ural100
04.03.05, 19:50
Czy ten, który nam się podoba - bo oczytany, wygadany, błyskotliwy, bo ma
podobny gust i lubi podobne filmy i tak dalej..to jest TEN? Nie wiem.
Spotkałam kogoś, kto w sumie odpowiada mi fizycznie, bardzo o mnie dba.. jest
odpowiedzialny, bardzo dobry. A ja, głupia, mam w środku jakiś obraz, że facet
"powinien" błyszczeć inteligencją i oczytaniem itp.... coś mnie troszkę
hamuje. Facet jest szczery i dobry, opiekuńczy. Śmieszna sprawa - ma wyższe
niz ja wykształcenie, podyplomowe, ale moja wiedza taka ogólna chyba jest w
sumie większa. Jego życie nie rozpieszczało, do wszystkiego dochodził sam,
łącznie z malutkim skromnym ale ładnym mieszkankiem. Bardzo to cenię. Czasem
widzę, że lubimy inne żarty i typ humoru, bo on proste żarty, które mnie nie
bawią..... a ja lekko absurdalne. Zresztą gadam z nim o wszystkim, nie ma
przemilczeń, bo się tego boję. Więcej z nich zła niż pożytku.
Jestem dla niego bardzo ważna.
Chyba nie jest to jakaś absolutna fascynacja, ale taki facet który Cię chce
nosić na rękach nie trafia się często - może raz na życie.
Spotkałam w swoim życiu już kilku "atrakcyjnych" - ładnie mówili, pięknie
żartowali i kojarzyli, dużo obiecywali, a potem wychodził brak odwagi,
odpowiedzialności.. skóra cierpnie na samą myśl.
Głupia.. powielam schemat mojej rodziny - ojciec był blyskotliwy ale zyciowo
do niczego. Mama miała z nim straszne życie. :((
Doradźcie. Sprawa poważna. Nie śmiejcie się.