Tak sie zastanawiam

IP: *.dialup.sprint-canada.net 04.03.05, 01:11
Czy mozna to nazwac zdrada, jesli kobieta zupelnie przestaje kochac
swojego faceta, nic do niego nie czuje itd. Z potrzeby uczuc idzie
wiec z innym do lozka. Czy zdradza w takim przypadku faceta z
ktorym oficjalnie jest, ale nie zdradza zadnych uczuc, bo ich tak
naprawde nie ma? A moze ona go juz dawno zdradzila, skoro pozwolila
na wymarcie uczuc. Byc moze on tez ja dawno zdradzil, skoro
dopuscil do takiego jej stanu. Moze oboje zdradzili siebie w takim
ukladzie? Powiedzcie co o tym myslicie.
    • midorii Re: Tak sie zastanawiam 04.03.05, 01:16
      to jest zdrada fizyczna (sex).nie wiem czym jest przestac kochac i do czego to
      zaliczyc.
      • Gość: .................. Re: Tak sie zastanawiam IP: *.dialup.sprint-canada.net 04.03.05, 01:25
        Tak, ale ten seks w takim przypadku jest mechaniczny, niechciany bym
        powiedzial. Mozna nawet taki seks nazwac zdrada samego siebie, swoich
        uczuc -bo jest wbrew swoim uczuciom.
    • Gość: bez pretensji Re: Tak sie zastanawiam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 01:34
      jesli uczucia juz minely to po co trwac w takim zwiazku, nie lepiej zakonczyc i
      w spokoju i bez wyrzutow sumienia czy zbednych problemow cieszyc sie zyciem?
      • midorii Re: Tak sie zastanawiam 04.03.05, 01:44
        sex mechaniczny to tez zdrada.Nie wiem natomiast czy mozna zwiazek bez milosci
        nazwac zwiazkiem ,raczej ukladem
        • Gość: .................. Re: Tak sie zastanawiam IP: *.dialup.sprint-canada.net 04.03.05, 01:50
          A jaki to ma byc niby uklad? Cierpiacy raczej. Zgadzam sie z tym, ze
          taki zwiazek bez uczuc najlepiej byloby zakonczyc, ale niestety nie
          wszystkich na to stac. Sa wiec zwiazki bez uczuc. Chodzi mi o to,
          czy w takich wlasnie zwiazkach jest zdrada, kiedy ktores pojdzie z
          kims innym na bok poza zwiazkiem. Co, czy kogo tak naprawde wtedy
          zdradza?
          • midorii Re: Tak sie zastanawiam 04.03.05, 01:58
            uklad partnerski z.o.o(z ograniczona odpowiedzialnoscia),sa ze soba bo jest im
            wygodnie razem.milosc czasem gasnie a zostaja inne piekne uczucia jak przyjazn,
            zrozumienie itp.jesli ktos jest z zdruga osoba nawet jesli nie kocha a przespi
            sie z inna osoba to uwazam ze jest to zdrada,nie mozna miec ciastka i zjesc
            ciastka,Bycie w zwiazku nawet jakims lekko niemiłosnym zobowiazuje.
            • Gość: .................. Re: Tak sie zastanawiam IP: *.dialup.sprint-canada.net 04.03.05, 02:16
              Czyli jednak jest to zdrada. Sam nie mam niestety odpowiedzi na swoje
              pytanie, szczegolnie kiedy wziac pod uwage zwiazki w ktorych ludzie sie
              nie lubia, przeszkadzaja sobie na wzajem swoja obecnoscia, a takie
              niestety zwiazki tez istnieja z niektorych powodow. W takich przypadkach
              wydaje mi sie, ze zdrada nastapila duzo wczesniej niz sam fakt seksu
              poza tym zwiazkiem, ktory mogl dosc pozniej nastapic. A co myslisz o
              kobiecie, ktora np. z pewnych powodow nie chce isc z mezem do lozka -
              czy tutaj tez go zdradza, w sensie ze nie spelnia sie jako zona? A
              facet ktory udaje przed zona, ze nie moze, unika seksu -czy jej
              przypadkiem nie zdradza -tez tu nie chodzi o zdrade z inna kobieta, tylko
              o uczucia do niej -przysiegal ja kochac do smierci, a celowo nie robi
              tego.
              • midorii Re: Tak sie zastanawiam 04.03.05, 02:21
                cholera trudny temat jak na te pore nocy)

                A co myslisz o
                > kobiecie, ktora np. z pewnych powodow nie chce isc z mezem do lozka -
                > czy tutaj tez go zdradza, w sensie ze nie spelnia sie jako zona? A
                > facet ktory udaje przed zona, ze nie moze, unika seksu -czy jej
                > przypadkiem nie zdradza -tez tu nie chodzi o zdrade z inna kobieta, tylko
                >
                > o uczucia do niej -przysiegal ja kochac do smierci, a celowo nie robi
                > tego.
                co do teg,ze ktos nie chce isc do łozka to bym raczej nie dorabiala jakiejs
                teorii spisku ,ze to jest jakas zdrada,czasem poprostu moze sie
                niechciec ,np.po15 latach malzenstwa.czasem moze sie zdarzyc tak,ze ma sie
                przesyt parnerem.Odpowiadam lae nie doswiadczylam tego ani nikt z moich
                bliskich .Troche po omacku odpowiadam)
                • Gość: .................. Re: Tak sie zastanawiam IP: *.dialup.sprint-canada.net 04.03.05, 02:33
                  Nie chodzi mi tutaj o jakis kaprys jednej nocy czy sporadyczne
                  niechcenie zarowno przez kobiete jak tez i mezczyzne. Chodzi mi tutaj o
                  celowe, zamierzone niechcenie -to z celem zeby ukarac swego partnera lub
                  wymusic cos na nim. Oczywiscie, ktos moze powiedziec, ze do lozka nikt
                  nie musi chodzic, ze tam z musu sie nie idzie lecz dobrowolnie. Zgoda,
                  ale tu wlasnie chodzi o to dobrowolne niepojscie dla osiagniecia pewnego
                  swego zamieroznego celu. Czy to przypadkiem nie jest zdrada swojego
                  partnera? Pewnie spac ci sie juz chce, skoro o tej poznej porze mi
                  wspominasz. Ja tu juz mam wiosne u siebie. Drzewa zakwitaja i jeszcze
                  slonce swieci na niebie.
                  • swietlik44 Re: Tak sie zastanawiam 04.03.05, 12:27
                    Jesli dojdziesz do wniosku ze juz nie kochasz partnera, to po prostu powiedz,
                    porozmawiaj, rozstań się, nie krzywdz, po co ciagnać chory uklad, albo pozostan
                    w partnerskim ukladzie. Nie ma zadnego usprawiedliwienia zdrady, to nic innego
                    jak poniżenie partnera, takie rany goją się dlugo o ile wogóle....mialem taka
                    sytuacje, chcialem rozstac sie z dziewczyna bo widzialem ze jest ktos drugi,
                    ona nalegala zeby zostac, chciala dac szanse...mimo to zdradziła...
    • Gość: obierzyna Re: Tak sie zastanawiam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 13:21
      tak, jak napisales, wszystko to przypuszczenia. jak jest naprawde wiedza tylko
      on i ona.
      ja zastanawiam sie z kolei nad czym innym. jak to jest mozliwe , ze milosc mija
      z dnia na dzien. zawsze myslalam , ze jest to proces rozlozony w czasie... a tu
      nagle koniec, jak rabniecie siekiera.
      • swietlik44 Re: Tak sie zastanawiam 05.03.05, 14:35
        Miłość nie mija z dnia na dzień, to długotrwały proces, ale jesli druga strona
        dokłada wszelkich staran to bedziesz chciał się jej pozbyc...gorzej jesli jedna
        ze stron wpląta cię w niejasne sytuacje, i przestanie z tobą szczerze
        rozmawiać...niedopowiedziane, wyimaginowane rzeczy rodzą potwora
    • squirrel9 Re: Tak sie zastanawiam 04.03.05, 13:24
      Wiesz, jak mówi Marcin Daniec - jak się w małżeństwie nie układa to winne są
      zawsze dwie osoby on(lub ona w zależnosci od której strony patrzeć) i teściowa.
    • midorii Re: sprostowanie do......... 04.03.05, 13:45
      o tych15 latach to napisalam zanim mi powiedziales(na innym watku)o Waszym
      stażu małżenskim.Tak wiec w poscie wczesniejszym dałam przyklad nie zwiazany z
      Toba!zreszta wiem ,ze jestescie szczesliwi wiec zadnych aluzji jakims
      zmęczeniem małzenskim bym nie robila!!!
      pozdrawiam
    • swastika Re: sprostowanie do......... 05.03.05, 15:04

      Człowiek ma prawo patrzeć
      na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł.

      To jedno z największych sku..synstw jakie mozna zafundowac bliskiej...i nie
      rozumiem osób które traktują zdradę jako pewien smaczek, to taka przyprawa z
      dolnej półki.
    • Gość: rs Re: Tak sie zastanawiam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 15:19
      mysle, ze zdrada to zdrada i nie ma co wymyslac sobie usprawiedliwien celem
      zagluszenia sumienia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja