wina i kara

26.02.05, 20:06
mowi sie ze niby zawsze sie placi za cudza krzywde
czy tak jest ?
i kto placi za czyja ?

moja milosc mnie oszukala, nie przyznal sie ze jest zonaty, zakochalam sie,
potem uwierzylam mu w tlumaczenie ze to dla dziecka, a zony nie obchodzi co
on robi dopoki daje kase. w malzenstwie zyli obok siebie a nie z soba, ale
mieszkali razem. mnie obiecywal cuda. prosilam zdecyduj sie bo nie chce
krzywdzic twojej rodziny. nasz zwiazek trwal trzy lata zanim wniosl sprawe o
rozwod, gdy zazadalam ostatecznego okreslenia sie co dalej. kolejne dwa trwal
rozwod. gdy zalatwil formalnosci- nagle skonczylo sie. ze strachu przed
kolejnymi obowiazkami wycofal sie z naszego zwiazku, i zwial w nowe
niezobowiazujace znajomosci, zamilkl, przestal sie kontaktowac. teraz dobrze
sie bawi, do mnie nawet nie odezwie. przez rok dochodzilam po tym do siebie,
nie chce mi sie zyc.

i mysle teraz za co mnie to spotkalo ? za milosc ? za naiwnosc ? za wiare w
drugiego czlowieka ? za troszczenie sie o jego dobro ?

stracilam kilka lat zycia. bardzo waznych lat.
lat w trakcie ktorych mialam poznac przyszlego meza, zalozyc rodzine, urodzic
dzieci.

teraz na dzieci za pozno. tyle czasu marzylam o dziecku... a teraz jestem za
stara.
porzadnego faceta ze swieca szukac.

skazalam sie na samotnosc bo zakochalam sie nie w tym co trzeba.
dlaczego ja.

    • Gość: feema-to-ja Re: wina i kara IP: *.pool.mediaWays.net 26.02.05, 20:14
      Tak sie niestety czesto dzieje, ze milosc jest slepa. Wyciagnij wnioski ze
      swojej porazki i zyj dalej.
      Dlaczegó piszesz, ze na dziecko juz za pozno? Ile masz lat?
    • Gość: marta Re: wina i kara IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.05, 21:01
      To już wiesz, że życie i faceci są podli. Z tą świadomością wbrew pozorom da
      żyć dalej.
    • squirrel9 Re: wina i kara 26.02.05, 22:01
      Niekoniecznie przełożenie wina-kara jest takie proste. Częściej po prostu
      ponosi się konsekwencje własnych czynów,czasem konsekwencje niepodejmowania
      decyzji. Nie powinnaś czekać aż coś do ciebie w życiu przyjdzie albo nie, w
      zyciu trzeba żyć, działać. NIe rozpatruj przeszłości.
    • Gość: kika Re: wina i kara IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 13:03
      Sprobuj znowu uwierzyc ludziom. Nie wracaj do tego co bylo, nie rozpamietuj,
      zyj przyszloscia a nie przeszloscia. To bardzo trudne ale dasz rade. Moze
      poznasz kogos odpowiedzialnego a dziecko mozecie adoptowac. Tylko ty sama
      musiesz dac sobie szanse.
      • marida11 Re: wina i kara 22.03.05, 09:56
        staram sie. ale wokolo pusto, wolnych, odpowiedzialnych mezczyzn ze swieca
        szukac. owszem, sa mili, fajni, zainteresowani, chetni do jakiegos
        zwiazku ...cudzy mezowie. a to ostatnia rzecz jaka bym chciala, odbic z
        premedytacja i pelna swiadomoscia innej kobiecie meza, po to by samej zdazyc
        spelnic sie w macierzynstwie i rodzinie. nie chce tak.
        ale przerazliwie wyraznie widze, ze skazuje sie tym na samotnosc.
        czy nie powinnam bardziej myslaec o sobie i swoich potrzebach a mniej liczyc
        sie z innymi? byc wieksza egoistka i na chlodno kalkulowac zeby jednak
        zaspokoic swoje potrzeby nawet czyims kosztem?
        ja daje sobie szanse- ale realia nie daja szansy mnie :(
Pełna wersja