wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmienić

IP: 213.227.69.* 09.03.05, 14:45
Bardzo mi zależy na moim partnerze ale widzę, że nasz związek się wypala.
Jesteśmy młodymi ludźmi ale po licznych przejściach. Jesteśmy ze sobą od
ponad roku....były chwile gorsze i lepsze. Oboje straciliśmy bliskie nam
osoby, byliśmy samotni, i podświadomie pragnęliśmy czułości i sexu : to
spowodowało, że zbliżyliśmy się do siebie.. i zostaliśmy para ...Ja nie byłam
jego pierwszą kobietą...On z kolei był tym pierwszym któremu się oddałam bez
pamięci, zakochałam się w nim. Wszystko przebiegało burzliwe, spontanicznie
jak magia. Ale pojawiły się problemy, oboje jesteśmy uparci i nie potrafimy
się do końca zrozumieć zawsze jedno z nas popełnia ten sam błąd ,który z
czasem utworzył między nami dystans. Opisze to żeby przybliżyć. Mam kochajaca
rodzinę, mojej zmarłej mamy...jest dla nich bardzo ważna...i ilekroć są
organizowane jakieś uroczystości zapraszają nas na nie razem, wtedy pojawia
się problem mi bardzo zależy na tym abyśmy byli tam razem, a on ma inne
zdanie , że nie zawsze musie tam ze mną być.....ma racje i szanuje to
ale..teraz ....a nie w chwili kiedy mamy gdzieś jechać razem ..nie potrafię
się pogodzić z tym i odbieram to jako obojętność , niezdecydowanie, lęk przed
zaangażowaniem się z jego strony. Uzmysłowiłam sobie nie dawno ze tak nie
może być dłużej przez tego typu zgrzyty to wszystko co jest między nami się
niszczy. On jest ponury, często wydaje mi się ze śmieje się bo tak trzeba,
przyjmuje maskę żeby zachować pozory, a tak naprawdę odsuwa się ode mnie. Nie
czuje tego szaleństwa tej energii które od niego biły. Czuje , że przytłaczam
go ja i moje problemy i ze za dużo od niego wymagam. Wczoraj powiedział mi że
damy razem rade, tylko czy to co mówi jest prawdą czy mów i tak żeby mnie nie
skrzywdzić, bo bycie ze sobą przez ten rok go zobowiązało do czegoś. Jest mi
przykro ze tak ta sprawa wygląda..ze nie mam nikogo kto mógłby mi doradzić
czy bardzo mi na nim zależy i nie chcę go stracić...ale popełniamy dużo
błędów i obawiam się ze wkrótce wszystko się skończy. Dał mi wiele w życiu
był przy mnie wtedy kiedy był mi najbardziej potrzebny , kędyś z jego ust
płynęły słowa:” jesteś cudowna , niesamowita,” teraz poszły w niepamięć. Nasz
sex początkowo przypominał naukę chodzenia małego dziecka, mnóstwo błędów i
potyczek, ale z czasem nauczyliśmy się siebie, i nauczyliśmy się sobie
sprawiać przyjemność. Pamiętam że kiedy moje serce przepełniało ciepło moich
uczuć do niego...to sex był tak wspaniały, że nie potrzebowałam nawet orgazmu
a czułam się jak wniebowzięta. Teraz troszkę się to zmieniło...ale oboje
nadal bardzo lubimy razem się kochać. W przeciągu naszego związku próbował
mnie nakusić na kogoś dodatkowego w związku ...jakąś inną kobietę. Nie wiem
być może teraz gdybym się na to zgodziła może by to cos pomogło, chociaż
byłam do tego zawsze sceptycznie nastawiona...ponieważ bałam się swojej
reakcji na widok niego w objęciach innej kobiety...Chcę uratować to co nas
jeszcze łączy nie mam zbytniego doświadczenia w związkach z mężczyznami,
proszę aby któraś z was pomogła mi choć troszkę
    • honus Re: wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmi 09.03.05, 15:41
      sytuacja krytyczna.....nie zgadzaj sie na sex grupowy - skoro on sklada ci
      takie propozycje to znak, ze jest znudzony i w koncu zacznie probowac bez
      ciebie. rok to krotki czas - w moim zwiazku po tym czasie nie bylo mowy o
      powaznym mysleniu (studia nieskonczone itd). musisz pogodzic sie z tym, ze po
      prostu nie pasujecie do siebie i zmeczenie "materialu" bedzie tylko rosnac.
      gdyby to sie pojawilo po paru latach (jak u mnie) to mozna ratowac, ale miedzy
      wami nie ma nawet mocnych wiezi (nie wierze w milosc od pierwszego spojrzenia
      i ...konsekwencje).
      • rachela180 Re: wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmi 09.03.05, 15:47
        Nie wiesz co to znaczy... Mój drogi, ze mną było tak: kumpel przedstawił mnie
        swojemu kumplowi. Spojrzałam... to był facet ze snu. A ten: "O Boże!!! Masz
        może starszą siostrę?! Wyglądasz jak moja dziewczyna z liceum!". Potem rok
        przypadkowych spotkań w knajpie, on się rozstał z jedna dziewczyną, potem miał
        krótki związek z drugą... ja mu się przyglądałam, on mi... byłam pewna że nie
        będzie mu zależało na dziewczynie młodszej o 16 lat... a jednak... rok temu
        zaprosił mnie na wino... i chcemy mieć Mateuszka :)
        • honus Re: wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmi 09.03.05, 15:56
          no nie wiem - nie napisalas nic o zwiazku - ot przygladalas sie i ...bedzie
          mateusz. a tu chodzi o kryzys w zwiazku, ktory JEST.
          • rachela180 Re: wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmi 09.03.05, 15:59
            To była odpowiedż na Twój brak wiary w miłość od pierwszego wejrzenia :)

            A co do związku... może dziewczyna powinna wrzucić na luz.
            • honus Re: wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmi 09.03.05, 16:07
              po twoim opisie nie wywnioskowale, zeby twoj mezczyzna byl tak zakochany - a
              dla mnie gwarancja pelnego powodzneia to z obu stron taka milosc.
              • rachela180 Re: wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmi 09.03.05, 18:01
                On JEST zakochany, widzę to :) (jego znajomi mówią, że ostatnio go takim
                widzieli wieki temu, na początku bycia małżonkiem) Ma 37 lat. Po przejściach.
                Nie ma siły, by taki facet biegał jak 16tolatek. Nie zawsze więc widać jego
                uczucia... ale czuję jego miłość każdego dnia, gdy nad ranem wtula się we mnie,
                gdy robimy razem kolację, gdy widzę go z dziećmi, gdy jego dzieci bawią się ze
                mną, gdy idziemy gdzieś razem, gdy widzę jak na mnie po kryjomu patrzy. Widzę
                jego oczy, czasem smutne, czasem radosne - ale zawsze ciepłe.
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmi 09.03.05, 16:07
      od pierwszego wejrzenia to jest co najwyżej zauroczenie, a miłośc to się
      pojawia wraz z odpowiedzialnością i dbaniem o drugą osobę nawet wtedy, gdy świat
      na łeb sie wali.

      żadnego seksu grupowego. kilka poważnych rozmów. odrobina kredytu zaufania,
      więcej starania. jezeli to nie poskutkuje - czas pogodzić się z myślą, że nie
      jestescie dla siebie stworzeni

      im dłużej w to brniesz - tym bardziej boli
      • ola63 Re: wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmi 09.03.05, 17:57
        ja się zgadzam z przedmówcą. Więcej zaufania i wzajemnego starania się o siebie.
        • Gość: on Re: wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmi IP: 83.238.200.* 09.03.05, 18:15
          daria czytałem to tak jakbym mowił sam jakis czas temu.tyle ze u mnie byl
          konkretny powod zreszta bardzo bolesny z ktorym nie mogla sobie poradzic sobie
          moja kobieta.a u was widze ze to zmeczenie soba.w moim zwiakzu bylo tak ze ja
          zobaczylem i spodobala mi sie i podczas spaceru zacaalem wariowac bo byla 1
          kobieta od czasu mojego 3 letniego zwiakzu ktora dala mi wiatr w zagle fruwalem
          jak aniol))))).wiem co czujesz wiem jak to boli .mysle ze musiscie sie rozstac
          nie wiem na ile ale rozstac,nie odbierac od niego tel,smsow nic.powiedizec mu
          ze ty dalej tak nie mozesz.ja mialem identycznie moja dziewcyzna chciala to
          ratowac ale mowila ze czuje sie wypalona zyciem itd.ale gdy mnie zabraklo,gdy
          przestala miec wplyw na to gdzie chdoze ,z kim,co robie ze jak stwierdzila nie
          ma prawa nic mi mowic czy wymagac.ocknela sie i powiedizla ze jej bardzo
          zazdrosna i cierpi wiedzac ze nie ma jje przy mnie i ze dochodzi do niej ze
          mnie kocha.to bylo cudowne.pogadaj z nim powiedz doglebnie co czujesz prosto z
          mostu.jesli to zbagatelizuje odejdz i nie wracaj badz twarda szanuj
          siebie.musisz mu pokazac ze nie jestes jego wlasnoscia i nie na kazde
          zawolanie.on musi poczuc ze cie nie ma przy nim ze cos traci.jesli tego nie
          poczuje to przykro mi ale nie ma innego wyjscia.naprawde nie doprowadzaj do
          sytacji ze nie bedziesz miec ochcoty widziec kogos kogo w glebi kochasz ale na
          zewnatrz zaczynasz ziac wrogoscia ,zlosci itd
    • ju24 Re: wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmi 09.03.05, 18:09
      Co do trojkata-nigdy w zyciu sie na to nie godz.Czuje ze chcesz sie
      zgodzic,zeby cos miedzy wami uratowac-to nic nie uratuje,a wrecz zaszkodzi!!
      A poza tym wydaje mi sie,ze powinnas sie rozejrzec wokol-tylu jest
      normalnych,porzadnych i wartosciowych facetow.Czemu masz byc uczepiona tylko
      jednego??Masz przeciez TYLKO JEDNO ZYCIE!!Wykorzystaj je tak,abys byla
      szczesliwa.
      • Gość: Daria Re: wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmi IP: 213.227.69.* 09.03.05, 18:36
        Wydaje mi sie ze faktycznie trosze jesteśmy zmęczeni sobą...Spotykamy sie
        bardzo często....trzeba bedzie troszke odpocząc...i moze to pomoze
    • kklamerka Re: wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmi 09.03.05, 19:02
      Co do trójkąta: Wielu facetów o tym marzy (to chyba ich najczęstsze marzenie erotyczne...)
      Jeśli chcesz, to spróbuj. Ale musisz naprawdę tego TY chcieć,a nie robić to dla faceta.

      Co do sytuacji rodzinnej: Zapytaj go DLACZEGO nie chce się spotykać - Czy boi się czegoś, czy po prostu nie lubi rodzinnym spotkań.

      Rok to mało i dużo. Zależy od związku. Zależy od ludzi w związek zaangażowanych...

      Pozdrawiam, klam :)))
      • Gość: Daria Re: wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmie IP: 213.227.69.* 09.03.05, 21:42
        mam nadzieję że wystarczy tylko czasowi dać czas i to pomoże :)
        • Gość: Guzik Re: wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 22:05
          Powodzenia :)))
          Może i Ty pewnego dnia przyprowadzisz kogoś do domu
          Ale do tego czasu przygotuj się na chwile zwątpienia i cierpienia...
          Nie przeskoczysz tego...
          • Gość: Guzik Re: wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 22:09
            Daria, sorki, to miało być do kogoś innego (wiesz do kogo...)


            Przytulam Cię mocno, Guzik...
    • Gość: Daria Re: wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmi IP: 213.227.69.* 10.03.05, 18:31
      Dzisiaj się spotkaliśmy spedzilismy razem cały dzień, było miło....Nie wiem czy
      to we mnie jakiś zonk jest....było miło a jednak mi coś nie pasowało....Za duzo
      czasu chyba na forum siedziałam...i mi to w głowie namieszało....Każdy możliwy
      problem staram się brać pod uwage....a przecież nie jest tak źle...oj
      pogmatwałam sie w tym wszystkim!
      • kklamerka Re: wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmi 11.03.05, 07:28
        Darka,
        1) słowa innych - nie tylko ludków z forum - bierz i krytykuj - w rozwijającym tego słowa znaczeniu - czyli filtruj przez własny rozum i odczucia
        2) takie nowe nieco inne spojrzenie na związek jest czymś ożywczym dla związków - może dostzreżesz teraz coś, czego inaczej byś nie dostrzegła
        -klam-
        • Gość: Daria Re: wszystko się wali....a ja nie wiem jak to zmi IP: 213.227.69.* 12.03.05, 17:54
          Wiecie co....po cholere sie przejmowac takimi szczegółami niepotrzebnie martwić
          i dołować...czasem mamy lepsze dni a czasem poprostu jest nam źle. Grunt że
          mamy tę drugą kochuniającą połówke która nie zawsze przecież musi być na nasze
          zawołanie...W sumie jestesmy ze sobą bo sie kochamy....a co by to był za
          związek bez tymczasowych spięc....po prostu chyba by był nudny ;). Także jesli
          któraś z was bedzie miała podobny problem zalecam kilka dni w samotności
          przypomnienie sobie najwspanialszych chwil i zalet swojego
          meżczyzny...jednoczesnie zastanów się nad sobą i tym co mozna by było jeszcze
          poprawić........nikt z nas nie jest idealny.
          • seksuolog Manipulacyjnosc? 12.03.05, 19:11
            Gość portalu: Daria napisał(a):

            >W przeciągu naszego związku próbował
            >mnie nakusić na kogoś dodatkowego w związku ...jakąś inną kobietę. Nie wiem
            >być może teraz gdybym się na to zgodziła może by to cos pomogło, chociaż
            >byłam do tego zawsze sceptycznie nastawiona...ponieważ bałam się swojej
            >reakcji na widok niego w objęciach innej kobiety...

            To zachowanie partnera mzoe swiadczyc ze jest manipulacyjnie nastawaiony,
            traktuje cie w gruncie rzeczy przedmiotowo i mysli o sobie.

            Jak by zareagowal na twoja propozycje by dolaczyc na trzeciego faceta?
            • Gość: Daria Re: Manipulacyjnosc? IP: 213.227.69.* 12.03.05, 19:25
              no moze powinnam uzyc słowa zamiast kusic namawiać...na proponował pytał o
              zdanie...i nie czuje si etraktowana p[rzedmiotowo....moze kiedys bede na takie
              innowacje sexualne gotowa i chętna ale chyba nie teraz jeszcze...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja