Gość: dziwna
IP: *.pgi.waw.pl
02.03.05, 11:39
słuchajcie, mam porąbana sytuację. Jestem z facetem od ośmiu miesięcy. Ja
przez ten czas zdążyłam się w nim zakochać, ale on chyba nie. Mówi mi, że
baaaaaaaaaaaaaardzo mnie lubi i zależy mu na mnie, ale miłość rani i nie wie
czy chce się na nią otworzyć. Fakt, jest mocno poraniony przez poprzednie
miłości. Ja już tracę powoli cierpliwość, bo nie chcę być w związku, gdzie
nie mam wzajemności uczuć. Prawdę mówiąc, nie czuję jego miłości, nie mam jej
w słowach ani w czynach.
W czym więc rzecz? Ilekroć próbuję zerwać tę znajomość (a było to dobre kilka
razy) on mi na to nie pozwala. Tak długo chodzi za mną, wydzwania, zabiega,
że w końcu udaje mu się mnie nakłanić do powrotu. Mógłby mieć wiele lasek, a
chce być ze mną. Mówi, że jesteśmy zgrani psychicznie i intelektualnie, ale
ostatnia miłość tak go pokopała, że on sie teraz boi mocniej zaangazować.
Poradźcie mi, co ja mam robić? Ja go kocham i chcę z nim być, ale
jednocześnie ciepię, bo to milość chyba nieodwzajemniona. Ale on nie chce
mnie puścić. Czy mozliwe, że on też kocha, tylko nie chce sie przyznać i nie
okazuje tego? Czy mogą być inne motywy, że nie chce się ze mna rozstać?