Gość: ..................
IP: *.dialup.sprint-canada.net
04.03.05, 19:07
Otoz wczesniej ktoras napisala w tym watku z impotentami, ze kupilaby
sobie wibratorek, czy cos tam z sexshopu. Chce to jakos tutaj
polaczyc ze zdrada. Ujme to moze w ten sposob. Jesli kobieta(zona)
uzywa wibrator (dla scislosci nawet gume na niego naklada), wiadomo
bez uczuc, to mowi sie ze zdrady nie ma. Jesli idzie z facetem, nie
mezem w tym przypadku, do ktorego nic nie czuje -ot tak zeby ten
tylko i wylacznie zastapil jej ten wibrator (a on tez w gumce ja
przeleci) to mowi sie tutaj o zdradzie. Ja osobiscie wielkiej roznicy
nie widze, pomiedzy tym sztucznym a tym zywym w tym przypadku.
Rozumiem, ze kobieta moze miec inna przyjemnosc do jednego i od
drugiego, ale nie o przyjemnosc tu glownie chodzi, kiedy ma sie
rozwazac zdrade lub niezdrade (czasem przeciez moze sie zdarzyc tez
odwrotnie, kiedy to wibrator okaze sie lepszy od ktoregos z facetow).
Co o tym myslicie. Jest zdrada czy nie a jesli tak to w ktorym
przypadku? A moze w zadnym, lub w obu na raz?