic bo stanowimy patologie, ta
                > k?
                > >
                > > P.S. Twoje zdanie na temat mojej kobiecosci mnie nie interesuje.
                >
                > Dzieci zawsze mo偶na odda膰 do adopcji, albo znale藕膰 dla nich rodzin臋 zast臋pcz膮,
                > 偶eby mia艂y jednak namiatke rodziny, a samotna kobieta mo偶e przecie偶 zarabia膰 na
                >
                > siebie wykonuj膮c podrz臋dne prace,



                dlaczego podrzedne prace? a jesli ma wyksztalcenie i kwalifikacje?



                z reszt膮 m臋偶czyzna powinien wykupi膰 dopowiedn
                > ie
                > ubezpieczenie na wypadek swojej 艣mierci, 偶eby wdowa po nim mia艂a z czego 偶y膰.

              • Go艣膰: renata Re: the man?????????????????????????????????????? IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 09.06.02, 19:05
                the_man napisa艂(a):

                .
                >
                > Dzieci zawsze mo偶na odda膰 do adopcji, albo znale藕膰 dla nich rodzin臋 zast臋pcz膮,
                > 偶eby mia艂y jednak namiatke rodziny, a samotna kobieta mo偶e przecie偶 zarabia膰 na
                >
                > siebie wykonuj膮c podrz臋dne prace, z reszt膮 m臋偶czyzna powinien wykupi膰 dopowiedn
                > ie
                > ubezpieczenie na wypadek swojej 艣mierci, 偶eby wdowa po nim mia艂a z czego 偶y膰.

                The man jestes chory psychicznie idz sie leczyc
            • Go艣膰: Melba Re: the man?????????????????????????????????????? IP: *.chello.pl 07.06.02, 14:18
              Renia, a Ty sie tak 艂atwo dajesz psychopatom wkr臋ca膰? No kobitko, po to nam w
              internecie stworzono opcj臋 "ignore", 偶eby the meny i inne takie si臋 szybko
              nudzi艂y!
              Pozdrawiam Ciebie i ca艂膮 Twoj膮 Rodzin臋 :)
              • the_man Re: the man?????????????????????????????????????? 07.06.02, 15:20
                Go艣膰 portalu: Melba napisa艂(a):

                > Renia, a Ty sie tak 艂atwo dajesz psychopatom wkr臋ca膰? No kobitko, po to nam w
                > internecie stworzono opcj臋 "ignore", 偶eby the meny i inne takie si臋 szybko
                > nudzi艂y!
                > Pozdrawiam Ciebie i ca艂膮 Twoj膮 Rodzin臋 :)

                Kto tu jest psychopat膮?

      • Go艣膰: aror Re: co jest rodzina... a co nia nie jest IP: 64.215.245.* 07.06.02, 05:51
        the_man napisa艂(a):

        > Rodzina to oczywi艣cie:
        > 1. m臋偶czyzna - g艂owa rodziny, dba o byt ca艂ego stad艂a
        > 2. kobieta - zajmuje si臋 wychowaniem dzieci i prowadzeniem domu
        > 3. syn - kontynuator rodu
        > 4. inne dzieci (w tym r贸wnie偶 c贸rki)
        ale skoro z poprzednich watkow wiemy ze pan_facet ma kochanki, gdzie one sie
        lokuja? Bo przeciez jako korzystajace z zasobow finansowych pana_faceta, niejako
        zaliczaja sie do stadla. Takie jest przynajmniej moje zdanie...

        Ale chyba nie sa zapraszane na Wigilie albo komunie chrzesniaka...chyba.
      • Go艣膰: elve Re: co jest rodzina... a co nia nie jest IP: *.netland.gda.pl 07.06.02, 13:06
        the_man napisa艂(a):

        > Rodzina to oczywi艣cie:
        > 1. m臋偶czyzna - g艂owa rodziny, dba o byt ca艂ego stad艂a

        chyba, 偶e bezrobotny, wtedy automatycznie przestaje by膰 m臋偶czyzn膮 i zaczyna by膰
        mi臋czakiem.

        > 2. kobieta - zajmuje si臋 wychowaniem dzieci i prowadzeniem domu

        Chyba, 偶e pracuje na wysokim i dobrze p艂atnym stanowisku, wtedy w tajemnieczy
        spos贸b zamienia si臋 w m臋偶czyzn臋.

        > 3. syn - kontynuator rodu

        ale tylko jeden! jak wi臋cej, to ju偶 nie jest rodzina! Podobnie, gdy nie ma syna -
        nie ma rodziny. The man zastanawia si臋 nad opcj膮 c贸rki - kontynuatorki rodu, ale
        znaj膮c poziom jego mizogynii to raczej nie przejdzie. Ergo - m臋偶czyzna, kt贸ry nie
        sp艂odzi艂 syna, przestaje nim by膰 (i staje si臋 kobiet膮).

        > 4. inne dzieci (w tym r贸wnie偶 c贸rki)

        R贸wnie偶 c贸rki? Hola, hola, czy nie za daleko si臋 posuwamy? A swoj膮 drog膮, to
        ciekawa kategoria, te "inne dzieci". Czy偶by the man m贸g艂 mie膰 co艣 wi臋cej ni偶 syna
        i c贸rki? Trzecia p艂e膰?
        >
        <ciach>
        >
        > Zadne takie tam, samotna matka, itp. bie jes rodzin膮 tylko patologi膮, kt贸ra
        > powinna by膰 pot臋piana przez normalnych ludzi. Co do peda艂贸w - niech sobie
        > adoptuj膮, co to kogo obchodzi, b臋dzie kogo wskazywa膰 palcami

        Wol臋, 偶eby ludzie pokazywali sobie palcami trzeci膮 p艂e膰 the mana. Chyba nawet nie
        musz臋 si臋 bardzo stara膰.
    • bernacha Re: co jest rodzina... a co nia nie jest 07.06.02, 09:05
      Go艣膰 portalu: dodo napisa艂(a):


      > pytam, bo mnie osobiscie wystarcza gdy co najmniej dwie osoby okresla siebie
      > jako rodzine. skoro tak czuja to fajnie - ja bede ich tak traktowac.
      > ale moze to tylko ja tak to widze?

      Dwoch homoseksualistow made in usa, po stosunku, jeden mowi do drugiego- " wiesz od dzisiaj
      bedziemy rodzina, zaodoptujemy jakiegos "szmaciarza" z Chin i bedzie do nas musial mowic tato", na to
      drugi -" spoko Zenek, nareszcie ludzie beda nas szanowac, a szmaciarza wychowamy na nasz obraz i
      podobienstwo, przeciez tyle bedzie nam zawdzieczal, bo go wyciagnelismy ze slamsow..."

      Jezeli dla ciebie dodo samookreslenie sie jako rodzina wystarczy, by nia byc, to jestes zalosna...
      • Go艣膰: sagan Re: co jest rodzina... a co nia nie jest IP: *.desy.de 07.06.02, 09:18
        bernacha napisa艂(a):


        > Dwoch homoseksualistow made in usa, po stosunku,
        > jeden mowi do drugiego- " wiesz od dzisiaj bedziemy
        > rodzina, zaodoptujemy jakiegos "szmaciarza" z Chin i
        > bedzie do nas musial mowic tato", na to drugi -
        > " spoko Zenek, nareszcie ludzie beda nas szanowac, a
        > szmaciarza wychowamy na nasz obraz i podobienstwo,
        > przeciez tyle bedzie nam zawdzieczal, bo go
        > wyciagnelismy ze slamsow..."
        >
        > Jezeli dla ciebie dodo samookreslenie sie jako rodzina
        > wystarczy, by nia byc, to jestes zalosna...

        a dlaczego ta rozmowa ma wygladac wlasnie TAK????
        slyszalas kiedys dwoch homoseksualistow rozmawiajacych o
        rodzinie???

        a moze to wyglada tak:

        zgodna z definicja slownikowa rodzina alkoholikow, po
        pijatyce, szarpaninie, pijackim gwalcie meza na zonie
        rozmawia tak:
        'sluchaj stary, wiesz, do bycia slownikowa rodzina
        brakuje nam jakiegos bachhora. mnie sie nie chce z
        brzuchem chodzic, wiec chodz, zaadoptujemy jakiegos
        szmaciarza z chin. damy mu nazwisko i bedzie nam
        wdzieczny, ze wyciagnelismy go ze slamsow'
        'super,kurwa, ziutka, tak zrobimy. bedzie komu skakac po
        wodke, a i komu wpier... jak sie wnerwie. wychowamy gnoja
        na nasz obraz i podobienstwo i wreszcie spoleczenstwo
        zacznie nas szanowac, bo staniemy sie slownikowa rodzina
        z bachorem!"

        taka rodzina lepsza????
      • Go艣膰: elve Re: co jest rodzina... a co nia nie jest IP: *.netland.gda.pl 07.06.02, 14:20
        bernacha napisa艂(a):

        > Go艣膰 portalu: dodo napisa艂(a):
        >
        >
        > > pytam, bo mnie osobiscie wystarcza gdy co najmniej dwie osoby okresla sieb
        > ie
        > > jako rodzine. skoro tak czuja to fajnie - ja bede ich tak traktowac.
        > > ale moze to tylko ja tak to widze?
        >
        > Dwoch homoseksualistow made in usa, po stosunku, jeden mowi do drugiego- " wi
        > esz od dzisiaj
        > bedziemy rodzina, zaodoptujemy jakiegos "szmaciarza" z Chin i bedzie do nas mus
        > ial mowic tato", na to
        > drugi -" spoko Zenek, nareszcie ludzie beda nas szanowac, a szmaciarza wychowam
        > y na nasz obraz i
        > podobienstwo, przeciez tyle bedzie nam zawdzieczal, bo go wyciagnelismy ze slam
        > sow..."
        >
        > Jezeli dla ciebie dodo samookreslenie sie jako rodzina wystarczy, by nia byc,
        > to jestes zalosna...


        呕a艂osny jest Tw贸j wyw贸d. Dodam jeszcze jedno s艂owo na "偶": 偶enuj膮cy. Pokazuje
        tylko, co my艣lisz o ludziach homo. Wida膰 stosunek pe艂en pogardy. O czym tu w
        og贸le rozmawia膰?
    • matrek Re: co jest rodzina... a co nia nie jest 07.06.02, 09:20
      Rodzina nie ma nic wsp贸lnego z formalizmami. Rodzina, to stan faktyczny, czy
      mo偶e raczej emocjonalny, a nie prawny.
      • Go艣膰: sagan Re: co jest rodzina... a co nia nie jest IP: *.desy.de 07.06.02, 09:32
        matrek napisa艂(a):

        > Rodzina nie ma nic wsp贸lnego z formalizmami. Rodzina,
        > to stan faktyczny, czy mo偶e raczej emocjonalny, a nie
        > prawny.

        kurcze, dobrze Ci to wyszlo :)
        ladniej ode mnie i krocej :)
        • matrek Re: co jest rodzina... a co nia nie jest 07.06.02, 09:43
          Go艣膰 portalu: sagan napisa艂(a):

          > matrek napisa艂(a):
          >
          > > Rodzina nie ma nic wsp贸lnego z formalizmami. Rodzina,
          > > to stan faktyczny, czy mo偶e raczej emocjonalny, a nie
          > > prawny.
          >
          > kurcze, dobrze Ci to wyszlo :)
          > ladniej ode mnie i krocej :)

          eeeee..., aaaa..., no..., tego..., mam to po mamusi :))
          • Go艣膰: sagan Re: co jest rodzina... a co nia nie jest IP: *.desy.de 07.06.02, 09:44
            matrek napisa艂(a):


            > > kurcze, dobrze Ci to wyszlo :)
            > > ladniej ode mnie i krocej :)
            >
            > eeeee..., aaaa..., no..., tego..., mam to po mamusi :))

            i w dodatku skromny... ;)
            szkoda, ze zajety!!! :)))
            • matrek Re: co jest rodzina... a co nia nie jest 07.06.02, 13:00
              Go艣膰 portalu: sagan napisa艂(a):

              > matrek napisa艂(a):
              >
              >
              > > > kurcze, dobrze Ci to wyszlo :)
              > > > ladniej ode mnie i krocej :)
              > >
              > > eeeee..., aaaa..., no..., tego..., mam to po mamusi :))
              >
              > i w dodatku skromny... ;)
              > szkoda, ze zajety!!! :)))

              A skromny to ju偶 w og贸le.... Chodz膮ca skromno艣膰 ~_~
    • goga.74 Re: co jest rodzina... a co nia nie jest 07.06.02, 11:50
      To ja tez wtrace swoje "trzy grosze".
      Moi rodzice rozwiedli sie gdy bylam dorosla kobieta.
      Mysle ze ich malzenswto od poczatku bylo nieudane, co
      ich trzymalo przy sobie do dzis nie wiem (pewnie zle
      pojete tzw. "dobro dzieci). Uwazam ze rodziny nigdy nie
      mialam, mimo iz wedlug definicji"slownikowej" bylismy
      nia na pewno. Mama+Tata+ dzieci. Gdyby moi rodzice
      chcieli zaadoptowac jakies dziecko pewnie nie mieli by
      z tym zadnych klopotow (oboje wyzsze wyksztalcenie,
      stabilne prace), bo na zewnatrz potrafili sprawiac
      swietne pozory. A na rodzicow sie nie nadawali- byli
      tak zaabsorwowani kloceniem sie ze soba, ze dzieci
      prawie nie zauwazali. Gdy wracalam ze szkoly, wakacji
      nie wracalam do domu tylko do mieszkania.
      Rzadko pisze o tak osobistych sprawach na tym forum, ze
      swoja mlodoscia juz sobie jakis czas temu poradzilam,
      ale w tym wypadku bylo to wazne dla napisania co to dla
      mnie jest rodzina (a raczej co nia nie jest). Dlatego
      ze moge z cala stanowczoscia powiedziec, ze wolabym
      byla byc wychowana w domu, gdzie mialaby dwie mamusie
      lub dwoch milych tatusiow, jesli by byl to cieply,
      stabilny dom. Jako dziecku brakowalo mi przede wszytkim
      obok siebie madrej doroslej osoby, a jej preferencje
      seksulane nie mialy by kluczowego zdarzenia. Rozwodu
      rodzicow nie prezylam w kategoriach rodziny- nidgy nie
      uwazalam ze ja mam.
      Wracajc do homoseksulaistow. Tez kiedys myslalam tak
      wiele tu piszacych osob- uwazajac sie za osobe
      toleracncyjna nie mialam nic przeciwko ich
      malzenswtwom, ale dawanie im dzieci na wychowanie to
      juz bylo co innego. Dopoki kilku z nich nie poznalam
      (mieszkam w Holandii, oni sie tutja nie "kryja"),
      porozmawialam, pare rzeczy prezmyslalam a przede
      wszytskim patrzac na znajoma parke zapytalam sie czy
      chcialbym byla zeby mnie Ci panowie wychowywali i
      opowiedzialam sobie ze tak.
      • Go艣膰: sagan Re: co jest rodzina... a co nia nie jest IP: *.desy.de 07.06.02, 12:06
        ladny post goga :)

        i uzylas w nim bardzo waznego, wg mnie, slowa: DOM!
        rodzina jest wtedy, gdy jest dom.
        ja sobie uswiadomilam po jakims czasie mieszkania ze
        swoim chlopakiem, ze mowi: ide do DOMU :)
        i to bylo cudowne :) wspolne mieszkanie stalo sie
        domem, a my - rodzina :)
        • Go艣膰: dodo Re: co jest rodzina... a co nia nie jest IP: *.sympatico.ca 07.06.02, 12:48
          przypomnial mi sie pewien stary holenderski pan doktor, ktory iles
          tam lat temu umieral na moich rekach.
          bylismy wszyscy w zapyzialym grajdole w srodku afryki, wkolo nas
          byli glownie pacjenci, jakies osierocone dzieci, zbieranina lekarzy,
          misjonarzy i innych ludzi dobrej woli z calego swiata.
          gdy jednak spytalam rudiego, czy chce zebym kogos "z rodziny"
          zawiadomila o jego stanie to byl skrajnie zdziwiony - dla niego, my
          wszyscy wokol bylismy "jego rodzina" i na pewno laczylo nas tam
          wszystkich wiecej niz tylko adres.
          czy to zalosne? pewnie dla wielu tak. dla mnie pozostanie wyzwaniem
          i swiadectwem tego, ze drugi czlowiek naprawde moze i bywa
          "bratem" w duzo glebszym czesto znaczeniu niz jakiekolwiek wiezy
          krwi...
          • Go艣膰: elve Re: co jest rodzina... a co nia nie jest IP: *.netland.gda.pl 07.06.02, 12:58
            kurcze, ale kilka 艂adnych post贸w na koniec... no no... bardzo dzi臋kuj臋, goga74
            i dodo :)
          • bernacha Re: co jest rodzina... a co nia nie jest 07.06.02, 13:07
            Go艣膰 portalu: dodo napisa艂(a):

            > przypomnial mi sie pewien stary holenderski pan doktor, ktory iles
            > tam lat temu umieral na moich rekach.
            > bylismy wszyscy w zapyzialym grajdole w srodku afryki, wkolo nas
            > byli glownie pacjenci, jakies osierocone dzieci, zbieranina lekarzy,
            > misjonarzy i innych ludzi dobrej woli z calego swiata.
            > gdy jednak spytalam rudiego, czy chce zebym kogos "z rodziny"
            > zawiadomila o jego stanie to byl skrajnie zdziwiony - dla niego, my
            > wszyscy wokol bylismy "jego rodzina" i na pewno laczylo nas tam
            > wszystkich wiecej niz tylko adres.
            > czy to zalosne? pewnie dla wielu tak. dla mnie pozostanie wyzwaniem
            > i swiadectwem tego, ze drugi czlowiek naprawde moze i bywa
            > "bratem" w duzo glebszym czesto znaczeniu niz jakiekolwiek wiezy
            > krwi...

            Az by sie chcialo zaspiewa膰 : "Wszyscy Polacy to jedna rodzina, duzy, czy maly chlopak czy dziewczyna".:))
            • bernacha Albo Polak i Wegier dwa bratanki- 07.06.02, 13:16
              i od bitki i id szklanki...
              Ktos dodo poczestowal frazesem i sie biedna wzruszyla..
              • Go艣膰: sagan Re: Albo Polak i Wegier dwa bratanki- IP: *.desy.de 07.06.02, 13:20
                bernacha napisa艂(a):

                > Ktos dodo poczestowal frazesem i sie biedna wzruszyla..

                a skad wiesz, ze frazesem?
                bylas, widzialas, w glowie siedzialas???
                to, ze Tobie sie taka sytuacja wydaje nie realna ZUPELNIE
                nie oznacza, ze nie jest prawdziwa!!!
              • Go艣膰: dodo Re: Albo Polak i Wegier dwa bratanki- IP: 209.226.65.* 07.06.02, 14:28
                bernacha napisa艂(a):

                > i od bitki i id szklanki...
                > Ktos dodo poczestowal frazesem i sie biedna wzruszyla..

                moja mila bernacho - kompletnie nic o tobie nie wiem. i ty o mnie nie wiesz nic.
                nie czas tu ani miejsce na pisanie zyciorysow, kazdy z nas dzieli sie z innymi
                tylko fragmentami i wspomnieniami roznych przezyc.
                ja juz zyje dlugo, pewnie dluzej niz wiekszosc tu "obecnych" wiec i roznymi
                sprawami, slowami, frazesami, sytuacjami przychodzilo mi sie w zyciu wzruszac.
                i pewnie jeszcze nie raz mi sie to przydarzy. czego i tobie zycze, bo bez
                wzruszen mimo wszystko smutno jest isc przez swiat.
                a o mojej przygodzie afrykanskiej moze jeszcse kiedys napisze wiecej, bo
                spedzilam na tym kontynencie wiele lat, widzialam wiele rzeczy strasznych
                i pieknych, ktore warto czasem "podac dalej". jak chocby wspomnienie o rudim,
                ktory ofiarowal cale swoje zycie ludziom biednym i przez wszystkich zapomnianym
                na kontynencie, na ktorym wszedzie wiecej tragedii i rozpaczy niz szczescia
                i powodzenia. czy to jest powod do wzruszen? moze... a moze do jeszcze glebszych
                refleksji...
      • the_man Re: co jest rodzina... a co nia nie jest 07.06.02, 13:23
        goga.74 napisa艂(a):

        > To ja tez wtrace swoje "trzy grosze".
        > Moi rodzice rozwiedli sie gdy bylam dorosla kobieta.
        > Mysle ze ich malzenswto od poczatku bylo nieudane, co
        > ich trzymalo przy sobie do dzis nie wiem (pewnie zle
        > pojete tzw. "dobro dzieci). Uwazam ze rodziny nigdy nie
        > mialam, mimo iz wedlug definicji"slownikowej" bylismy
        > nia na pewno. Mama+Tata+ dzieci. Gdyby moi rodzice
        > chcieli zaadoptowac jakies dziecko pewnie nie mieli by
        > z tym zadnych klopotow (oboje wyzsze wyksztalcenie,
        > stabilne prace), bo na zewnatrz potrafili sprawiac
        > swietne pozory. A na rodzicow sie nie nadawali- byli
        > tak zaabsorwowani kloceniem sie ze soba, ze dzieci
        > prawie nie zauwazali.
        K艂贸cili si臋, poniewa偶 brakowa艂o w waszej rodzinie jasnego podzia艂u r贸l, piszesz
        偶e matka pracowa艂a, a to jest zab贸jcze dla rodziny. U mnie nie ma 偶adnych k艂贸tni,
        wiadomo kto ma ostatnie s艂owo i basta, cho膰by dla dobra dzieciak贸w warto
        zdecydowa膰 si臋 na stabilny uk艂ad - tam gdzie jest dw贸ch ludzi jeden musi by膰
        dow贸dc膮, to gwarantuje porz膮dek i spok贸j.
        Gdy wracalam ze szkoly, wakacji
        > nie wracalam do domu tylko do mieszkania.
        > Rzadko pisze o tak osobistych sprawach na tym forum, ze
        > swoja mlodoscia juz sobie jakis czas temu poradzilam,
        > ale w tym wypadku bylo to wazne dla napisania co to dla
        > mnie jest rodzina (a raczej co nia nie jest). Dlatego
        > ze moge z cala stanowczoscia powiedziec, ze wolabym
        > byla byc wychowana w domu, gdzie mialaby dwie mamusie
        > lub dwoch milych tatusiow, jesli by byl to cieply,
        > stabilny dom. Jako dziecku brakowalo mi przede wszytkim
        > obok siebie madrej doroslej osoby, a jej preferencje
        > seksulane nie mialy by kluczowego zdarzenia. Rozwodu
        > rodzicow nie prezylam w kategoriach rodziny- nidgy nie
        > uwazalam ze ja mam.
        > Wracajc do homoseksulaistow. Tez kiedys myslalam tak
        > wiele tu piszacych osob- uwazajac sie za osobe
        > toleracncyjna nie mialam nic przeciwko ich
        > malzenswtwom, ale dawanie im dzieci na wychowanie to
        > juz bylo co innego. Dopoki kilku z nich nie poznalam
        > (mieszkam w Holandii, oni sie tutja nie "kryja"),
        > porozmawialam, pare rzeczy prezmyslalam a przede
        > wszytskim patrzac na znajoma parke zapytalam sie czy
        > chcialbym byla zeby mnie Ci panowie wychowywali i
        > opowiedzialam sobie ze tak.

        • goga.74 Re: co jest rodzina... a co nia nie jest 07.06.02, 13:37
          the_man napisa艂(a):

          > goga.74 napisa艂(a):
          >
          > > To ja tez wtrace swoje "trzy grosze".
          > > Moi rodzice rozwiedli sie gdy bylam dorosla kobieta.
          > > Mysle ze ich malzenswto od poczatku bylo nieudane, co
          > > ich trzymalo przy sobie do dzis nie wiem (pewnie zle
          > > pojete tzw. "dobro dzieci). Uwazam ze rodziny nigdy nie
          > > mialam, mimo iz wedlug definicji"slownikowej" bylismy
          > > nia na pewno. Mama+Tata+ dzieci. Gdyby moi rodzice
          > > chcieli zaadoptowac jakies dziecko pewnie nie mieli by
          > > z tym zadnych klopotow (oboje wyzsze wyksztalcenie,
          > > stabilne prace), bo na zewnatrz potrafili sprawiac
          > > swietne pozory. A na rodzicow sie nie nadawali- byli
          > > tak zaabsorwowani kloceniem sie ze soba, ze dzieci
          > > prawie nie zauwazali.
          > K艂贸cili si臋, poniewa偶 brakowa艂o w waszej rodzinie
          jasnego podzia艂u r贸l, piszesz
          >
          > 偶e matka pracowa艂a, a to jest zab贸jcze dla rodziny. U
          mnie nie ma 偶adnych k艂贸tn
          > i,
          > wiadomo kto ma ostatnie s艂owo i basta, cho膰by dla dobra
          dzieciak贸w warto
          > zdecydowa膰 si臋 na stabilny uk艂ad - tam gdzie jest dw贸ch
          ludzi jeden musi by膰
          > dow贸dc膮, to gwarantuje porz膮dek i spok贸j.

          The_manie, DLACZEGO moja sytuacja rodzinna wygladala tak
          a nie inaczej to po pierwsze wiem lepiej niz Ty, po
          drugie nie zamierzam rozpisywac sie o tym na forum a po
          trzecie to nie niewiele ma wspolnego z watkiem. Punkt
          trzeci pewnie nie ma dla Ciebie znaczenia, bo piszesz w
          kolko to co myslisz (o ile moge w odniesieniu do Ciebie
          uzyc tego czasownika) i chocby jakis watek dotyl
          np.depilacji to na pewno znalazl bys sposob zeby i tam
          umiescic swoje zyciowe madrosci.
          Pozdrawiam mimo wszystko, mam nadzieje ze kiedys
          poczujesz sie lepiej.

          • the_man Re: co jest rodzina... a co nia nie jest 07.06.02, 14:59
            goga.74 napisa艂(a):

            > the_man napisa艂(a):
            >
            > > goga.74 napisa艂(a):
            > >
            > > > To ja tez wtrace swoje "trzy grosze".
            > > > Moi rodzice rozwiedli sie gdy bylam dorosla kobieta.
            > > > Mysle ze ich malzenswto od poczatku bylo nieudane, co
            > > > ich trzymalo przy sobie do dzis nie wiem (pewnie zle
            > > > pojete tzw. "dobro dzieci). Uwazam ze rodziny nigdy nie
            > > > mialam, mimo iz wedlug definicji"slownikowej" bylismy
            > > > nia na pewno. Mama+Tata+ dzieci. Gdyby moi rodzice
            > > > chcieli zaadoptowac jakies dziecko pewnie nie mieli by
            > > > z tym zadnych klopotow (oboje wyzsze wyksztalcenie,
            > > > stabilne prace), bo na zewnatrz potrafili sprawiac
            > > > swietne pozory. A na rodzicow sie nie nadawali- byli
            > > > tak zaabsorwowani kloceniem sie ze soba, ze dzieci
            > > > prawie nie zauwazali.
            > > K艂贸cili si臋, poniewa偶 brakowa艂o w waszej rodzinie
            > jasnego podzia艂u r贸l, piszesz
            > >
            > > 偶e matka pracowa艂a, a to jest zab贸jcze dla rodziny. U
            > mnie nie ma 偶adnych k艂贸tn
            > > i,
            > > wiadomo kto ma ostatnie s艂owo i basta, cho膰by dla dobra
            > dzieciak贸w warto
            > > zdecydowa膰 si臋 na stabilny uk艂ad - tam gdzie jest dw贸ch
            > ludzi jeden musi by膰
            > > dow贸dc膮, to gwarantuje porz膮dek i spok贸j.
            >
            > The_manie, DLACZEGO moja sytuacja rodzinna wygladala tak
            > a nie inaczej to po pierwsze wiem lepiej niz Ty,
            Na pewno nie wiesz tego lepiej, poniewa偶 twoja ocena sytuacji nie jest obiktywna,
            ja natomiast mam do艣wiadzcenie 偶yciowe, dobry punkt odniesienia i potrafi臋 oceni膰
            sytuacj臋 z dystansem. Zapewniam, 偶e jasny podzia艂 r贸l rodzinnych zapobiega
            k艂贸tniom, pami臋taj o tym, maj膮c na uwadze swoj膮 aktualn膮 lub przysz艂膮 rodzin臋,
            cho膰by dla dobra dzieci nie ma sensu 偶eby kobieta udowadnia艂a, 偶e mo偶e robi膰 to
            co m臋偶czyzna, w ko艅cu znasz to z autopsji. 呕ycz臋, aby Tw贸j m膮偶 by艂 silny i pewny
            siebie, chocia偶 w tej Holandii same pantofle.
            po
            > drugie nie zamierzam rozpisywac sie o tym na forum a po
            > trzecie to nie niewiele ma wspolnego z watkiem. Punkt
            > trzeci pewnie nie ma dla Ciebie znaczenia, bo piszesz w
            > kolko to co myslisz (o ile moge w odniesieniu do Ciebie
            > uzyc tego czasownika) i chocby jakis watek dotyl
            > np.depilacji to na pewno znalazl bys sposob zeby i tam
            > umiescic swoje zyciowe madrosci.
            > Pozdrawiam mimo wszystko, mam nadzieje ze kiedys
            > poczujesz sie lepiej.
            I ja mam nadziej臋, 偶e poczujesz si臋 lepiej
            >

    • zlotyrybek Re: to te偶 rodzina 07.06.02, 15:07
      A propos rodzin homoseksualnych przypominam si臋 :
      A ja bardzo kocham mojego kota. Dlaczego m贸j zwi膮zek z kotem nie mo偶na nazwa膰
      ma艂偶e艅stwem ? Mo偶e wsp贸lne opodatkowanie ?
      U nas seks nie wchodzi w gr臋(problemy techniczne, wiecie...) ale to wy偶sza
      forma mi艂o艣膰i - platoniczna.
      Dlatego chcieliby艣my zaadoptowa膰 sobie kotka i niemowlaczka. Czy mo偶liwy jest
      z艂y odbi贸r r贸wie艣nik贸w mojego dziecka jak dowiedz膮 si臋 , 偶e tatusiem jest kot ?
      Zreszt膮 on pewnie nie do偶yje momentu kiedy nasze dziecko p贸jdzie do
      szko艂y ...ale znajd臋 sobie wtedy nowego m臋偶a... przecie偶 inne zwi膮zki te偶 tak
      robi膮.

      I m贸j kolega te偶 si臋 przy艂膮cza. Co prawda on ma ukochan膮 koz臋 z kt贸r膮 偶yje ( i
      to ju偶 nie jest zwi膮zek czysto platoniczny) ale te偶 z powodu biologii
      (cholernej)nie moga mie膰 dzieci. Jego kochana posz艂a mu na r臋k臋 i jej wystarczy
      ludzkie dziecko.

      Ja my艣l臋, 偶e inicjatywa w sejmie w sprawie zwi膮zk贸w "innych ni偶 wszystkie"
      jest r贸wnie偶 konieczna....
      • the_man Re: to te偶 rodzina 07.06.02, 15:19
        zlotyrybek napisa艂(a):

        > A propos rodzin homoseksualnych przypominam si臋 :
        > A ja bardzo kocham mojego kota. Dlaczego m贸j zwi膮zek z kotem nie mo偶na nazwa膰
        > ma艂偶e艅stwem ? Mo偶e wsp贸lne opodatkowanie ?
        > U nas seks nie wchodzi w gr臋(problemy techniczne, wiecie...) ale to wy偶sza
        > forma mi艂o艣膰i - platoniczna.
        > Dlatego chcieliby艣my zaadoptowa膰 sobie kotka i niemowlaczka. Czy mo偶liwy jest
        > z艂y odbi贸r r贸wie艣nik贸w mojego dziecka jak dowiedz膮 si臋 , 偶e tatusiem jest kot ?
        >
        > Zreszt膮 on pewnie nie do偶yje momentu kiedy nasze dziecko p贸jdzie do
        > szko艂y ...ale znajd臋 sobie wtedy nowego m臋偶a... przecie偶 inne zwi膮zki te偶 tak
        > robi膮.
        >
        > I m贸j kolega te偶 si臋 przy艂膮cza. Co prawda on ma ukochan膮 koz臋 z kt贸r膮 偶yje ( i
        > to ju偶 nie jest zwi膮zek czysto platoniczny) ale te偶 z powodu biologii
        > (cholernej)nie moga mie膰 dzieci. Jego kochana posz艂a mu na r臋k臋 i jej wystarczy
        >
        > ludzkie dziecko.
        >
        > Ja my艣l臋, 偶e inicjatywa w sejmie w sprawie zwi膮zk贸w "innych ni偶 wszystkie"
        > jest r贸wnie偶 konieczna....

        Mo偶臋sz si臋 pieorzy膰 i z koz膮 ty zbocze艅cu, podobno do tego celu lepiej nadaj膮 si臋
        owce, tlko si臋 z tym nie afiszuj, mo偶e ciebie po prostu nie sta膰 na kochank臋, ani
        prostytutk臋. Je艣li nie wiesz to dowiedz si臋, 偶e kot i koza nie maj膮 predyspozycji
        do tego, by zaopiekowa膰 si臋 dzieciakiem, nie ugotuj膮 te偶 obiadu.

        • zlotyrybek Re: to te偶 rodzina 07.06.02, 15:21
          Oj, jaki jestes przyziemny. Obiad ! ja umiem gotowa膰. I ja si臋 zajm臋 dzieckiem
          a m贸j Kotek kocha dzieci (zreszt膮 zaadoptujemy te偶 ma艂ego kotka - dla r贸wnowagi)
          MI艂o艣膰 jest najwa偶niejsza !!!!! reszta to pryszcz. Jak si臋 m艂odzi kochaj膮 to
          przezwyci臋偶膮 wszystkie przeszkody !!!!!!!!!!
        • suzume Re: to te偶 rodzina 07.06.02, 16:12
          the_man napisa艂(a):

          > Je艣li nie wiesz to dowiedz si臋, 偶e kot i koza nie maj膮 predyspozycji
          > do tego, by zaopiekowa膰 si臋 dzieciakiem, nie ugotuj膮 te偶 obiadu.

          ale przecie偶 kotek mia艂by by膰 tatusiem. a przwdziwy tatu艣 obiad贸w nie gotuje, ani
          nie opiekuje si臋 dzie膰mi. pl膮czesz si臋... :)))
        • kurtyzana Re: to te偶 rodzina 07.06.02, 18:53
          the_man napisal:

          K艂贸cili si臋, poniewa偶 brakowa艂o w waszej rodzinie jasnego podzia艂u r贸l, piszesz
          偶e matka pracowa艂a, a to jest zab贸jcze dla rodziny. U mnie nie ma 偶adnych
          k艂贸tni,wiadomo kto ma ostatnie s艂owo i basta, cho膰by dla dobra dzieciak贸w warto
          zdecydowa膰 si臋 na stabilny uk艂ad - tam gdzie jest dw贸ch ludzi jeden musi by膰
          dow贸dc膮, to gwarantuje porz膮dek i spok贸j.


          mozliwosci sa dwie:

          1. the_man sie niezle zgrywa (trudno uwierzyc, ze to co wypisuje to naprawde
          jego mysli, zwlaszcza te "podrzedne prace" ktore maja wykonywac wdowy by sie
          utrzymac - niezle sie ubawilam) a wy dajecie mu sie nabrac,

          2. przemawia do nas sam Andrzej Lepper ukrywajacy sie pod nickiem the_man.
          powyzszy fragment jego postu, ktory tu wkleilam to niemal kopia wypowiedzi wodza
          Samoobrony, on tez lubi dyktature i zawsze ma ostatnie slowo (sam to przyznaje).
          • liloom The man nie moze istniec. 07.06.02, 20:49
            A czy czasem ludzie pobierajac sie nie zakladaja RODZINY? Wydaje mi sie ze
            ksiadz mi cos o tym mowil te "pare" lat temu.
            Ludzie puknijcie sie w glowe i nie dajcie sie prowokowac - mowie do tych
            wszystkich, z ktorymi dyskutowalam do tj pory tu na forum.
            On sobie robi jaja. Ja w to nie wierze!
            Mam wprawdzie kolezanke, ktora sie rozwodzi i jej maz jest tak "pukniety w
            ambicje", ze bylby w stanie wypisywac tutaj te bzdury w takiej ilosci tylko po
            to zeby sie odegrac na "rodzie kobiet". To jest po prostu chore i dlatego
            niemozliwe. Czy sa dzisiaj kobiety, ktore godza sie na cos takiego?
            No to jeszcze przypomne co napisalam na watku o ciezarnych:

            "Po przeczytaniu postu the man'a zaraz mialam ochote wziac sobie nick z jakims
            meskim imieniem i dalej ciagnac wywody w stylu mana:)
            Baby! Zaden normalny czlowiek nie pisalby takiego posta w dodatku z
            nickiem "the man". To juz pachnie Seksmisja;)
            Jak dla mnie to S-U-P-E-R odpowiedz na ten beznadziejny pierwszy post Flory.
            Popieram! Wszystkie fstreeeetne slonice natychmiast zamknac w domach. Mam
            jeszcze pomysl zeby dla kobiet w ciazy wprowadzic czarczafy i kwefy, oraz zakaz
            odzywania sie. Zawsze mozna bedzie wtedy powiedziec ze to znajoma z Dubaju
            przyjechala. I spokoj."

            Dziewczyny, puknijcie sie dobrze czy ten facet naprawde istnieje (?)
            • goga.74 Re: The man nie moze istniec. 07.06.02, 20:51
              Ale przyznasz ze jest zabawny ? Jak czytalam tzw. milosc jako handek zamienny czy
              cos takiego, to sie o malo nie poplakalam ze smiechu.
              • Go艣膰: liloom dawac go :) IP: *.11.vie.surfer.at 07.06.02, 21:36
                Przynajmniej cos sie dzieje:))))
Pełna wersja