facet na życie

04.03.05, 19:50
Czy ten, który nam się podoba - bo oczytany, wygadany, błyskotliwy, bo ma
podobny gust i lubi podobne filmy i tak dalej..to jest TEN? Nie wiem.
Spotkałam kogoś, kto w sumie odpowiada mi fizycznie, bardzo o mnie dba.. jest
odpowiedzialny, bardzo dobry. A ja, głupia, mam w środku jakiś obraz, że facet
"powinien" błyszczeć inteligencją i oczytaniem itp.... coś mnie troszkę
hamuje. Facet jest szczery i dobry, opiekuńczy. Śmieszna sprawa - ma wyższe
niz ja wykształcenie, podyplomowe, ale moja wiedza taka ogólna chyba jest w
sumie większa. Jego życie nie rozpieszczało, do wszystkiego dochodził sam,
łącznie z malutkim skromnym ale ładnym mieszkankiem. Bardzo to cenię. Czasem
widzę, że lubimy inne żarty i typ humoru, bo on proste żarty, które mnie nie
bawią..... a ja lekko absurdalne. Zresztą gadam z nim o wszystkim, nie ma
przemilczeń, bo się tego boję. Więcej z nich zła niż pożytku.
Jestem dla niego bardzo ważna.
Chyba nie jest to jakaś absolutna fascynacja, ale taki facet który Cię chce
nosić na rękach nie trafia się często - może raz na życie.
Spotkałam w swoim życiu już kilku "atrakcyjnych" - ładnie mówili, pięknie
żartowali i kojarzyli, dużo obiecywali, a potem wychodził brak odwagi,
odpowiedzialności.. skóra cierpnie na samą myśl.
Głupia.. powielam schemat mojej rodziny - ojciec był blyskotliwy ale zyciowo
do niczego. Mama miała z nim straszne życie. :((
Doradźcie. Sprawa poważna. Nie śmiejcie się.
    • Gość: gosc(ona) Re: facet na życie IP: *.clarkconnect3.lan / *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 19:53
      musisz zastanowic sie co tak naprawde do niego czujesz... miłość? czy przyjaźń?
      a moze przywiązenie? jesli to milosc to gratuluje, ale jesli nie... to chyba nie
      nalezy stwarzac pozorow ze moze byc cos wiecej...
      pozdrawiam
      • ural100 Re: facet na życie 04.03.05, 20:35
        Jestem kobietką po przejściach - poprzedni facet mnie mocno oszukał - okazało
        się że ma żonę. Stąd jakoś ciężko mi się zaangażować... boję się. Boję się
        powiedzieć kocham tak jak wtedy od razu. Strasznie to odchorowałam.
        A ten chłopak - jest zupełnie inaczej , ale znamy się dopiero miesiąc.
        • squirrel9 Re: facet na życie 04.03.05, 20:38
          No to daj temu wszystkiemu czas :) Powodzenia:)
          No i nie ma racji ten co mówi,że on z nią poszedł pierwszy raz do łózka a ona w
          myslach już trzecie dziecko bawi:)
        • Gość: kiss Re: facet na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 23:24
          no nie mogę!!!! Czy kobiety nie mają w słowniku zdań: czy jesteś żonaty?
          daj telefon do domu, do pracy. Czy ciągle muszę czytać o idiotkach które pakują
          się w związki z żonatymi!!! Nie chce mi się wierzyć, myślę że raczej wydaje się
          wam że gość rzuci żonę, co tylko źle o was świadczy.
          • ural100 od idiotki 05.03.05, 09:36
            łatwo jest rzucać kalumnie , to takie proste
            teraz to już wiem, taaak, bardzo dobrze wiem, jak traktować niektórych facetów,
            sprawa wyszła po pewnym czasie,
            mam ochotę powiedzieć Ci - spieprzaj
    • symulacrum Re: facet na życie 05.03.05, 18:12
      brzmi znajomo...bardzo, bardzo
      ja się zdecydowałam właśnie na związek z takim człowiekiem i nie wiem, czy
      zrobiłam dobrze
      jest mądry i dobry, ale nie do końca odbieramy na tych samych falach
      zbyt wielu jednak spotkałam elokwentnych lekkoduchów o porażającej inteligencji
      i porażającym braku odpowiedzialności
      ja spróbuję, warto zaryzykować
      o Tarkowskim porozmawiam z kimś innym:)
      chociaż trochę żal,że nie jest idealny ;)
      • ural100 wreszcie pokrewna dusza napisała 06.03.05, 08:32
        O coś takiego właśnie mi chodziło. Facet, o którym mówię, pochodzi z prostej
        rodziny, wychował się na wsi. Nie owija rzeczy w bawełnę, nie stosuje
        górnolotnych metafor. Rzadko bywał w kinie, ciężko pracował. Teraz też - ma 3
        prace, żeby jakoś wyjść na swoje. Nie da mi bogactwa, o nie, ale inne wartości.
        Nie znaczy to, że jest totalnym "burakiem" - ma swoje pasje, i to kilka.
        Ja też widziałam już błyskotliwych robiących wrażenie, ale mniej znośnych w
        zwykłym życiu, nieodpowiedzialnych albo wręcz tchórzliwych. Nie chciałabym żyć
        tak, żebym musiała sama decydować o wszystkim i nie mieć podpory. To bardzo
        dołujące. A on jest właśnie z tego innego gatunku. Zaradny, dbający o twoje
        potrzeby itp. Na razie nie porozmawiam z nim o Tarkowskim :), ale chce się
        "dokształcać". To chyba dobrze.
        Poza tym mam już 36 lat.. boję się, że jeśli nie dam temu szansy, to potem...
        A bardzo chciałabym mieć milutką rodzinę i dzieci, choć jedno.
        • amelia1 Re: wreszcie pokrewna dusza napisała 06.03.05, 12:20
          Czy naprawde po miesiacu znajomosci musisz rozstrzygac, czy facet nadaje sie na
          meza? Nie pospieszylas sie aby troche? Skad w ogole pewnosc, ze dla niego ty
          jestes "kobieta na zycie"?

          Z tonu Twoich wypowiedzi nie wynika, zebys byla zakochana/zafascynowana. Raczej
          wyglada to na zimna wyrachowana kalkulacje.

        • tomasdyg Re:ural100 -wreszcie 36 lat 12.03.05, 00:54
          Piszesz, ja to, ja to ...i mam to poczucie humoru, i......ja bym chciała to,
          tamto i....., i jeszcze nie chcę być sama, bo już wiek, i jeszcze dziecko, choć
          jedno, bo..... i.
          Tyle tu Ciebie, taka roszczeniowość dziecka i zapatrzenie w siebie, w swoje
          potrzeby, a przecież masz 36 lat. Znasz go ledwie miesiąc, nie jesteś nim
          zafascynowana, ale już snujesz plany na wspólne życie. Rozumiałbym, gdybyś
          myślała o założeniu rodziny z kimś -nawet po tygodniu znajomości- ale gdyby, to
          był ten wyśniony książę, a on nim nie jest. On ma spełnić twoje życzenia
          pragnienia i jeszcze drobiazg..... macie tworzyć dobry związek, ba rodzinę z
          dziećmi.
          Zapytam znanym, choć nieco zmienionym cytatem: "nie pytaj, co on może zrobić
          dla Ciebie, spytaj, co ty możesz zrobić dla niego, dla was, dla związku". No
          choćby te jego hobby, czy próbujesz, choć w jednym z nim się znaleźć, w tym
          jego.
          Obawiam się, że SKAŁA ma rację, Ty z bardzo wysokim mniemaniem o sobie, z tym
          zapatrzeniem w siebie, nie dorosłaś jeszcze do stworzenia trwałego związku, w
          którym nie tylko Ty będziesz szczęśliwa, ale i ten ktoś, kto jest z Tobą.
          Pozdrawiam
    • Gość: Alinka Re: facet na życie IP: *.gdynia.mm.pl 06.03.05, 09:54
      tyle piszesz o wykształceniu i o tym jak to dla ciebie jest ważne, hmm a ja mam
      wrażenie ,że to napisała osoba raczej mało inteligentna, infantylna i chyba nie
      bardzo wykształcona(biorę pod uwagę ewentualnie typ kujona;)dziewczyno
      przeczytaj sobie raz jeszcze co napisałaś, a facetowi wspołczuję, naprawdę
      pzdr
    • kawoszka78 facet na życie ;)) 06.03.05, 10:15
      dajcie sobie czas, poznajcie się,
      a może okaże się, że to nie tylko ten, z którym możesz żyć, ale bez którego zyć
      nie możesz... a chyba o to chodzi, prawda?

      ________________________________________________
      tylko nie na oślep...
    • symulacrum Re: facet na życie 06.03.05, 10:26
      nie uważam, żebym była od niego w czymś lepsza, jest mnóstwo dziedzin życia w
      których porusza się o wiele sprawniej niż ja
      trochę się boję jego pragmatyczności, obojętności na niektóre rzeczy, które są
      mi do życia niezbędnie potrzebne
      może to ja bezsensownie wszystko chłonę, a on tylko staranniej dobiera pasje...
    • impresssion Re: facet na życie 06.03.05, 12:06
      Hej,

      nie bedziesz zyc z wyksztalceniem, lecz z czlowiekiem. To jest wazne, jaki on
      jest, dla Ciebie, dla ludzi... Licza sie tez chyba inne wartosci, zalety,
      ktore, jak wynika z Twojego tekstu, ten mezczyzna ma. Powinnas to uszanowac,
      cieszyc sie z tego i poznawac go dalej. Miesiac, to naprawde niewiele, Twoje
      watpliwosci sa zrozumiale po czesci, ale poznawajcie sie dalej i po prostu
      byccie ze soba. Nie wyszukuj problemow, bo kiedys mozesz tego zalowac.
      • Gość: xy2 podpucha IP: .48.242.* / 80.51.176.* 06.03.05, 12:24
      • ural100 tak, 11.03.05, 19:38
        jest bardzo miły, dobry,serdeczny, otwarty, chce załozyć rodzinę,
        tyle że chyba podświadomie miałam w głowie jakiś wzorzec faceta -
        inteligenciaka błyszczącego wiedzą i ostrym dowcipem, podświadomie na takich
        zwracałam uwagę
        ktoś mnie oskarżył tu o kalkulację, ale jeśli wcześniej coś nie wyszło,
        człowiek się zaczyna zastanawiać i w miarę życia podejmuje decyzje
        mniej "szalone" :)
        on twierdzi, że różnice są ciekawe, bo przynajmniej nie jest nudno
        krótko - dogadujemy się tak ogólnie, ale pochodzimy z trochę innych środowisk i
        czasem to wychodzi

        Chciałam was tylko spytać, czy ten fakt jest - może być kiedyś bardzo istotny.
        To pytanie raczej do mężatek w podobnej sytuacji.
        • glonik Re: tak, 11.03.05, 22:12
          Napisałaś, że masz 36 lat. Czy nie chodzi Ci o to, żeby "zaklepać" niezbyt
          efektownego, ale za to efektywnego mężczyznę, bo już trochę późno? Przepraszam,
          ale tak to odczytałam.
          Czy brak odczuwania wspólnego żartu jest takie dla Ciebie ważne? Czy, powtórzę,
          wolisz się pochwalić "efektem" mężczyzny (patrzcie, jaki wspaniały i
          zazdrośćcie mi go)?
          Czy wolisz mieć oparcie, przyjaźń, lojalność, ale bez pawiego ogona?
          Pomyśl. Jesteś przeziębiona. Smarkasz, kaszlesz, pocisz się, masz malutkie
          przekrwione ślepka i fioletowy spuchnięty nos. Poda Ci bez obrzydzenia herbatę?
          Poda świeżą bieliznę? Będzie warował w kuchni, bo może jednak coś zjesz?
          Nie wiem, czy to kalkulacja, ale na pewno nie miłość, skoro stosujesz
          porównania. Jak ktoś przede mną już powiedział: jeśli nie jesteś pewna SWOICH
          uczuć do niego...to zostaw go w spokoju i nie dawaj złudnych nadziei. Czekaj
          dalej na księcia na białym Porsche. Będzie do pokazania i do błyszczenia.
          To, że jesteś trochę pokancerowana po poprzednim związku - rozumiem. Ale nie
          rań i nie odpłacaj tym samym człowiekowi, który być może już Cię kocha.
          Miesiąc, to rzeczywiście zbyt krótko na ostateczne rozstrzygnięcia. Daj Sobie i
          Jemu czas...czas na mądrość bycia ze sobą.
          Z różnym poczuciem humoru też można żyć. I lekturami, muzyką, filmami....nie TO
          jest najważniejsze, choć miłe, przyznaję.
          Pozdrawiam.
          PS Nie zrań Go.
    • Gość: SKAŁA Re: facet na życie IP: *.chomiczowka.net.pl 11.03.05, 22:22
      RZADKO SIE ZDARZAJĄ TAKIE MĄDRE maile na tym forum. Ural wspaniale piszesz ale
      moim zdaniem jesteś głupią panią Dulską. Sorry ale facet żonaty a ty nic nie
      wiesz. NIeprawda. Nie chciałaś wiedzieć i łudziłaś się , ze zostawi rodzinę.
      Musiałaś coś podejrzewać. Jak możesz mówić o związku skoro nigdy nie byłaś u
      niego na chacie. A temu gościowi co z nim jesteś to szczerze współczuję.
      Zakochał się w głupiej ( mimo wykształcenia - żałosne ) kobiecie.
      Zostań dziennikarką o ile nią nie jesteś i pisz fajne teksty , bo masz talent a
      tego faceta zostaw , bo będzie przez ciebie bardz nieszczęsliwy.
      • ural100 ok skalniaku 12.03.05, 17:57
        Po co wracasz do wątku o żonatym? Uczepiłeś się tego jak rzep. Co wiesz o czyimś
        zyciu? Przecież tu chodzi o coś innego.
        Ja sobie nie daję prawa absolutnej racji.
        A Ty?


    • Gość: reni Re: facet na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 23:48
      prosta zasada = facet własciwy dla Ciebie
      1. musi Cię pociągać
      2.musi Cię dobrze traktować
      Ten obecny spełnia tylko punkt drugi. Jak się domyslam zonaty spełniał tylko
      pierwszy. Szukaj takiego co będzie pasował do obu punktów. Warto czekać.
    • Gość: kaukaz Re: facet na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 23:56
      Kochana!
      Jak ja cię dobrze rozumiem!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Ja dokładnie w tym samym punkcie, podobnej sytuacji.
      Przedtem byłam z facetem, który inteligencją i dowcipem błyszczał nawet przez
      sen. Człowiek orkiestra, dusza towarzystwa, wyjątkowy, przystojny, energiczny,
      pomysłowy. Kochałam go do szaleństwa. Odeszłam, choć nie był zonaty. Z różnych
      innych powodów, bardzo ważnych i powaznych, nawet nie chcę wymieniać.
      Trochę człowiek demolka. Taki co w aureoli, ekstazie i euforii ściągnie cię na
      samo dno, do piekła. Nawet nie zauważysz kiedy.
      No i w międzyczasie spotkałam tego drugiego.
      Spokojny, opanowany, zakochany, ułozony, przynajmniej takie robi wrażenie a
      znamy się rok. dokładnie tak jak piszesz: jest dziwnie. Z jednej strony on mnie
      bardzo pociaga - tym spokojem, ciepłem, oddaniem.
      Z drugiej strony to co do tej pory tak ceniłam u mężczyzn - u niego występuje w
      formie szczątkowej. Jest wykształcony i intelignetny - ale wyraża się prosto ,
      a jak chce coś powiedzieć bardziej skomplikowanego - to niegramatycznie ( bo on
      ma wykształcenie politechniczno-artystyczne).On nie zna znaczenia wielu słów,
      nie potrafi ich dobrze uzywac:) Żarty ma takie sobie, - dokładnie tak jak
      piszesz.
      I dobrze mi z nim. Bezpiecznie. Spokojnie. Wesoło. Zrobiłam się pewniejsza
      siebie, bardziej samodzielna,
      i też o wszystkim z nim gadam, też się boję i mu to mówię
      Kilka razy już chciałam to skończyć ale w końcu nie zdecydowałam się i teraz
      bardzo się ciesze. Ale nie wiem co będzie dalej. to co czułam do tego
      wczesniejszego - wyglądało zupęłnie inaczej.
      oj nie ma co więcej pisać
      nic ci nie poradzę, - sprawdź - i tyle. czytałam, ze można kochac kogoś
      doceniajac po prostu to co ma, a miłośc romantyczna i tak kiedyś mija.
      a potem zostajesz z takim uroczym kretynem i tłumaczysz mu, że jak zrobi to i
      to wiele zniszczy więc lepiej zeby nie robił. A on i tak to zrobi:)
      trzymaj się!
      co ma wisiec nie utonie!
    • pimpek_sadelko Re: facet na życie 13.03.05, 08:39
      kiedy spotkalam swojego meza podobnie jak Ty sie balam. ale nie wyksztalcenia i
      smiechu z roznych docipow, ale tego wlasnie, ze jest taki dobry i tego ze az
      tak wazna dla niego jestem!powoli sie przyzwyczailam, ze taki facet jest
      prawdziwy i musze powiedziec, ze mam meza, za ktorym szaleje. jest najlepszy i
      najkochanszy na swiecie. moj aniolek.tak naprawde dopiero po slubie w trakcie
      codziennego bycia razem, podczas roznych klopotow przekonalam sie ze lepiej
      trafic nie moglam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja